Od Polskiego Grzebienia do Mnicha

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5555
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2014-09-20, 12:45

_Sokrates_ pisze:Na trasie niedzielni turyści i tatromaniacy w firmowych ciuchach
coś jest pomiędzy? ;-)

te skały takie....groźne :->
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
dagomar
Posty: 96
Rejestracja: 2013-04-07, 20:03
Lokalizacja: z paskudnych nizin
Kontakt:

Post autor: dagomar » 2014-09-20, 15:38

dlaczego w firmowych ciuchach ? , troszkę chodziłem po Tatrach, z firmowych ciuchów mam tylko dobrą kurtkę i wytarty soft :shock: , to chyba jednak jestem niedzielnym turystą :-(

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5555
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2014-09-20, 15:47

z firmowych ciuchów mam tylko dobrą kurtkę i wytarty soft :shock: , to chyba jednak jestem niedzielnym turystą
a ja buty :roll: i chyba nawet niedzielnym nie jestem, bo niedziel w roku jest 52, a ja aż tyle dni na szlaku nie spędzam :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
_Sokrates_
Posty: 634
Rejestracja: 2013-12-05, 22:03
Lokalizacja: Białystok

Post autor: _Sokrates_ » 2014-09-20, 16:07

Lidka K. pisze:coś jest pomiędzy? ;-)
Pomiędzy są jeszcze niedzielni turyści w firmowych ciuchach :mrgreen:
Wiem, że nic nie wiem.

Awatar użytkownika
_Sokrates_
Posty: 634
Rejestracja: 2013-12-05, 22:03
Lokalizacja: Białystok

Post autor: _Sokrates_ » 2014-09-21, 14:41

Dzień 16 - Kozi Wierch (2291 m n.p.m.)

Prognoza pogody standardowa tego lata: do południa ładnie, potem pupa.

Tak więc bez zbędnych ceregieli z samego rana znów podążam szlakiem przez Dolinę Roztoki w kierunku Doliny Pięciu Stawów.
Plan ambitny zakłada przebicie się przez Zadni Granat do Zakopca, plan minimum to Kozi.

Na razie wszystko gra: ludzi mało, pogoda piękna, forma jest. Żyć nie umierać.
Chwila przerwy w schronisku i idę dalej.

Grań Hrubego, Liptowskie Mury i Czarny Staw Polski:

Obrazek

Szlak pnie się bez przerwy w górę. Bez większych trudności, miejscami tylko trochę krucho.
Po drodze robię kilkunastominutowy postój na spotkanie z kilkoma kozicami, które zajadają trawę tuż przy ścieżce.
Fantastyczne zwierzaki!

W końcu szlak dobija do Orlej Perci, która w tym miejscu trawersuje południowy stok Koziego Wierchu.
Teraz jeszcze kilka minut i jestem na szczycie.

Widoki miodzio:

Obrazek

Czarny Staw Gąsienicowy, Żółta Turnia i Zadni Granat:

Obrazek

¦winica, Kasprowy Wierch, Giewont i Grań Kościelców:

Obrazek

Gerlach, Żabi Wyżni, Niżne Rysy i Rysy:

Obrazek

Jak widać na załączonych obrazkach pogoda powoli zaczyna się partolić. Odpuszczam więc sobie plan dojścia na Granaty i po dłuższym czasie lenistwa na szczycie schodzę tą samą drogą na dół.

¦wistowa Czuba i Opalony Wierch znad Wielkiego Stawu:

Obrazek

Gdy dochodzę w okolicę schroniska zaczynają z nieba spadać pierwsze krople deszczu.
W schronisku tyle ludzi, że decyduję się od razu cisnąć na dół.

Nie wszystko poszło tak jak chciałem ale kolejny dzień na plus!

Dzień 17 - Mnich (2067 m n.p.m.)

Droga przez płytę (II) - wejście z przewodnikiem.

Ostatnie dwa dni spędziłem angażując duszę i serce w typowo schroniskowe rozrywki.
Ostatniego dnia moich tatrzańskich wakacji - wisienka na torcie.

W górę jakoś pewnie dam radę, bardziej obawiam się tego co się stanie jak będzie trzeba zaufać linie przy zjeździe ze szczytu.

Pogoda ma wytrzymać cały dzień więc startujemy dosyć późno - około 9.
Sprawnie podchodzimy w górę Ceprostradą. Widoki po raz kolejny powalają!

Otoczenie Morskiego Oka i Czarnego Stawu:

Obrazek

Mięgusze, Cubryna, Mnich i Zadni Mnich:

Obrazek

W końcu dochodzimy do odgałęzienia szlaku wiodącego na Wrota i po kilkudziesięciu metrach skręcamy na ścieżkę, która doprowadzi nas pod Mnicha.

Wrota Chałubińskiego:

Obrazek

Grań Żabiego z Ministranta:

Obrazek

Na wypłaszczeniu Ministranta robimy przerwę na żarcie i picie. Zakładamy na siebie sprzęt i idziemy pod ścianę.

Pierwszy raz w żuciu jestem w takiej scenerii. Wokół przewodnicy z klientami, taternicy kończący swoje drogi i ja wśród nich - szara myszka. Napięcie rośnie, pełna koncentracja.
Każdy krok stawiam powoli, każdy chwyt ściskam mocno. Na razie idzie gładko.
Mimo, że wcześniej próbowałem oglądać zdjęcia z drogi teraz gdy jestem pod ścianą sam nie miałbym pojęcia gdzie przebiega droga. Kolejna lekcja pokory.

W końcu chyba kluczowe miejsce na drodze(a przynajmniej tak mi się wydaje):

Obrazek

Ja pierdzielę ile się musiałem nagimnastykować aby pokonać ze 3 metry w górę! Kolejna lekcja!
Potem już łatwiej w górę, zupełnie bez problemów w lewo i...

...jestem na wierzchołku:

Obrazek

Na wierzchołku miejsca nie jest za wiele ale spokojnie można stać lub usiąść.

Chwilę po mnie na szczyt wchodzi jakaś dziewczyna z przewodnikiem. Siada koło mnie a na jej twarzy widzę piękny uśmiech.
Tak właśnie wygląda szczęśliwy człowiek! Choćby dla tego widoku warto było wgramolić się na tego Mnicha.

Chwila na zdjęcia:

Obrazek

Dobra - teraz zacznie się prawdziwa zabawa. Jak ja wrócę na dół?!
Wiem jak to wszystko ma wyglądać ale nie wiem jak na to zareaguję...

Przyglądam się jak zjeżdżają chłopaki z zespołu, który jakiś czas temu skończył wspinaczkę.
Teraz moja kolej. Nie zjeżdżam a mam być opuszczany.

Odchylam się lekko do tyłu... Kurva! Łapię rękoma za linę.
Próbuję jeszcze raz. To samo. Jak odruch - nie potrafię tego kontrolować.
Ja pitolę ale jestem pizda!

Oddech i trzecia próba. Poszło...
Drugie opuszczanie poszło sprawniej.

Chwila przerwy, którą wykorzystuję na zdjęcia.

Zadni Mnich:

Obrazek

Szpiglasowa Grań:

Obrazek

Trzecie opuszczanie idzie już bez jakichkolwiek problemów.

Schodząc w dół wchodzimy jeszcze na Mniszka.
Po kilku chwilach jesteśmy znów na Ministrancie i ściągamy z siebie sprzęt.

Mnich z Mniszka:

Obrazek

Mnich i Mniszek z Ministranta:

Obrazek

Ciśnienie ze mnie schodzi. Udało się! Teraz jeszcze tylko łatwa droga w dół.
Kolejna lekcja pokory. Znów wiem o sobie trochę więcej. O to chodziło!

Powoli schodzimy...

Dolina Rybiego Potoku:

Obrazek

Mnich jeszcze raz:

Obrazek

Na koniec dla odmiany - Mnich:

Obrazek

Następnego dnia z samego rana ruszam ku szarej codzienności, w której tkwię do dnia dzisiejszego.

Dziękuję za uwagę: Koniec :mrgreen:
Wiem, że nic nie wiem.

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5576
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2014-09-21, 21:02

_Sokrates_ pisze: Pierwszy raz w żuciu jestem w takiej scenerii. Wokół przewodnicy z klientami, taternicy kończący swoje drogi i ja wśród nich - szara myszka.
Fajnie gdy człowiek zna swoje miejsce w szeregu...
_Sokrates_ pisze: Ja pitolę ale jestem pizda!
...ale bez przesady, wydaje mi się, że nie możesz porównywać się w profesjonalistami :-D

Kurcze, długo tam byłeś! :-D Podsumowanie 2014r będziesz miał bogate :-D
A ten przewodnik....czy to jest duża tajemnica, kto zacz i ile kosztują jego usługi?
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
_Sokrates_
Posty: 634
Rejestracja: 2013-12-05, 22:03
Lokalizacja: Białystok

Post autor: _Sokrates_ » 2014-09-21, 21:48

Satan pisze:Podsumowanie 2014r będziesz miał bogate :-D
Tak - to był dobry rok. I jeszcze się nie skończył :mrgreen:
Satan pisze:A ten przewodnik....czy to jest duża tajemnica, kto zacz i ile kosztują jego usługi?
Na Żabim Wyżnim byłem z Andrzejem Miklerem, na Mnichu z Piotrem Konopką.
Cena: 700/800 zł.
Wiem, że nic nie wiem.

ODPOWIEDZ