Antyolimpiada '84 w Wójtowicach

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5594
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2013-12-01, 13:56

Zaczynam więc spełniać warunki stawiane przez Twoje córki idealnemu kandydatowi na chłopaka, tyle że jestem już zajęty
i za stary :mrgreen: :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2013-12-01, 14:28

Leuthen pisze: w Górach Sowich natknąłem się na pastwisku koło wsi Kolce na pięć koników

Leuthen
, świadomie lub mimowolnie, ale rozwiązałeś ten drugi rebus :lol: :lol: :lol:

A co do dzisiejszego oblicza studenckich kół i klubów turystycznych to jest różnie. Nieraz młodsi wiekiem czekają, aż im starszyzna zrobi imprezę, nieraz zaś biorą sprawy w swoje ręce. Wychodzi często bardzo fajnie.

Ale też jest prawdą, że olbrzymia liczba różnego rodzaju kół turystycznych po prostu nie dotrwała do naszych czasów. Pamiętam, że na Akademii Rolniczej było kiedyś z pięć kół turystycznych, na wrocławskiej Politechnice podobnie. Na Uniwersytecie nieco mniej... Prawie wszystko padło - nieraz tylko spotykają się, po trzech dekadach, gdzieś w górach dawni członkowie poszczególnych kół i śpiewają sobie piosenki Wojtka Bellona i naszej wrocławskiej Sety (ale naszej Studenckiej Elipsy Turystyczno-Artystycznej "SETA" też już nie ma :cry: ; nie chcieli być zwyczajnym kołem turystycznym, więc postanowili być "elipsą", stąd się wziął skrót "SETA").

Rok, może dwa lata temu, wchodząc do budynku, w którym pracuję, ujrzałem plakat zapraszający na Rajd Historyka. Zakończenie imprezy w Szklarskiej Porębie. Główną atrakcją tegoż zakończenia miała być dyskoteka prowadzona przez "najlepszego w regionie jeleniogórskim DiDżeja" (pseudonimu artystycznego tegoż nie pamiętam). Znak czasu, czy też próba zwiększenia frekwencji na rajdzie - nie wiem ?

Leuthen, też kiedyś dostałem ciekawy okolicznościowy prezent przewiązany różową wstążeczką. Był to nocnik, a otrzymałem go od Twoich starszych kolegów - studentów I roku historii, którzy mieli ze mną zajęcia z "Prahistorii Ziem Polskich". Było to dawno, w październiku 1987 r., zaś okazją były urodziny mojej córci Uli. Przyszli historycy uznali, że archeologowi zawsze sprawi radość jakieś niekonwencjonalne naczynie :lol: Ale dlaczego żółte i w dodatku plastikowe - bo tylko takie były, jak mnie szeptem poinformowano, w położonym dość blisko Instytutu Historii UWr Spółdzielczym Domu Towarowym "Feniks". A nocnik się oczywiście przydał :mrgreen:

Menel, Leuthen, Lidko, Betino - dzięki wielkie za Wasze słowa :-)
Ostatnio zmieniony 2013-12-01, 15:03 przez Cisy2, łącznie zmieniany 2 razy.

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-12-01, 14:29

Lidka K. pisze:
Zaczynam więc spełniać warunki stawiane przez Twoje córki idealnemu kandydatowi na chłopaka, tyle że jestem już zajęty
i za stary :mrgreen: :mrgreen:
Wolę określenie "doświadczony" :-D Poza tym każdy psycholog Ci powie, że u kobiet psychika rozwija się szybciej, stąd partnerki powinny być młodsze od partnerów ;-)

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 436
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Trop » 2013-12-01, 17:17

buba1 pisze:widac tyle radosci w tych ludziach, tyle checi zrobienia czegos fajnego
Słusznie buba prawi. To samo wpadło mi od razu w oko w obydwu relacjach.

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-12-02, 08:14

Cisy2 pisze:Leuthen, świadomie lub mimowolnie, ale rozwiązałeś ten drugi rebus
Zupełnie nieświadomie :-) Nie miałem nawet pojęcia, że jakiś jest do rozwiązania ;-)

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2013-12-02, 17:08

Leuthen pisze:
atineb pisze:Swietne wspomnienia i przesmieszne relacje.

A potem smutna refleksja. Nasz klub SKT PG, tez, za moich czasow potrafił się tak bawić. Nie było problemów z wyglupianiem, przebieraniem i szalenstwami. Dziś moi uczniowie i studenci tego nie doswadczą. Wstydzą się, nie chce im sie...
:cry:
Spróbuję pocieszyć :-)
Mój znajomy, który za trzy dni (w środę) będzie bronił pracy doktorskiej, powiedział mi ostatnio, że ponad 2000 lat temu, u schyłku rzymskiej republiki starsi wiekiem mieszkańcy Imperium też narzekali iż "dzisiaj młodzież już nie ta".
A nie mieli racji? Trochę to trwało, ale każdy przecież wie jak ta historia się skończyła :-P
Nas też czeka średniowiecze, muzułmańskie średniowiecze ;-)

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-12-03, 15:12

Vlado pisze:A nie mieli racji? Trochę to trwało, ale każdy przecież wie jak ta historia się skończyła :-P
Pod koniec I w.p.n.e. powstało Cesarstwo Rzymskie i było całkiem nieźle (nie licząc tzw. kryzysu III w.n.e.) aż po początek V w.n.e. IR Przetrwało ponad 700 lat (jako "mocarstwo"). Całkiem nieźle ;-) Dla porównania: po podziale Imperium na Wschodnie i Zachodnie (395 r. n.e.) Wschodnie, zwane później Bizancjum, przetrwało ponad 1000 lat (1453 - zajęcie Konstantynopola przez Turków). Na początku XI w. dzięki cesarzowi Bazylemu II stało się wręcz mocarstwem (Bazyli omal nie odbił z rąk muzułmanów Jerozolimy, co uczyniłoby krucjaty niepotrzebnymi i nie powstałby film "Królestwo Niebieskie", gdzie Legolas broni Białego Miasta, ale tym razem nie Minas Tirith :-P ).
Kończąc me historyczne rozważania pozwolę sobie napisac to, co kiedyś napisał mi jeden z niemieckich weteranów nt. idei życia w oblężonym Wrocławiu AD 1945: "Po nas chocby potop" :mrgreen: :lol:

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2013-12-04, 12:41

No, przeczytałem sobie wikipedię, zanim napisałem: "trochę to trwało" :-P :mrgreen:

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2014-04-22, 22:09

Cisy2 pisze: Podczas przejścia Bielawa - Bielawska Polana - Kalenica (962 m n.p.m.) - Przełęcz Jugowska - Wielka Sowa (1015 m n.p.m.) - Sokolec, nie zrobiłem ani jednej fotografii. Na włożonym do aparatu enerdowskim filmie ORWO UT-21 (oczywiście przeźrocza) miałem jeszcze dwadzieścia parę klatek. Chciałem je wypstrykać podczas imprezy. Pożyczyłem bowiem od UFA, czyli Wicia @, lampę błyskową (takie to były czasy) i postanowiłem zaszaleć. Jeżeli by jeszcze jakieś wolne klatki zostały, to wykorzystałbym je w drugim dniu wędrówki.
I chyba byl to dobry pomysl bo gory zawsze takie same a impreza jednorazowa i warto bylo ją utrwalic!

Cisy2 pisze: Pokłony Tytusa. Pozostali bohaterowie znani - Piotruś i Stasiu...
ta kanapka byla jakas szczegolna?
Cisy2 pisze: I nagle... wzniósł się w górę, że aż się klosz lampy rozkolebał!!!
Nadal nie umiem sobie wyobrazic co sie tam wydarzylo! chyba rzeczywiscie prawdziwa magia! albo nie da sie wczuc w klimat bez zapachu kadzidelek, bez tiubitejki na glowie i dzwiekow kaszgarskich tamburynow ;)


Tak moc sobie wykupic wycieczke w czasie... i dolaczyc do imprezy... Nawet mam w domu tiubitejkopodobna czape!!!... wiec moze bym sie jako wkrecila ;-)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2016-03-19, 16:50

Kilka dni temu, 16 marca, Sparkus wrzucił na naszym forum taką zagadkę:
sparkus pisze:
Red-Angel pisze:sparkus wygrał prawo do następnej zagadki
Skoro tak, to zadaję.


Co to za obiekt i gdzie się znajduje?

Obrazek
W "Bacówce pod Trójgarbem" w Górach Wałbrzyskich spałem tylko jeden jedyny raz w życiu. Po prostu schronisko to znajduje się zbyt blisko mojego domu. Z rodzinnych ¦wiebodzic do Lubomina, wsi obok którego oddano do użytku w 1984 r. schronisko, to tylko trzy-cztery godziny nieśpiesznej wędrówki.

Ale ten wieczór, noc i poranek spędzony w bacówce i obok niej, na trwale zapisał się w mojej pamięci.

Co roku pierwszy weekend grudnia zarezerwowany był w naszym wrocławskim Studenckim Kole Przewodników Sudeckich na "Zakończenie Sezonu SKPS". Była to nie tylko wycieczka w góry, co roku do innego obiektu, ale też okazja, aby wręczyć blachy przewodnickie nowo przyjętym do koła przewodnikom. Ale tak łatwo to tych przewodnickich odznak oni nie otrzymywali - podczas otrzęsin musieli przejść przez wiele prób i konkursów. Nie muszę pisać, że prób i konkursów przeprowadzonych w dość specyficznym studenckim stylu. W 1989 r. "Zakończenie sezonu SKPS" wypadło 2-3 grudnia. Mieliśmy spotkać się w sobotę pod wieczór właśnie w "Bacówce pod Trójgarbem". Trasy dojściowe dowolne - piesze, na nartach śladowych, również i na sankach (w ten sposób do bacówki dotarłem wraz z moją żoną i dwuletnią wtedy naszą córcią Ulą)

Obrazek

Otrzęsiny w naszym kole zawsze miały jakiś scenariusz i fabułę. Z reguły tematyka zabawy związana była z tym, czym wtedy się żyło i czym się emocjonowano w naszym kraju. W pisaniu scenariusza pośrednio pomagali więc nam ówcześni politycy (nie tylko polscy), artyści nie określani wtedy jeszcze mianem celebrytów, sportowcy i inni ludzie z pierwszych stron gazet i ekranów telewizyjnych.

W grudniu 1989 r. temat naszej imprezy mógł być tylko jeden - Jesień Narodów 1989 r., czyli rozpad systemu komunistycznego w naszej części Europy. Na naszych oczach dosłownie parę miesięcy, kilka tygodni wcześniej rozsypały się rządy tzw. władzy ludowej w Polsce, w Czechosłowacji, na Węgrzech, zaczęto rozbierać Mur Berliński, przesądzone było, że za kilka dni - 7 grudnia - do rozmów z opozycją zasiądzie rząd Bułgarii...

No właśnie - w tej wyliczance brakuje Rumunii. Rumunii trzymanej w żelaznym uścisku przez Geniusza Karpat, nazywanego też Słońcem Karpat, czyli towarzysza Nicolae Ceausescu i członków jego rodziny. Postanowiliśmy więc rumuński odcinek "Jesieni Narodów 1989" zrealizować daleko, daleko od Bukaresztu i Karpat, czyli w Górach Wałbrzyskich, a ściślej w "Bacówce pod Trójgarbem".

Pomysł zatem był, starszyzna kołowa miała zadbać o rekwizyty (tych było nawet w nadmiarze, gdyż np. kaski z poprzednich naszych imprez - jeszcze z napisami ZOMO - stały się hełmami słynnej rumuńskiej tajnej policji "Securitate") oraz szczegóły scenariusza.

Zjawiliśmy się w bacówce i pojawił się problem. Scenariusz w żaden sposób nie przystawał do gabarytów wnętrza bacówki. Ciasnota obiektu spowodowała, że wiele naszych pomysłów by po prostu nie wypaliło. Postanowiliśmy więc przenieść otrzęsiny na rano - na zewnątrz bacówki. Wieczór i kawał nocy wypełniliśmy śpiewaniem przy gitarze, wspominkami, plotkowaniem i - jakżeby inaczej - politykowaniem.

A rano...

... rano w górnej części schodów wiodących do Pałacu Conducãtora pojawił się On - Geniusz i Słońce Karpat! Otoczony najbliższą świtą... Jak zawsze elegancki - z nową efektowną czapką (wszak był kolekcjonerem wszelakich nakryć głowy - głównie futrzanych) i równie szykowną muchą na szyi.

Obrazek

Wódz z dumą patrzył na wierne mu i karpackiej Ojczyźnie uzbrojone po colþii (zęby) oddziały najlepszych jej Synów. To Securitate - dało się słyszeć drżące przyciszone głosy.

Obrazek

A oni przystąpili do tych czynności, do których ich formację utworzono - likwidowania w zarodku wszelkich odznak buntu, ambicji, pragnienia wolności...

Obrazek

Obrazek

Niektórzy z oprawców epatowali swoje oddanie dla Wodza i Ojczyzny w różnoraki sposób. Nawet opaski na znęcających się nad niewinnymi ofiarami dłoniach, przyozdobione były narodowymi barwami - kolorem czerwonym, niebieskim i żółtym (fotografia Jacka Potockiego).

Obrazek

A tłum gapiów nie tylko że się cieszył (w tej niechlubnej roli ówczesne 2/3 mojej rodziny)...

Obrazek

... ale nawet, gdy Geniusz Karpat zszedł do ludu, w szalonej euforii pomagał dzielnym chłopcom z Securitete gromadzić różnorakie środki do zadawania tortur - na przykład hałdować śnieg potrzebny do tzw. siedmiogrodzkiej krioterapii. Tak działała propaganda w bratnim kraju, Conducãtor rzeczywiście porywał tłumy - prał umysły nawet najmłodszego pokolenia.

Obrazek

Na koniec dowódca oddziału zameldował wykonanie zadania synowi Wodza, Nicu, którego ubiór wyraźnie wskazuje, jak władza mocno identyfikuje się z wiernym karpackim ludem (fotografia Jacka Potockiego).

Obrazek

Buntowników zresocjalizowano. Ręki na Wodza i kraj już nie podniosą. Góry kochają (chociaż co poniektórzy zapewne przed Karpaty przedkładają trochę niższe od Karpat Sudety)!!! Można więc wręczyć im trójkątną odznakę Studenckiego Przewodnika Sudeckiego.

A nieco później - można było, po wieczorno-nocno-porannej zabawie, rozejść się i rozjechać do naszych domów. Różnymi drogami - przez Mniszka (tak ja z rodzinką i Tomkiem i jego córcią Anią), przez Chełmiec, przez Strugę i zamek Cisy...

A jeszcze później, po trzech tygodniach, 25 grudnia 1989 r., w rumuńskim mieście Târgoviºte (Tyrgowiszte) został rozstrzelany Nicolae Ceausescu oraz jego żona Elena. Rewolucja rumuńska wybuchła 16 grudnia 1989 r. i była jedynym krwawo zakończonym zrywem w 1989 r. w krajach byłego bloku państw socjalistycznych.

Telewizyjne grudniowe relacje z Rumunii oglądało się jak jakiś nierzeczywisty horror, pośpieszny kilkugodzinny proces Słońca Karpat to była jakaś czarna surrealistyczna groteska; i do tego bezpośrednia transmisja z wykonania wyroku. Kolorowe zostały tylko fotografie z "Bacówki pod Trójgarbem".

Których - po późniejszych wydarzeniach "gdzieś w Karpatach" - już tak łatwo się nie ogląda...

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5594
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-03-23, 07:33

Telewizyjne grudniowe relacje z Rumunii oglądało się jak jakiś nierzeczywisty horror
no tak, dla niektórych to znane z lekcji historii, a dla innych wspomnienie....
Cisy, sypiesz tymi opowieściami , i - na szczęście- końca nie widać. Czekam na kolejne wspominki :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2463
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2016-03-24, 06:13

Żal mi bacówki. :-( Obecny jej stan robi przygnębiające wrażenie. To jedyny przypadek, że z całej serii "Moskalówek" tą jedną spotyka taki los. Zniszczenia są już na tyle duże i postępujące, że z każdym rokiem będzie coraz trudniej przywrócić ją do życia. Dobrze chociaż, że miała swoje lepsze lata i była świadkiem ciekawych historii.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2017-05-14, 11:43

sparkus pisze:Żal mi bacówki. :-( Obecny jej stan robi przygnębiające wrażenie. (...)

Zniszczenia są już na tyle duże i postępujące, że z każdym rokiem będzie coraz trudniej przywrócić ją do życia.
Niestety, "Bacówka pod Trójgarbem" to już czas przeszły dokonany. Byłem tam wczoraj, tj. w sobotę 13 maja b.r. Zastałem coś takiego...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Usłyszałem, że rozbiórki spalonej górnej części dokonano kilka tygodni temu, na przełomie marca i kwietnia.

Zgroza! Nie wiem, jak można było dopuścić do upadku tego obiektu. Naszego obiektu... Bacówki miały być przede wszystkim dla nas, jak to się kiedyś mówiło - "turystów kwalifikowanych". Jakaś część naszych PTTK-owskich składek też miała, przynajmniej teoretycznie, spływać na fundusz budowy bacówek.

Pogrzebałem w swoich zdjęciach - pierwszą moją fotkę "Bacówki pod Trójgarbem" zrobiłem 2 grudnia 1983 r. Obiekt jeszcze nie był udostępniony turystom. Budowa, rozpoczęta w 1977 r., ślimaczyła się potwornie. Pierwszych turystów bacówka przyjęła dopiero w 1986 r. Moja fotografia była niedoświetlona, nigdy nie doczekała się odbitki na papierze. To co widzicie, jest po prostu skanem czarno-białego negatywu.

Obrazek

W tamtym dniu, 2 grudnia 1983 r., wchodziłem jeszcze na szczyt Trójgarbu (779 m n.p.m.). Zrobiłem kilka zdjęć - innym aparatem (była to radziecka Smena 8M), w którym była klisza do przeźroczy. Zagospodarowanie wierzchołka było zupełnie inne od tego dzisiejszego. Ale to nie może dziwić. W Sudetach nie ma już ani jednej drewnianej wieży triangulacyjnej - a taki obiekt był właśnie główną atrakcją szczytu Trójgarbu.

Obrazek

Obrazek

Z wieży na Trójgarbie roztaczał się jeden z najpiękniejszych widoków w Sudetach. Staraliśmy się wchodzić na nią podczas każdej naszej bytności na szczycie - no chyba, że była totalna mgła.

Jakieś zdjęcie z 27 marca 1983 r.

Obrazek

... i kolejne z 23 lutego 1985 r.

Obrazek

Obrazek

Aby małe turystyczne szkraby zbytnio nie naciskały swoich rodziców na dość niebezpieczne dla nich wejście na triangula (wszak nie był to obiekt turystyczny - wejście było na własną odpowiedzialność), na szczycie urządzono też dość specyficzną atrakcję dla oczekujących wspinaczkowych wrażeń maluchów (nie omieszkały korzystać z tej atrakcji również i osoby nieco starsze ;-) ). Wykorzystano pień (a raczej pnie) potężnego obumarłego już buka. Miała być to personifikacja baśniowego Trójgarbu (wyszła z tego raczej "Trójtwarz" - inna sprawa, że w żadnych podaniach sudeckich Trójgarb się nie pojawia; niemiecka nazwa szczytu to Sattelwald, co można tłumaczyć jako Siodłowy Las). Przyznam się, że nie wiem, do kiedy przetrwała na szczycie ta rzeźba - to zdjęcie jest z 23 marca 1983 r.

Obrazek

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2017-05-14, 12:39

Nieprawdopodobne!!

Obrazek

Ostatnio byłem tam z Frankiem w łyk-end 19-20.10.2013 roku. Wówczas mieliśmy przyjemność po raz ostatni chlipnąć tam herbatkę na schodach :

Obrazek

Zdjęcie Franka :

Obrazek

Cisy, ten szałas był tam jeszcze? / zdj. Franek /

Obrazek
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2017-05-14, 16:20

menel pisze:
Cisy, ten szałas był tam jeszcze? / zdj. Franek /

Obrazek

"Dycha jeszcze!" - że zacytuję klasyka

Obrazek

ODPOWIEDZ