Pasmo Klonowskie w Górach Świętokrzyskich

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Pasmo Klonowskie w Górach ¦więtokrzyskich

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-17, 15:33

Zachmurzenie i pada, z dzisiejszej włóczęgi nici :-( Żeby poprawić sobie humor wrócę do przeszłości, a i Wam może się spodoba, bo cytując "klasyka" tego forum - Pagór to pagór!.
8 czerwca 2016 r. wybrałem się odwiedzić pewnego Tetrusia pod Zagnańskiem, ale o tym pisałem w temacie o rezerwatach "Barcza" i "Zachełmie".
Żeby dotrzeć "w gości" zaplanowałem spacer przez Pasmo Klonowskie, będące częścią Gór ¦więtokrzyskich (dlatego debiutuję w części górskiej) i ¦więtokrzyskiego Parku Narodowego.
Połączenie dwóch szlaków, zielonego i żółtego. Oficjalny styk tych szlaków jest niezbyt interesujący, więc pokluczymy po lesie "po mojemu".

Obrazek

Bodzentyn to sympatyczne miejsce, ale nie rozczulam się zbytnio, bo "rwę w góry, do Natury" :-) Rozczuliłem się natomiast przy pewnej tablicy. Tak się zapewne buduje wizerunek firmy.

Obrazek

Budyneczek ¦PN z tablicą "szlakową". Jak miło! Na odcinku ¦w. Katarzyna - ¦w. Krzyż tłumy i opłaty, a tu za friko i ani jednego autokaru z zawartością dziatwy szkolnej, która stwarza realne zagrożenie zadeptania takiego "leszcza" jak ja.

Obrazek

Początkowo droga prowadzi przez "biedną kielecką wieś", która nie jest już taka biedna. Idę sobie raźno mało uczęszczanym asfaltem obserwując miłe otoczenie. Spotykam krówki. Zawsze robię zdjęcia muciek, dla potomności.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kończy się asfalt i robi się stromawo. Na horyzoncie majaczy ¦w. Krzyż, czyli Łysa Góra, albo Łysiec zasłaniany przez "pagóry" Miejska Góra i Psarska mające ciut ponad 400m. My osiągniemy "zawrotną" wysokość prawie 500 m. :-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A oto Łysica. Wielu odwiedzających jest srodze zawiedzionych, bo zamiast "widoczków" i panoram mają Puszczę Jodłową Żeromskiego. "Miałem w sobie lekkość lisa, nogi jelenia i jak gdyby skrzydła bekasa u ramion". Ja raczej samotny szakal, nogami zainteresowały się żylaki i "latam" dość nisko, ale i tak kocham Stefana :-)

Obrazek

Dziecko wychowane na placu zabaw z takimi widokami powinno moim zdaniem wyrosnąć na porządnego człowieka.

Obrazek

Na tej drodze ucinam sobie pogawędkę z miłą mieszkanką tych okolic, która mnie zaczepiła. Tu nie uświadczysz turysty i dlatego stanowię pewną atrakcję, swoją wizytą i zainteresowaniem "nobilitując" okolicę i "tubylców". Ja też traktowany jestem z honorami :-)

Obrazek

Pora w las. Wita mnie błotko, bo w lesie nawet w suszę błotko musi być, co niezmiernie zawsze dziwi "górskich". A w lesie jak to w lesie, ale dla mnie każdy las jest inny i ciekawy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak jest łatwy i posiada "zaplecze turystyczne".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Takie "paprotki" mam przed domem, co daje mi namiastkę lasu. Wyjątkowo ekspansywne roślinki.

Obrazek

Na zboczu po prawej pojawiają się kamyki, a po chwili...

Obrazek

Obrazek

...to

Obrazek

Jesteśmy na szczycie Bukowej Góry (484m.), a te "kostki" mają 5 m. wysokości. Nawet tu dotarł jakiś drań ze sprejem.

Obrazek

Obrazek

Robią wrażenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie mogę sobie odmówić tej przyjemności i oczywiście włażę na te "kamyki". Fajnie jest tak się "wywyższyć" mając wokół siebie korony drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wsadzam również nochal w obiektyw celem znalezienia się w przyszłości w folderze z mućkami.

Obrazek

Jako człowiek subtelny i dobrego serca złapanego delikwenta od spreja, po rozmowie wychowawczej puściłbym wolno, stąd...albo...stąd :-)

Obrazek

Obrazek

Żegnam "głaziory" i ruszam dalej, a idzie się jak po parku, lekko, łatwo i przyjemnie. Urozmaiceniem są strumyczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zacząć Od Nowa Nr 2 :-)

Obrazek

Kończy się park narodowy i las zaczyna się zmieniać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ha! Tego szukałem. W zasadzie jestem nieupoważniony, ale się nie wzbraniam.

Obrazek

Obrazek

Ten kamieniołom robi wrażenie. Wielka dziura w ziemi, maszyny jak dziecięce zabawki i miła panoramka okolicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak biegnie wzdłuż kamieniołomu i wszędzie tablice ostrzegawcze. Niestety nie dane mi było znaleźć się w "strefie rozrzutu kamienia", a musi to być niesamowity widok. Kocham spokój i ciszę, ale wyjątek robię dla takich strzelań i oczywiście...operowych sopranistek :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Jeszcze kawałek "zielonym".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Za kapliczką wykończoną w plastiku (Bóg chyba nie jest małostkowy) skręcam w lewo porzucając "zielony" i leśnymi ścieżkami ruszam w kierunku "żółtego". Tu jest inaczej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przecinam drogę lokalną i dążę do celu.

Obrazek

Obrazek

Sporo błotka i różnych "zalewów".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu robi się sucho, bo pnę się w górę zboczem Gołej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znajduję fajne miejsce. Urządzam sobie postój i kontempluję w miejscu nieskażonym stopą turysty. Po co medytować i uprawiać jogę w czterech ścianach? Czy w takim miejscu nie lepiej Drogie Panie? ;-)

Obrazek

Obrazek

Napotykam dziwny kamień, który wygląda jak posrebrzany. Było ich tu tylko kilka. Może ktoś wie co to za dziwna, urokliwa skała?

Obrazek

Obrazek

Szczyt Gołej, która jak widać nie jest goła tylko zalesiona :-)

Obrazek

Obrazek

W rejonie górki Czostek (429m.) znajduję szlak "żółty".

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolos Rodyjski wykonanie autorskie, wersja mini :-) Ten szlak zapowiada się ciekawie. Zwykle niezawodna mapa jakoś "rozjeżdża" się z terenem, który staje się coraz trudniejszy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Chwilę podążam szutrową drogą, której towarzyszy strumyk. Wody ma sporo, bo zebrał wszystkie te strużyny, które mijaliśmy.

Obrazek

Obrazek

Ruszamy w las i droga zaczyna się piąć ostro w górę (górka Barcza ma 465m.). Odbijam nieco w bok, by napotkać piękną łąkę z panoramą G¦ w tle.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Łysica, a dalej ¦w. Krzyż. Jesienią je odwiedzę.

Obrazek

To chyba daniele "drapiąc się" w poroże łamią drzewa i obdzierają je z kory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale to wielkie drzewo w poprzek szlaku to nie ich robota. Nie pierwszy zawalidroga na szlaku, ale tu jest problem, bo po obu jego stronach "dżungla". W końcu przedzieram się zdesperowany wąską szczeliną między gałęziami. Dobrze, że "wąski" jestem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

O "żółtym" piszą, że jest zapomniany. Jest zapomniany, zaniedbany, słabo oznakowany. Jest też wymagający. Oprócz pilnowania oznakowania szlaku błoto brązowe, błoto czarne, a za parę metrów...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

...szary pył jak mąka, a potem znowu...błoto. Hihi...fajne to jest, choć daje w kość, bo trzeba się naskakać i nakombinować. Nie rozumiem po co "kicać" w zaduchu i wśród spoconych ciał w jakimś fitness clubie. Przez zimę zgromadziłem 5 cennych kilogramów, ale przeminęło z wiatrem, wiosennym wiatrem i na nizinnych szlakach. Może założę "biznesa" - "Wezmę Panią na szlak celem odchudzenia i wycieńczenia, płatne od utraconych kilogramów". :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zmęczony ciut jestem, ale nie dam się złamać jak te drzewa. Kawusia, papierosek i jestem jak nowy!

Obrazek

Obrazek

Jak widać szlak elegancko zarasta, co zawsze cieszy mnie niezmiernie. To już koniec "górskości", finiszuję na nizinie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak "zielony" jest jak elegancka bombonierka, natomiast "żółty" to gorzka czekolada z dużą zawartością kakao. Warto poczęstować się jednym i drugim. Oczywiście jeśli ktoś lubi słodycze :-)

Zdjęcia w hd - https://flic.kr/s/aHskDbVRDg
YT - https://www.youtube.com/watch?v=08A-wVfdUnE
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-07-17, 18:38

Artur Wagabunda pisze:Szlak "zielony" jest jak elegancka bombonierka
jeśli to wiśnie w likierze to biorę
Artur Wagabunda pisze:gorzka czekolada z dużą zawartością kakao
idealna to dobrej kawy
;-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 439
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pasmo Klonowskie w Górach ¦więtokrzyskich

Post autor: Trop » 2016-07-17, 19:07

Artur Wagabunda pisze:pokluczymy po lesie "po mojemu"
Jak to wygląda w zimowych warunkach? Chadzasz zimą?

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-07-17, 19:20

No proszę ;-) Do porannej kawy nie doczekało ;-)

¦cieżki mi znane i deptane przeze mnie również ;-)
Oj lubię te świętokrzyskie zakamarki ;-)


Ja w sobotę podeptałam na Zelejową by dłuższą chwilę zagościć w Stokówce, po drodze zaglądając do grot piekielnych pilnowanych przez stado diabłów. Kamieniołom tez sobie popodziwiałam, potem popatrzyłam na okolice z Miedzianki i na koniec wycieczki zawitałam do Kielc na mojego ulubionego falafela.
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-17, 20:03

Lidka K. pisze:
Artur Wagabunda pisze:Szlak "zielony" jest jak elegancka bombonierka
jeśli to wiśnie w likierze to biorę
Artur Wagabunda pisze:gorzka czekolada z dużą zawartością kakao
idealna to dobrej kawy
;-)
Czytasz w moich myślach. Smacznego :-)
Trop pisze:Chadzasz zimą?
Też czytasz w moich myślach. Widzę jakie zboże już żółte i myślę z lękiem o zimie, bo ja zmarzluch jestem. Moje chude kości nie lubią zimna, preferuję ciepełko jak to gad.
W zimie łaziłem tylko raz, ale to była amatorszczyzna.

Obrazek

Ponieważ moje rozochocone nogi i zmysły oszaleją przez zimowe miesiące myślę intensywnie. Może biegówki, choć generalnie preferuję stabilne podłoże (nie dotyczy błotka)...
...albo jakby tak porządne stuptuty i więcej "prądu" do organizmu...merynosowe gacie mam...
Coś wymyślę, chwilowo chodzą za mną torfowiska. Tam nie ma szlaku i tak nagle urywają się ścieżki na mapie :mrgreen:
Kasjopea pisze:No proszę ;-) Do porannej kawy nie doczekało ;-)

¦cieżki mi znane i deptane przeze mnie również ;-)
Oj lubię te świętokrzyskie zakamarki ;-)
Do usług ;-) Cieszy, że Galaktyczna Pani docenia "siermiężne kieleckie" :-)
Wymienione miejsca mam na celowniku. Do Kielc czuję szczególną atencję, bo tam służyłem w wojsku. Hihi...chodzi mi po głowie taka podróż sentymentalna po podkieleckich wzgórzach, gdzie wsiąkał kiedyś mój pot i krew ;-) Krwi było tylko trochę ze stóp otartych przez onuce i na dłoniach od saperki przy okopywaniu, potu zdecydowanie więcej :lol: Ale to były fajne dwa lata.
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

ODPOWIEDZ