Tatrzańskie wypady sosika

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2016-11-15, 20:54

menel pisze:Muszę się powtórzyć, waruneczki w pytę!
To popatrz Pan teraz na te warunki :mrgreen:

Październik- Kościelec
Mnie już nosi- jedźmy w góry, niektórzy nie mogą, pisze z Pawłem i udaje mi sie go namówić. To jeszcze prócz nas pojadą dwie osoby- no i gra gitarrra jest komplet :-)
9 października, następny dzień ma być pochmurny z małym przejaśnieniem. Koło 5 dojeżdżamy i parkujemy w Kuźnicach... ale o tym potem. Doliną Jaworzynki zmierzamy do murowańca, szybkie śniadanko i idziemy dalej w stronę Czarnego Stawu.

Żółta Turnia ahh cudownie wygląda ta północna ściana
Obrazek

Pogoda nie zachwyca, spotykamy tego pana i ubieramy raki

Obrazek

Próbujemy do Karbu dojść żlebem od strony Czarnego Stawu. Jest dużo śniegu, ale jest trochę wydeptane, w żlebie zalega baaardzo dużo śniegu to ja próbuję obejść po skale z prawej... bardzo stromo a powyżej tylko kosówka. Zawracamy, ha tylko zejście też zajmuje mi chwilę czasu ponieważ jeden błąd może kosztować mnie nieciekawy lot. Schodzimy niżej i próbujemy, ja wchodzę do żlebu ale to na nic zapadam się ponad pas, próbuję się położyć, jedną nogą odpycham się od skał i płynę kraulem :mrgreen: no nie ma szans, nie puści żlebem. Od lewej strony podchodzimy i idzie dość sprawnie ale też zaczyna się stromy teren z kosówkami, a lina została w domu... Odwrót! Tu widać ile jest śniegu, a jak się przyjrzycie to zobaczycie mnie jak schodzę. Dobra to spróbujemy może od zielonych stawów.

Obrazek

Wracamy ale po lewej zauważamy wydeptaną ścieżkę- jak myśmy to przeoczyli? a no jakoś tak wyszło.
Teraz pniemy się szybko do góry i wychodzimy z chmur gdzie mamy piękną widoczność :-D
Obrazek

Obrazek

I jest cel!

Obrazek

Zapominamy o początkowych niepowodzeniach, ahh ale jest moc :!:

Obrazek

No i mam swoje pierwsze widmo do kolekcji

Obrazek

Dochodzimy do "Kraba" no to jestem tam gdzie w lutym, no i Kościelec dalej stoi także nic nie straciłem. Wchodzimy, przed nami idzie jedna osoba i toruje, dochodzimy i zmieniamy się w torowaniu.

Obrazek

Kościelec wyglądał mi na taką górę gdzie więcej będzie chodzenia po skale, a mało w śniegu. Jednak tylko mi się tak wydawało musimy torować w śniegu do kolan czasami zapadając się głębiej.

Obrazek

Na podejściu mamy 3 trudniejsze momenty:
Pierwszy to 1.5 metrowy murek który jest skuty lodem
Drugi to większy garb przy samym końcu od prawej strony gdzie wchodzimy na półkę.
Ostatni to wejście na płyte tuż przed samym wierzchołkiem gdzie stoimy na nie dość szerokiej skale a po prawej i lewej stronie mamy lufę, czekanem łapie wysoko staję na nogach podciągam się i myk jestem na szczycie.
JEST SUPER!

Obrazek

Obrazek

Piątka! herbatka i chłoniemy widoki, ahh tam na górze wszystko wydaje się możliwe

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No to teraz powoli schodzimy bo jest bardzo sypko i w kilku miejscach zsuwamy się ze śniegiem także "na spokojnie nie bądź raptus- baw się biustem"

Obrazek


Tu już spotykamy dużo osób idących na szczyt które pytają "jak wejście?"
- Ok, dużo puchu ale macie już przetarte
- O to fajnie dzięki, Cześć

Obrazek

Na hali obserwujemy jak się przelewają chmury i powoli zasłaniają szczyty.

Obrazek

W murowańcu jemy na szybko i wręcz zbiegamy do auta przez Jaworzynkę, idziemy już na parking i patrzymy o kurde tu jest zakaz... no nie już czuję mandat koło 200zł
Patrzymy a za wycieraczką kartka żeby zgłosić się do urzędu na straż miejską w celu wyjaśnienia jak nie to mandat i sprawa w sądzie. No ale przecież tam zawsze był parking- no właśnie był, bo teraz droga jest w remoncie i jest zakaz ale że przyjechaliśmy jak było ciemno i od innej strony to nie zauważyłem. Jedziemy tam- a co mamy do stracenia. Pan strażnik tłumaczy nam czemu jest zakaz i radzi by na następny raz być bardziej spostrzegawczym, puszcza nas bez mandatu. Stokrotność dzięki, jednak są jeszcze wyrozumiali ludzie na tym świecie :-P no i jaki plus- mieliśmy parking za darmo :mrgreen:
Ostatnio zmieniony 2016-11-19, 20:45 przez sosikhehe, łącznie zmieniany 1 raz.
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2016-11-16, 09:18

Hehe dajesz radę i widzę, że ogarniasz spoko temat! Pierwsze foto totalne moro, normalnie rewelka.
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5547
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-11-16, 10:55

o rany, zima!!!
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2016-11-16, 12:15

Na Kościelec nigdy więcej. Do dziś, gdzieś tam w kosówce, leżą moje pampersy. :mrgreen:

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2016-11-20, 16:51

Oj tam Rajli czyżbyś miał jakie złe wspomnienia z tej góry? :-D Jest trochę ekspozycji ale bez przesady ;-)
ehh teraz zima trochę uciekła z Tatr :-( czekam na takie październikowe waruneczki bo narazie śniegu to za bardzo nie ma.
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2016-11-21, 16:59

sosikhehe pisze:Jest trochę ekspozycji
Taaa... :lol:

Będę musiał powtórzyć, a nuż się już nie boję :mrgreen:

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-11-24, 12:56

sosikhehe pisze: Obrazek
Oryginalny wyraz twarzy masz :-D

Ja jak wchodziłem na Kościelec wiosną, to miałem właśnie takie bardziej skalno-lodowe warunki. To chodzenie w rakach po zlodzonej skale, było ciekawe ;-) Wyglądało to tak:
Obrazek

Nie obawiałeś się trochę, że ten świeży śnieg wyjedzie ze żlebu? Ja bym w tych warunkach raczej wchodził od strony Zielonego Stawu.

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2016-11-24, 23:31

To nie ja tylko Paweł, a nóż nie ma ochoty pokazywać się w internetach. Zdjęcie wrzucam żeby pokazać ile było puchu w żlebie.
No i myślałem że będzie tak jak na Twoim zdjęciu a tu zonk.
Na dole w tym żlebie do pewnego momentu było przetarte więc jakiś dużych obaw nie było. Obawy miałem gdy byłem tam na górze (patrz zdjęcie) i pomyślałem że jak zlece i wpadnę w ten puch to mogę z nim zjechać... ale jakoś się udało ;-)
Przez zielone schodziliśmy.
Obrazek
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2017-01-01, 13:13

Październik- Zawrat
Witam serdecznie w nowym roku, ale jeszcze stary muszę zamknąć ;-)
W momencie gdy pojechaliśmy tydzień później zima w Tatrach znacznie odpuściła. Co widać na zdjęciach.

Obrazek

Obrazek

Wiał ciepły i straszny huraganowy wiatr, który skutecznie zwalczał zalegający śnieg na zboczach.

Obrazek

Z zasypanych po pas żlebach mało co zostało. Teraz to można by wbiec na Karb.

Obrazek

Wszystko spływa przy przejściu tego strumyka trzeba było się trochę nagłowić, jak to łyknąć bez zafundowania sobie mycia butów wraz z skarpetkami.

Obrazek

Obrazek

W Zawratowym żlebie śnieg jest mokry i ciężki, pogoda dopisuje to znaczy nie tak jak bym chciał bo zrobiło się ciepło, słońce operuje na śnieg, skały. I to wszystko spływa, a z prawej strony od Zawratowej Turni schodzi "mała" lawina, wszyscy zamierają w bezruchu yyyy?! co robimy? w sumie to żleb nam nie powinien wyjechać bardziej mnie martwi to że idziemy przy końcu tuż pod ścianą i możemy oberwać jakimś lodem lub skałą. Ostatnie metry biegnę bo trzeba przejść przy ścianie co nie wyglądało na bezpieczne bo pokrywa dookoła była pokiereszowana przez lód który spadł z góry. Jednak wszyscy szczęśliwie docieramy na Zawrat.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do wniosku że chyba bezpieczniej będzie zejść do piątki. Idziemy przetartą "ścieżką" no ale ktoś bardzo niezręcznie poprowadził i schodzimy przez różne "kwiatki" typu śnieg pod którym płynie strumyk, zbocze na trawie które które zjeżdża razem z tobą, a na koniec idziemy przez takie złomisko. Dobrze że widoki chociaż to wynagradzają.

Obrazek

Obrazek

W piątce standardowo pomidoróweczka i szarlotka. Do doliny praktycznie zbiegamy, podjeżdżamy busem do auta i wracamy do domu. Co wyniosłem z tego wypadu? Że człowiek musi na własne oczy zobaczyć lawinę i usłyszeć ten huk żeby zrozumieć że z naturą nie ma żartów. Po przyjeździe wszedłem na aledrogo klik i zamówiłem sobie lawinowe abc i plecak lawinowy. :mrgreen:
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2017-01-03, 09:48

sosikhehe pisze: i plecak lawinowy. :mrgreen:
No to chwal się Panie ;-)

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2017-01-04, 23:52

O taki tam zestaw ;-)
Ale kupując plecak trzeba się liczyć z dużą ilością szydery od znajomych którzy owych plecaków nie mają :mrgreen:
Sam nie wiem czemu ale na tym wypadzie był to temat numer jeden.
"Nie idź tak szybko to że masz plecak lawinowy nie oznacza że musisz tak gnać"
"O Marcin taki bogaty że śniadanie sobie kupi w schronisku, na plecak stać to i na śniadanie" ehh wzięty na raty
"Pokaż, a możesz go odpalić?! no weź go odpal..."
No ogólnie śmiesznie było. A dobra to już napiszę ten listopad. ;-)

Obrazek



Listopad- Tdupa

Wpadliśmy na pomysł! A co się będziemy śpieszyć pojedziemy sobie dzień wcześniej prześpimy się i koło 4 pojedziemy. To był błąd, w sumie pojechaliśmy w 11 osób i w domku zrobiliśmy jedną wielką degustacje trunków... Nie skończyło się to dobrze i rano był problem ze wstaniem i na miejscu byliśmy przed 8- fatalny czas.

Ruszyliśmy do schroniska, w schronisku też jakaś impreza była- kufel przed wejściem i niedopity w recepcji.

Obrazek

Pogoda nawet dopisywała, było trochę pochmurno ale bez tragedii

Obrazek

¦niegu było bardzo mało i ciężko się szło po śliskich kamieniach które ruszały się w każdą stronę.

Obrazek

Jeszcze po drodze spotkaliśmy te dwie kozice (ale sadziły bobki...)

Obrazek

Na przełęczy też nie za wiele śniegu.

Obrazek

Mieliśmy w planach wejść na Kończystą. Po jakimś czasie stajemy i dochodzimy do wniosku że jest już 12:30 i nie zdążymy wrócić do zmroku choćby do przełęczy pod Osterwą. No nic miała być Kończysta a tu pupa tzn. Tupa (2284 m n.p.m.) Na szczycie pogorszyła się widoczność i zaczął padać śnieg do tego dosyć konkretny wiatr. I takie warunki towarzyszyły nam do ww przełęczy.

Obrazek

Obrazek

No i to by było na tyle, co wyniosłem z tego wypadu? Że plecak lawinowy to doskonały temat do dyskusji. Żeby nie imprezować dzień wcześniej za bardzo, bo rano trzeba się jeszcze spocić. I kto rano wstaje ten zdąży wejść. 8-)
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2017-01-12, 11:48

Bardziej mi chodziło o model plecaka, wrażenia itd
A co do szydery to nie czuję się zaskoczony. Zawsze tak jest jak zainwestujesz w sprzęt... ;-)

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2017-01-13, 18:09

Model plecaka to mammut ride short 28
Była okazja to wziąłem może być short bo mały jestem :-)
Wrażenia
Waga lekka to to nie jest bo sam plecak waży 2.4kg, system z butlą 1.4kg więc mamy w sumie 3.8kg, do tego lawinowe abc i mam na plecach dokładnie 4.52kg "pustego" plecaka.
Do plecaka zmieściłem jeszcze trochę sprzętu tj uprząż, 6 taśm, 6 ekspresów, jakieś grigri i hms'y, termos, google, rękawice, kominarka, puchówka, czekan no i kask (plecak ma specjalną wyciąganą siatkę na ten fant). Niestety 60m liny nie weszło i musiał nieść szerpa :-D Wtedy nie chciałem dać liny na górę bo w tym miejscu jest poduszka, ale jak tak patrzę to znalazłaby się miejsce przytroczenia liny na zewnątrz plecaka. Odniosłem wrażenie że trochę mały ten plecak kupiłem, bo nie wszedłby śpiwór, mata, nie wspominając o namiocie...
Ale chyba nie o to chodzi by był to plecak na kilku dniową wyrypę, ale plecak do którego mam wrzucić kilka rzeczy i ruszyć w górę. Z resztą jestem (narazie) zwolennikiem zasady szybko i lekko 8-) A system R.A.S. pozwala na przeniesienie systemu do innego plecaka o różnych pojemnościach 30, 35, 45.
Plecak ma trzy kieszenie które rozpina się wielkimi suwakami do samego dołu, na początku wydało mi się dziwne ale w zasadzie to jest to dobre rozwiązanie wkładamy jak do torby zamykamy i gotowe. W głównej kieszeni znajduje się poduszka, butla, kieszonka na camelbak, oraz mała kieszonka na dokumenty. W drugiej równie dużej komorze znajdują się kieszonki na sondę i łopatę. Trzecia kieszeń na zewnątrz jest mała i zwykle chowam tam google, czołówkę i jeszcze jest trochę miejsca na czekoladę.
Jakość wykonania plecaka stoi na wysokim poziomie. Jest gdzie przyczepić narty/kijki, czekany i wspomniany kask. Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Tornister ten nosi się bardzo wygodnie ;-) można regulować na jakiej wysokości ma się znajdować pas biodrowy jak i piersiowy. Cena takiej zabawki jaką musiałem uiścić to 2200zł :-?

Jak na ironię we wrześniu pytam się kumpla "staryyy jak mogłeś kupić sobie plecak za 700zł? kawę robi? czy sam rzeczy nosi?"
No i przyganiał kocioł garnkowi :mrgreen:
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9886
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2017-01-13, 18:24

sosikhehe pisze:Cena takiej zabawki jaką musiałem uiścić to 2200zł :-?
Uuu-łłła.. :mrgreen: Aż mnie ciśnionko skoczyło. ;-)

Obyś nigdy nie musiał korzystać z tego ustrojstwa! Jednakże jakbyś napisał jak działa taki plecak lawinowy??
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2017-01-14, 09:02

menel pisze:
Uuu-łłła.. :mrgreen: Aż mnie ciśnionko skoczyło. ;-)

Obyś nigdy nie musiał korzystać z tego ustrojstwa! Jednakże jakbyś napisał jak działa taki plecak lawinowy??
Ogólnie to plecak, który ma wbudowaną poduchę którą uwalniasz w momencie gdy czujesz, że lecisz (tak jak ze spadochronem). Poducha ta ma na celu utrzymanie Cię na powierzchni lawiny i ma to całkiem sporą skuteczność - nie pamiętam cyferek ale coś ok 85-90%. Nagranie z praktycznego użycia:
http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/z-l ... z-ten-film
Tanie to to nie jest, ale jak ktoś łazi (lub jeździ) tam gdzie może zejść z lawiną to jest różnica czy ma 5-10% szans na przeżycie gdy zejdzie wraz z nią czy 85-95%. Tak to mniej więcej wygląda.

sosikhehe Dzięki za szczegółową recenzję. Nigdy jakoś nie zwróciłem uwagi na wagę takich plecaków a widzę, że to błąd. Niemniej jednak sam bym się na 28l nie zdecydował - ja za swój sukces uważam, że zacząłem "się mieścić" do 45l (także zimą, choć bez namiotu).

ODPOWIEDZ