Styczeń- Zawrat i luty- kurs

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 232
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Styczeń- Zawrat i luty- kurs

Post autor: sosikhehe » 2016-05-10, 12:34

STYCZEń
A więc siedziałem sobie w poniedziałek w pracy, no i oczywiście byłem trochę z tego względu niezadowolony więc wpadłem na pomysł aby wybrać się w środę w Tatry. Zaklepałem polskiegobusa wyjazd w nocy z Katowic i rano przyjazd do Zakopca, oczywiście tylko ja wpadam na tak "genialne" pomysły więc wybrałem się sam (wiadomo trochę ryzyko ale warunki śniegowe były słabe więc pod względem lawin w miare ok). Po przyjeździe wyglądałem jak narciarz któremu pomyliły się pory roku, no ale nic idę!
Obrazek

Dopiero po wejściu na upłaz pojawia się trochę śniegu
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Murowańcu zatrzymuje się na szybkie śniadanie, telefon kaj żech jest i kaj ide. Pogoda sama nie wie jaka ma być, jest koło 9 więc dopiero się zaczyna coś przecierać. Nie chcę brodzić w wodzie więc obchodzę Czarny Staw Gąsienicowy trasą letnią (chociaż już można było przejść po tafli) i powoli do góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I dochodzę do tego momentu, rzadko mi się to zdarza ale zmęczenie bierze górę, a cała nieprzespana noc robi swoje. Do tego pogoda taka nijaka i chmury zaczęły się zniżać, no to odwrót, jeszcze wizja pysznego obiadu w murowańcu nie pozostawiła wątpliwości co do tej decyzji :-)

Obrazek

Obrazek

To była dobra decyzja, w murowańcu po obiedzie robi mi się błogo i zasypiam na siedząco. Idę! bo trzeba jeszcze zejść, nie wiem jak dzień wcześniej sprawdzałem godzinę zachodu ale trochę się to nie pokryło, nawet po uwzględnieniu faktu iż w dolinie zachodzi szybciej no ale ok. I gdy minąłem Boczań całą drogę szedłem już w ciemnościach świecąc sobie czołówką- polecam wrażenia przednie :-D Zejście przez Boczań to tragedia te kamienie ktoś układał tam chyba za karę, schodziłem tam drugi raz w życiu i stwierdziłem nigdy więcej.



LUTY

Zdecydowałem się na kurs turystyki wysokogórskiej u Waldka Niemca w Kilimanjaro, stwierdziłem a nóż widelec się czegoś nowego dowiem i nauczę więc czemu nie!
Więc wziąłem sobie urlop i 7 dni w Tatrach! Z pracy urwałem się wcześniej pomimo wyjazdu o 10.20 z Tychów do Zakopca docieram po 15, obiad i przed 16 idę do Kuźnic pieszo bo nawet jak coś jechało to z powodu korku i dużych opadów śniegu ja szedłem szybciej
Obrazek

I znowu przez Boczań wejść tędy wejdę ale nie będę wracał, przed upłazem uruchomiłem czołówkę i idę ale przede mną jakaś szeroka postać się giba, no nie niedźwiedź ? myślę hmm jak ludzie to by świecili przecież hmm no nic idę powoli dalej. Niedźwiedziem okazuje się dwójka osób która dopiero zakładała czołówki, potem mijam jeszcze 3 osoby które uprzejmie mnie puszczają pewnie pomyśleli- a niech nam toruje. Pogoda nie dopieszczała opady się wzmagały a widoczność i temperatura spadała. Wreszcie koło 19.20 docieram, loguje się w murowańcu, kolacja, kąpiel i do łóżka.

Obrazek

Rano idziemy i ćwiczymy hamowanie czekanem, poszukiwania w lawinach, ogólnie pochmurno z małymi przebłyskami.

Obrazek

Obrazek

Następny dzień mamy wejść na ¦winicę i ćwiczyć asekurację lotną na grani, oszczędzamy czas wjeżdżając kolejką, ubieramy się no ale niestety pogoda tragiczna wiatr,śnieg, zerowa widoczność tak jak na filmie
https://drive.google.com/file/d/0Bz_r89 ... sp=sharing
wracamy, następnego dnia idziemy nad Zmarzły Staw idę pierwszy od początku i w między pogaduchami przewodnik mówi żeby się zmieniać w torowaniu tylko już przy zmarzłym stawie zadaje pytanie: Czemu ja cały czas toruje?
Bo dobrze cie idzie! :-D
Aha, inni zakładają szpej a ja siedze dyszę i popijam herbate, potem już elegancko budujemy stanowiska, grzyb, Abołakowa, zjeżdżamy, budujemy jamy śnieżne, jak dla mnie najlepszy dzień na kursie. Wieczorem na stołówce zjawia się Adam Bielecki który właśnie wrócił z Nangi, a dnia następnego Jacek Czech obok nas prowadzi zajęcia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A i jeszcze wspinanie po lodospadzie, ależ mi się to podobało! na następny sezon biorę linę i będę walczył :-D a tak się wchodziło
https://www.youtube.com/watch?v=7Hpio0JVYeo

Obrazek

Obrazek

Dnia następnego, ćwiczymy wyciąganie ze szczeliny kumpla, wychodzenie samemu i takie tam. Wszystko fajnie tylko taka piękna pogoda a my działamy na dole.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i tego dnia kończy się oficjalna część kursu, było elegancko polecam, fajni ludzie i atmosfera, pogoda czasem paskudziła ale nie można mieć wszystkiego :-)
Tego dnia jeszcze TOPR przelatuje nad głowami ponieważ mieli jakieś szkolenia w okolicy przełęczy Karb.

Następnego dnia z Adamem wybieramy się na Kościelec. Pogoda się z nami bawi w kotka i myszkę. Dochodzimy do Karbu odpoczywamy i zastanawiamy się co dalej bo widoczność spadła do kilkudziesięciu metrów, w górę spoko tylko z powrotem lipa bo można zejść nie tam gdzie trzeba i się przelecieć... Wracamy do schroniska na obiad i przez Suchą Wodę kierujemy się już do domu. To by było na tyle, miałem plan w tym roku być w Tatrach w każdym miesiącu ale nie wyszło bo jeszcze mam zaległy plan odwiedzić teraz Teide :-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2016-05-10, 12:53

Fajna sprawa i przy okazji kurs w faktycznie bojowych warunkach ;-)

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2681
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-05-17, 23:10

sosikhehe pisze:Zejście przez Boczań to tragedia te kamienie ktoś układał tam chyba za karę, schodziłem tam drugi raz w życiu i stwierdziłem nigdy więcej.
Ja mam takie zdanie o Jaworzynce. Szedłem tam chyba dwa razy i nigdy więcej, gdy obok mam taką fajną alternatywę :lol:
sosikhehe pisze:A i jeszcze wspinanie po lodospadzie, ależ mi się to podobało! na następny sezon biorę linę i będę walczył :-D
Powodzenia. Ja próbuję na lodospady wybrać się już drogi sezon i jakoś mi nie po drodze. Może za rok?

A z tego stanowiska z grzyba zjeżdżaliście, czy tylko budowaliście?

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 232
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2016-05-20, 02:05

Red-Angel pisze:Ja mam takie zdanie o Jaworzynce. Szedłem tam chyba dwa razy i nigdy więcej, gdy obok mam taką fajną alternatywę :lol:
Jaworzynka w zimę lawinowa, w styczniu jeszcze by dało rade ale w lutym to już samobój.
Fajny powrót jest Doliną Suchej Wody- fakt trochę monotonnie bo lasem(nie wiem jak widoki bo było mgliście) i cały czas drogą leśną ale idzie to przejść szybko a gadając czas leci szybko i przyjemnie. Potem tylko złapać busa z Moka który zabierze za całe 4zł do centrum i wsio :-)
Red-Angel pisze:A z tego stanowiska z grzyba zjeżdżaliście, czy tylko budowaliście?
Budowaliśmy i zjeżdżaliśmy, grzyba robiliśmy długo, ponieważ kuliśmy w lodzie bo nie było warunków na śnieg ale jak zrobiliśmy to zjechaliśmy.

To możemy się jakoś zgadać na początku sezonu (koło grudnia) jak będzie warun na lody. Nad zmarzłym są stanowiska zjazdowe w skale, więc tylko brać szpej i można kuć :-D
My body lie but still I roam

ODPOWIEDZ