KGP Julii - czyli w górach z córeczką

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

KGP Julii - czyli w górach z córeczką

Post autor: rambi » 2012-04-01, 20:51

Tak sobie pomyślałem, że założę wątek w którym będę dokumentował przygody mojej Juleczki podczas zdobywania szczytów KGP, którą obiecałem jej pomóc zdobyć do 10 roku życia (tak sobie sama ustawiła poprzeczkę) :-) A więc powoli zaczynam wrzucać. Zaraz relacja z pierwszej zeszłotygodniowej wycieczki. Potem będą następne.
A tu już opisywałem jak Julka zdobywała Gorce
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?p=512 ... ght=#51289
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2012-04-01, 21:26

Góry Kaczawskie i Rudawy Janowickie zdobyte przez Julię :-)
Dwa poprzednie weekendy były tak piękne, że musiałem je spędzić w górach. Tydzień temu pomyślałem, że Julia też już może zacząć sezon w niższych górkach bo śniegu tam już tyle nie będzie. Pomysł był prosty: przejdziemy Rudawy Janowickie. Piękne górki, świetne widoki a do tego Szwajcarka, która zawsze mnie urzekała. W piątek rano poinformowałem Julię o porannym wstawaniu, co spotkało się z niechęcią ale jakoś się udało przekonać. Rano wstałem, zrobiłem kanapki i ruszamy. Po drodze widzę, że Julka już zachwycona wycieczką. Cieszę się i snujemy plany na dzisiejszy dzień. Dojeżdżamy na parking koło Gruszkowa koło 10. I tu awaria. Julka przytrzaskuje palec drzwiami auta. Cały puchnie, leje się krew. Decyzja: jedziemy do apteki i trzeba zrobić opatrunek. Julka płacze. Zapominam o wycieczkach. Ale w Jeleniej miła pani w aptece ogląda palec, pomaga zrobić opatrunek. Julka odzyskuje trochę humor. Wpadam na pomysł: a może zaliczyć krótki spacer w Kaczawskie? Z Komarna na Skopiec to parę metrów raptem a Julka zaliczy następny szczyt. Obiecuję w nagrodę potem wycieczkę po pałacach i zamkach okolicznych, które Julka uwielbia. Udaje się przekonać a wspólne śpiewy w aucie powodują chwilowe zapomnienie o bolącym palcu. Z Komarna szybko wchodzimy na Skopiec.
Obrazek

Teraz zostały nam same przyjemności: pałace i zamki w Rudawach. A jest tam tego od groma. Najpierw udaliśmy się do Wojanowa, którego pałac i ogród nad Bobrem zawsze mnie urzekały.
Obrazek
Potem czas na Łomnicę. Fajny zameczek gdzie można zobaczyć wystawę z opisem pałąców i zamków okolicznych. A do tego zaskakuje nas tam jarmark wielkanocnym na którym jemy pyszne domowe serniki, Julka jeździ na koniu a do tego piecze ciastko własnoręcznie. A dokładnie jedną ręką bo druga obolała...
Obrazek
Następne są Mysłakowice gdzie w pałacu królewskim działa obecnie szkoła.
Obrazek
Potem jedziemy do Bukowca.
Obrazek
A na końcu do Karpnik gdzie odnawiany jest obecnie z unijnych funduszy zamek nad fosą. To też będzie perełka niedługo.
Obrazek

Nocleg w Szwajcarce okazuje się niestety nierealny: wszystko zajęte. Możemy spać w przyczepie ale Julka nie chce. Więc jedziemy dalej. Pomyślałem więc o Okraju: tam pięknie i w sumie nie tak daleko. Dojeżdżamy około 18 a tam ... schronisko zamknięte na 4 spusty. Ciekawe... Zjeżdżamy do Kowar i zatrzymujemy się w zajeździe Victoria, gdzie bardzo sympatyczna właścicielka raczy nas przepysznym jedzeniem a jej koleżanka leczy Julki palec maścią aloesową. Wieczorem piszemy jeszcze relację z naszej wycieczki w Julki pamiętniku i po partyjce kart idziemy spać. Rano chcę ruszyć w górki.

Rano mówię Julce, że może jednak zaliczymy Skalnika. Nie chce o tym słyszeć: "ta góra przynosi mi pecha!". Hmm... Próbuję przekonać. Ciężko idzie. Podjeżdżam na parking na Przełęczy pod ¦rednicą i po paru minutach negocjacji udaje mi się przekonać, że to nie góra jest pechowa ;-) Pogoda nam sprzyja choć wieje mocno wiatr. Czerwonym szlakiem dochodzimy do Kamiennej Ławki gdzie przy wiacie chwilę odpoczywamy a Julka bawi się z psem miejscowych ludzi których spotkaliśmy na szlaku. Dowiadujemy się od nich wielu ciekawych rzeczy. Na przykład, że po drugiej stronie góry jest miejscowość hare kryszna. Kiedyś z chęcia tam pójdę :-)
Obrazek

Lecimy dalej czerwonym szlakiem a potem niebieskim do Małej Ostrej. Zaczyna się śnieg.
Obrazek

Mijamy Małą Ostrą aby szybko wejść na sam szczyt. Nie rzuca się on w oczy ale zaliczamy go i radośnie wracamy na punkt widokowy na Małej Ostrej. Jest przy tej pogodzie rewelacyjnie.
Obrazek
Obrazek

Skalnik z Małej Ostrej nie imponuje.
Obrazek

Niestety na górze wieje więc piknik musimy zrobić sobie pod skałami. Bez widoków ale za to jest bezwietrznie :-)
Obrazek

Zdjąłem tam koszulkę i popławiłem się w promieniach słońca. Ale ludzie wchodzący tam, cali opatuleni w swoich goretexach, patrzyli się na mnie dość dziwnie ;-) Po pikniku schodzimy tym samym szlakiem do auta i wracamy do Wrocka. Wycieczka udana i dwa szczyty zaliczone... :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2012-04-01, 21:33

Brawo i dla Julki i dla taty, ze ją motywuje. Ile Twoja córeczka ma lat?
byle do wakacji

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2012-04-01, 21:39

Ma 8 lat choć wzrostowo wygląda na starszą :-) W tym roku skończy 9.

A motywacja dzieci czasami duuużo kosztuje ale ile się ma potem satysfakcji! :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2012-04-01, 21:40

coś o tym wiem ;-) Bardzo mi się podoba Wasz plan i wątek. Trzymam kciuki i czekam na kolejne sukcesy.
byle do wakacji

Awatar użytkownika
mniklas
Posty: 501
Rejestracja: 2009-07-08, 21:42
Lokalizacja: Goleniów

Post autor: mniklas » 2012-04-02, 19:01

Super! To popieram. Zuch dziewczyna i dobrze, że z palcem jakoś się udało ból ukoić. Fajnie macie z tego Wrocławia -- ciach i jesteście w górach :-)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5536
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-04-03, 12:30

rambi pisze:A motywacja dzieci czasami duuużo kosztuje
no własnie, a potem są zachwycone i z siebie dumne :-D
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2012-04-06, 11:03

rambi pisze: Dowiadujemy się od nich wielu ciekawych rzeczy. Na przykład, że po drugiej stronie góry jest miejscowość hare kryszna. Kiedyś z chęcia tam pójdę :-)
Miejscówka zaznaczona na wielu mapach, zaraz obok dawnego Czartaka. Miejscowość to za dużo powiedziane, raczej mała farma, która czasy świetności ma dawno za sobą. Warta odwiedzenia szczególnie w godzinach wczesnoporannych ;-)

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2012-06-27, 20:28

GÓRY ORLICKIE, BYSTRZYCKIE ORAZ STOŁOWE
Jako, że czasowo dalej nie domagam, więc wyjazdy kilkudniowe w góry są dla mnie nadal ciężkim tematem. Ale w końcu zebrałem się na początku czerwca i ruszyłem aby kontynuować Julii przygodę z Koroną Gór Polski. Zwłaszcza, że dotarły do nas w końcu książeczki, których wcześniej nie mieliśmy. Dodatkowo Julia skończyła swoje pierwszokomunijne obowiązki i mogła spróbować swój nowy aparat fotograficzny. Jak ktoś chce zrobić radość dziecku i kupić mu wyjątkowo fajny i leciutki aparat z mnóstwem funkcji (filmy HD, panoramy, 16 mln pikseli, zoom 5x) to polecam DSC-W570. Ten prezent komunijny sprawił, że Julia zainteresowała się robieniem zdjęć. Mnie to maleństwo zachwyciło swoją funkcjonalnością, jakością zdjęć oraz miniaturyzacją.
Wybór padł na Kotliną Kłodzką i moje ulubione niegdyś rowerowe szlaki a więc Góry Orlickie i Bystrzyckie. Tym razem mieliśmy jednak przejść ich kawałek z buta i to bez większych przeciążeń. Te szykuję Julci na dalszą część wakacji ;-)

Góry Orlickie – Orlica 1084 m n.p.m.
Pierwszy dzień to dość późny wyjazd z domu a więc wymyśliłem krótkie podejście czerwonym szlakiem z Zieleńca bezpośrednio na Orlicę. Mała zaprawa z rekonesansem samego Zieleńca. Myślałem nawet o noclegu w schronisku Orlica ale jak się okazało odbywa się tam remont. Sam szczyt jak pewnie większość z Was wie leży ciut po stronie czeskiej i nie jest to miejsce zbytnio widokowe. Samo podejście od tej strony też nie sprawia specjalnego trudu.
Obrazek

Za to szczęście Julki z wejścia było ogromne :-)
Obrazek

Po zejściu do Zieleńca przypomniałem sobie dawne czasy obozów sportowych, choć wtedy to miejsce wyglądało zupełnie inaczej. W każdym razie Zieleniec dzisiaj bardzo mi się podoba, choć w lecie jest pusty. No może poza strefą kibica, która i tam zawitała.
Obrazek

Tylko stary kościółek został.
Obrazek

Góry Bystrzyckie – Jagodna 977 m n.p.m.
Nocleg wymyśliłem sobie w Spalonej w schronisku Jagodna, które bardzo lubię bo mam miłe wspomnienia. A wiedziałem, że w tym roku zmienił się właściciel, więc chciałem zobaczyć czy będzie lepiej. I okazało się, że nowi, młodzi właściciele bardzo się starają, są mili, otwarci. Wieczorem zrobiliśmy ognisko do którego pomagaliśmy z Julką przynieść gałęzie z pobliskiego lasu. Poplotkowaliśmy trochę. Większość ekipy studiuje historię sztuki co oczywiście jest ich hobby ale nie rokuje na przyszłość. Wieczorem nie mogło się obyć oczywiście bez partyjki kart z Julką ;-)
Obrazek

Samo schronisko poza restauracją jeszcze niestety niewiele się zmieniło. Dalej toalety się nie domykają na piętrach, skrzypiące i rozpadające się łóżka. Ale ponoć będą nad tym pracować. Trzymam kciuki bo bardzo lubię to miejsce. A i okolice zaczęły się też bardzo zmieniać. W Spalonej jest bardzo fajne miejsce z pstrągami, gdzie można sobie złowić rybkę i zjeść na świeżo. Rewelacja! Julka sama łowiła a i zjadła dwie sztuki :-)
Obrazek

Na następny dzień przed śniadaniem pobiegliśmy na Jagodną (dokładnie tak). Jak tam się wszystko pozmieniało. Wszędzie prowadzona jest wycinka lasu a niebieski szlak który prowadził kiedyś wzdłuż i nieopodal leśnego duktu ginie bo powycinano drzewa z oznaczeniami. Zamiast duktu natomiast pojawiła się asfaltowa droga, która będzie główną arterią tutejszych tras dla biegaczy narciarskich, których namnożyło się tu mnóstwo.
Obrazek

Chyba wolałem jednak stary "wystrój". Byłem tu ostatnio ze dwa lata temu i nie poznawałem miejsc. Wszędzie kupa wyznaczonych tras biegowych, traktorów, ciężarówek. W każdym razie po ponad godzinnym spacerze udało nam się dojść i zdobyć Jagodną. Jest tutaj wieża ale widoków też niestety żadnych.
Obrazek

Postanowiliśmy więc ten dzień poświęcić szwendaniu się po innych ciekawych miejscach w tych okolicach a wieczorem obejrzeć mecz Polski z Rosją. Zaczęliśmy od pałacu neogotyckiego w Szczytnej przy którym znajduje się świetny taras widokowy na najbliższą okolicę, który Julka wykorzystała do robienia panoram :-)
Obrazek

Sam pałac też robi wrażenie choć poza kościołem nie można tam zwiedzić niczego bo niestety zajmowany jest obecnie przez Dom Pomocy Społecznej.
Obrazek

Obrazek

Następnym miejscem, które nas zainteresowało było Muzeum Papiernictwa w Dusznikach. Budynek jest pięknie wyremontowany i przepięknie położony.
Obrazek

Mnóstwo tu starych pras, maszyn drukarskich czy też gilotyn do cięcia papieru. Miejsce nadzwyczaj interesujące również dla dzieci. Niestety jakaś szkoła miała tam tego dnia wycieczkę i Julia nie mogła skorzystać z warsztatów, które uczą jak się robiło kiedyś papier czerpany.
Obrazek

Była tam też galeria prac dzieci, która spodobała się mojej uzdolnionej plastycznie córci :-)
Obrazek

Ludzie pracujący kiedyś w tym młynie papierniczym musieli być bardzo niscy gdyż drzwi nie były za duże. Julia skorzystała z tego i w końcu zrobiła mi zdjęcie na którym wyszedłem bardzo przystojnie ;-)
Obrazek

Ponieważ tego dnia w schronisku miały być tłumy znaleźliśmy sobie nocleg w Lasówce.

Góry Stołowe – Szczeliniec Wielki 919 m n.p.m.
W drodze powrotnej postanowiliśmy sprawić sobie najwspanialszy deser z tych okolic: Góry Stołowe. Prawie wszyscy wiemy jak są piękne i wspaniałe. I Julka podziela ten pogląd. Po zejściu ze Szczelińca powiedziała: „Tata, jeźdźmy zawsze w takie góry”. No i jak ja jej mogę nie posłuchać? W tym roku chyba wrócimy więc do Słowackiego Raju, którego część 2 lata temu przedreptaliśmy :-) Trasę sobie zrobiliśmy prostą: wejście od Pasterki żółtym szlakiem.
Obrazek

A co Julka najbardziej lubi w górach? Wspinać się! :-) Na górze zaś jest raj dla tych co lubią po skałkach łazić co Jula wykorzystała skrzętnie :-)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie zeszliśmy sobie na dół do Karłowa aby podejść z powrotem do żółtego szlaku i wrócić do Pasterki. Super wycieczka!

I tak oto Julka zdobyła już 17 szczytów KGP. Szczeliniec co prawda już drugi raz ale to miejsce do którego ona lubi wracać. Tak jak my wszyscy pasjonaci gór mamy właśnie takie „swoje” miejsca :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Krzyś66
Posty: 1122
Rejestracja: 2012-06-07, 09:54
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: Krzyś66 » 2012-06-27, 20:48

Cześć.

Szacun dla ojca za zmotywowanie dziewczynki do takich wycieczek i oczywiście gratulacje dla małej :-D ... no mocno wyrośniętej jak na swój wiek.
Ciekawa relacja,ładne zdjęcia.

Pozdrawiam,Krzyś.
”Wydarzenia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale zawsze jest dla nich jakieś logiczne wytłumaczenie. Często nie jest ono krzepiące, ale zawsze logiczne.”

Awatar użytkownika
tomasz7
Posty: 1239
Rejestracja: 2010-03-15, 16:20
Lokalizacja: Trzebnica
Kontakt:

Post autor: tomasz7 » 2012-06-28, 14:21

Rambi ,gratuluję Wam obojgu ! Fantastyczne są takie rodzinne wypady ze zdobywaniem KGP ;-)
Stworzony by biec
W pogodni za swoim dniem...

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2012-06-29, 09:23

Proponuję nową kategorię w rankingu
Supertata - gwarantowany.
Pozdrowienia dla Ciebie i córeczki
byle do wakacji

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5536
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-07-03, 10:09

Stołowe- to były pierwsze góry mojej młodszej córy- tam porzuciła koła wózka i ręce Taty na rzecz samodzielnego łażenia po skałach :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2012-07-03, 20:29

atineb pisze:Supertata - gwarantowany.

Bardzo dziękuję za uznanie ale trochę jest na wyrost. To raczej powinien być ranking na Supercórkę! :-)

A tak przy okazji w poprzedni weekend jakoś nam się znudziło siedzenie we Wrocku i skoczyliśmy popołudniu wejść po raz kolejny na Wielką Sowę ale po raz pierwszy z książeczką KGP :-) Tym razem wybrałem szlak, którym z Julką nie wchodziłem jeszcze - czerwony od strony Rzeczki. Droga krótka ale za to przez 2 schroniska co dla Julki jest wielką atrakcją (ach te pieczątki i pamiątki z gór). Spacer krótki ale sympatyczny bo w schroniskach spotkaliśmy trochę dzieci i zwierząt - a ani tym ani tym Jula nie odpusci! :-) Parę zdjęć z tego krótkiego ale miłego przejścia.

Górska dziewczyna musi zacząć swój marsz górski serem!
Obrazek

Schronisko Orzeł w tle.
Obrazek

W Schronisku Sowa liczył się za to już za to tylko przedziwny domownik w postaci tego kota :-) Koty właśnie spowodowały, że Julki ulubionym schronem jest Bacówka pod Bereśnikiem.
Obrazek

Wielka Sowa zdobyta!
Obrazek

Nagroda na wieży musi być! :-) A w dali jeden z następnych celów dla nas :-)
Obrazek

Ja za to wróćę w Sowie niedługo ale chyba na rowerku. Fajne tam są te trasy i zaczęły mnie znowu kusić :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2012-07-03, 20:31

Dodam jeszcze, że standardowo po spacerze poszliśmy na obiad w postaci pstrąga. I tak jak w Spalonej byłem zachwycony miejscem i sposobem przyrządzenia rybki tak Rzeczki pod tym kątem nie polecam.
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

ODPOWIEDZ