Romans z Tatrami

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Romans z Tatrami

Post autor: aleksandra » 2012-10-27, 21:21

PROLOG

[center]„W górach musisz wykonać pewien wysiłek bez zapłaty. Jest to mistyka, szukanie czegoś wyjątkowego. Do tego trzeba mieć wyobraźnię i filozofię życiową. Nie każdego na to stać, nie każdemu się chce. Bo w górach nie ma granic, tam się szuka wolności. A samo przebywanie w górach łagodzi, eliminuje agresję. Są elementy rywalizacji ale rywalizacji z wyznaczonym celem, a nie przeciwnikiem.”[/center]

[center]
Obrazek[/center]

Każda historia ma swój początek, a każda mała dziewczynka ma swoje marzenia. Zazwyczaj wiążą się one z pragnieniami posiadania pięknych lalek, kolorowych sukienek lub cudownych kredek inspirujących fantastyczne tło wydarzeń na białych kartkach. Marzenia te jednak, wraz z ich dorastającą właścicielką zmieniają się, adaptują w nowe potrzeby, nowe wyzwania, nowe chęci.
Odkąd pamiętam, każde wakacje spędzaliśmy w Międzyzdrojach. Wypoczynek nad morzem, zabawy w piasku, nauka pływania lub pochłanianie ogromnych ilości lodów truskawkowych- to główne atrakcje corocznych wyjazdów. Czasy się jednak zmieniały, a leniuchowanie na złotym piasku, stało się zbyt mało ciekawe.
Nadszedł więc czas, gdy tato powiedział: „Ola pojedźmy w Tatry. We dwójkę. Zobaczysz czy Ci się spodoba”.

Pojechaliśmy.

Pomimo, iż jako mała harcerka, miałam za sobą obozy wędrowne w Bieszczadach i Karkonoszach, gdzie plecak zdawał się być większy ode mnie, a moje króciutkie nogi ledwo nadążały za szybkim marszem starszych kolegów, to dopiero ujrzenie Tatr spowodowało szybsze bicie serca. Pierwsza panorama znad Czarnego Stawu Gąsienicowego na Tatry Wysokie przelała całą moją miłość z ówczesnego chłopaka na góry. Kilka spojrzeń, westchnień i wszystkie uczucia pozostały tutaj, w skalnych spiętrzeniach.
Początki bywały trudne. Dzisiejsze wspomnienie na myśl, iż sporym wysiłkiem było dla mnie dojście do schroniska w Pięciu Stawach, a już zupełnym wyzwaniem dotarcie na Zawrat, teraz przywołują na twarzy uśmiech. Drogi, które kiedyś okazywały się szczytem możliwości, dziś są tylko punktami, z których ruszam na moją prawdziwą wędrówkę. Horyzont marzeń przesuwał się z każdym rokiem, z każdym wyjazdem i z każdym otwarciem mapy, po której wzrok błądzi podczas tygodni i miesięcy spędzanych na nizinach.
Romans ten trwa nieustannie, kusi, flirtuje, czasem zdradza pogodą. Zauroczenie to jednak, zmienia się wraz ze mną. Kiedyś wystarczały coroczne wyjazdy, teraz uzależnienie powoduje, że plecak pakuje coraz częściej, a w tym roku wyjątkowo, pomimo odległości 600km, witało mnie pięciokrotnie.
Co więcej! Jestem pewna, że mój związek z górami jest na tyle stabilny, że wierzę w słowa „i że Cię nie opuszczę…” a na dowód tego posłuchajcie historii sprzed minionego weekendu:


Pociągowe szaleństwo

Każdy wyjazd w Tatry zazwyczaj poprzedzony jest nocnym pakowaniem w sposób najbardziej oszczędny, szybki i bezbolesny. Tak też i tym razem się stało. Minimalizm w wydaniu kobiecym, kosztował mnie wielu lat nauki i wyrzeczeń. Dzięki temu, dzisiejszy rozmiar i ciężar mojego plecaka, powoduje, że mój kręgosłup mówi mi ciche „dziękuję”, a ja jestem w stanie bardzo zwinnie zająć wygodne miejsce w pociągu.
Październikowi towarzysze ośmiogodzinnej podróży, po raz kolejny okazali się ciekawymi postaciami, dzięki którym podróż minęła całkiem sprawnie. W Krakowie czekał na mnie Znany Wszystkim Znajomy, który po otrzymaniu piernikowych słodkości, postanowił, że nie dostarczy ich na Zlot NPM i zajmie się nimi osobiście i to na natychmiast. Dlatego też pochłonął w błyskawicznym tempie ich część, przy okazji opowiadając o swoich nadchodzących planach górskich oraz poddając w wątpliwość, czy mój towarzysz, którego de facto nie miałam okazji poznać wcześniej osobiście, przyjdzie na umówione spotkanie.
W związku z tym, wraz z lekkim niepokojem podążałam na spotkanie z forumowym Madnessem. To On miał być moim towarzyszem górskim przez następne kilka dni i to z Nim miałam spędzić te zapowiadane słoneczne październikowe taternickie wyzwania.

Czy się spotkamy?
Co się zdarzyło na Grani Kościelców?
Czy ustalone wcześniej plany górskie zostaną zrealizowane?

O tym wszystkim już niedługo… bo przecież ciąg dalszy musi nastąpić ;-)

Pod warunkiem oczywiście, że uzyskam odpowiedź na poniższe pytanie:

[center]Jaką górę przedstawia poniższe zdjęcie?[/center]
[center]Obrazek[/center][center][/center]

Pozdrawiam serdecznie,
A.
Ostatnio zmieniony 2014-08-20, 11:54 przez aleksandra, łącznie zmieniany 3 razy.
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

Marek S
Posty: 732
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2012-10-27, 21:49

Droga Olu, pytanie trochę mało precyzyjne, bo widać i dół pólnocnej ściany ¦winicy i Pośrednią Turnię i w tle masyw Czerwonych Wierchów. Start w Grań Praojców.
PS bardzo doświadczonym rękom zaufałaś ;-)

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2012-10-28, 11:43

Nie wiem, jak Wy, ale ja czekam niecierpliwie na ciąg dalszy relacji. Zapowiada się świetnie :!:

Skąd pochodzi cytat na początku? Nie ze wszystkim się w tym cytacie zgadzam. W górach nic nie dzieje się automatycznie, zwłaszcza w tak skomplikowanych sprawach, jak sfera... mistyczno-religijno-duchowa. To zależy od człowieka, który w tych górach przebywa. Nie widzę łagodzenia agresji wskutek przebywania w górach u iluś osobników, których napotkałem przy różnych okazjach w górach :roll:

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2012-10-28, 14:16

Leuthen pisze:Nie widzę łagodzenia agresji wskutek przebywania w górach u iluś osobników, których napotkałem przy różnych okazjach w górach
A jak myślisz, kto jest winien tej agresji? Podpowiem :mrgreen:
aleksandra pisze: Pierwsza panorama znad Czarnego Stawu Gąsienicowego na Tatry Wysokie przelała całą moją miłość z ówczesnego chłopaka na góry.

Awatar użytkownika
mniklas
Posty: 501
Rejestracja: 2009-07-08, 21:42
Lokalizacja: Goleniów

Post autor: mniklas » 2012-10-28, 14:32

No tak, jeśli chłopak przez góry stracił całą miłość Aleksandry, to góry mogą wywołać u niego agresję :-)

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2679
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2012-10-28, 16:13

rajli pisze:A jak myślisz, kto jest winien tej agresji? Podpowiem :mrgreen:
aleksandra pisze: Pierwsza panorama znad Czarnego Stawu Gąsienicowego na Tatry Wysokie przelała całą moją miłość z ówczesnego chłopaka na góry.
No i jak zwykle wszystkiemu winne są kobiety :mrgreen:

Awatar użytkownika
Madness
Posty: 220
Rejestracja: 2011-04-23, 16:09
Lokalizacja: Busko-Zdrój

Post autor: Madness » 2012-10-28, 16:54

Ola, ale Ty masz pióro!
"Kupiłaś" mnie tym wstępem ;-)
No i napięcie dozujesz jak w dobrym thrillerze ;-)
...sam się nie mogę doczekać dalszego ciągu
Obrazek

Awatar użytkownika
Kiczora
Posty: 689
Rejestracja: 2009-06-02, 16:07
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Kiczora » 2012-10-28, 17:46

Czytelnicy o słabych nerwach mogą nie wytrzymać napięcia... Aleksandra będzie mnie miała na sumieniu ;-)
Kto w górach cierpiał i był szczęśliwy, ten z nimi się nie rozłączy.

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Post autor: aleksandra » 2012-10-28, 21:41

Marek S pisze:Droga Olu, pytanie trochę mało precyzyjne, bo widać i dół pólnocnej ściany ¦winicy i Pośrednią Turnię i w tle masyw Czerwonych Wierchów. Start w Grań Praojców.
PS bardzo doświadczonym rękom zaufałaś
Marku S za to Twoja odpowiedź jest bardzo precyzyjna i jednocześnie trafiona w samo sedno :)
P.S. Wiem ;-)
Leuthen pisze:Skąd pochodzi cytat na początku? Nie ze wszystkim się w tym cytacie zgadzam. W górach nic nie dzieje się automatycznie, zwłaszcza w tak skomplikowanych sprawach, jak sfera... mistyczno-religijno-duchowa. To zależy od człowieka, który w tych górach przebywa. Nie widzę łagodzenia agresji wskutek przebywania w górach u iluś osobników, których napotkałem przy różnych okazjach w górach
Leuthen autorem jest Krzysztof Wielicki. Natomiast trudno w tym cytacie dostrzec jakąkolwiek formę "automatyzmu". Każdy raz, na tym samym szlaku i szczycie jest inny.
Agresja? :) W moim wykonaniu, góry zawsze "zabierają mi" wszystkie złe emocje z nizin i dzielą się wszystkim tym co powoduje mój uśmiech na twarzy ;-)
Może jedynie poza przypadkami, gdy zaklinuje się lina w bardzo nieszczęśliwym miejscu i trzeba trochę ubogacić język łaciński pod nosem ;-) ;-)
mniklas pisze:No tak, jeśli chłopak przez góry stracił całą miłość Aleksandry, to góry mogą wywołać u niego agresję
E tam mniklas, szkoda by było chłopaka na takie dziewczęcie jak ja ;) Nie interesują mnie lenie, co nie lubią chodzić po górach ;-) ;-)
Red-Angel pisze:No i jak zwykle wszystkiemu winne są kobiety
Red-Angel, bo przecież: „Być kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami.” :mrgreen:
Madness pisze:...sam się nie mogę doczekać dalszego ciągu
Madness obiecuję skłamać, żebyś był czymś zaskoczony :-D
Kiczora pisze:Czytelnicy o słabych nerwach mogą nie wytrzymać napięcia... Aleksandra będzie mnie miała na sumieniu
Kiczora no to w takim razie ja jeszcze poczekam, z wrzucaniem części kolejnej. Będzie kogo reanimować ;-) ;-) ;-)
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2012-10-29, 07:56

aleksandra pisze:Leuthen autorem jest Krzysztof Wielicki.
Dzięki za informację.
aleksandra pisze:Natomiast trudno w tym cytacie dostrzec jakąkolwiek formę "automatyzmu".
A jednak ja to dostrzegam: "A samo przebywanie w górach łagodzi, eliminuje agresję". Tak wybitny himalaista jak Wielicki wie na pewno, jak to na wyprawach Złotej Ery polskiego himalaizmu (lata 80. XX w.) było. "Temperatura wrzenia" się kłania (choć to film o wyprawie z 1975 r.).

Ciekawy głos w dyskusji pt."kobiety-mężczyźni w górach"
http://www.youtube.com/watch?v=4FihSyAikRY
:mrgreen: :-) :-D :-P

Ale żeby nie było, że jestem szowinistą: cytat z "Pamiętników Adama i Ewy" Marka Twaina:
1) "Po wszystkich tych latach widzę, że na początku myliłem się co do Ewy. Lepiej żyć z nią poza Ogrodem, niż w Ogrodzie bez niej."
2) "Na grobie Ewy. Adam: Gdziekolwiek była ona, tam był raj."

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5574
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-10-29, 15:16

aleksandra, nie każ dłużej czekac, jutro ide na 6 do pracy: będę miała co nieco do porannej kawy? ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Olusia23091985
Posty: 863
Rejestracja: 2012-10-09, 20:54
Lokalizacja: Poznań/Włocławek

Post autor: Olusia23091985 » 2012-10-29, 18:19

Aleksandra (chyba Ci jeszcze nie mówiłam, ale masz bardzo piękne imię :mrgreen: ) czekamy na więcej !!!
aleksandra pisze:Minimalizm w wydaniu kobiecym, kosztował mnie wielu lat nauki i wyrzeczeń. Dzięki temu, dzisiejszy rozmiar i ciężar mojego plecaka, powoduje, że mój kręgosłup mówi mi ciche „dziękuję”...
U mnie zawsze jest tak samo, pierwsze metry podejścia - przestaje istnieć ja, jest tylko mój ogromny, ciężki plecak ...

P.S. A kręgosłup na pewno mi nie dziękuję, nie wspominając o nogach które zapewne k... na maxa :-/

Awatar użytkownika
Ronc
Posty: 6134
Rejestracja: 2009-04-22, 18:59
Lokalizacja: Kościan

Post autor: Ronc » 2012-10-29, 20:22

Olusia23091985 pisze:P.S. A kręgosłup na pewno mi nie dziękuję, nie wspominając o nogach które zapewne k... na maxa :-/
Wszystko przez to , że ludzie się nie rozgrzewają przed wyjściem i po przyjściu ze szlaku. Wszyscy bowiem mówią gimnastyce na szlaku "bleee" a potem są tego efekty :-)
Olusia23091985 pisze:jest tylko mój ogromny, ciężki plecak ...
Co wy w te plecaki pakujecie? :-)
aleksandra pisze:W Krakowie czekał na mnie Znany Wszystkim Znajomy, który po otrzymaniu piernikowych słodkości, postanowił, że nie dostarczy ich na Zlot NPM i zajmie się nimi osobiście i to na natychmiast. Dlatego też pochłonął w błyskawicznym tempie ich część,
Ni chu chu, mnie w to nie wrobicie :mrgreen:

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2012-10-29, 20:51

Co wy w te plecaki pakujecie?
Kobiety? Hmm... Zastanówmy się... Różową szminkę, czerwoną szminkę i jeszcze 10 innych kolorów i 50 odcieni, o których istnieniu (a tym bardziej nazwie) nie mam pojęcia. 5 kg kosmetyków. 3 zmiany ciuchów na każdy dzień (bo kobieta ubiera się w coś rano, a potem dwa razy przebiera). 2 grzebienie i trzy szczotki do włosów. Itd. Itp.

Polecam http://www.youtube.com/watch?v=C3f3V6X4Ez4
(od 3:45 do 4:00)
Cały film też jest dobry :mrgreen:

Awatar użytkownika
catty101
Posty: 1032
Rejestracja: 2010-01-10, 13:24
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post autor: catty101 » 2012-10-29, 20:53

Ronc pisze:Co wy w te plecaki pakujecie?
Same potrzebne rzeczy plus różne wiśniówki, ciastka, torty, jakbym odchudziła z tego plecak to nie wiem czy zostałabym już gdziekolwiek zaproszona :mrgreen:

Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda ten minimalizm w wykonaniu aleksandry, ja mam największy problem z ciuchami, zawsze biorę inną koszulkę na każdy dzień :roll:

ODPOWIEDZ