KGP Julii - czyli w górach z córeczką

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
mniklas
Posty: 501
Rejestracja: 2009-07-08, 21:42
Lokalizacja: Goleniów

Post autor: mniklas » 2013-09-14, 19:52

Marco, Piz Boe to był też nasz: mój, żony i najstarszej córki, wtedy w nosidełku, pierwszy trzytysięcznik :-)

No, a w tym roku do naszego rodzinnego KGP doszły: Babia Góra i Wysoka. A dla najstarszej córki: Rysy. Może jesienią podgonimy coś w Sudetach.

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2106
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2013-09-14, 20:32

mniklas pisze:Marco, Piz Boe to był też nasz: mój, żony i najstarszej córki, wtedy w nosidełku, pierwszy trzytysięcznik :-)
no to gratulacje... Tymek zaliczył jeszcze Tofanę Di Mezzo więc ma dwa trzytysięczniki w swojej kolekcji a poza tym rozpoczął zdobywanie szczytów do KGP: Biskupia Kopa, ¦lęza, Babia Góra i Turbacz. To zdobycze tego roczne.
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-11-02, 20:06

Czas odświeżyć stare kotlety: zgodnie z założeniami Julka do KGP dołożyła właśnie Koronę Sudetów :-) Przy takiej pogodzie warto było dzisiaj wejść na Velką Destną z Zieleńca :-) Muszę się zebrać i napisać relację. Teraz już będzie mniej wyjazdów więc istnieje taka szansa.

A póki co: jestem z Ciebie dumny Julciu i GRATULUJę tu oficjalnie :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2014-11-04, 00:38

Również gratuluję :-)
Bo niektóe szczyty wymagają sporo samozaparcia do ich zdobywania - jak np. taka Sluneèná ;-)

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2014-11-04, 09:37

Rambi przekaż Julce, że jest szybsza nawet od Reda ;-)

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2014-11-04, 10:33

Vlado: Ja Koronę Sudetów zdobyłem 13 września tego roku ;-)

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2014-11-04, 10:50

A to coś nie doczytałem, przepraszam ;-)

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-12-03, 20:12

KORONA SUDETÓW JULII
Dużo rzeczy się pozmieniało ostatnimi czasy, ambitniejsze cele przełożyliśmy na przyszły rok jak się może wszystko poukłada. Ale głupio tak siedzieć w domu jak pogoda dopisuje a i energii w nas sporo. Postanowiłem więc z Julką dokończyć szczyty Korony Sudetów (w dalszej części relacji będę używał KS) w tym roku. Towarzyszy naszych wycieczek było mnóstwo: od Mamy Julii, poprzez kuzynostwo, wujostwo, a na wielu koleżankach kończąc. Każda wycieczka coś do naszego życia wniosła i każda czegoś nauczyła. Wszystkie jednak przyniosły nam radość bycia ze sobą w pięknych okolicznościach przyrody :-)

Relację podzielę na dwie części: krótkie wymienienie wszystkich szczytów zdobytych przez Julię w poprzednich latach oraz trochę bardziej opisowa część podsumowująca wszystkie wyprawy tegoroczne. Długo mi to zeszło ale sezon w tym roku był wyjątkowo długi a i jakiś leń we mnie wszedł a może po prostu kryzys wieku średniego?! Czas pokaże :-)

CZę¦ć I. Szczyty Korony Sudetów z poprzednich lat.
Przedstawione poniżej wycieczki pokazuję w porządku chronologicznym od najstarszej do najnowszej. Przy czym pokazuję ostatnie nasze wspólne z Julką wejście na dany szczyt. Po tych zdjęciach dopiero widzę jak mi dziewczę rośnie i się zmienia. Jakoś na co dzień tego nie widać ;-)

Góry Kamienne: Waligóra 2010-10-02.
Tu byliśmy najdawniej i czas powtórzyć wypad bo dzięki Menelowi i jego pasji do tych gór oraz późniejszym przemiłym chwilom w nich spędzonych pokochałem ten masyw i wszystkim go polecam. Choć w tym roku zawitaliśmy w Andrzejówce i okolicach to na Waligórę się nie pokusiliśmy.
Obrazek

Masyw ¦nieżnika - ¦nieżnik 2011-04-22.
Tu razem z Julką byłem tylko raz wchodząc w ramach zdobywania KGP i jakoś później nie było okazji. Też trzeba będzie z nią powtórzyć to wejście bo mam sentyment do tego pasma. Tym razem przez Czarną Górę.
Obrazek

Góry Stołowe – Szczeliniec Wielki 2011-05-01.
To szczyt na którym Julka była chyba najczęściej obok ¦lęży. Ze mną ostatni raz w 2011 roku ale potem jeszcze na dwóch wycieczkach szkolnych się załapała. Ona uwielbia te skałki tam. Zresztą wszelkie skalne miasta jej imponują :-)
Obrazek

Góry Bardzkie – Kłodzka Góra 2011-10-02.
Szczyt bez widoków i bez historii, tylko do zaliczenia, co nam się udało w 2011 roku w ramach KGP.
Obrazek

Góry Kaczawskie – Skopiec 2012-03-24.
Szczyt też bez widoków choć w okolicy jest parę ładnych i spokojnych miejsc. Ostatni raz byliśmy razem w 2012 roku zdobywając KGP. Lubię okoliczne Komarno i stadninę koni z domkami do wynajęcia. Stamtąd przepięknie widać popołudniami Karkonosze w zachodzącym słońcu :-)
Obrazek

Rudawy Janowickie – Skalnik 2012-03-25.
Sam szczyt bez widoków ale okolice bardzo fajne o czym wszyscy wiemy. Ostatnie wejście wspólne też przed dwoma laty podczas zdobywania Julki KGP.
Obrazek

Góry Bystrzyckie – Jagodna 2012-06-08.
Szczyt płaski i jak dla mnie bez historii. Fajne miejsce do pojeżdżenia na biegówkach jak ktoś lubi. Ostatnio mocno zainwestowano tutaj w tym kierunku.
Obrazek

Góry Sowie – Wielka Sowa 2012-06-23.
To jedno z moich ulubionych pasm. Często tu bywaliśmy z Julką bo wystarczy godzinka i już jesteśmy w sympatycznych górkach ze sporą ilością schronisk. Ostatni raz na Sowie byliśmy w 2012 roku ale w tym roku mamy jeszcze plan raz podjechać...
Obrazek

Góry Złote i Bialskie – Smrk 2013-04-27.
Bardzo lubię chodzić po okolicach ale sam szczyt jest bez widoków i ciężki do znalezienia, zwłaszcza gdy mokro. W zeszłym roku podczas wiosennych roztopów szukaliśmy po kostki w wodzie, gdzie on się znajduje. Zaskoczył nas tym napisem na słupku triangulacyjnym.
Obrazek

Hanu¹ovická vrchovina – Jerab 2013-04-28.
W zeszłym roku już sobie myślałem, że może warto będzie zrobić z Julką KS. Więc po wycieczce przez Złote i Bialskie ruszyliśmy sobie na Hanusovizka Vrchovinę, która jest przepięknym terenem spacerowym ale zdecydowanie zbyt mało tu widoków. Pewnie świetny teren dla ludzi na biegówkach.
Obrazek

Karkonosze – ¦nieżka 2013-07-13.
Tego szczytu nie trzeba rekomendować. Bardzo lubimy na niego z Julką wchodzić a ostatni raz byliśmy tam w zeszłym roku w lecie. I pewnie niedługo znowu tam wylądujemy ;-)
Obrazek

Góry Izerskie – Wysoka Kopa 2013-07-20.
To pasmo też jest jednym z naszych ulubionych. Często tu bywamy, w tym roku też byliśmy. Ale na mało widokowej Wysokiej Kopie zagościliśmy wspólnie tylko raz w zeszłym roku :-)
Obrazek
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-12-03, 20:22

Red-Angel pisze:Vlado: Ja Koronę Sudetów zdobyłem 13 września tego roku
No to Julka niecałe 2 miesiące później ;-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2014-12-07, 12:21

Rambi pisze:Szczyt płaski i jak dla mnie bez historii
Rambi pisze:Szczyt bez widoków i bez historii, tylko do zaliczenia
Rambi nie jesteś odosobniony w tej ocenie, ale jest to ocena właśnie zdobywców KGP czy KSP, którzy wchodzą na te szczyty najkrótszą drogą, po linii najmniejszego oporu.
Dla mnie te pasma są zaskakująco atrakcyjne, jest w nich coś tajemniczego i magicznego, coś czego wcześniej doświadczyłem poznając tylko pasmo Beskidu Niskiego.
Ostatnio zmieniony 2014-12-08, 20:04 przez Vlado, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2460
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2014-12-08, 08:26

rambi pisze: Postanowiłem więc z Julką dokończyć szczyty Korony Sudetów
Mając w dorobku tak piękną kolekcję szczytów, setki przechodzonych kilometrów, dziesiątki dni spędzonych na górskich szlakach, to Twoja córcia zasługuje już, jako wytrawny górski łazik na solidną karpacka wyprawę, a wtedy i Rumuńska Korona Gór szybko będzie w jej posiadaniu. :-)
rambi pisze: na mało widokowej Wysokiej Kopie zagościliśmy wspólnie tylko raz w zeszłym roku
Wysoka Kopa i tak w porównaniu do innych szczytów jest ciekawym punktem. Jest wiele takich, które z trudem można odszukać w gęstym lesie i tylko niepozorny kopczyk kamieni, lub ledwo widoczny wśród zielska słupek wskazuje to najwyższe miejsce, ale i tak cenię sobie takie szczyty, bo leżąc z dala od uczęszczanych szlaków kosztują często wiele trudu, a to się pamięta i szanuje....może nawet bardziej od górki z której roztacza się szeroki widok (o ile są warunki odpowiednie). :-|
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-12-08, 19:39

Vlado pisze:Dla mnie te pasma są zaskakująco atrakcyjne
Ależ ja bardzo lubię zarówno Bystrzyckie, jak i Bardzkie. Spędziłem w nich kupę fajnych dni. Aczkolwiek same ich najwyższe szczyty mnie rozczarowują i niekoniecznie będę budował swoje następne trasy przez nie ;-)
Vlado pisze:coś czego wcześniej doświadczyłem poznając tylko pasmo Beskidu Niskiego
No właśnie. Na tą magię czekam w roku 2015. Wstępnie mam plan się tam w końcu udać i poznać to o czym piszesz :-)
sparkus pisze:to Twoja córcia zasługuje już, jako wytrawny górski łazik na solidną karpacka wyprawę, a wtedy i Rumuńska Korona Gór szybko będzie w jej posiadaniu
Ależ ja już nad tym od dawna myślę :-) Czekam aż się Julcia trochę wzmocni aby mogła swój śpiwór i parę drobiazgów ze sobą nosić abyśmy mogli namiotowo połazić. Ale może już w następnym roku ją ze sobą wezmę?! Kto wie :-) Na razie póki co ma już swoje inne ambitne marzenia :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-12-14, 20:46

Tegoroczne wyprawy.
Ten rok był w moim życiu zupełnie inny od pozostałych. Po latach walki z różnymi przeciwnościami losu postawiłem na poprawę kondycji fizycznej, psychicznej, kontaktów z bliższą i dalszą Rodziną, jak również z niektórymi znajomymi, którzy przez moje perypetie życiowe zostali trochę odstawieni na bocznicę. W to wszystko chciałem wpleść KS Julii i kilka własnych wypadów górskich i zwiedzających. Sporo się udało z planu rocznego wykonać ale parę punktów przesunąłem na przyszłość. No ale teraz lećmy z tą KS :-)
Masyw ¦lęży – ¦lęża (718) 2014-01-05.
Tu bywam dość często czy to na rowerze czy na piechotę. To taka wrocławska namiastka gór poza górką Pafawagu, z której się kiedyś mecze oglądało, czy też Wzgórzem Partyzantów w centrum miasta ;-) W tym roku mieliśmy tak ciepłą zimę, że na ¦lężę udało nam się wejść już 05.01 i to przy wiosennej aurze. Towarzyszyli nam sąsiedzi z dziećmi, a sąsiadów na osiedlu mam bardzo dobrych. Wejście zaplanowaliśmy od strony Tąpadeł ze względu na najmłodszego adepta gór: Miłosza :-) Jego krótkie nóżki nie pozwoliły nam rozwinąć skrzydeł i obiec ¦lęży 3 razy ;-) Ale i tak było warto się tam pofatygować :-) Zdjęcie naszych latorośli zostało wykonane przez moją sąsiadkę.
Obrazek

Góry Wałbrzyskie –Borowa (853) 2014-04-05.
Tu z Julią i jej koleżanką Nastką podjechaliśmy już w kwietniu tego roku. Wejście zaczęliśmy od Jedliny Zdrój, gdzie żółtym szlakiem skierowaliśmy swe kroki w kierunku Koziej Przełęczy. Nie wiedząc czy koleżanka Julki da radę, gdyż nie miała doświadczeń z górami, nie ryzykowałem dłuższych tras. Po dojściu do drogi leśnej odbiliśmy na czerwony szlakiem do Rozdroża pod Borową skąd ruszyliśmy na podejście na szczyt. I jakoś się udało :-) Dziewczyny najbardziej wspominają końcówkę podejścia, gdzie musiały na czterech łapach włazić. Trochę mi to przypominało słynne podejście na Lackową w Niskim. W nagrodę za wejście pojechaliśmy do Andrzejówki na pyszny obiadek :-)
Obrazek

Je¹tìdsko-kozákovský høbet – Je¹tìd (1012) 2014-08-15.
Długi weekend sierpniowy zaplanowałem z Julką i jej kuzynką Izą w górach na szwendaniu się po zamkach Czech i górkach. Pierwszym punktem naszego programu było wejście na Jested, który jest dość ciekawym szczytem aczkolwiek popsutym przez działalność człowieka. Zabudowany został hotelem z charakterystyczną wieżą widoczną z wielu kilometrów. Na górę można było wjechać kolejką, podjechać autem na parking pod szczytem, czy też wejść asfaltem. Przez to na górze były dzikie tłumy. My zostawiliśmy auto w Libercu i niebieskim szlakiem ruszyliśmy na górę. Po krótkim podejściu stanęliśmy z masami turystów na szczycie. Trzeba przyznać, że widoki stamtąd są wyjątkowo piękne. Zeszliśmy sobie dla odmiany drugą stroną szlakiem czerwonym, który prowadzi koło kilku wyciągów. W zimie to tu narciarze mają raj.
Obrazek
Obrazek

Góry Łużyckie - Lausche (793) 2014-08-17.
Po zwiedzeniu okolic Liberca oraz zamków Sychrov oraz Hruby Rohozec pojechaliśmy w Góry Łużyckie, które charakteryzują się kopułkowatością swoich szczytów. Tu czekał nas Luż, na którego zamierzaliśmy wejść z Chaty Luz. W sumie wejście na górę zajęło nam chwilkę. Z góry widoki są rzeczywiście na wypasie! Po sesji zdjęciowej postanowiliśmy obejrzeć sobie niemiecką część gór i poszliśmy do Walsdorfu. Trzeba przyznać, że przejście z polskich gór do czeskich powoduje przeskok jakościowy jeśli chodzi o czystość i dbanie o miejscowości. Ale z Czech do Niemiec to dopiero jest UPGRADE. Ja wiem, że można powiedzieć iż kicz, tandeta itd. Ale skubani dbają o swoje obejścia bardzo i chciałbym aby w Polsce też tak o nie dbano.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zábøe¾ská vrchovina - Lazek (714) 2014-09-27.
We wrześniu wpadłem na pomysł podjechania z Julką aby sobie połazić w okolicach Pradziada. Dawno tam nie byłem więc pomysł wydał mi się wyśmienity. Przy okazji można było zaliczyć inne szczyty z KS. No i wyszło nam z map, że na początek wejdziemy sobie na Lazek, który ma w sumie niewielkie podejście, w porównaniu nawet z podobną wysokością ¦lężą. Na widoki też tu nie trafiliśmy, gdyż chmurki zalały świat. Wieża widokowa na górze również była zamknięta, podobnie jak i knajpka obok. Ciekawe czy w lecie są otwarte?! Ktoś wie? Zaliczyliśmy więc tylko szybkie zdjęcie na szczycie i ruszyliśmy dalej.
Obrazek

Niski Jesenik - Slunecna (800) 2014-09-27.
Następnym szczytem z zaliczanych tego samego dnia miała być Slunecna w Niskim Jeseniku. Jeseniki ogólnie mi się kojarzą bardzo sympatycznie więc pomyślałem, że Niski, którego nie znałem, też będzie interesujący. Nic bardziej mylnego. To chyba najnudniejszy szczyt z całej KS. Wejście czerwonym szlakiem z Detrichova nad Bystrici zajęło nam raptem niecałą godzinkę. Widoków zero i w sumie nic co nacieszyłoby nasze oczy. Fakt, że pogoda była nietęga. Nie polecam tych górek.
Obrazek

Hrubý Jeseník - Praded (1491) 2014-09-27.
Jadąc ze Slunecnej zastanawialiśmy się skąd wyruszyć, gdzie się przespać w Jeseniku i co jeszcze uda nam się tego dnia zobaczyć. Ponieważ chciałem pójść sobie granią Hrubego to wybór padł na Karlov pod Pradedem bo stamtąd jeszcze w sumie nie wchodziłem. Miejsce dla auta okazało się problemem bo wszędzie zakazy. Ale szczęśliwie pod jednym z domów właściciel zgodził się abym zostawił auto. Pogoda nas nadal nie rozpieszczała a następny dzień z prognoz zapowiadał się lepszy pogodowo więc postanowiliśmy od razu iść do Barborki, gdzie chcieliśmy zostać na nocleg. Zapakowaliśmy więc z Julą plecaki i w górę niebieskim szlakiem. W wiatuni po drodze rozłożyliśmy sobie garkuchnię, gotując pyszną zupkę i jedząc lunch :-) Nad Ovcarnu widoki zaczęły być już przyzwoite. Następnie zeszliśmy do Ovcarni i asfaltem do Barborki. Tu pokoi wolnych było od groma więc wzięliśmy dwójeczkę za 560 Kc (Julka już niestety jako dorosła była liczona). Julka z radości dopchała się knedlikami z owocami. Jako, że czas był jeszcze całkiem młody namówiłem ją na wycieczkę do Svycarny a następnie nocne zdobycie Pradeda :-) Pogoda niestety zaczęła się załamywać i prawie nic nie było widać. Do Svycarny weszliśmy na chwilę na nasze ulubione napoje – każdy swój ;-) Powrót i wejście na Pradziada odbywało się już niestety przy mocnym wietrze i co chwilę zasłanianej przez chmury wieży. Ale następny cel tego dnia został osiągnięty :-) W sumie przeszliśmy 27 kilometrów tego dnia co jest Julki nowym rekordem. I nie poczuła tego nawet specjalnie. Skubana ma już tyle sił, że mogę ją zacząć brać na dalsze wyprawy :-)
Obrazek

Następnego dnia kontynuowaliśmy eksplorację Hrubego Jesenika. Wczesno poranna pobudka i wymarsz był doskonałym pomysłem. Na szlaku przy pełnej lampie byliśmy prawie sami. A było co oglądać :-) Pięknie było widać zarówno Pradziada jak i Masyw ¦nieżnika. Korzystając z okazji poszliśmy więc granią aż do Jeleni studanki, gdzie jest wypaśny kamienny schron, o którym już parę osób na forum pisało. Zejście do Karlova zapodajemy sobie z Julą przez Alfredkę czerwonym a następnie zielonym szlakiem. Co nas bardzo dziwi znajdujemy tu setki wielkich mrowisk. Już dawno nie widziałem takiego lasu.
Obrazek
Obrazek

A tak z ciekawości podpytam: to na trasie było wiele punktów oznaczonych barcodami ze stronki tagmanager. Ktoś z forumowiczów z tego kiedyś korzystał? Warto?
Obrazek

Góry Opawskie - Pøíèný vrch (975) 2014-10-12.
Następny szczyt zdobywany był już październikowo w towarzystwie naszej sąsiadki Weroniki, która okazała najbardziej wytrwałą piechurką ze wszystkich Julki koleżanek. Co ważne nie marudziła też za bardzo. Pricny Vrch zamierzaliśmy już zdobyć podczas powrotu z Jeseników ale wtedy Julka poprosiła aby szybciej wrócić do Wrocka. Szczęśliwie zobaczyliśmy wtedy gdzie można postawić bezpiecznie autko. A więc w Horni Udoli koło przystanku autobusowego ruszamy na niebieski szlak, którym ciągniemy do góry. Ciekawym obiektem po drodze są ruiny kapliczki ¦więtej Anny. Następnie kierujemy się na Hreben krążąc pomiędzy byłymi wyrobiskami poszukiwaczy złota (w końcu Zlatohorska Vrchovina). Szczycik raczej niewidokowy ale okoliczne tablice ścieżki turystycznej zrobiły naszą wycieczkę ciekawą. Pokręciliśmy się po okolicach oglądając pozostałości po działalności ludzkiej. Powrót zarządziliśmy zielonym szlakiem, gdzie jeszcze piękniej widać ogrom wyrobisk i skalę wydobycia sprzed wieków.
Obrazek

Góry Jastrzębie czyli Broumovská Vrchovina - Zaltman (739) 2014-10-26.
Następnym szczytem do zaliczenia był Zaltman, do którego już robiłem przymiarkę jadąc w majowy weekend do Czeskiego Krumlova. Wtedy mieliśmy tam wejść na szybko więc podjechałem do Radvanic i za kościołem ruszyliśmy autem drogą leśną na urwanie zawieszenia. Dojechaliśmy do zakazu wjazdu w kierunku Jestrebi Boudy, której bez map nie namierzyliśmy. Jak się później okazało byliśmy jakiś kilometr od niej. Jako, że nasza najmłodsza, trzyletnia uczestniczka wyprawy, zaczęła mieć obiekcje co do „łażenia po lesie” to ruszyliśmy wtedy dalej na majówkę.
Błędu złego przygotowania nie powtórzyłem już w październiku. Ekspedycja w składzie Julka z Weroniką, Gosia i Norweg o wdzięcznym imieniu Torgeir ruszyła w niedzielę połazić po górach, zwiedzić Trutnov i zjeść dobry obiadek w Czechach. Plan wykonany z nawiązką :-) Tym razem autko zostawiliśmy niedaleko kościoła na parkingu w Radvanicach i ruszyliśmy niebieskim szlakiem do Panskiej Cesty. Stąd zielonym szlakiem wzdłuż całej linii czeskich umocnień doszliśmy do rozdroża pod Zaltmanem. Część bunkrów sobie zwiedziliśmy, nieźle się trzymają. Ale co się mają nie trzymać skoro zostały oddane po czesku czyli bez wystrzału ;-) Odbiliśmy potem do Zaltmana, gdzie znajduje się bardzo sympatyczna wieża widokowa. Szkoda tylko, że nie było wystarczającej widoczności ale to tylko powód aby tu wrócić. Zdobywczynie z „przewodnikiem” na górze ;-)
Obrazek

Zejście uskuteczniliśmy zielonym szlakiem w drugą stronę do Paseki, gdzie w Jestrebi Boudzie zarządziliśmy testowanie czeskich napojów. Jako kierowca testowałem tylko swoją cierpliwość ;-) Za to Tor sprawdzał następne piwo z kolekcji tysięcy, które próbował i ocenia w jakiejś aplikacji androidowej do rankingu piw. Potem zwiedziliśmy sobie Trutnov, gdzie jest bardzo sympatyczny browar (w niedzielę niestety nieczynny dla zwiedzających) a i ryneczek milutki. Weszliśmy też na wzniesienie z górującym nad Trutnovem pomnikiem upamiętniającym bitwę pomiędzy Prusakami i Austriakami w 1866 roku, skąd rozpościera się wspaniała panorama na miasto i okoliczne szczyty. Po zwiedzaniu namierzyliśmy też bardzo smakowitą restaurację „Dvoracka”, gdzie objedliśmy się do obrzydzenia czeskich specjałów ;-)
Stwierdzam, że bardzo sympatyczne są te okolice, więc pewnie do nich wrócę bo wycieczka była zarówno historycznie pouczająca jak i malownicza. Tylko następnym razem zrobię sobie traskę kilkudniową i pewnie poeksploruję zielony szlak z wieloma udostępnionymi do zwiedzania bunkrami.
A cała ekipa zdobywców w komplecie na Rynku w Trutnovie wyglądała tak :-)
Obrazek

Góry Sowie – Wielka Sowa 2014-12-07. SUPLEMENT
W tym roku już po zdobyciu KS udało nam się wejść prawie zimowo na Wielką Sowę. A do tego z ulubieńcem Julki Guccim oraz z gośćmi z Wawki :-) Tym razem był pomysł wejścia na Sowę szlakiem niebieskim od Przełęczy Walimskiej bo tędy jeszcze nie wchodziliśmy. Było miejscami bardzo mgliście i dość ślisko bo deszcze, które spadły w poprzednich dniach zostały mocno zmrożone. O dziwo na górze wieża była otwarta z czego skorzystaliśmy. A tu Jula z Guccim na wieży.
Obrazek
Zejście natomiast uskuteczniliśmy pustą jeszcze nartostradą aż do remontowanej na dole Bacówki. Fajnie spędzony dzień w dobrym towarzystwie :-)
Obrazek

Góry Orlickie – Velka Destna (1115) 2014-11-02.
Ostatnim szczytem, który został Julce do kolekcji KS była górująca nad Górami Orlickimi Velka Destna. Lubię ten szczyt i okolice i często tu bywam. Tym razem na wycieczkę wybraliśmy się z Weroniką, Julką i Anią. Spacer był całkiem fajny bo wystartowaliśmy z Zieleńca i zrobiliśmy sobie niezłą pętelkę. Start niebieskim szlakiem i wycieczka przez las a potem …. bezszlakowo w poprzek nartostrad. Nie wiem gdzie się podziały wszystkie znaki niebieskiego szlaku bo ich nie zauważyłem ani wchodząc ani schodząc. W każdym razie nagle pojawiły się dopiero przy górnej stacji wyciągu. Przemknęliśmy dalej koło Masarykovej Chaty, gdzie jak zwykle było trochę ludzi, a następnie czerwonym szlakiem do Velkej Destnej. W drodze na Destną…
Obrazek
Sporo tu też tras biegowych potworzyli. Na skrzyżowaniu z zielonym szlakiem pojawił się za to odnowiony i do tego otwarty bufet. W lecie korzystają z niego piesi i rowerzyści a w zimie pewnie narciarze. Siedliśmy sobie aby popodziwiać piękną panoramę Bystrzyckich i Orlickich przy cudownej pogodzie :-)
Obrazek
Następnie po paru minutach marszu zdobyliśmy ostatni szczyt Korony Sudetow i mogliśmy zacząć świętowanie :-)
Obrazek
Powrót został zarządzony drugą stroną przez Luisino udoli a następnie niebieskim dalej do urokliwego przysiółka Zakouti w Destne v Orlickych horach.
Obrazek
Stąd do Masarykovej chaty została nam raptem godzinka. Tu szybki posiłek dziewczyn (nie polecam kuchni w tej knajpie) i zejście do auta do Zieleńca. Stąd podjechaliśmy na szybkie zwiedzanie Dusznik i bardzo smaczny obiad do restauracji Erato, którą serdecznie wszystkim polecam :-)

I TO BY BYŁO NA TYLE :-) KORONA SUDETÓW ZDOBYTA!!! TERAZ WSPÓLNIE MY¦LIMY NAD NOWYMI WYZWANIAMI. Może jakieś sugestie? :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2106
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2014-12-15, 09:51

No i brawo... a co do sugestii to moją już masz... :mrgreen:
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1262
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2014-12-16, 12:15

Marco pisze:a co do sugestii to moją już masz
Twoja sugestia już się nawet zamieniła w plan i zamówienie do ¦więtego Mikołaja na materiały zapoznawcze z terenem :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

ODPOWIEDZ