Góry Izerskie 2018, marzec

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Góry Izerskie 2018, marzec

Post autor: Michun » 2018-09-22, 19:17

Wyskoczyłem na małą traskę, korzystając z bla miałem dobry dojazd do Szklarskiej Poręby. Prognoza pogody była wielce obiecująca, więc wybrałem kierunek mniej oczywisty niż oblegane Karkonosze.

Od dawna korcił mnie Grzbiet Kamienicki, szczególnie po wycieczce menela i Marco, na którą się niestety nie załapałem.
Wymyśliłem jakąś pętelkę pozwalającą zapoznać się chociaż z fragmentem tego grzbietu.
Po gofrze na śniadanie ruszam raźno szlakiem czerwonym na Wysoki Kamień /1058/.
Mimo częściowego zachmurzenia, można nacieszyć oczy widoczkami na Karczki.
Robię sobie tu małe pięć minut przy herbacie z termosu i skibie.
Niestety, zaraz obok drą papy i wyklinają na czym świat stoi jacyś hałaśliwi "turyści", więc nie ma co się ociągać, tylko trzeba ruszać dalej, na Zwalisko /1047/.

Jednak jeszcze przed Zwaliskiem, na Rozdrożu czas podjąć decyzję. Postanawiam iść na Wysoką Kopę i zobaczyć, co da się zrobić.
Szlak jest dość przechodzony i idzie się dobrze. Omijam "Stanisława" i Izerskie Garby i ortodoksyjnie szlakiem wychodzę do wiaty niedaleko Kopy.
Marsz i mróz zabrały mi trochę kalorii i zrobiłem się głodny. To dobre miejsce i czas na prosty posiłek.

No, teraz to można iść! Nabieram ochoty na ponowne odwiedzenie szczytu, mimo, że trzeba trochę poprzecierać. Ostatnio w zimie nie chciało nam się tu iść z menelem, ze względu na "trudną pogodę".
Tym razem śniegu było zdecydowanie mniej i szybko sobie poradziłem bez rakiet.

Pamiątkowa fotka i powrót do szlaku, bo czeka mnie jeszcze długa droga.
Wracając, spotykam grupkę ludzi, tym to się udało! Wystarczy, że przejdą po moich śladach. Nie wiedzieć czemu ich pies biega w tym lesie bez smyczy i podbiega do mnie trochę zbyt, hmm...entuzjastycznie. Nie chce mi się tym razem spierać, więc nie reaguję na takie zachowanie. Szkoda, że niektórzy właściciele psów mają takie nonszalanckie podejście.

Ruszam dalej w stronę Przedniej Kopy, ale planuję skrótowe zejście w dół ukazaną na mapie ścieżką. Tymczasem za bardzo się zasugerowałem mapą.cz w gps i schodzę żlebem źródlisk Kwisy, Widłami I.
Na początku idzie się wspaniale, mimo głębokiego śniegu.
Niestety, co dobre, szybko się kończy i wygodny, płytki początkowo żleb robi się niebezpiecznie stromy i głęboki, pojawia się płynąca woda między widocznymi już kamieniami. Myślę sobie, wpadnie mi tu gdzieś noga między te kamloty albo pnie i powstanie problem grubszy...
Wylazłem więc z niejakim trudem na lewy brzeg wąwozu i dalej już jego skrajem doszedłem do wyraźnej choć zasypanej śniegiem ścieżki. O powrocie na prawą stronę wąwozu nie można było już nawet marzyć.

Musiałem trzymać się "ścieżki" czyli lewego zbocza, na szczęście po kilkuset metrach pojawił się z prawej tajemniczy ślad rakiet, którego się trzymając zszedłem do drogi ze szlakiem żółtym.
Teraz tylko zejście do Rozdroża Izerskiego /767/.
Pojawia się Widok na Garby Izerskie.
Niestety, Ludwigsbaude nie istnieje od wielu lat, więc na tej trasie turysta zdany jest na własny prowiant. Nogi prowadzą mnie dalej, obok kamienia płuczki.
I dalej przez Kamienice do ruin Hochstein Huette. Za nimi zaczyna się długotrwałe podejście na Jastrzębiec /792/. Znów przecieranie. Niby taki sobie szczycik a ja idę i idę.

Droga mi się trochę dłuży, a tu jeszcze przejście przede mną do wsi Kopaniec.
Las, zimowy las... Drzewo jakoś mi się skojarzyło z horrorem, może wieszali na nim czarownice...
Skok przez Wrzosówkę /694/, a tu proszę, Polana Czarownic, przypadek? Nie sądzę. :-P
Ostatnie pół godziny i ląduję na miejscu biwaku. Bobrowe Skały, koniec trasy.
Razem wyszło mię 25,5km, 1200m pod górę.
W ramach nagrody wieczorne widoczki na Karkonosze i w ogóle.

Brakuje mi wody, więc topię lód ze skalnej miski.
Robi się ciemno i mroźno. Nie chce mi się rozpalać ogniska, chociaż jest tu opał. Jednak ta trasa w śniegu dała mi w kość, odczuję to w udach i łydkach nazajutrz.
Pozostaje rozłożyć leże i iść w kimę. Wybieram taras na skałach, na pięterku. ¦nieżek jest tu wytopiony.
Noc była mroźna, około -4-5 stopni. Tym razem przeprosiłem się z dawno nie używaną płachtą biwakową Salewcia, więc obyło się bez namiotu. Szczerze mówiąc, płachta niewiele daje. Spędziłem noc pod wiszącą skałą, czasem coś z niej kapało. Dobrze, że nie planowałem tu pikniku ;-) tylko zwykły biwak...
Obrazek
Wstałem na świt po zmianie czasu, należy to docenić.
Moja miejscóweczka w całej okazałości:
Obrazek Pewnie i tak tu nie widać, trudno.
Pożegnanie ze skałami, bo szybko schodzę do Piechowic :-(
Dalej bez historii, po drodze były widoczki i widoki na Karkonosze, ale ja swoje już zrobiłem na tym wypadzie.
Dzięki KD ledwo co zdążyłem na Regio do Pń.
(Ze względu na ciągłe problemy z widocznością zdjęć na forum, na fotki zapraszam do archiwum:
http://mojasciezkawgory.blogspot.com/20 ... azowe.html )
Ostatnio zmieniony 2018-09-24, 11:40 przez Michun, łącznie zmieniany 1 raz.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 435
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Izerskie 2018, marzec

Post autor: Trop » 2018-09-22, 19:52

Michun pisze: Nie chce mi się tym razem spierać, więc nie reaguję na takie zachowanie. Szkoda, że niektórzy właściciele psów mają takie nonszalanckie podejście.
Miałem nieciekawy incydent z "Azorkiem" w lesie.
"Niech się pan nie boi, on nie gryzie" - to chyba każdy kiedyś słyszał.
Pokazanie właścicielowi gazu pieprzowego i wyrażenie chęci jego użycia zazwyczaj pomaga i wystarcza.
Zastrzeżenie: obawiam się tylko, że to może nie zadziałać na nietrzeźwego lokalsa.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5574
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-09-24, 11:22

jako właścicielka psa: czasem pies też musi poczuć wolność ;-) Ale informuję: swojego w góry nie targam,biega bez smyczy po "moim" lesie jak nie ma w zasięgu wzroku innych stworów rodzaju różnego :-)
Michunie, jedno zdjęcie (|Twego pikniku) widać , resztki sniegu na nim . Na tych fotkach z bloga za to śniegu w bród - taka różnica w odstępie kilkunastu km?
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-09-24, 11:29

Lidka K. pisze:taka różnica w odstępie kilkunastu km
taaak, Góry Izerskie potrafią zaskoczyć po całości "w temacie" śniegu.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2120
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2018-09-24, 15:27

Michun pisze:Od dawna korcił mnie Grzbiet Kamienicki, szczególnie po wycieczce menela i Marco, na którą się niestety nie załapałem.
I dobrze, że się wtedy nie załapałeś bo opędzałbyś się od kleszczy atakujących na potęgę... a tak miałeś spokój i nie musiałeś trwać w niepewności czekając na wyniki badań ;-)

Poza tym grzbiet do powtórki przeze mnie bo brakuje mi tej cześci, którą tu tak ładnie pokazałeś.
...only way to cure stupidity is death...

ODPOWIEDZ