Słowacka Orla Perć 13.08.2014r.

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
natejak
Posty: 17
Rejestracja: 2014-04-13, 11:07
Lokalizacja: Andrychów

Słowacka Orla Perć 13.08.2014r.

Post autor: natejak » 2014-08-19, 17:52

Jest środa 13. sierpnia 2014 roku, środek tygodnia, a budzik tradycyjnie dzwoni o 2.20 w nocy. Postanowiliśmy odetchnąć od pędu dnia codziennego i zrobić sobie jeden dzień wolny od pracy. Za cel obraliśmy sobie zrobienie całej tzw. Słowackiej Orlej Perci (od Brestowej do Wołowca) w ciągu jednego dnia. Według map powinno nam to zająć około 15 godzin. Prognozy pogody nie są na ten dzień optymistyczne, a wręcz przeciwnie, ma cały dzień padać deszcz, ale nie zniechęca nas to do wyjazdu. Ekipa zbiera się o 3.00 i wyjeżdżamy na Słowację, na parking niedaleko Schroniska na Zwierówce.

O 5.00 dojeżdżamy na miejsce, zakładamy na siebie plecaki i w lekkiej mżawce ruszamy drogą asfaltową pod dolną stację wyciągu narciarskiego. Tutaj wchodzimy na niebieski szlak, który początkowo wzdłuż wyciągu pnie się cały czas w górę. Mapa pokazuje, że powinniśmy iść nim na wierzchołek Brestowej 3 godziny 45 minut, a my wchodzimy na nią w 1 godzinę i 35 minut. Już mamy trochę nadrobionego czasu, który się nam przyda, gdyż na grani nie będziemy w stanie dużo nadrobić. Na wierzchołku Brestowej zaczyna mocno padać deszcz, nadchodzą ciemne chmury z południa i zaczyna wiać wiatr.

Po szybkim posiłku ruszamy w kierunku Salatyńskiego Wierchu, a następnie Spalonej Kopy. Na Spalonej Kopie przestaje padać deszcz, a w nas rosną nadzieje na poprawę pogody. Tutaj robimy dłuższą przerwę, aby zregenerować siły i napić się gorącej herbaty.

Czas ruszać dalej, teraz czeka nas zejście na Spaloną Przełęcz, a z niej wyjście na Pachoł, na którym robimy kilka pamiątkowych zdjęć. Teraz schodzimy na Banikowską Przełęcz, a podczas tego zejścia nadciągają niskie czarne chmury, które będą nas nękały do końca wycieczki. Z tej przełączki wychodzimy na Banówkę (2178m n.p.m., najwyższy punkt na naszej dzisiejszej trasie), na której wierzchołku widoczność spada do zera.

Idziemy na Hrubą Kopę, a po niej przechodzimy dobrze ubezpieczone łańcuchami Trzy Kopy. Skała jest bardzo śliska, przez co nasza ostrożność jest zdwojona. Schodzimy na Smutną Przełęcz, na której robimy dłuższą przerwę. Na niej pogoda totalnie się załamuje: zaczyna mocno padać deszcz, wiać wiatr i widoczność jest dalej zerowa (wydawać by się mogło, że już gorzej być nie może, co okaże się nieprawdą). Na przełęczy spotykamy dwóch turystów, którzy wyszli tutaj z Bufetu Rohackiego i zastanawiali się czy iść dalej. My byliśmy pewni co do decyzji, musimy iść dalej skoro już tyle przeszliśmy, a teraz czekał nas najtrudniejszy moment na całej trasie: Rohacze.

Po odpoczynku ruszamy w kierunku Rohacza Płaczliwego, w takiej pogodzie musimy byś naprawdę uważni, gdyż noga ślizga się na każdym kamieniu. Dość szybko znajdujemy się na wierzchołku, i idziemy na Rohacz Płaczliwy. Tutaj zaczynają się łańcuchy, które wyprowadzają nas na szczyt Rohacza Płaczliwego. Na szczycie nawet nie odpoczywamy ze względu na złą pogodę. Początek schodzenia z wierzchołka na Jamnicką Przełęcz rozpoczyna eksponowany kawałek grani, zwany Rohackim Koniem. Później dość długi ciąg łańcuchów sprowadza nas na wcięcie Jamnickiej Przełęczy.

Na niej dodatkowo zaczyna wiać huraganowy wiatr, a nas czeka podejście na Wołowiec. Wszyscy mamy już w butach wodę, która chlupie w nich z każdym krokiem. Wchodzimy na Wołowiec i bez zastanowienia i przerwy idziemy na Rakoń. Tam wiatr dalej bardzo mocno wieje, ale przynajmniej przestaje padać deszcz , dzięki czemu zaczynamy powoli schnąć. Z Rakonia idziemy na Zabrat, jednocześnie patrzą na słońce, które świeci w Dolinie Chochołowskiej. Widzimy też promienie słoneczne na Zabracie, więc zaczynamy tam biec, aby zdążyć, ale niestety chowają się przed nami. Tutaj wiatr już ustaje, my troszkę przeschliśmy, ale w butach dalej woda się przelewa. Nawet najlepsze Goretexy nie pomogą na taką pogodę. Schodzimy do Bufetu Rohackiego, tam wykręcamy skarpetki i jemy posiłek, aby odzyskać siły stracone na walkę z wiatrem. Teraz już tylko została nam asfaltowa droga prowadząca na parking.

Podsumowując, zrobiliśmy dzisiaj 2200 metrów w górę i tyle samo w dół, 26 km i całość zajęła nam 11 godzin, co daje 4 godziny mniej od czasu podanego na mapie. Warto też dodać, że tą graniówkę dzieli się przeważnie na 2-3 tury. Co prawda nie zdobyliśmy żadnego szczytu należącego do Wielkiej Korony Tatr, ale odwaliliśmy kawał dobrej roboty. Co do Wielkiej Tatrzańskiej Korony, to proszę śledzić stronę, gdyż za niedługo ukaże się artykuł z kolejnego szczytu do niej należącego :)

ZDJęCIA

FILMIK

Awatar użytkownika
evi
Posty: 404
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post autor: evi » 2014-08-19, 18:24

Chłopaku, idziesz, jak burza :!: Jeszcze trochę i "pobijesz" samego Cohena, który w tym momencie (przynajmniej dla mnie) jest niekwestionowanym Królem Forum :mrgreen:
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
Ronc
Posty: 6134
Rejestracja: 2009-04-22, 18:59
Lokalizacja: Kościan

Post autor: Ronc » 2014-08-20, 09:12

Evi, o czym Ty piszesz??? Jaki tytuł króla???

Chyba bezmyślności i skrajnej głupoty.
I nie wiem czy tytuł ten należy przypisać Natejakowi czy jego nieodpowiedzialnemu tacie?

Trzeba wyraźnie rozróżnić, że czymś innym jest trafić w załamanie pogody a czymś innym pchanie się i bezmyślne podejmowanie ryzyka. Pisanie o tym tak otwarcie i z taką nonszalancją w wielu relacjach budzi wielki niesmak a to dlatego, że gdy tego szczęścia kiedyś zabraknie (a każdemu kiedyś brakuje) to wówczas współczuję GOPR-owcom, że będą zmuszeni organizować akcje ratownicze po ludzi z tak małą wyobraźnią. Mało w tym roku mieliśmy przykładów w Tatrach?

Szkoda też, że takie relacje musi czytać wiele osób a co gorsza niektórzy będą brali z nich przykład (na zasadzie, skoro im się udało dlaczego nie uda się mi?).

Mam nadzieję, że szybko zdobędziesz swoją (Taty?) upragnioną koronę Tatr i choć trochę się zastanowisz nad tym w jakim kierunku zmierzasz. Chciałeś zaimponować a osiągnąłeś efekt odwrotny do niego.

Awatar użytkownika
natejak
Posty: 17
Rejestracja: 2014-04-13, 11:07
Lokalizacja: Andrychów

Post autor: natejak » 2014-08-20, 14:17

Po pierwsze TOPR-owcom, a dokładniej HZS-owi.
Po drugie wcale nie chcę imponować, napisałem, że warunki były bardzo trudne i nikogo nie zachęcam do chodzenia podczas takich warunków.
Tata wcale nie przewodzi na tych wyprawach, zaczął chodzić w góry ze mną, ale my chodzimy z jednym doświadczonym człowiekiem, który Tatry ma w jednym palcu ale nie ważne.
Jeśli idziemy w taką pogodę, to znaczy, że wiemy co robimy, a nikt Ci tej relacji nie każe czytać.
Wcale nie chciałem zaimponować, bo chyba każdy wolałby lepszą pogodę. A jeśli już tak było to opisuję to, żeby ludzie mieli pojęcie, jakie mogą się trafić warunki w Tatrach.
A o bezmyślności i głupocie to można pisać według mnie tylko i wyłącznie swojej.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
aro1569
Posty: 241
Rejestracja: 2011-02-09, 12:15
Lokalizacja: Łodygowice k. Żywca

Post autor: aro1569 » 2014-08-20, 17:34

natejak pisze:Jeśli idziemy w taką pogodę, to znaczy, że wiemy co robimy
Cóż, po przeczytaniu tej relacji odnosze wrażenie, że jednak nie wiecie, zresztą popytajcie TOPR-owców. Wątpie by Wam przyklasnęli. Jeśli chodzicie z ''doświadczonym'' człowiekiem w Tatry, świadomie przy takich warunkach to szczerze powiem, dla mnie takie ''doświadczenie'' nie jest nic warte. Już nawet nie chodzi o Was ale o zagrożenie dla zdrowia a nie daj Bóg życia ludzi, którzy ( oby nie ) będą zmuszeni podjąć akcje ratowniczą by ratować nieodpowiedzialnych turystów, dla których pojęcie prognoza pogody nie istnieje. W zasadzie wali mnie to w jaką pogodę jedziecie ale bez wątpienia dajecie zły przykład dla potencjalnych naśladowców co nie powinno pozostać bez echa. Choć bełkot Ronca jest czasem trudny do zaakceptowania :mrgreen: to jednak w tym wypadku trzeba przyznać, że ma racje. Zrobicie WKT, pojawią się następne cele, pewnie wyższe góry. Powielicie swoje głupawe zwyczaje i pewnego dnia więcej już Was nikt nie zobaczy. Oczywiście nie życze niczego złego ale rozwagi jak najbardziej. I naprawdę nie obrażaj się mlody człowieku bo nikt tutaj nie chce Ci ''przyłożyć'' tylko przestrzec przed błędami zanim nabierzesz złych nawyków. Sam Ci kibicuje bo widać Twój entuzjazm i radość w tym co robisz ale do jasnej ch... masz swój rozum chyba i nie powinieneś słuchać bez względu na wszystko kogoś kto mieni się ''doświadczonym ekspertem od Tatr "

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2014-08-20, 19:16

No właśnie
Natejak, Tato i Ty przewodniku, nie idźcie tą drogą :mrgreen:

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2014-08-20, 19:52

Hmmm.. Sposob na Tatry zaprezentowanyprzez Natejaka to chyba jedna z niewielu mozliwosci aby moc troche pobyc w pustych Tatrach, miec namiastke dzikosci i nie grzeznac w korkach .. Drugi, chyba jeszcze ciekawszy sposob opisal kiedys Cohen, ale czesci forumowiczow sie tez nie spodobalo.. 8-) Ciezko dogodzic! :lol:
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
natejak
Posty: 17
Rejestracja: 2014-04-13, 11:07
Lokalizacja: Andrychów

Post autor: natejak » 2014-08-20, 20:31

Ja się tu na nikogo nie chcę obrażać, ani się kłócić. Wasze rady mi się przydadzą, a każdy może pisać to co chce ;-)

Awatar użytkownika
Agnieszka Żero
Posty: 636
Rejestracja: 2010-01-11, 17:42
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Agnieszka Żero » 2014-08-20, 21:03

No, trasa ambitna, gratuluję jej pokonania ;-)

Ale... im bardziej zagłębiałam się w lekturę Twojego tekstu, tym bardziej byłam zdziwiona, że jednak parliście dalej, mimo ewidentnie coraz gorszych warunków. Nie warto chodzic w góry za wszelką cenę. Jak prognozy są nędzne, albo jesteś na szlaku i pogoda wyraźnie się łamie, lepiej odpuścic. Góra nie zając, nie ucieknie. Będą inne okazje do jej zdobycia.

Życzę rozwagi i wielu pięknych górskich wejśc! ;-)
Góry moje, wierchy moje...

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5622
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2014-08-20, 21:29

Zawsze śmieszy mnie to prężenie mięśni w wątkach tatrzańskich... :-D

Dajcie chłopakowi spokój, wszyscy jesteście tacy prawi? Wiem, że nie :mrgreen:

Góry nigdy nie dają 100% pewności i nigdy dawać nie będą, a człowiek i tak będzie w nie gnał i tyle.

Kto pierwszy rzuci kamień..? No? :-P
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
aro1569
Posty: 241
Rejestracja: 2011-02-09, 12:15
Lokalizacja: Łodygowice k. Żywca

Post autor: aro1569 » 2014-08-21, 05:21

Nie bardzo rozumiem, gdzie Ty tu widzisz jakieś prężenie muskułów ? :roll: Poza tym nie jest moją intencją , co zresztą napisałem wcześniej by natejokowi dokuczyć więc w czym rzecz ? I jeśli chodzi o pogodę to zapewniam Cię, że nie zdarzyło mi się pojechać nigdy w góry gdy wiedziałem, że pogoda nie sprzyja. Po prostu dla mnie nie ma to sensu zwłaszcza jeśli chodzi o góry wysokie bo tam już żartów nie ma. Beskidy i cała reszta to inna bajka i innna skala zagrożeń. Co innego, ale o tym pisał już Ronc gdy pogoda załamie się w trakcie wycieczki bo to może przydażyć się każdemu a co innego kiedy z góry wiadomo na podstawie prognoz, że będzie kaszana. W górkach ''kapuścianych'' co najwyżej przemokniemy i zmarzniemy ale im wyżej tym konsekwencje mogą być dużo poważniejsze. Dziwię się takiej beztrosce i jednocześnie zdumiewa mnie taka swoista aprobata co poniektórych na forum dla tego typu zachowań. I zapewniam, że są inne sposoby by w Tatrach przy ładnej pogodzie pobyć z daleka od zgiełku i tłumów ludzi.

Awatar użytkownika
Wojmił
Posty: 79
Rejestracja: 2012-11-09, 16:58
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: Wojmił » 2014-08-21, 06:15

Taa, stare konie się odezwały, które tylko w dobrą pogodę jeżdżą w góry, a jak większy obłoczek pojawi się na horyzoncie lub grzmotnie hen w oddali, to pikują w dół bezzwłocznie; ubezpieczają się przy wyjeździe w Beskidy Morawskie zabierając przy tym 2kg w apteczce na wypadek ugryzienia przez żmiję, szerszenia i wściekłego turystę; nie przekraczają 50-ki w zabudowanym i kategorycznie nie przekraczają ciągłej a i nigdy nie pili, nie palili i nie używali... ;)
Chłopak się wybrał w lekki deszczyk na spacer po zachodnich, a Wy tu wyjeżdżacie z armatami jakby co najmniej w zadymce śnieżnej, huraganowym wietrze i przy minus 32st.C chciał wejść na Garłucha.
Dajcie spokój z moralistycznymi kazaniami i przeczytajcie choćby w "Miejscu przy Stole" jak to dawniej faktycznie w Tatrach łoili - przez co było o czym pisać i czym się emocjonować. Nie jest moim celem deprecjonowanie przejścia natejaka ale w środku sierpnia, przy +13 stopniach, na 2 tyś. m., średnim wietrze, deszczu i kiepskiej widoczności to żaden wyczyn, nadający się do opisania jedynie na forum w internecie.
BTW Pamiętam, że jak byłem ciut młodszy, to im gorsza pogoda w górach, tym miałem większą satysfakcję. Generalnie, jak człowiek młody, to chce się sprawdzić w różnych trudnych (nieraz skrajnych) sytuacjach. I zdecydowanie lepiej w takich, niż jak wielu nastolatków pod dyskoteką - kto ma mocniejszą głowę itp.
W 100% rozumiem więc działania młodego i przyklaskuję im! Ba, nawet mu niejako zazdroszczę, bo w jego wieku Tatry byłby dla mnie zupełnie nieznane i nieodkryte.

Awatar użytkownika
Cohen
Posty: 447
Rejestracja: 2013-02-23, 13:25
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Cohen » 2014-08-21, 12:18

Pokonywalem ten odcinek dwa razy ;) W nocy z wiatrem i deszczem na grani Tatr zachodnich oraz pozniej liczac ze tym razem cos zobacze ale przywital mnie deszcz z chmurami i przenikliwym wiatrem ;)

Moze to subiektywne ale wcale nie uwazam Rohaczy za najtrudniejszy fragment jak piszesz.
Mieliscie w planch ta gran od poczatku czy w zwiazku z prognoza pogody odpusciliscie jakis szczyt z WKT?

Planujesz wyjazd, stawiasz sobie cele i dajesz sie z siebie wszystko aby zdobyc szczyt, przelecz, swoj cel... reszta Cie nie obchodzi, wrecz nie istnieje, deszcz czy wiatr nie moga powstrzymac tego czego sie chce ;) (mowie tu z pewnymi granicami bo moje wypowiedzi czesto sa ciekawie odbierane)
Przy takich zalozeniach sprawdza sie pogode wczesniej, zabiera odpowiednie rzeczy na wyprawe, kontroluje sie prognozy na biezaco i walczy z przeciwnosciami, a nie zawraca albo zostaje w schroniskach ;)
Dochodzi do tego oczywscie, ze trzeba byc pewnym w 100% (tak sie nie da wiem=p) ze samemu sie poradzi nie myslac "Jakos to bedzie" ani liczac na drugiego czlowieka. A Skoro chodzicie z przewodnikiem to licze, ze on ogarnia tak jak pisales "Tatry w malym palcu".



Evi; Zeby nie zostawac z tylu mam mala niespodzianke na poczatku wrzesnia =D
"Żyj jakbyś miał umrzeć jutro. Uczy się tak jakbyś miał żyć wiecznie."

Awatar użytkownika
aro1569
Posty: 241
Rejestracja: 2011-02-09, 12:15
Lokalizacja: Łodygowice k. Żywca

Post autor: aro1569 » 2014-08-21, 15:12

Cohen pisze:Przy takich zalozeniach sprawdza sie pogode wczesniej, zabiera odpowiednie rzeczy na wyprawe, kontroluje sie prognozy na biezaco i walczy z przeciwnosciami, a nie zawraca albo zostaje w schroniskach ;)
I o to właśnie mi chodzi.

Awatar użytkownika
natejak
Posty: 17
Rejestracja: 2014-04-13, 11:07
Lokalizacja: Andrychów

Post autor: natejak » 2014-08-21, 17:51

Cohen pisze:Mieliscie w planch ta gran od poczatku czy w zwiazku z prognoza pogody odpusciliscie jakis szczyt z WKT?
Tą trasę mieliśmy akurat w planach, żeby oderwać się trochę od WKT :), ale już w sobotę, 16 sierpnia poszliśmy na Ganek i i Rumanowy wariantem Kordysa. Były większe plany, ale pogoda totalnie się załamała, więc postanowiliśmy odwrót. Relacje jeszcze dodam trochę później:)

ODPOWIEDZ