Wzgórza Włodzickie na urodziny

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2013-11-04, 16:17

buba1 pisze:
Cisy2 pisze: Skupiłem się bardziej na poniemieckich budynkach Bartnicy i przysiółka ¦wierków, Tunelu. Widok ze ¦wierkowej Kopy będzie taki sam za dziesięć, pięćdziesiąt i więcej lat, natomiast dni większości sudeckich chałup są już, niestety, policzone. Bo te z nich, które zostały gruntownie przebudowane, zatracając swoją pierwotną formę, to już jednak nie to.
dokladnie mysle tak samo... gory poczekaja, doliny nie..
Oglądając Twoje fotografie i czytając Twoje teksty, wiem Paulino, że myślimy podobnie. Gdzieś tam w jakimś wątku napisałem, że są w Europie takie góry, których zwiedzanie można odłożyć na później, bo cały czas będą wyglądały tak samo, jak na czarno-białych widokówkach z lat 20. i 30. XX w. I mimo, że są piękne - mogą poczekać. Ale są i takie, których za pięć-dziesięć lat nie poznamy. Widziałem niedawno fotografie schroniska Obirsia Lotrului wykonane w tym roku (to ten obiekt, w którym krzesełka były te same w 1983 i w 2005 r.; widziałaś je w którymś z moich postów). Szok, doprowadzenie asfaltu spowodowało, że ten zapomniany kawałek Karpat stał się po prostu kolejnym przydrożnym rumuńskim jarmarkiem. Nie chcę nawet myśleć, jak Libuchora będzie wyglądała za lat dziesięć...

W takiej już od dawna nieśpiewanej piosence turystycznej "Halny wiatr" pojawiają się słowa:

[center]Gdzie jest Sabała co Tatrom grywał - hej!

Gdzie jest Mateja co zbójcom wodził rej

Wszystko przebrzmiało, przeszumiało,

Tylko w legendzie pozostało,

Będzie świat nowy, lecz jaki - kto to wie.[/center]


Póki można, chciałbym jeszcze chwycić coś z tego świata dawnego...

buba1 pisze:
Cisy2 pisze:
Na wierzchołku Włodzickiej Góry stoi zrujnowana murowana wieża widokowa, wzniesiona w 1927 r.
Jest to najfajniejsza wieza widokowa jaka mialam okazje poki co odwiedzic!

Obrazek
A ta Twoja fotka, to jedno z najfajniejszych zdjęć tej wieży, jakie znam :lol:

buba1 pisze:
Cisy2 pisze: I tam, na jednej z najsympatyczniejszych stacyjek na linii kolejowej Wałbrzych - Kłodzko
Czym wyroznia sie ta stacyjka??

Tu jest link do kilku fotografii tej stacji, w tym i do przedwojennej widokówki.

http://fotopolska.eu/252964,foto.html

Jakoś zawsze mi tam było "fajnie". Taka stacyjka, jak z makiet kolejowych dla dzieci mniejszych i większych. Blisko potężny, bardzo wysoki wiadukt, wokół las, jakieś puste domy... wychodzące ze stacji szlaki turystyczne. A i w ciepłe noce, nawet te deszczowe, można tam kimnąć. Raczej nikt się nie przyczepi ;-)


atineb, bardzo Ci dziękuję za bardzo miłe słowa. Wydaje mi się, nie znam bowiem ani programu nauczania, ani podstaw programowych dla szkół średnich, że najwięcej "punktów stycznych" mogłoby być z tymi przedmiotami, w których pojawiają się takie hasła, jak np. "małe ojczyzny", "Europa Ojczyzn" itp. Na Warmii i Mazurach niektóre procesy (i historyczne, i te tzw. kulturotwórcze) przebiegały bowiem podobnie, jak na Dolnym ¦ląsku.

Pozdrawiam serdecznie

Krzysiek

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-11-04, 17:00

Cisy2 pisze:... a może to bardziej preria niż góry?

Dla mnie Wzgórza Włodzickie to zdecydowanie "Sudecka Połonina" albo "Połonina Włodzicka" :-) Dane mi było iść tamtędy tylko raz, ale za to trawa była wtedy do pasa ;-)
Cisy2 pisze:Obok znajduje się jeszcze jeden pomnik z wyrytymi nazwiskami 13 górników poległych w sierpniu 1923 r.

Od czasu, gdy w pewnym miejscu kilka lat temu rozbił się pewien samolot i pewne środowiska zaczęły mówić, że pasażerowie tegoż samolotu "polegli", jestem bardzo wyczulony na używanie tego słowa, zarezerwowanego chyba tylko dla "poległych na polu chwały" czyli żołnierzy. Jeśli dobrze widziałem na zdjęciu, napis na pomniku głosi o "ofiarach" (Opfer). To taka "uwaga techniczna", nie "przytyk" ;-)

Relacja bardzo ciekawa, a wędrówka również, z dodatkiem przygód (mam na myśli głównie szynobus :mrgreen: ; wszak jedno z rozwinięć skrótu PKP to "Przeżyj, k...a, przygodę" :-P). Nie wszystko, co uwieczniono na pokazanych fotografiach, widziałem podczas swej wędrówki, miło więc było obejrzeć co mnie ominęło. Dopinguje to do kolejnej wizyty. Teren Wzgórz Włodzickich to chyba rzeczywiście "pustynia turystyczna". Nawet wspomniane w relacji (i ukazane na zdjęciach) Wzgórza Wyrębińskie są liczniej nawiedzane, choć pewnie więcej tam eksploratorów zainteresowanych kompleksem "Gontowa"/"Sokolec" niż turystów górskich. Idąc przed laty (lipiec 2005 bodajże) szliśmy ze znajomymi zielonym szlakiem z Nowej Rudy, z WG schodziliśmy do ¦wierków i dalej na Wzgórza Wyrębińskie - aż do miejsca, gdzie zielony szlak dołącza do czerwonego koło schroniska "Sowa". Nie jest to chyba szlak z kategori TOP 10 w Sudetach ¦rodkowych pod względem popularności, ale mi specjalnie to nie przeszkadzało.

A co do noclegu w Nowej Rudzie (o czym wspominała buba), to podczas wspomnianej wędrówki nocowaliśmy w NR na sali gimnastycznej w zespole szkół niedaleko kopalni - za zgodą dyrektora placówki. Za darmo, pełen węzeł sanitarny i jeszcze gratisowy dostęp do siłowni :mrgreen:

Nie wszyscy turyści, buba, są tak zachwyceni Nową Rudą jak Ty. Grzesiek Cetnar, który zaliczył za jednym zamachem całą Koronę Gór Polski, wypowiadał się o tym mieście dość krytycznie (choć było to parę lat temu; teraz zmieniło się trochę "in plus"), podobnie jak o oznakowaniu szlaków turystycznych w okolicy tegoż miasta. Po szczegóły odsyłam do jego bardzo ciekawej relacji "Spacerek przez Koronę"
http://przemierzacze.pl.tl/Spacerek-prz ... B-2010.htm
Uwaga, trzeba ją czytać od tyłu :mrgreen:

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-11-04, 17:07

Co do miejscowosci ¦wierki jakby was kiedys glod przycisnal to polecam tam pewna knajpe. Z wygladu raczej nie nalezy do takich jakie lubie najbardziej, ale zaryzykowalismy wejsc i przezylismy pozytywne zdziwienie. Zarcie pyszne, domowe i tanie!
Tak wyglada z zewnatrz
https://picasaweb.google.com/1115422124 ... 9341270114
Leuthen pisze: A co do noclegu w Nowej Rudzie (o czym wspominała buba), to podczas wspomnianej wędrówki nocowaliśmy w NR na sali gimnastycznej w zespole szkół niedaleko kopalni - za zgodą dyrektora placówki. Za darmo, pełen węzeł sanitarny i jeszcze gratisowy dostęp do siłowni :mrgreen:
Byliscie jacys znajomi/z polecenia czy dyrektor chetnie kazdego przenocuje? Chetnie zaplace i moge nie korzystac z lazienki i silowni :-P
Leuthen pisze: Nie wszyscy turyści, buba, są tak zachwyceni Nową Rudą jak Ty.
Gusta sa rozne, jednym sie podoba Karpacz i Zakopane a innym Nowa Ruda :-P Ich swiat rosnie a moj sie kurczy wiec musze sie spieszyc..
Leuthen pisze:wszak jedno z rozwinięć skrótu PKP to "Przeżyj, k...a, przygodę" :-P ).
oj niemalo przygod mi PKP zafundowalo, kiedys myslalam aby wogole o tym relacje napisac :-D
Cisy2 pisze:Szok, doprowadzenie asfaltu spowodowało, że ten zapomniany kawałek Karpat stał się po prostu kolejnym przydrożnym rumuńskim jarmarkiem.
asfalt zawsze przynosi takie skutki..
Cisy2 pisze: Jakoś zawsze mi tam było "fajnie". Taka stacyjka, jak z makiet kolejowych dla dzieci mniejszych i większych. Blisko potężny, bardzo wysoki wiadukt, wokół las, jakieś puste domy... wychodzące ze stacji szlaki turystyczne. A i w ciepłe noce, nawet te deszczowe, można tam kimnąć. Raczej nikt się nie przyczepi ;-)
Musze sie tam wybrac, mam nadzieje ze zdąże...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2013-11-04, 18:01

Dla mnie Nowa Ruda jest przepiękna. To miasteczko ma w sobie coś i będąc w NR nie wyobrażam sobie nie zajść do "Kolorowej" na małe co nieco. ;-)
Cisy2, zima tamże, mmmmmm...

Spotkać Roberta Więckiewicza w Nowej Rudzie - bezcenne. Jeżeli będzie mnie dane spotkać tego znakomitego aktora i zarazem honorowego obywatela Nowej Rudy, bez orientu zapraszam Go na jajecznicę i kompot do "Kolorowej". Przysięgam.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 436
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Trop » 2013-11-04, 20:02

Cisy2 pisze:... a tam taki widoczek [...] Sielanka
No właśnie. Dla mnie to takie okolice, że czasem widoczki to sielanka, a przejście obok zabudowań, to depresja. Tak huśtawka nastrojów.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5594
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2013-11-04, 20:07

postualt dla właścicieli szynobusów: PRZEMALOWAć :mrgreen:
buba1 pisze:oj niemalo przygod mi PKP zafundowalo, kiedys myslalam aby wogole o tym relacje napisac
jak rozumiem czekasz na długie zimowe wieczory :-) będę cierpliwa
jest we mnie wiary okruszek....

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-11-04, 20:26

buba1 pisze:
Leuthen pisze: A co do noclegu w Nowej Rudzie (o czym wspominała buba), to podczas wspomnianej wędrówki nocowaliśmy w NR na sali gimnastycznej w zespole szkół niedaleko kopalni - za zgodą dyrektora placówki. Za darmo, pełen węzeł sanitarny i jeszcze gratisowy dostęp do siłowni :mrgreen:


Byliscie jacys znajomi/z polecenia czy dyrektor chetnie kazdego przenocuje? Chetnie zaplace i moge nie korzystac z lazienki i silowni :-P
To była śmieszna historia (choć w tamtym momencie nie było nam do śmiechu). Otóż planowałem nocleg z dwójką znajomych w schronisku młodzieżowym w Nowej Rudzie. Po dotarciu tam okazało się, że schronisko okupuje jakaś wycieczka/zielona szkoła/kolonia z Wielkopolski, są nawet dostawki i absolutnie nie ma opcji, żeby nas przenocowali. Ponieważ Nowa Ruda miejscami noclegowymi nie stoi, zdecydowaliśmy się pójść do wspomnianego zespołu szkół i odegrać scenkę "Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto, posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego [...]". Niesamowitym fartem udało nam się przejść przez "domofonową bramę", ponieważ pani portierka w budce jakieś 30 m od bramy wzięła mnie z sylwetki za dyrektora i wpuściła :-) Poszliśmy do niej i mówimy jaka sytuacja. Ona na to, że nie może sama podjąć takiej decyzji, ale daje nam nr tel. kom. do dyrektora (jego personaliów nie pamiętam). Dzwonimy, dajemy telefon "pani woźnej", ona mówi dyrektorowi "What's up", potem koleżanka dodatkowo tłumaczy (majsterszyk przemowy psychologicznej ;-) ) i dyrektor się zgodził, żebyśmy spali na sali :-)


buba1 pisze:
Leuthen pisze: Nie wszyscy turyści, buba, są tak zachwyceni Nową Rudą jak Ty.
Gusta sa rozne, jednym sie podoba Karpacz i Zakopane a innym Nowa Ruda :-P Ich swiat rosnie a moj sie kurczy wiec musze sie spieszyc.
Żeby nie było niejasności - nie potępiam Twoich zamiłowań, tylko stwierdzam, że nie wszyscy je podzielają (ostatnio coś często muszę dodawać "co poeta miał na myśli" :mrgreen: ). Co do Twego drugiego zdania - "The world has changed". Tak jest od początku dziejów ludzkości i jako historyk dodam, że procesu tego nie da się zahamować.
buba1 pisze:
Leuthen pisze:wszak jedno z rozwinięć skrótu PKP to "Przeżyj, k...a, przygodę" :-P ).
oj niemalo przygod mi PKP zafundowalo, kiedys myslalam aby wogole o tym relacje napisac :-D.
Nie tylko Lidka czeka na Twoją relację na ten temat ;-)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-11-04, 23:25

Lidka K. pisze: jak rozumiem czekasz na długie zimowe wieczory :-) będę cierpliwa
Leuthen pisze: Nie tylko Lidka czeka na Twoją relację na ten temat ;-)
Moze w jaki zimowy wieczor sie zbiore :-P
Leuthen pisze: To była śmieszna historia
Widac ze bardzo ciekawa przygoda ale mocno niepowtarzalna.. (mnie sie nie uda tam zanocowac- raczej mam male szanse przypominac dyrektora- nawet z daleka :-P
Leuthen pisze:Otóż planowałem nocleg z dwójką znajomych w schronisku młodzieżowym w Nowej Rudzie
Jest tam nadal takie schronisko???
Leuthen pisze: (ostatnio coś często muszę dodawać "co poeta miał na myśli" :mrgreen: )
czasem warto- uniknie sie nieporozumien :lol:
Trop pisze:a przejście obok zabudowań, to depresja
ja dostaje depresji w nowych dzielnicach pod Wroclawiem :-P
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-11-05, 12:40

buba1 pisze:Jest tam nadal takie schronisko???
Z tego co wiem, schronisko młodzieżowe w Nowej Rudzie od dłuższego czasu już nie fukncjonuje.
buba1 pisze:ja dostaje depresji w nowych dzielnicach pod Wroclawiem
Oj tam, oj tam - od razu depresji! Depresji to dostają ludzie, którzy tam mieszkają :mrgreen: Najpierw drżą przed tym, czy deweloper nie zbankrutuje i nie stracą kasy nim osiedle w ogóle powstanie, potem się wprowadzają i okazuje się, że dojazd do osiedla to błotnista droga, która wciąga jak bagno po opadach deszczu, w pobliżu nie ma szkoły, przedszkola, sklepów, knajp, poczty, kościoła etc., żeby dojechać do centrum Wrocławia trzeba stać w gigantycznym korku (zarówno tam, jak i z powrotem), a osiedle zlokalizowane jest w pobliżu drogi wylotowej z Wrocławia, więc o ciszy i spokoju można zapomnieć. Dodajmy sąsiadów, którzy rzadko chcą utrzymywać jakieś bliższe kontakty oraz częste w przypadku takich osiedli ogrodzenie płotem, wpuszczanie przez strażnika na teren osiedla (dobrze, że nie ma dookoła zasieków i pól minowych!) i depresja gotowa :lol:

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-11-05, 16:30

Leuthen pisze:[ (dobrze, że nie ma dookoła zasieków i pól minowych!) :
Zapewne to tylko kwestia czasu- bo jak tu bez pol minowych mowic o prawdziwym bezpieczenstwie? :lol:
Leuthen pisze: Z tego co wiem, schronisko młodzieżowe w Nowej Rudzie od dłuższego czasu już nie fukncjonuje.
Pozostaje tylko wiata na gorze Wszystkich Swietych i czekanie do wiosny...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 436
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Trop » 2013-11-11, 19:51

"system docelowo-powrotny, polegający na tym, że mające formę rombu oznaczenia wszystkich szlaków zmierzających z różnych stron do poszczególnych punktów węzłowych (...) miały skierowane w ich stronę połówki rombów oznakowane tym samym kolorem."
Czytałem o tym w "Sudetach". Pomysł logiczny. Zastanawiałem się, czemu zaniechano takiego znakowania i jak się sprawdzało w praktyce. Przypomniało mi się, że wklejką w książce o architekturze zajazdów i schronisk rejonu wałbrzyskiego jest reprodukcja fragmentu mapy z 1928 z przebiegiem znakowanych szlaków. Poczytałem przez lupę :-) Na prostych ścieżkach wszystko jest jasne (a właściwie było), ale są też dziwne przypadki gdy kilka szlaków łączących dwie miejscowości biegnie równolegle lub spotykają się szlaki-pętle.

PS Przy okazji: znalazłem taki film ... chwila grozy nadchodzi w czwartej minucie trzydziestej piątej sekundzie.

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2016-12-31, 18:46

W okresie pomiędzy ¦więtami a Nowym Rokiem znalazłem trochę czasu, aby pokończyć kilka rozgrzebanych relacji z paru minionych lat, m.in. ze Wzgórz Włodzickich. Zerknąłem do moich wcześniejszych wątków i postów zamieszczonych na forum i ze wstydem zauważyłem, że nie odpowiedziałem Tropowi na jego uwagę dotyczącą niemieckiego systemu znakowania szlaków górskich, tzw. systemu docelowo-powrotnego. Przepraszam, Trop, pewnie jakieś obowiązki - nawet już nie pamiętam jakie - spowodowały, że wyłączyłem się wtedy na jakiś czas z życia forum.

O niemieckich sposobach oznaczania szlaków powstało już sporo opracowań w postaci artykułów i nawet książek (w tych ostatnich oczywiście były to jedynie rozdziały lub ich fragmenty), przy czym tekstów dotyczących dzisiejszej polskiej części Sudetów pojawiło się chyba nawet więcej w Polsce, niż w Niemczech. O ile więc polskojęzycznych tekstów o dawnych niemieckich szlakach w Sudetach stale przybywa, to jednocześnie z różnych przyczyn wiele (z tych co przetrwały kilkadziesiąt ostatnich lat) oryginalnych oznakowań szlaków zanika. Stare oznaczenia nie wytrzymują próby czasu (na kamieniach i skałach zanikają wymalowane farbą znaki, wiejskie budynki na których namalowano znaki przestały istnieć, drzewa z oznaczeniami zostały ścięte lub powalone przez wiatry), a niekiedy zniknęły przez ludzką bezmyślność lub zostały po prostu ukradzione.

Wśród moich fotografii jest trochę takich, które przedstawiały dziś już nieistniejące barwne romby niemieckich oznaczeń szlaków turystycznych. Pewnie jakąś liczbę podobnych fotek mam jeszcze niezdigitalizowanych. Na razie pokażę te, do których mam w tej chwili dostęp.

Rudawy Janowickie - na dzisiejszym szlaku niebieskim w rejonie Miedzianych Skał (czerwiec 1986)

Obrazek

Góry Złote - Bielice - budynek leśniczówki (sierpień 1986)

Obrazek

Wysoki Jesionik -Zlaty Chlum - portal wejścia do wieży widokowej (styczeń 1991)

Obrazek

Obrazek

stan dzisiejszy - już bez rombu (maj 2011)

Obrazek

Na kilku kamiennych słupkach kilkanaście lat temu romby jeszcze były czytelne - dzisiaj już trzeba wierzyć na słowo, że nosiły kiedyś takie oznaczenia. Bardzo często polscy znakarze po II wojnie światowej na starych rombach malowali polskie oznaczenia.

Góry Izerskie - grzbiet pomiędzy Zakrętem ¦mierci a Zbójeckimi Skałami

Obrazek

Karkonosze - powyżej Wodospadu Szklarki (grudzień 2014 i wrzesień 2015)

Obrazek

Obrazek



Poza rombami ze Wzgórz Włodzickich, przedstawionymi już w tym wątku, znam tylko jeden romb, który przetrwał do naszych czasów. Przedstawiam tylko fotografię, aby ... nie zniknął. Nie jest bowiem namalowany, lecz przybity - w formie drewnianego rombu - do ściany.

Obrazek

Więcej niż malowanych znaków (malowanych bezpośrednio na obiektach naturalnych lub sztucznych istniejących w terenie, lub malowanych na tabliczkach metalowych lub drewnianych, przybijanych następnie do różnych obiektów) zachowało się w terenie drogowskazów turystycznych. Również i o nich już trochę napisano - tu przedstawię tylko takie, na których oprócz nazw punktów docelowych znajdowały się nazwy - niekiedy w postaci skrótów literowych - niemieckich organizacji turystycznych, z których inicjatywy szlaki te powstały)

Nieistniejące (chociaż, kto wie, może niektóre z nich leżą gdzieś w krzakach?):

Rudawy Janowickie - na dzisiejszym szlaku niebieskim pomiędzy doliną Janówki a Starościńskimi Skałami (czerwiec 1986) - skrót RGV - Riesengebirgs-Verein - Towarzystwo Karkonoskie

Obrazek

Karkonosze - Karpacz (dzielnica Płóczki) - obecnie zdewastowany przez... chyba władze Karpacza (całość niemieckich napisów zamalowano i "spolszczono") (październik 1989 i październik 1997) skrót RGV - Riesengebirgs-Verein - Towarzystwo Karkonoskie. Na zdjęciu młodszym - z 1997 r. - skrótu już nie widać, dlatego daję starszą fotografię z 1989 r.

Obrazek Obrazek

Góry Wałbrzyskie - szlak zielony z Boguszowa na Chełmiec (wrzesień 2011) - ostatnio szukałem, i... nic! Chyba znalazł nowego właściciela.

Obrazek

Obrazek

Góry Wałbrzyskie - szlak z Wałbrzych Głównego PKP na Borową (kwiecień 2013) - mam nadzieję, że jednak jeszcze jest. Ostatnio - w kwietniu 2015 r. - nie wpadł mi wprawdzie w oko, ale cały teren był pokryty gałęziami wycinanych drzew. Może po ich usunięciu kamień ponownie się pojawi? Na słupku oznaczenie Wałbrzyskiego Towarzystwa Górskiego (Gebirgs-Verein Waldenburg)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kilka istniejących - nie daję wszystkich fotek, z troski o los znaków!

Góry Stołowe (Zawory) - skrót RGV - Riesengebirgs-Verein - Towarzystwo Karkonoskie (kwiecień 2015)

Obrazek

Góry Wałbrzyskie - okolice Unisławia ¦ląskiego - cztery razy wcześniej przechodziłem obok tego miejsca i dopiero za piątym razem dostrzegłem ten słupek (grudzień 2016). Może cały czas był, a ja byłem ślepy, albo mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, czyli ponownym wkopaniem dawnego niemieckiego turystycznego "Wegweisera". Na słupku oznaczenie Wałbrzyskiego Towarzystwa Górskiego (Gebirgs-Verein Waldenburg)

Obrazek
Ostatnio zmieniony 2017-01-05, 10:25 przez Cisy2, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2016-12-31, 20:57

Mi taki tylko teraz do glowy przychodzi z Gor Stolowych

Obrazek

A drewniane romby przybite do domow pamietam z kilku miejsc, wrecz sie zastanawialam co to za ozdoba, taki pojedynczy detal. Napewno w przysiolkach nad Lewinem Klodzkim takie widzialam!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 436
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Trop » 2017-01-03, 19:33

Cisy - Ówczesne pytanie było właściwie w zamierzeniu retoryczne, bo kto z nas obecnie mógłby na nie odpowiedzieć inaczej, niż domysłami. Zwróciłeś jednak uwagę na to, co pominąłem, zastanawiając się nad praktyczną czytelnością rombowych oznakowań. Zapomniałem, że przecież były pokazane na zdjęciach drogowskazy. No i mapy. Czyli: napisałem, nie pomyślałem ...

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2017-01-06, 01:11

Trop pisze:zastanawiając się nad praktyczną czytelnością rombowych oznakowań (...) Zapomniałem, że przecież były pokazane na zdjęciach drogowskazy.
No właśnie, poza samymi drogowskazami, w idei niemieckich szlaków - w systemie docelowo-powrotnym - już samo oznaczenie (właśnie to konkretne oznaczenie, jednostkowe - malowane na drzewach, skałach, budynkach itp.) stanowiło również swego rodzaju drogowskaz. Ktoś, kto z nieoznakowanej ścieżki wszedł na szlak oznaczony rombem, od razu wiedział, gdzie trafi idąc za którymś z dwóch przedstawionych na połówkach rombu symboli.

Tak jak w przypadku przedstawionego już przeze mnie zdjęcia:

Obrazek

Idąc od tego głazu oznaczonego rombem na lewo, za znakiem zielonego trójkąta wpisanego w białe pole, trafimy na Starościńskie Skały, w prawo zaś, kierując się dzielonymi w poziomie biało-zielonymi barwami, dojdziemy do Janowic Wielkich (na zdjęciu wygląda to jak błękit, ale w oryginale była to barwa zielona). Wszystkie szlaki niemieckie (w tym systemie) zmierzające do Janowic miały bowiem połowę rombu w barwach zielono-białych, natomiast kierujące się w stronę Starościńskich Skał zielony trójkąt wpisany w połówkę rombu (idąc ze Starościńskich Skał w stronę Kowar, Szwajcarki i in. punktów, druga połowa rombu miała już inny symbol graficzno-kolorystyczny). Niby skomplikowane, ale pewnie już po kilku wycieczkach łatwe do przyswojenia. Tym bardziej, że na mapach każdy "cel" był oznaczony w ten sposób, że można było już "w myślach" zrekonstruować formę i barwy rombu.

Tu fragment mapy Karkonoszy, wyd. Meinhold z Drezna (1:50000), na którym przedstawiono fragment Rudaw Janowickich (w tym miejscu natknąłem się 30 lat temu na zaprezentowany wyżej kamień z rombem).

Obrazek

Janowice Wielkie (niem. Jannowitz) jako cel główny oznaczone oznaczone są biało-zielonym kołem i połowa rombu miała w związku z tym też barwy biało-zielone (tylko dzielone w poziomie, nie w pionie), natomiast Starościńskie Skały (niem. Mariannenfels) jako inny cel główny, miał na mapie symbol zielonego trójkąta. Dlatego też na połówce rombu każdego znaku dochodzącego z różnych stron do Starościńskich Skał na białym polu wrysowany był zielony trójkąt.

Ten sam teren już na naszej mapie wyd. Plan (Rudawy Janowickie, skala 1:25 000).

Obrazek

Jakaś myśl w tym systemie zatem tkwiła. My jesteśmy przyzwyczajeni do innego systemu, Niemcy mieli swój (stosowany nie w całym kraju). Opracowując go, znali zalety innych oznakowań, także i obowiązującego w polskich górach systemu paskowego. A mimo to zdecydowali się na coś takiego. Inna sprawa, że ten system wykluczał takie wypadki, jakie przed dwudziestu paru laty miały miejsce w rejonie Szklarskiej Poręby, gdy jakaś grupa młodzieży wychodząc wieczorem z dworca kolejowego w Szklarskiej Porębie Górnej o czwartej w nocy dotarła do schroniska na Stogu Izerskim będąc przekonana, że trafiła na Halę Szrenicką. Szli przecież, jak tłumaczyli GOPR-owcom, dobrze - cały czas szlakiem czerwonym!

Paulino, w rejonie Lewina Kłodzkiego rzeczywiście powinny jeszcze się zachować. Możliwe, że nawet mam jakieś fotografie sprzed lat (Dańczów, Jerzykowice?), na których mogły być przedstawione romby.

ODPOWIEDZ