Świętokrzyskie weekendowo

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

¦więtokrzyskie weekendowo

Post autor: Lidka K. » 2012-03-12, 13:49

W końcu nastąpił ten wielce rzadki moment, ze i ja i Jacek mamy jednocześnie wolny weekend (tu musiałam trochę poczarować ;-)) i na dokładkę nie ma żadnej rodzinnej imprezy ;-)
Coby nie tracić czasu odebrałam Jacka prosto z pracy i obieramy kierunek na Nową Słupię. Meldujemy się w PSSM i okazuje się , ze jesteśmy jedynymi turystami. Szok :-) Wczesna pora, więc schodzimy na rynek w poszukiwaniu jakiegoś piwnego przybytku i kończy sie na zakupach w sklepie spożywczym i konsumpcji w schronisku: po 20-tej jedyne "cafe" jakie znaleźliśmy juz było zamknięte. W sobotę wyglądam przez okno


Obrazek

i w drogę. Teoretycznie zima, więc ciepło odziani startujemy zielonym szlakiem w kierunku Wału Małacentowskiego.

Obrazek

Już po opuszczeniu granic Nowej Słupi jako pierwsza zaczynam redukcję odzieży ze swej osoby. Jacek początkowo protestuje, ale i on sie poddał na szczycie Kobylej Góry:-) W lesie wciąż widać zimę, chociaż ślady wiosny też można zauważyć:-)

Obrazek

Obrazek

Dalej wędrujemy już czerwonym szlakiem. W Paprocicach zaopatrzyliśmy w świeże drożdżówki z objazdowego sklepu - od razu przypomniała mi się objazdowa apteka Buby na Ukrainie ;-). Po przekroczeniu drogi z Łagowa do Nowej Słupi wchodzimy w zupełnie inny świat: bojowy kogut, strumyk który trzeba przeskoczyć i błotny wąwóz :-) Jacek doszedł do logicznego wniosku, ze warto odziać stuptuty , ale mnie jakoś do tego pomysłu nie przekonał (a wieczorem słyszałam: nie słucha sie męża, to są takie skutki ;-) )


Obrazek

Obrazek

Powoli wdrapujemy się na G.Jeleniowską. Nie wiem, kiedy mijam szczyt, bo oznaczenia brak, ale za to bardzo gęsto miejsc odpoczynku

Obrazek

Droga jest strasznie oblodzona

Obrazek

Jacek co chwila łapie dziwne figury i nabiera tempa, ja idąc bez plecaka przedzieram sie bokiem przez chaszcze, przez co plecak z prowiantem uciekł mi gdzieś w siną dal ;-) Ale nie ma tego złego: w lesie trwa ścinka drzew skutkiem czego niektóre znaki trafił szlag, znaczy drwale ;-)i Jacek polazł nie tam gdzie trzeba: musiał bidulek wracać i tym sposobem nastąpił w końcu popas :-D

Obrazek

Obrazek

W tej części czerwonego szlaku zima przegrywa z temperaturą: roztopy na całego. Niestety ani razu nie miałam wystarczającego refleksu, żeby uwiecznić Jacka po kolana w wodzie ;-), ale droga wygląda mniej więcej tak:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tak byłam zaaferowana uwiecznianiem dla Was warunków na szlaku, ze zapędziłam się w las i szlak tym razem mi zginął z oczu ;-) I znów musiałam gonić z jęzorem przy ziemi, ale za to jest więcej zdjęć :mrgreen:


Obrazek

Na szczycie Szczytniaka zostałam powitana zamiast chlebem i solą- żołądkową i czekoladą :-P


Obrazek

Jeszcze kilka pamiątkowych pstryków,

Obrazek

walka z wiatrem : kto po swojemu złoży mapę ;-)

Obrazek

i ruszamy w dół czarnym szlakiem wiodącym przez gołoborze (jedyny taki szlak)

Obrazek

Obrazek

Po drodze spotkaliśmy jednego turystę idącego w przeciwną stronę, psiaka, który szczekaniem uświadomił mnie , ze to nie ta ścieżka (znów !)

Obrazek

i konia ciągnącego drewno- właściciela nie widziałam ;-) Zeszliśmy do Skoszyna, popodziwialibyśmy kaplice drogi krzyżowej przy schronisku Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, ale wystraszył nas wyglądający dosyć groźnie pies typu Saba z "W pustyni u w puszczy" ,

Obrazek

więc obejrzałam tylko pierwszą, i klapnęliśmy pod sklepem dla odzyskania sił i nawodnienia organizmów ;-)

Obrazek


Dalej juz szlak nie był górski, za to wielce malowniczy

Obrazek

Obrazek

Udało nam się nie iść na koniec asfaltem, bo zatrzymał się autobus PKS i dowiózł nas do Nowej Słupii w 3 minuty :-) Tym sposobem zaoszczędziliśmy naszym nóżkom parę km marszu , za to siedzielismy prawie pół godziny pod schroniskiem, bo nie było jeszcze 17-tej ;-) Schronisko dalej było tylko dla nas, pan kierownik napasł mnie słodyczami i szykowała się miła pogawędka, niestety telefony co chwila nam przerywały, więc w końcu przestałam mu przeszkadzać i wywlokłam Jacka na wieczorne piwo :-) Jeszcze obowiązkowa fota z czarownicą

Obrazek


Niedzielny ranek powitał nas zapaćkanym chmurami niebem i bólem mięśni :-) ¦niadanie celebrowaliśmy dość długo nie bardzo wiedząc, co dalej. Jackowi ewidentnie nie chciało się moknąć więc gotów był nawet zawieźć mnie do Oblęgorka na wykład o kobietach w życiu Sienkiewicza :-) I kto wie, czy tak by się nie stało, bo pogoda robiła się iście diabelska, ale że muzeum miało być otwarte dopiero o 12-tej, więc gawędziliśmy sobie z panią z recepcji, aż tu wyszło słońce! Nie pamiętam, kiedy w takim tempie się przebrałam i spakowałam nas oboje do samochodu , haha, ale mimo wszystko na rynku dopadł nas śnieg. Mając przed oczami ostatnie zdjęcia Boba wyperswadowałam Jackowi "nieiście" na szlak i wyruszyliśmy czarnym szlakiem w stronę Chełmowej Góry . ¦nieg po chwili zamienił się w grad, a po kolejnej chwili przez chmury znów zaczęło się przedzierać słońce :-) Sielska droga wiedzie sobie polem do rzeczki Słupianki(chyba)

Obrazek

Obrazek
Brama do Uroczyska G.Chełmowa wygląda tak

Obrazek

W 1920 r. na stokach Góry Chełmowej założono rezerwat przyrody, który stał się zaczątkiem ¦w.PN . ¦cieżka jest super, rośnie tam mnóstwo modrzewi , ptaki ćwierkają na całego i nawet stado jakichś zwierząt przebiegło mi drogę, nie wiem czy coś widać, bo robiłam zdjęcie z daleka

Obrazek


Na tym terenie prowadził badania botanik, badacz modrzewia, profesor Marian Raciborski, i udało mu się wyodrębnić gatunek modrzewia polskiego. Poświęcony profesorowi pomnik postawiono na szczycie góry, w setną rocznicę jego urodzin.

Obrazek


Powędrowaliśmy sobie dalej czarnym szlakiem zauważając po drodze wzmożony ruch w mrowiskach
Obrazek

i inne oznaki wiosny

Obrazek

aż do kolejnego lessowego wąwozu

Obrazek

Potem przemaszerowaliśmy przez miejscowość

Obrazek


uwieczniając po drodze multum studni mniejszych i większych :-)
Obrazek

i wdychając wiosenny zapach ziemi

Obrazek

W Grzegorzewicach minęliśmy stadninę koni (niestety konie widzielismy tylko z daleka), kolejny wąwóz i przerzuciliśmy się z asfaltu na glebę czyli z czarnego na niebieski szlak :-)

Obrazek


Jak wydostaliśmy się na górę, to prawie nam pourywało głowy
Obrazek

Dotarliśmy do Starej Słupi i potem dalej niebowym szlakiem przez pola przez rzekę na rynek nowosłupski. Zasiedliśmy na krawężniku przy samochodzie żeby zmienić buty na bardziej cywilizowane ;-) i dopadła mnie rewolucyjna myśl, zeby wydłużyc tydzień o ósmy dzień tygodnia : niedziela bis ;-)
O 13,30 ruszyliśmy w kierunku domu, no i żeby nie było tak łatwo, to jeszcze gdzieś przed Sulejowem musieliśmy zakłócić niedzielny odpoczynek mechanikowi , ale to już niegórska historia :-P . Na kolejną świętokrzyską przyjdzie mi czekać minimum miesiąc :-(
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7343
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2012-03-12, 14:04

Pośmiałem się i coś się dowiedziałem , podobają mi się takie relacje :-D
Partnera z żołądkową i czekolada - tylko pozazdrościć :lol:

ps umieszczam Cię w dziale Złotouści za jedno zdanie :mrgreen:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-03-12, 14:04

Michun pisze:ps umieszczam Cię w dziale Złotouści za jedno zdanie
_________________
rany, jaki zaszczyt! ale które ? :mrgreen:
aaa, juz doczytałam :-P
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Bob
Posty: 2537
Rejestracja: 2010-12-26, 14:12
Lokalizacja: Z gór

Post autor: Bob » 2012-03-12, 14:44

Bravo Lidzia. Bravo za odwagę i self-motivation. Najbardziej podoba mi się Twoja minka na zbliżeniu buzi. Widzę też, że Jacek należy do tej samej rasy ludzkiej, co ja - homo brzuchovatis. :lol:
Fotki i tekścik w każdym razie wyborne.
Ostatnio zmieniony 2012-03-12, 19:29 przez Bob, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-03-12, 15:23

Bob pisze:homo brzuchovatis.
on go nazywa piwnym atrybutem i jest bardzo dumny ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Bob
Posty: 2537
Rejestracja: 2010-12-26, 14:12
Lokalizacja: Z gór

Post autor: Bob » 2012-03-12, 19:31

Lidka K. pisze:Jeszcze obowiązkowa fota z czarownicą
A gdyby to był czarownik, to co o tej fotce można byłoby powiedzieć? ;-)

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2012-03-12, 20:08

Widać, ze lubisz ¦więtokrzyskie. Podobnie jak w relacjach Vlada, w Twoim wydaniu są i ciekawe, i piękne.
byle do wakacji

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9854
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2012-03-12, 21:07

Góry ¦więtokrzyskie to dla mnie biała plama po całości.Nie wiem, może kiedyś.
Lidka K. pisze:on go nazywa piwnym atrybutem
Lidka, facet bez brzucha jest jak garnek bez ucha.. :mrgreen:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2012-03-12, 21:57

Kurka! Lidka! Pięknie!!!
Meldujemy się w PSSM i okazuje się , ze jesteśmy jedynymi turystami.

Normalnie aż niemożliwe :mrgreen: super!

A Góra Chełmowa ciągle przede mną ;-)

P.S. Pozdrowienia dla Jacka!

Awatar użytkownika
Klementyna
Posty: 458
Rejestracja: 2011-11-01, 19:44
Lokalizacja: nad Kałużą

Post autor: Klementyna » 2012-03-12, 22:07

super wypad! a ¦więtokrzyskie są piękne o każdej porze roku :-)
lata w środku zimy chcę, słońca i zieleni..

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-03-13, 06:18

cieszę się, ze się podoba :-)
Klementyna pisze:¦więtokrzyskie są piękne o każdej porze roku
dokładnie tak
Vlado pisze:Góra Chełmowa ciągle przede mną
no to nadrabiaj te zaległosci
menel pisze: facet bez brzucha jest jak garnek bez ucha
tego jeszcze nie słyszałam :mrgreen:
atineb pisze:lubisz ¦więtokrzyskie.
są w połowie drogi w Bieszczady ;-)
Bob pisze:
A gdyby to był czarownik,
no nie mogę!! :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2012-03-13, 10:48

menel pisze:Góry ¦więtokrzyskie to dla mnie biała plama po całości.Nie wiem, może kiedyś.
I niezmiernie się cieszę, że Góry ¦więtokrzyskie są coraz wyraźniejszą pozycją na forum :-> i że można poczytać coś więcej niż tylko o Paśmie Łysogór ;-)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-03-13, 10:51

Vlado pisze:że można poczytać coś więcej niż tylko o Paśmie Łysogór
ja do czasu Twojej zagadki o szczyty świętokrzyskie żyłam w przeświadczeniu że tamtejsze góry to oprócz Łysogór jeszcze Radostowa i Kadzielnia :oops: W czasach świetności i mego bywania na Rajdach ¦więtokrzyskich bardziej liczyła sie PRZYGODA i fakt niechodzenia w maju do szkoły, niż świadomośc, no co włazimy :mrgreen: Ale może dlatego teraz mnie tam ciągnie :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
mniklas
Posty: 501
Rejestracja: 2009-07-08, 21:42
Lokalizacja: Goleniów

Post autor: mniklas » 2012-03-13, 19:22

Lidka K. pisze:W czasach świetności i mego bywania na Rajdach ¦więtokrzyskich bardziej liczyła sie PRZYGODA i fakt niechodzenia w maju do szkoły, niż świadomośc, no co włazimy :mrgreen:
Mam podobnie. Jako harcerz włóczyłem się po różnych rajdach w okolicy, ale i dalej i teraz nie zawsze człowiek pamięta te miejsca. Byłaś może na rajdach Kozielewskiego (koziel) w okolicach Częstochowy? Na Rajdy ¦więtokrzyskie niestety nie jeździliśmy :-(

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5504
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-03-14, 09:20

mniklas pisze:na rajdach Kozielewskiego
niestety nie, nawet o nich nie słyszałam, cóż- nie było internetu ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

ODPOWIEDZ