Świętokrzyskie weekendowo

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Bob
Posty: 2537
Rejestracja: 2010-12-26, 14:12
Lokalizacja: Z gór

Post autor: Bob » 2012-03-14, 12:16

atineb pisze:Widać, ze lubisz ¦więtokrzyskie. Podobnie jak w relacjach Vlada, w Twoim wydaniu są i ciekawe, i piękne.
Myślę, że i Lidce i Vlado należy się wielki podziękowanie za propagowanie piękna Gór ¦więtokrzyskich i bardzo duży plus w tegorocznym plebiscycie NAJ. Super robota. :-D

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

21-22 kwietnia 2012

Post autor: Lidka K. » 2012-04-23, 14:40

I znów się udało: świętokrzyskie czarownice zrobiły swoje :mrgreen: i w piątek wieczorem zameldowaliśmy się w bodzentyńskim PTSM. W sobotę wbrew pogodowym zapowiedziom świeciło pięknie a przy drodze rosły takie cuda
Obrazek

po drodze jeździły ciut inne cuda

Obrazek

obok drogi zupełnie nie zwracając na nas uwagi wędrowały jeszcze inne cuda

Obrazek

a nad drogą krążyło jedno

Obrazek

Wędrowaliśmy sobie niespiesznie niebieskim szlakiem z Bodzentyna na Wykus dywagując, kto z mojego rodzeństwa będzie najbardziej zadowolony po weekendzie , bo brat z rodziną wybył nad morze (tam lało ;-) ), szwagier gdzieś w lasy na jakiś rajd Harpagan (biedak męczy się i męczy ;-) ) , a my w ¦więtokrzyskie pospacerować w słoneczku, a tu sms od patriarchy rodu z tekstem : "co już sobie połamaliście?". Spojrzeliśmy z Jackiem po sobie - żadne nie wie o co chodzi, więc sms zwrotny i w ciągu minuty odpowiedź: "Ed wylądował w szpitalu" (Ed to mój szwagier). Akurat na trasie pojawiła się wiata , więc mogłam zasięgnąć spokojnie więcej info u siostry pogryzając drożdżówki i cykając fotki okolicznych łanów kwiatowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalsza wędrówka utwierdziła mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam wierząc Vladowi i jego tekstowi
od Bodzentyna, szczególnie po dużych opadach ta trasa jest magiczna. Od razu jasnym wydaje się wybór partyzantów i chyba choć przez chwilę można doświadczyć, w jakich warunkach przyszło im żyć.
Wąwóz Przedgrabie zauroczył mnie na amen, Jacek zasuwał do przodu, a ja chłonęłam ten klimat usiłując ( bardzo nieudolnie ) uchwycić to w obiektywie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

czasem chaszcze dokładnie przesłaniały jakąkolwiek widoczność, a znaki szlaku w szczególności ;-),

Obrazek

Jak do tej pory na szlaku zywej duszy, aż tu nagle słyszę wielce radosny okrzyk powitalny i byłam święcie przekonana, ze to co najmniej jakiś stary znajomy dawno nie widziany rozpoznał nas w tej głuszy :-) Okazało się, ze tak okazał ogromną radość ze spotkania z nami Marcin( serdecznie pozdrawiam) wędrujący w przeciwnym kierunku i przygotowujący rajd dla grupy prawników. Po miłej pogawędce ruszyliśmy dalej i w chwilę potem spomiędzy drzew pojawiła się polana Wykus

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Poczytaliśmy tablice i tabliczki pamiątkowe, zadumaliśmy się nad losami partyzantów, odpoczęliśmy i trzeba było wędrować dalej, bo coś zaczęło pogrzmiewać. Trasa dalej wielce przyjemna i choć nie było żadnych olśniewających widoków, wędrówka sprawiała nam naprawdę frajdę,
Obrazek


wracały wspomnienia sprzed lat

Obrazek


Do Polany Langiewicza dotarliśmy juz ciut zmęczeni i na początku myślałam, ze to zwidy czy inna fatamorgana

Obrazek

ale takie udekorowane choinki stały tam naprawdę ;-)

Obrazek


Dalej czarnym szlakiem dotarliśmy do Starachowic i busem do Bodzentyna. Na rynku pochłonęliśmy ogromną pizzę, a wieczorem, jak przestało padać, jeszcze spacer po Bodzentynie
Obrazek

Obrazek

Biała Dama nam nie bardzo chciała się ukazać, może poprawiała makijaż po deszczu? ;-)
Rankiem podjechaliśmy jeszcze na cmentarz żydowski

Obrazek


i do Suchedniowa na stację przeżyc po 7 latach przerwy przygodę z PKP: podróż do Berezowa, gdzie zaczyna się niebieski szlak wiodący na Kamień Michniowski, Po drodze nawet pojawiały się widoki
Obrazek


W Michniowie zabawiliśmy dość długo, albowiem jest tam co oglądać i nad czym dumać,

Obrazek

Obrazek

dalej już lasem na szczyt Kamienia Michniowskiego


Obrazek

Obrazek

Jacek oglądając mapę stwierdził, że tak generalnie to szczyt nie leży przy samym szlaku, tylko musimy poszukać go gdzieś z boku w chaszczach :-)
Obrazek


Potem pojawiło się błoto ( pierwszy raz tego dnia) i rozlewiska, ale byliśmy przygotowani i w stuptuty odziani ;-)
Obrazek

Obrazek


Na trasie pojawił się też "Burzący Stok", ale filmik gdzieś mi zaginął, w każdym bądź razie pojawiające się bąbelki są świetne :-)
Dalej już marsz szutrówką, myśliwska kapliczka i po 5 godzinach wylądowaliśmy znów przy suchedniowskim PKP, gdzie czekał zwarty i gotowy do drogi nasz samochodzik, aczkolwiek wymagający zmiany obuwia ;-)
Obrazek

:mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2012-04-23, 19:11

Jak jeszcze raz pojedziesz i nic wcześniej nie powiesz, to bądź pewna, że się obrazimy :mrgreen: Może wybierzecie się z nami za dwa tygodnie? ;-)

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2012-04-23, 20:11

Lidka K. pisze: w chwilę potem spomiędzy drzew pojawiła się polana Wykus
Nocleg tamże trąca kultem.
Lidka, przednia impreza.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
stasia
Posty: 355
Rejestracja: 2011-09-01, 20:45
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: stasia » 2012-04-23, 20:31

Lidka, siła czarownic zadziałała...ja też potrafię czarować pogodę ;-)
Super wycieczka!!! widoki i zdjęcia urokliwe i nie wiem skąd ta samokrytyka u Ciebie, uważam, że do fotorelacji podeszłaś w iście kobiecy sposób ;-)

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2012-04-23, 21:38

¦wietnie się czyta i pięknie ogląda. I wspomina, bo w Bodzętynie byliśmy rok temu.
byle do wakacji

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-04-24, 11:42

Vlado pisze:Może wybierzecie się z nami za dwa tygodnie?
niestety, wtedy zarabiam na majowe bieszczady ;-)
Dziękuję za miłe słowa wszystkim :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Suchedniowsko-Oblęgorski Park Krajobrazowy i inne ;-)

Post autor: Lidka K. » 2016-05-22, 20:17

Minęły 4 lata od mojego ostatniego tu wpisu!!
Grzeje , pięknie świeci, wiosna na całego... dziś :-) A nie mogło tak być tydzień temu, hę?????
W piątkowy wieczór dojechaliśmy sobie do Strawczynka. Pokibicowawszy miejscowym drużynom grającym na pięknym boisku, przespacerowawszy się do Strawczyna w celu odszukania przystanku autobusowego na ul.Szkolnej, wróciliśmy do naszej kwaterki sprawdzić czy jest polsat (bo jutro Anwil gra) poszliśmy spać.
Sobotni poranek: kropi. Według wszelakich prognoz miała być poranna burza, a potem lekki deszczyk a po 14-tej już słoneczko. No to wdzianka w postaci pałatek do plecaków i hajda na przystanek, bo o 7,45 ma być autobus. 2 miejscowych już stoi, zatem jest ok. Autobus podjechał tak jakby za wcześnie: ale to nie ten. Ten to do Kielc, następny będzie do Kuźniak. Kiedy? Za chwilę.... Czekamy... czekamy.... czekamy.... Rozkład jazdy pokazuje, że i owszem, będzie, ale o 8,45. No to idziemy na spacerek do kościoła z 1685 r pw Wniebowzięcia NMP

Obrazek

Gdzieś wyczytałam, że został ochrzczony tam sam Stefan Żeromski (nota bene urodzony właśnie w Strawczynie) a w bramie wisi odpis aktu chrztu. Faktycznie wisi, poczytaliśmy, obejrzeliśmy co się dało i powolutku wracamy w stronę przystanku , aż tu pojawił się ksiądz. (Ja powiem, ze młody, bo mniej wiecej w moim wieku . Córcia orzekłaby że "taki starszy gość" :lol:) Zadziwiony, że hej, szczęśliwy jeszcze bardziej, że turysty zaglądają, na kawę do siebie zaprasza, pyta skąd i już mieliśmy wspólne tematy, bo Rajdy ¦więtokrzyskie z lat 80-tych doskonale pamięta, bo w jego stodole tez harcerze spali :-D Pożegnawszy się serdecznie poczłapaliśmy dalej penetrować Strawczyn, aż tu i z gruszki podjechał busik do Kuźniak. Na moje : przeciez jeszcze 20 minut do planowanego odjazdu (Krutul buszował gdzieś w sklepie ), usłyszałam, ze miejscowi to wiedzą, ze oni jeżdżą w/g własnego rozkładu a nie tego z kartki... O losie :roll: Na szczęście kierowca poczekał na Krutula i w komplecie (czyli nasza 2 + 1 osobnik ) pojechaliśmy wysłuchując po drodze opowieści z cyklu płaszcza i szpady, czyli jak to kombatanci piją na imprezach rocznicowych ;-)
Wysiadka nastąpiła w jedynym slusznym miejscu, czyli przy kropce oznajmiającej początek/koniec Głównego Szlaku ¦więtokrzyskiego

Obrazek

I w tym miejscu podjęłam (jak się za chwilę okazało :arrow: słuszną ) decyzję i zarzuciłam pałatkę na grzbiet. Czerwony szlak jest oznakowany po prostu wzorcowo, i to chyba całkiem niedawno te znaki malowano, bo aż biją po oczach swą świeżością :-)
Drogą polną rozpoczynamy pierwsze górskie podejście tego dnia: na Kuźniacką

Obrazek Obrazek

Wierzchołek ten to całe 365 m n.p.m., nawet ja się nie zmęczyłam ;-) Jest tam sporo głazów i bloków skalnych, piękny bukowo-dębowy las dookoła i kapie. Z liści... Gdzieś po drodze mijamy gospodarstwo zagubione w tej mglistej i lekko tajemniczej scenerii... Pachnie czosnkiem niedźwiedzim... wchodzimy na teren rezerwatu "Perzowa Góra".
Skręt w lewo i dość ostro pod górę , mijamy jakieś głazy, mury skalne, dróżka wije się ... aż widać krzyż

Obrazek

To je to : Perzowa Góra i kapliczka św.Rozalii ( patronka ciężko chorych). Pada coraz mocniej (albo pewnie tak samo, ale tu akurat mniej drzew :roll: ), zatem po pokonaniu wąskiej szczeliny pomiędzy blokami skalnymi chowamy się w grocie (bo kaplica jest właśnie w grocie ).

Obrazek Obrazek

Chwilę sobie tam posiedzieliśmy, poczytaliśmy o tym miejscu

Obrazek Obrazek

i posiliwszy się kanapkami z czosnkiem niedźwiedzim ( a jakże :-) ) powędrowaliśmy dalej za czerwonym znaczkami . Las się skończył, wyszliśmy na łąki / pola i gdyby nie padało, to zapewne byłoby widać inne pasma świętokrzyskie, a tak to widzę brzeg swojego kaptura i świeżutką zieloność dookoła ;-)

Obrazek Obrazek

Przekroczywszy asfaltową drogę ( z namalowanym znaczkiem szlaku ) , mijajac kilka zabudowań ze szczekającymi stróżami, znów wchodzimy w las. Ponoć mamy teraz zdobyć tę, do której głównie przjechaliśmy: najwyższe wzniesienie Pasma Oblęgorskiego - Siniewską , która to ma 449 m n.p.m. ale jakoś tak nie czuć tego wznoszenia. Płasko i już, i tylko po lewej stronie widać, ze coś góruje nad okolicą. Na jednej z polan zamókł mi kompletnie aparat , bo przecież musiałam pstryknąć foto

Obrazek

:mrgreen: :mrgreen:

I tym oto sposobem nie idąc wcale pod górę doszliśmy do Siniowa, a tam wiata full wypas , taki MOP dla rowerzystów i przy okazji dla nas też, albowiem z deszczu zrobiła się ulewa

Obrazek Obrazek Obrazek

Podobno z tej platformy rozciąga się piękny widok na Padół Strawczyński. Ponieważ nazewnictwo to jest to, co mnie ciągnie w różne miejsca, a widoku nie uświadczyłam, zatem nogi moje tam na pewno jeszcze raz postaną ;-)
Przez kilka minut byliśmy tam sami, aż tu nagle wparowała grupa wraz z przewodniczką. Oni szli z Siniewskiej i trochę jakby byli bardziej mokrzy niż my, zatem zwinęliśmy nasze manatki i czerwonymi kałużami podreptaliśmy - tym razem już pod górę ;-) aż na szczyt

Obrazek Obrazek

tam podenerwowałam trochę telefonicznie Vlada ;-) po czym obraliśmy kierunek :arrow: Barania. No i sama nie wiem kiedy ten szczyt minęliśmy. Raptem okazało się że już wyszliśmy z lasu :roll: Nic to, przestało padać zatem jest ok. Polami, łąkami zeszliśmy do Oblęgorka tam obczailiśmy , gdzież to sienkiewiczowski pałacyk ma parking , bo to przecież akuratnie dziś Noc Muzeów i koniecznie trzeba pisarza na jego włościach odwiedzić. Zatem po bardzo smacznej kawce w jakimś przydrożnym barze podreptaliśmy w kierunku miejsca naszego zakwaterowania mijajac pięknie nazywające się ulice, np.

Obrazek

A tu jakiś kilometr przed metą nagle jak lunęło, to rany boskie i mamusiu ratuj :lol: w 3 minuty mokro miałam w butach: z góry mi się nalało! O reszcie nie wspomnę, bo to oczywista oczywistość: suche miałam tylko plecy : dzięki plecakowi :roll:
Jak weszliśmy do naszego pokoju, to słońce wróciło na nieboskłon :mrgreen:
Wieczorem przy pięknym zachodzie słońca powróciliśmy do Oblęgorka

Obrazek

I dzień ten byłby idealny, gdyby jeszcze Anwil wygral, ale cóż...
Niedzielny poranek : zbieramy się na poszukiwania chaty Żeromskiego. Jest ;-)

Obrazek

Generalnie ponieważ w butach mam nadal oczka wodne, olewamy górołażenie, wybieramy opcję : zwiedzanie.
Zatem kościół w Chełmcach, potem pozostałości dworu Jana Stanisława Tarły z XVII w., Podobno dwór, nazywany przez miejscową ludność „Kamienicą”, pełnił swego czasu rolę zboru ariańskiego. Zdjęć brak, bo mi się karta zbuntowała. Potem powrót do Kuźniak, bo przecież pieca wczoraj nie obejrzeliśmy :roll:

Obrazek

Okazało się, że mam drugą kartę, zatem zdjęcia znów można pstrykać :-D
A piec sobie można obejrzeć tylko z daleka, bo jest na terenie prywatnym, oczywiście ogrodzonym...
Potem start do Wólki Kłuckiej, bo tam ponoć pałac Kołłątajów, na mapie zaznaczone jako Kołłątajwóka
Jest, oczywiście, ruina na terenie prywatnym... Ale chociaż zdjęcie, skoro już ta karta jest... Ale trzeba przez chaszcze trochę bliżej podejść, bo z daleka jakiś mur , jakieś drzewa przeszkadzają. No to w moich letnich adidaskach przez te chaszcze polazłam

Obrazek Obrazek Obrazek

Oczywiście wróciłam do samochodu do kolan mokra. Skarpetki też ;-)
Ciąg dalszy zwiedzania : polnymi drogami dojechaliśmy do Gruszki. Tu 29 września 1944 roku rozegrała się największa partyzancka bitwa na ziemi kieleckiej. Stoi tam pomnik , tablica informacyjna, wiatka , jest miejsce na ognisko... Tak sobie obejrzeliśmy ten pomnik i się zastanawialiśmy, co też za tekst był wcześniej na nim, bo nowa tablica nie do końca zakryła stare litery...

Obrazek Obrazek Obrazek

Tak w zasadzie, jak juz tu jesteśmy... są niebieskie znaczki szlaku na Górę Dobrzeszowską, czyli kolejną z serii : Korona Gór ¦więtokrzyskich. No to poszliśmy. Las, cisza, czosnek niedźwiedzi... I jakieś kręgi kamienne czy inne pogańskie elementy. Potem doczytałam, że to pozostałości sanktuarium z czasów przedchrześcijańskich. Czyli mój nos mnie nie mylił :-)

Obrazek

Stąd na szczyt to już pół minutki. I oto on i ja ;-)

Obrazek

I tu drogi moje i mojego męża się rozeszły. Czyli ja poszłam sobie dalej, a Krutul zrobił w tył zwrot i pomknął po auto. Zeszłam sobie w dół za niebieskimi lśniącymi znaczkami, potem polną drogą

Obrazek Obrazek

A potem trochę na czuja, bo chyba znakarzom brakło farby, bo tylko szare ślady pozostały ;-)

Obrazek

W okolicach Dobrzeszowa zgarnął mnie z drogi małżonek i ruszyliśmy do domu. Ale w Grzymałkowie hamulec, pisk opon i stop, albowiem pomiędzy drzewami za grubym mutem mignęło coś

Obrazek Obrazek Obrazek

To tzw. „stary kościół” z 1859 r., obecnie w ruinie. Obeszliśmy go dookoła, miejscowi udający się akurat do nowego kościoła parzyli na nas z politowaniem ;-)
No to dalej w drogę, do Sielpi. Jest tam Muzeum Zagłębia Staropolskiego. No jest, ale że byliśmy tam o 12,05, to tylko zobaczyliśmy informację, ze jest przerwa do 13-tej ;-)
No to sobie pooglądaliśmy to co było widać

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

I podążyliśmy do Inowłodza, po to , by w ruinach zamku królewskiego z XIV wieku ufundowanego przez Kazimierza Wielkiego obejrzeć np. takie coś

Obrazek

czyli salę obrad Rady Gminy :-)
Jeszcze spacerek do Kościoła pw. św. Idziego i na cmentarz poległych z I wojny światowej (jakże inny od tych beskidzko-niskich)

Obrazek Obrazek Obrazek

i jeszcze na zakończenie Konewka

Obrazek

Czyli schron kolejowy o długości 380 m.
We wrześniu ubiegłego roku mieliśmy okazję spenetrować bunkier kolejowy we wsi Jeleń. To kilka km od Konewki. Jest nieoświetlony, bez gablot , plansz i przewodnika. Za to wjechałam do środka (tylko kawałek, ale zawsze ;-) )swoim "czołgiem" i jest wygięty w łuk , przez co końca nie widać wcale, dopóki się człek nie zatrzyma na ścianie :-)
Jeden i drugi obiekt godny polecenia. No i teraz już bez zbędnej zwłoki pojechaliśmy do domu :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 589
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Post autor: krzyś » 2016-05-22, 21:11

Lidka, następnym razem jak tam będziecie, proponuję zwiedzić Maleniec .
Do tych stron mam szczególny sentyment. A dlaczego?.... opowiem jak się spotkamy...

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2016-06-11, 07:23

Zbocza Baraniej Góry, przy dobrej pogodzie, są najlepszym punktem widokowym na całe Góry ¦więtokrzyskie:)

Tak mnie tym telefonem "zdenerwowałaś", że tydzień później osobiście musiałem wstąpić do ¦więtej Rozalii ;-)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-06-12, 07:33

co najwyzej Cię natchnęłam :-P ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

ODPOWIEDZ