Again this damned Ts+

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 598
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Post autor: krzyś » 2017-08-23, 12:28

kulczyk1 pisze:Ej moglibyście lenie pieruńskie napisać jakąś relację a nie tylko pseudooscarowe podziekowania i ukłony. :evil:
...słusznie, bo ja się muszę dowiadywać o imprezie tylko ze źródeł "dobrze poinformowanych" :roll:

Awatar użytkownika
creamcheese
Posty: 1845
Rejestracja: 2012-06-07, 11:19
Lokalizacja: lublin

Post autor: creamcheese » 2017-08-25, 06:41

krzyś pisze:
tadeks pisze:ROHACZE ZDOBYTE
Ze źródeł "dobrze poinformowanych" słyszałem, że tylko Ty je zdobyłeś pomimo niesprzyjających warunków...
Panie Krzysztofie!
W masywie działało kilka zespołów, dobrze zaaklimatyzowanych, już po atakach choroby wysokościowej, gotowe do ataku szczytowego. Niestety najnowsze prognozy pogody niepokojąco przybliżały zamknięcie się okna pogodowego. W takiej sytuacji, by zminimalizować straty wytypowany został osobnik najstarszy, żeby nie powiedzieć najsłabszy. Wyekwipowany on został w sprzęt i odzienie jednorazowe by żal po nim nie był zbyt gorzki.
Tyle w temacie samotnego ataku na szczyt. A o przyjętej taktyce radzę poczytać w klasyce literatury tematu, choćby: K. Darwin "Jak przeżyć w stadzie"
Pozdrawiam
Lekarz zabronił mi chodzić po górach. Chodzę więc chyłkiem. Żeby nie widział.

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 598
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Post autor: krzyś » 2017-08-25, 11:40

Panie Prezesie Kochany!
Wycofać się nawet w czasie ataku szczytowego - żaden wstyd. Natomiast nie zgodzę się z tym, że ów "osobnik" (nie jestem obrażalski, ale jakby mnie ktoś tak nazwał...) był "najstarszy" (a już na pewno nie najsłabszy...). Nie metryka się liczy!!! Jeśli chodzi o staż (górski) - to ewentualnie bym się zgodził...

P.S. Nie czytuję ewolucjonistów, a już Darwina tym bardziej...

Awatar użytkownika
creamcheese
Posty: 1845
Rejestracja: 2012-06-07, 11:19
Lokalizacja: lublin

Post autor: creamcheese » 2017-08-25, 12:12

Sorry, Panie Krzysztofie, miało być egzemplarz a nie osobnik :-P
Lekarz zabronił mi chodzić po górach. Chodzę więc chyłkiem. Żeby nie widział.

Marek S
Posty: 733
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2017-08-25, 19:56

Nawiązując do pierwszych (po)spotkaniowych wypowiedzi chciałem podziękować mojej wychowawczyni z podstawówki za to, że nauczyła mnie pisać. Za bardzo brzydkie literki regularnie otrzymywałem po łapach drewnianą linijką. Całe szczęście mamy teraz do dyspozycji klawiatury.

Czas uchylić rąbka tajemnicy jak było.

To może zacznę od końca. Szybki, zimny front w ciągu kilkunastu godzin zamienił Dolinę Chochołowską w rwącą rzekę. W niedzielne przedpołudnie troje wędrowców cierpliwie czekało na poprawę pogody. Ostatecznie w strugach deszczu ruszliśmy w kierunku Siwej Polany (miejscami po kostki w wodzie sic!) O czym rozprawialiśmy? Oczywiście o gwiazdach, między innymi o tej:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/75-roczn ... kiej/371qf
Ostatnio zmieniony 2017-08-26, 18:38 przez Marek S, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Wiesio
Posty: 506
Rejestracja: 2011-11-13, 16:25
Lokalizacja: Biała Podlaska
Kontakt:

Post autor: Wiesio » 2017-08-25, 20:48

Bo Chochołowska to zła dolina jest.
Jest to jedyne miejsce w Tatrach, gdzie zimą widziałem lawinę, więc te letnie ekstrawagancje mnie nie dziwią.. Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników TS+ i przeległych, którzy mimo to zaryzykowali :)
Wiesio
O fotografii i górach
iWiesio.pl

Awatar użytkownika
remedios196
Posty: 819
Rejestracja: 2012-06-07, 19:26
Lokalizacja: Bielsko Biała

Post autor: remedios196 » 2017-08-28, 11:23

To ja może pokaże całą naszą wspaniałą ekipę Obrazek

kulczyk1
Posty: 1717
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2017-08-28, 20:42

creamcheese pisze:Wyekwipowany on został w sprzęt i odzienie jednorazowe
No rzeczywiście patrząc na powyższe zdjecie w takim obuwiu na Rohacze?
Tadeks -szacuneczek. :mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
milena
Posty: 207
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: milena » 2017-08-28, 21:08

Remi, ekipa zacna, ale może jeszcze jakieś zdjęcia ;-) relacyjką też nie wzgardzimy ;-)

Awatar użytkownika
catty101
Posty: 1036
Rejestracja: 2010-01-10, 13:24
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post autor: catty101 » 2017-08-28, 22:03

Skoro już tak drobimy, to ja dodam, że w ramach wieczoru odbył się konkurs na najpiękniejszą stopę :mrgreen:

Awatar użytkownika
dakOta
Posty: 359
Rejestracja: 2016-07-01, 13:33
Lokalizacja: Kraków

Post autor: dakOta » 2017-08-28, 22:57

Wygrał yeti?? Nie widzę go na fotce.
Jeśli wola Twa
jeśli wybór masz
rzekom wodę daj
wzgórzom radość daj
Litościwy bądź
dla płonących w piekle serc
jeśli wola Twa
to ulecz je

Awatar użytkownika
catty101
Posty: 1036
Rejestracja: 2010-01-10, 13:24
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post autor: catty101 » 2017-08-29, 21:18

Wygrała osoba, która jako jedyna miała zrobiony pedicure, więc pozostali uczestnicy nie mieli szans :mrgreen:

Jedna foteczka ode mnie, w ramach relacji wstecz ;-)

Obrazek

tadeks
Posty: 772
Rejestracja: 2015-04-18, 09:30
Lokalizacja: słupsk

Post autor: tadeks » 2017-08-29, 22:09

Skoro drobimy, a przez trzech Kolegów (Krzyś, creamcheese, Kulczyk) zostałem przywołany, to coś jeszcze dorzucę.
catty101 pisze:Skoro już tak drobimy, to ja dodam, że w ramach wieczoru odbył się konkurs na najpiękniejszą stopę :mrgreen:
Tu uzupełnię, że to kobiece stopy uczestniczyły w konkursie. Catty skromnie nie napisała czyje stopy wygrały. Na Roztoczu były tańce na rurze, w Chochołowskiej konkurs stóp. Widać, że w tym towarzystwie na tych spotkaniach są nie tylko turystyczne punkty programu. Co będzie następnym razem?
creamcheese pisze: by zminimalizować straty wytypowany został osobnik najstarszy, żeby nie powiedzieć najsłabszy. Wyekwipowany on został w sprzęt i odzienie jednorazowe by żal po nim nie był zbyt gorzki.
Ten najstarszy osobnik (po korekcie autora - egzemplarz), przez inicjatora, organizatora, koordynatora w jednej osobie wytypowany został na wyjście na Rohacze z pobudek osobistych. Nasz Szef, to porządny Chłop, wieczorem w niekonwencjonalny, charakterystyczny sobie sposób pobłogosławił, wyposażył w co trzeba i żal po mnie obiecał. Rano po godz. 5 pukałem do pokoju Szefa, chciałem jeszcze portfel zostawić, aby miał w razie najgorszego za co mnie opłakiwać. Po cichu liczyłem, że może ze swoich najbliższych kogoś na Rohacze ze mną wyśle. Nikt pokoju nie otworzył.
Poza Szefem Szefów mieliśmy w ekipie kierownika sportowego, przewodnika tatrzańskiego, czyli Marka S. Na zakończenie relacji z ubiegłorocznych Granatów napisał:
" W przyszłym roku wychodzimy na Rohacze".
To właśnie nasz autorytet, Marek mnie wyznaczył do poprowadzenia chętnych na Rohacze.
Chętni znaleźli się: atineb i Rysiu.
Wyszliśmy wcześnie. Pod Wołowiec fajne się szło. Na grzbiecie przywitał nas huraganowy wiatr, który na podejściu na Wołowiec zwalał z nóg. Doszliśmy do Jamnickiej Przełęczy. Atineb uzupełniając ekwipunek pożyczyła pod Wołowcem rękawiczki od osoby z poza naszej grupy. Wcześniej na forum
atineb pisze:Rohacze chce w całości (Tadziu?). Boje sie, wiec biore lonże.
Niestety, nie wzięła. To jeszcze nie było najgorsze. Wiatr zapowiadający zmianę pogody, zwalający z nóg odstraszał. Na eksponowanym Rohaczu Ostrym stanowić mógł dla osób nie obytych z ekspozycją, idących bez lonży dodatkowe zagrożenie. Rozsądek zwyciężył. Atineb i Rysiu pożegnali mnie, obserwowali jeszcze jakiś czas mnie podchodzącego na Rohacza Ostrego.
Tak to wyszło. Było ciepło, widokowo i sucho, ale wiało. Na Rohaczach nie było kolejek. Słynnego konia płynnie przemykałem, wiatrowi się nie dałem. Jedną mijankę na łańcuchach miałem z piątką Polaków. W tej grupie jedna dziewczyna obandażowana z ręką na temblaku. Nie poślizgnęła się, bo nie było mokro. Zdmuchnęło ją?
Do Smutnej przełęczy mijałem kilka grup, w tym Polaków. Poniżej przełęczy w bezwietrznym punkcie zrobiłem krótki popas i zbiegłem do Tatliakowej chaty, tam setki wypoczywających i pijących co kto może. Tu pewne info:
piwa w tamtym bufecie za złotówki nie kupisz. Sprzedają tylko za Euro.
Przez Zabrat, Rakoń i Grzesia pomknąłem do schroniska. Na zejściu z Grzesia, ok. godz. 15.15 zaczęło padać. Było to zgodne z prognozami pogody, które zapowiadały ok. godz. 15. intensywne i długotrwałe opady.
Takie mam przemyślenie, porównanie:
nasza wyprawa do Chochołowskiej miała coś z poważnych wypraw himalajskich, oczywiście w mniejszej skali. Otóż bazę założyliśmy w dolinie, ostatni obóz zespół trójkowy zrobił na Jamnickiej Przełęczy. Główny cel osiągnął jeden uczestnik. Tak przecież często bywa na ośmiotysięcznikach. Wystarczy, że jeden wejdzie na szczyt, szczęśliwie zejdzie do bazy i to jest sukcesem całej ekipy. Tak było z nami.
kulczyk1 pisze: No rzeczywiście patrząc na powyższe zdjecie w takim obuwiu na Rohacze?
Tadeks -szacuneczek. :mrgreen: :mrgreen:
Porządne buty zostawiłem Szefowi. Mniejsza byłaby po mnie strata. W kapciach, to i tak lepiej niż Cejrowski na boso.

Awatar użytkownika
creamcheese
Posty: 1845
Rejestracja: 2012-06-07, 11:19
Lokalizacja: lublin

Post autor: creamcheese » 2017-08-30, 05:35

tadeks pisze: Rano po godz. 5 pukałem do pokoju Szefa, chciałem jeszcze portfel zostawić, aby miał w razie najgorszego za co mnie opłakiwać.
Cholera!! Nic wcześniej nie mówiłeś o portfelu!!
Lekarz zabronił mi chodzić po górach. Chodzę więc chyłkiem. Żeby nie widział.

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 598
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Post autor: krzyś » 2017-08-30, 18:12

tadeks pisze:Główny cel osiągnął jeden uczestnik
No, Tadek szacun!!!
My Rohacze zdobywaliśmy również w sierpniu, ale podczas pięknej pogody.
tadeks pisze: Słynnego konia płynnie przemykałem
No, Kochany o tym Koniu to krążą legendy (że niby jak na Orlej), ale spoko, tyle że przy suchej pogodzie to owszem...
Generalnie wiedziałem, że można na Tobie polegać.

ODPOWIEDZ