Wzgórza Włodzickie na urodziny

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Wzgórza Włodzickie na urodziny

Post autor: Cisy2 » 2013-01-30, 00:56

W niedzielę 20 stycznia wybrałem się w góry. Takie góry ze „Wzgórzami” w tytule... Pogoda nie zachęcała, zresztą już kilka dni wcześniej wiedziałem, że jeżeli chcę obejrzeć w Sudetach kawałek niebieskiego nieba, to musiałbym się wybrać w Karkonosze, na ¦nieżnik, czy też może w Jesioniki. A nie za bardzo tam chciałem. W niedzielę 20 stycznia, w dniu moich urodzin, chciałem się poszwendać tam, gdzie mnie od wielu już lat nie było.

No to wybór padł na Wzgórza Włodzickie, chyba najrzadziej odwiedzane pasmo (pasemko?) Sudetów ¦rodkowych i zarazem Ziemi Kłodzkiej. Północna część Wzgórz Włodzickich – między Nową Rudą a ¦wierkami i Bartnicą – jest rozleglejsza, bardziej dzika i po prostu ciekawsza od południowej części Wzgórz. Niektórzy właśnie tu, na północ od Nowej Rudy, gdzieś nad Ludwikowicami i Krajanowem (gdzie znalazła swój zakątek na ziemi sulechowianka z urodzenia Olga Tokarczuk), widzą „sudeckie połoniny”. Oczywiście znacznie niższe od tych tam w Karpatach Wschodnich, bo sięgające ledwie 757 m na Włodzickiej Górze (sam wierzchołek jest ponadto zalesiony), ale wywołujące faktycznie skojarzenie z Bieszczadami. Wrażenie to potęgują przyziemia opuszczonych domów, kamienne poidła dla bydła na nieużytkowanych już od dawna łąkach i zrujnowane, pozbawione świętych figur, kapliczki.

Ale ja również i „sudeckie połoniny” zignorowałem – zostawię je sobie na lato, może wczesną jesień – i uderzyłem w tę teoretycznie mniej ciekawą część południową. Z Górą Wszystkich ¦więtych (648 m) i Górą ¦więtej Anny (639 m). Ktoś, znający ten fragment Sudetów i wiedzący, jaka pogoda była 20 stycznia (a ja już kilka dni wcześniej wiedziałem jaka będzie), popuka się z pewnością w głowę. I chyba będzie miał rację. Góra Wszystkich ¦więtych, ze swoją panoramą, jedną z najpiękniejszych w Sudetach, nie zasługuje na przychodzenie na nią we mgle. Nie po to budowano tam jeszcze w XIX w. drewniany pawilon widokowy, nie po to w 1913 r. wzniesiono murowaną z miejscowego czerwonego piaskowca (zwanego też czerwonym spągowcem) wieżę widokową, nie po to na początku XXI w. tę wieżę, której patronował (i patronuje nadal) feldmarszałek Helmut Karl von Moltke (1800-1891), jeden z współtwórców zjednoczenia Niemiec w 1871 r. (ale o nim można byłoby pisać dłuuuuugo, oj dłuuuuuugo, a nie chcę Was zanudzać), odbudowano. A ja w tę styczniową mglistą pogodę na GW¦ ze swoim turystycznym „fochem-niefochem” się wybrałem. Wycieczka bez widoków, ale pełna wspomnień – bo o to też w górach, zwłaszcza w dniu swoich urodzin, chodzi.

No to aby nie zanudzać – po kolei.

Do ¦cinawki ¦redniej dojechałem dzięki uprzejmości polskich kolejarzy – rozkłady jazdy Przewozów Regionalnych (¦wiebodzice – Wałbrzych Główny) i Kolei Dolnośląskich (Wałbrzych Główny – ¦cinawka ¦rednia) były skorelowane, wspólna taryfa, czysto (zwłaszcza w szynobusie KD), jedynie przykre wrażenie z kilkunastominutowego pobytu na tętniącym niegdyś życiem dworcu Wałbrzych Główny, dzisiaj zupełnie wymarłym. Dzisiaj wszystko jest tam na „nie” – nie ma kasy biletowej, nie ma bufetu, nie ma restauracji (a do końca lat 80. było w niej ciemne co prawda, ale zawierające C2H5OH, piwo), nie ma punktu fryzjerskiego (ten problem akurat od pewnego czasu mnie nie dotyczy), nie ma punktu informacji; tego, czy WC czynne – nie sprawdzałem.

Stacja w ¦cinawce ¦redniej, mimo że równie pusta, jakaś taka sympatyczniejsza. Trzech kilkunastoletnich nudzących się na dworcu chłopców przekonuje mnie, że w ich wsi nie ma nic ciekawego. Trochę się z nimi nie zgadzam, co ich wyraźnie ucieszyło. Ciut się zdziwili, że nie idę w stronę Wambierzyc (bo to hit!), tylko jakiejś tam Nowej Rudy.

Obrazek

Obrazek

Jeszcze na peronie dworca w ¦cinawce pierwsze wspomnienie. Zimą 1983 r. wyruszyliśmy stąd z Dziamdziakiem i Arturem Galasem na kilkudniową wycieczkę po Ziemi Kłodzkiej. Taką zimową, w większości pozaszlakową (na początek były do dzisiaj „niepomalowane” – i niech tak zostanie – ¦cinawskie Wzgórza). Po wyjściu z pociągu ryknęliśmy śmiechem – cały peron był oplakatowany. Czymś takim:

Obrazek

Jeden z najbardziej kultowych plakatów naszej komunistycznej propagandy, z kanclerzem Konradem Adenauerem jako krzyżakiem i kowbojem Ronaldem Reaganem. Afisz ze „śmiertelnymi” wrogami Polski. Wyszła z tego niezła groteska (dzisiaj na aukcjach artystycznych plakat ten chodzi po 300-400 zł). A jeszcze cztery godziny wcześniej dochodząc do dworca Wrocław Główny oglądaliśmy całe ściany wylepione plakatami Solidarności, Solidarności Walczącej, KPN-u (nie mylić z Karkonoskim Parkiem Narodowym), NZS-u... Stąd ten mały szok i śmiech. Znaleźliśmy się wtedy, na kilka dni, w zupełnie innym świecie.

A teraz idę już grzecznie szlakiem i przechodzę przez most pierwszy, następnie drugi, a jeszcze potem trzeci. Pod każdym z nich tory kolejowe. Bo ¦cinawka ¦rednia, sama leżąca na trasie Wałbrzych Główny – Kłodzko Główne, była kiedyś jednym z ważniejszych w Sudetach węzłów kolejowych. Kursowały stąd pociągi na dość krótkiej linii do Radkowa (przez Ratno Dolne, obsługujące ruch pielgrzymkowy do Wambierzyc) – o to jest właśnie most nad tą linią...

Obrazek

...inną podupadłą dziś linią była dłuższa trasa przez Tłumaczów, Otovice, Broumov, Mezimesti, Mieroszów do Wałbrzycha (w latach II wojny światowej pociągi z Kłodzka Głównego do Wałbrzycha Głownego jeździły również i tą trasą; podróż trwała ok. 10 minut krócej niż „tradycyjna” trasa przez Nową Rudę, Głuszycę i Jedlinę) – to ten szlak z lewej na poniższej fotografii. Po prawej zaś czynna obecnie linia do Wałbrzycha przez Nową Rudę

Obrazek

Była też zapomniana już dziś odboczka przez Słupiec, Wolibórz do Srebrnej Góry... i dalej do Ząbkowic ¦ląskich (ale tego nawet najstarsi sudeccy górale nie pamiętają...)

... a wszystkie te „bahnstrecki” schodziły się tu – na dworcu w ¦cinawce ¦redniej

Obrazek

Przez mosty nad torami biegnie też Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza.

Obrazek

Przez nieco ponad godzinę właśnie tym szlakiem podążałem.
Najpierw patrząc na zachód na ¦cinawskie Wzgórza (nie widząc oczywiście znajdujących się za nimi Gór Stołowych)...

Obrazek

... później „zwiedzając” przysiółek ¦cinawki Księżno...

Obrazek

... a jeszcze później łażąc po lesie i sprawdzając, czy aby nie robi się cokolwiek widokowo

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale się nie robiło ...

Obrazek

I tak doszedłem razem z dr Orłowiczem do przedwierzchołka Góry Wszystkich ¦więtych, czyli Kościelca. Dziś tam stoi kościół, taki „nibybarokowy” z 1680 r. p.w. Matki Boskiej Bolesnej, patronki ziemi noworudzkiej.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Piszę „nibybarokowy”, bo gdy byłem tam ostatni raz, to kościoła... jeszcze nie było! Nie zwariowałem. W tym miejscu straszyły ruiny świątyni, niemal całkowicie zdewastowanej w latach 70. minionego stulecia. Wprawdzie na tablicy z informacją o dziejach kaplicy przeczytacie, że zniszczenie obiektu miało miejsce w latach 80. (chyba w myśl zasady, że wszystkiemu winien jest stan wojenny), ale to nieprawda. Pamiętam jak dziś moje pierwsze spotkanie z tym obiektem – było to 9 kwietnia 1983 r. i ruiny już wtedy wyglądały na „stare”. Swoje wrażenia z tamtych odwiedzin zresztą już wcześniej zasygnalizowałem w artykule dotyczącym historii Tercetu Idiotycznego (w wydawnictwie z okazji 45-lecia wrocławskiego Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich). Tu może zacytuję sam siebie:
„Uprawiając turystykę idiotyczną zwykle zapominało się o krajoznawstwie. Nawet przechodząc w dzień obok obiektów krajoznawczych wcześniej nam nie znanych, nie zawracaliśmy sobie nimi głowy. Chyba, że w grupie był Tomek Dudziak. Zmusił on nas m.in. do zwiedzenia kościoła poniżej Góry Wszystkich ¦więtych na Wzgórzach Włodzickich podczas wspomnianego już przejścia w kwietniu 1983 r. Pamiętam dość zdziwione miny Gosi, Tomka i Michała, gdy na jednej ze ścian wewnątrz tego obiektu odczytali zapisane wielkimi literami nazwisko jednego z wcześniej zwiedzających kościół turystów (?) „K. Jaworski”. Mogę tu przysiąc, po raz wtóry, że zbieżność inicjału i nazwisko z moimi była naprawdę przypadkowa”.

Z podniesionego z ruin kościoła na Kościelcu na właściwy wierzchołek Góry Wszystkich ¦więtych to już przysłowiowy „rzut beretem” – taki rzut nieco pod górę. Wcześniej jednak trzeba pożegnać się z towarzystwem dr Orłowicza i przesiąść na rozpoczynający się przy kościele szlak zielony, biegnący stąd przez Górę Wszystkich ¦więtych, Górę ¦więtej Anny, Nową Rudę, Włodzicką Górę do ¦wierków i dalej w Góry Sowie.

Najpierw wita nas stosowna tablica:

Obrazek

A potem wyłania się wieża im. Helmuta Karla von Moltkego...

Obrazek


Obrazek

... nad wejściem do której wita już sam feldmarszałek

Obrazek

O dziwo, tablica tylko w niewielkim stopniu jest zrekonstruowana. Wszystkie powojenne polonizacyjne zawieruchy na Ziemi Kłodzkiej przetrwała w nienajgorszym stanie. Może pomogli w tym „wszyscy święci”, bo nie przypuszczam, aby wśród miejscowego (i nie tylko miejscowego) ludu powszechna była znajomość słów samego barona Moltkego, że przed rozbiorami „Polska była najbardziej cywilizowanym krajem europejskim”.

Obrazek

Widoki z galerii widokowej na odrestaurowanej kilka lat temu wieży oczywiście nie powalały. Ani widok w stronę północno-zachodnią, czyli na Górę ¦więtej Anny i pozostałą część Wzgórz Włodzickich...

Obrazek

Ani na wschód, czyli na Góry Sowie i Bardzkie...

Obrazek

Ani na południe, gdzie powinny pojawić się pasma i szczyty otaczające Kotlinę Kłodzką

Obrazek

... ani wreszcie na zachód, gdzie znajduje się m.in. bliska feldmarszałkowemu sercu Sadova

Obrazek

Szczyt Góry Wszystkich ¦więtych to miejsce, gdzie można wykonać urodzinową fotografię...

Obrazek

... i wreszcie coś zjeść

Obrazek

Sama wiata nadaje się również na spanie. Od strony południowej szczeliny nad poziomem użytkowym (szczeliny są konstrukcyjne, a nie powstałe z rąk wandali) zostały nawet zasłonięte płachtami folii.

Przed wojną obok wieży widokowej znajdowało się również schronisko „Lukasbaude”, zbudowane – a jakże – również z czerwonego piaskowca. Zostało już z niego niewiele:

Obrazek

Materiał budowlany był rzeczywiście miejscowy. Łomy piaskowca znajdują się tuż koło polany szczytowej.
Zwiedzając jeden z tych podszczytowych kamieniołomów dostrzegłem kątem oka na jednym z drzew niewyraźny już znak zielonego szlaku turystycznego, ale nie w miejscu dzisiejszego przebiegu tego szlaku, lecz znacznie starszy – sprzed korekty trasy szlaku. Pewnie moje wcześniejsze wejścia i zejścia z tej góry wiodły tym skasowanym odcinkiem. To w takim razie i teraz nim polazłem.

Było ciekawie – chaszczowanie, przykryte śniegiem połamane drzewa, długie fragmenty, na których resztek szlaku już się nie znajdzie...

Obrazek


Obrazek

Obrazek


Ale w końcu stare i nowe się zeszło. Tuż ponad kamieniołomem (wiadomo – czerwonego piaskowca) w Bieganowie.

Obrazek


Bieganów, dziś część Słupca (który to Słupiec jest częścią Nowej Rudy), jest już w dużej mierze opuszczony. Zimą, gdy śnieg kryje przyziemia opuszczonych i rozebranych domów, wrażenie jest nieco inne niż w innych porach roku. Dom, kilkaset metrów dalej drugi, pięćdziesiąt metrów wyżej kolejny. Takie rozproszone i rozrzucone po wzniesieniach ciemniejące na tle śniegu zagrody, przypominające nawet nie nasze Bieszczady, ale chyba bardziej Huculszczyznę.

No, ale w pewnym momencie zadała kłam i kres moim myślom sama historia. I mówi mi ona, że to właśnie miejsce to nie żadne poletko działalności jakiegoś przedwojennego Oddziału Towarzystwa Tatrzańskiego z Kołomyi, tylko miejsce, gdzie sieć szlaków turystycznych opracowywana była przez działaczy GGV, czyli Glatzer Gebirgsverein, Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego, założonego w 1881 r.

Na jednym z domów w Bieganowie nad naszymi polskimi paskowymi oznaczeniami szlaków, znajduje się jeszcze czytelny GGV-owski romb, jeden z kilku, może kilkunastu, znanych mi zachowanych do dziś w terenie oznaczeń sudeckich szlaków sprzed 1945 r.

Obrazek

Obrazek

Przyznam się, że tego rombu nie pamiętałem. Nie słyszałem nawet o nim. Patrzę sobie na niego... i nagle ogarnia mnie refleksja, że jeszcze ciekawszym „odkryciem” jest znajdujący się poniżej rombu znak naszego polskiego szlaku czerwonego. Jest to bowiem jeden z ostatnich śladów poprzedniego przebiegu Głównego Szlaku Sudeckiego im. M. Orłowicza. W 1975 r. na dość długim odcinku zmieniono przebieg tego szlaku. Wcześniej z Wambierzyc biegł on przez Ratno Dolne, ¦cinawskie Wzgórza (535 m) i ¦cinawkę Górną na Górę ¦więtej Anny, skąd – razem ze znakami zielonymi – na Górę Wszystkich ¦więtych, gdzie kończył się ten wykasowany w 1975 r. odcinek. Jeśli macie jakiś egzemplarz mapy „Kotlina Kłodzka” w skali 1:125 000 wydawnictwa PPWK to zobaczycie jeszcze stary przebieg (ostatnie wydanie tej mapy jest z 1972 r.), na młodszej mapie PPWK „Ziemia Kłodzka” w skali 1:90 000 (1 wyd. 1977 r.) jest już skorygowany przebieg. Ciekawostką jest to, że Komisja Turystyki Górskiej Zarządu Głównego PTTK nigdy praktycznie nie zareagowała na tą zmianę w kolejno wydawanych regulaminach Górskiej Odznaki Turystycznej (tych "klasycznych" - w białej okładce), w których punktami wyjściowymi na ¦cinawskie Wzgórza były nadal Ratno Dolne i ¦cinawka Górna, a nie „najbardziej logiczne” (choćby z komunikacyjnego punktu widzenia) ¦cinawka ¦rednia i Radków.

Ale dość tych dygresji. Ciekawszy jest sam Bieganów – i w tej wsi, tak jak w tej ładniejszej północnej części Wzgórz Włodzickich, straszą (a może raczej kuszą swoją zabraną przez ich niegdysiejszych mieszkańców tajemnicą?) ruiny domów...

Obrazek

Obrazek

... z których pozabierano znajdujące się we wnękach nad drzwiami święte obrazki i figury

Obrazek

Zauroczyć mogą też potrzebne już tylko chyba fotografującym puste kapliczki...

Obrazek

Obrazek


... a nawet metalowe zbiorniki na wodę, o których pewnie jeszcze nie wiedzą noworudzcy złomiarze

Obrazek

I tak snując się w tej mgle i w tej opuszczonej wiosce dotarłem do Góry ¦więtej Anny. Cywilizację już tu widać niemal wszędzie.
Ma ona, ta cywilizacja, na przykład postać nowej wieży przekaźnika telewizyjnego...

Obrazek

Widać też ją, gdy patrzy się na najrozmaitsze talerze, talerzyki, anteny i antenki, wyrosłe na murowanej wieży widokowej z 1911 r. Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego. Zainstalowane tam tylko po to, aby nam się lepiej komunikowało werbalnie i esemesowo.

Obrazek

Obrazek

Na chwilę zapominamy o niej, gdy dochodzimy do siedemnastowiecznej barokowej kaplicy ¦w. Anny...

Obrazek

Obrazek

... ale już nieco później uświadamiamy sobie, że to właśnie dzisiaj ulegają zniszczeniu chyba najpiękniejsze perełki dziewiętnasto- i wczesnodwudziestowiecznej sudeckiej architektury schroniskowej. Dawne schronisko „Anna” na Górze ¦więtej Anny (nigdy nie było PTTK-owskie; może to błąd?), o naprawdę niepowtarzalnej formie, najzwyczajniej w świecie niszczeje.

Obrazek

Obrazek

(... a kiedyś, w marcu 1986 r., taaaaaka tam była impreza – jedno z najbarwniejszych „Rozpoczęć sezonu” naszego SKPS! Choć pisząc „najbarwniejszych”, to najzwyczajniej w świecie kłamię, gdyż uroczystość była w tonacji biało-czerwonej. Białe fartuchy, dużo krwi – po prostu motywem przewodnim imprezy, wszystkich skeczów, gagów, kabaretowych piosenek, była sytuacja w ówczesnej polskiej służbie zdrowia)

Pokręciłem się trochę koło budynku dawnego schroniska. Pora już zejść do Nowej Rudy – to już ostatni etap wycieczki. Wybrałem zejście szlakiem żółtym – jest chyba ciekawsze od zielonego.

Obrazek

Po drodze barokowe kaplice, a ściślej ich ruiny...

Obrazek

Obrazek

... i ogródki działkowe. A w ich obrębie krzyże i kapliczki pątnicze, albowiem ogródki wyrosły na dawnej drodze pielgrzymkowej na Górę ¦więtej Anny.

Obrazek

W Nowej Rudzie połaziłem trochę po mieście. Wstąpiłem do knajpy „Maciuś”, aby za 4 złote nabyć półlitrowego lanego „Kasztelana”, następnie porobiłem kilkadziesiąt zdjęć tego naprawdę uroczego i niedocenianego miasta i w końcu udałem się na dworzec kolejowy, zbudowany (a jakże – wiem, że się powtarzam) z czerwonego piaskowca.

Obrazek

Obrazek

PS. Wykonanych w czasie tej wycieczki zdjęć Nowej Rudy nie zamieszczam. Za ładne miasto, aby pokazywać jego fotografie robione w pośpiechu (wizyta w „Maciusiu” się przedłużyła, a czas odjazdu pociągu błyskawicznie się zbliżał) i w takiej sobie, pozbawionej światła, pogodzie. Ale uwierzcie, takich kamienic z podcieniami, położonych nad korytem płynącej przez Nową Rudę Włodzicy, w Polsce po prostu nie zobaczycie. Podcienia na Rynku – tego jest cała masa. Ale nad rzeką? Tylko tutaj.
Ostatnio zmieniony 2013-01-30, 16:15 przez Cisy2, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2013-01-30, 01:03

Cisy2, Relacyjką zarządziłeś że ho ho! W Nowej Rudzie zajrzałeś do "Kolorowej" gdzie fundują kompot 0,80 gr szklana?
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2679
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2013-01-30, 01:44

Bardzo ciekawie napisana relacja :-) I to z nie nudzącym elementem historii ;-)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5594
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2013-01-30, 06:54

standardowo relację czytam w pracy :oops: ;-) , ale jak tylko wrócę do domu to przekopię się przez mapiany karton, bo coś mi chodzi po głowie, że taką starą mapę mam :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2013-01-30, 14:26

Red-Angel pisze:I to z nie nudzącym elementem historii ;-)
To jakaś aluzja do moich relacji :mrgreen:

Ciekawa relacja - i spóźnione "wszystkiego najlepszego" :-)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-01-30, 20:13

Niezwykle milo bylo obejrzec relacje z terenow ktore kiedys strasznie mi sie spodobaly. Bylismy tam 4 lata temu jakas bezsniezna zima i obiecywalismy sobie ze niebawem tam wrocimy.. I poki co sie nie udalo. A widze ze warto bo np. podcieni nad rzeka nie wypatrzylismy i nie odwiedzilismy ani Maciusia ani Kolorowej.. Trzeba to zmienic, niech tylko sniegi stopnieja (a chyba aura na dobrej drodze ku temu!)

Spora czesc naszej trasy (z pierwszego dnia) sie pokrywala z twoja wycieczka i co chwile jakis znajomy obiekt oko ucieszyl!
https://picasaweb.google.com/slimak.mim ... gory_sowie
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2013-01-31, 01:44

Gryf, koło Kolorowej przebiegłem zmierzając ku Włodzicy - jakoś chciałem obfotografować kamieniczki, ale "Maciuś" zwyciężył :-? Nie wiem czy wiesz, ale Kolorowa ma własną stronę www. Cudo - jest i muzyka, jest i filmik. Nie wstawiam linka, aby nie być posądzony o kryptoreklamę.

Red-Angel, dzięki! Ale muszę Ci powiedzieć, że jak nieraz opowiadam o historii, tylko takiej trochę starszej, to niektórzy podsypiają :lol:

Lidka L., to na pewno musi być ogromny karton

Leuthen, dzięki za życzenia. A moje zaproszenie do 309 na Sz. 48 nadal aktualne!

Paulino, gdybym był Strzelcem, a nie Koziorożcem i na moją urodzinową wycieczkę wybrałbym się w najbliższą sobotę lub niedzielę, miałbym dokładnie takie same fotografie jak Twoje. Cały śnieg na oczach schodzi :!:
Czy wiesz, że tej stacyjki w ¦wierkach (chodzi mi o sam budynek, a właściwie budyneczek), którą uwieczniłaś na jednym z Twoich zdjęć, już nie ma. Chyba z dwa lata temu została rozebrana. A pamiętam, jak dawno, dawno temu wisiała na niej czerwona skrzynka pocztowa, na której znajdowała się następująca informacja: "Listy wybiera się w piątek"

Awatar użytkownika
elii
Posty: 158
Rejestracja: 2012-02-27, 19:39
Lokalizacja: SG

Post autor: elii » 2013-01-31, 18:58

Pamiętam jeszcze czasy gdy na tych stacyjkach tętniło życie a to przecież było tak niedawno, w tegorocznych planach wakacyjnych mam łazikowanie w tych stronach, a Twoja relacja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu że to dobry pomysł :-)
"Góry dają wszystkim to, o czym marzą: poczucie wartości, ukojenie, nasycenie, rozrywkę i natchnienie." Władysław Krygowski

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-01-31, 21:20

Cisy2 pisze:Nie wiem czy wiesz, ale Kolorowa ma własną stronę www. Cudo - jest i muzyka, jest i filmik. Nie wstawiam linka, aby nie być posądzony o kryptoreklamę.
ale na pw podeslac mozesz :-P
buba1 pisze:Czy wiesz, że tej stacyjki w ¦wierkach (chodzi mi o sam budynek, a właściwie budyneczek), którą uwieczniłaś na jednym z Twoich zdjęć, już nie ma
szkoda wielka... to chyba byla jedna z mniejszych stacyjek jakie u nas widzialam, chyba tylko z Cisówka mogla konkurowac!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2013-01-31, 21:23

Jak jest coś warte reklamy, nie widzę przeciwskazań,proszę uprzejmię :mrgreen:
http://bannersnack.wix.com/barkolorowa#!contact
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2013-02-07, 12:16

Red-Angel pisze:Bardzo ciekawie napisana relacja :-) I to z nie nudzącym elementem historii ;-)
Co nie ;-)
Na prawdę z dużą przyjemnością i zainteresowaniem czytam Twoje relacje:)

Awatar użytkownika
Kiczora
Posty: 689
Rejestracja: 2009-06-02, 16:07
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Kiczora » 2013-02-07, 12:54

¦wietna relacja. Krucjatowy plakat, ruiny, anteny... wszystko jak podróż w czasie. ¦nieg, mgła... trochę wszystko nierealne, ale magiczne!
Kto w górach cierpiał i był szczęśliwy, ten z nimi się nie rozłączy.

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2013-11-04, 03:36

Styczniowy wypad w zamgloną południową część Wzgórz Włodzickich narobił mi apetytu na wyższe, północne partie tego pasemka. Teraz już mi nie było wszystko jedno, czy będą widoki, czy też nie. Musiały być! I przyszła wreszcie seria październikowych słonecznych weekendów. Jeden z nich, ten ostatni, poświęciłem właśnie na Wzgórza Włodzickie. Jednak nie cały weekend. W sobotę musiałem zjawić się we Wrocławiu. Trudno...

Niedziela też miała być ładna.

Do moich ¦wiebodzic "żółta strzała" Kolei Dolnośląskich przyjechała z jedynie piętnastominutowym opóźnieniem, czyli gdzieś tak około 9.30. Konduktor mnie zapewnił, że na stacji Wałbrzych Główny pociąg do Kłodzka z pewnością będzie czekał...

Obrazek

... i czekał. Bilet miałem kupiony do Zdrojowiska. Planowałem stamtąd przez Drogosław i szczyt Boguszy (639 m) przejść żółtym szlakiem do Nowej Rudy, a następnie zielonym przez północny grzbiet Wzgórz Włodzickich i ich kulminację Włodzicką Górę (758 m), zejść do stacyjki w ¦wierkach Dolnych (a właściwie peronu w ¦D, bo maleńki budyneczek na przystanku został rozebrany kilka lat temu).

Plan planem, ale niespodzianki jakieś musiały być. Nieprzypadkowo szynobusy Kolei Dolnośląskich, jadące na trasach z Wałbrzycha do Kłodzka i z Legnicy przez Jaworzynę, Kamieniec Ząbkowicki również do Kłodzka, nazywane są "żółtymi minami". To, że są "nad wyraz awaryjne" to za mało powiedziane. Awaria tych maszyn zawsze wisi w powietrzu.

Stało się tak i tym razem.

W połowie drogi między Głuszycą Górną a Bartnicą coś stuknęło, coś huknęło... szynobus dowlókł się do Bartnicy, gdzie maszynista i konduktor skonkludowali, że coś się urwało. Jakieś przewody. Na uruchomienie jednostki w ciągu godziny-dwóch nie dawali żadnych szans (dowiedziałem się później, że pojazd został ściągnięty z Bartnicy do Wałbrzycha Głównego dopiero w poniedziałek rano).

Obrazek

A zatem trzeba było opracować plan B wycieczki. Narzucał sie sam. To co zaplanowałem, tylko w drugą stronę. Z Bartnicy do ¦wierków to tylko kawałek, jedna stacja, a właściwie jeden tunel, bo od stacji w Bartnicy do północnego wylotu tunelu pod ¦wierkową Kopą (609 m) jest może z 350 m, zaś stację w ¦wierkach dzieli od południowego portalu tunelu jeszcze mniejsza odległość. Popatrzyłem jeszcze za siebie, na unieruchomiony pociąg i poszedłem na szlak. Chociaż na początek "bezszlakowo".

Obrazek

Na wierzchołek ¦wierkowej Kopy nie wchodziłem. Byłem już tam w epoce "cyfrówkowej", dwa lata temu, stąd też rozpościerający się z tej góry widok na góry Sowie, Kamienne, Wałbrzyskie oraz Wzgórza Włodzickie był cyfrowo zakonserwowany, a i jeszcze dość dobrze tkwił w głowie.

Skupiłem się bardziej na poniemieckich budynkach Bartnicy i przysiółka ¦wierków, Tunelu. Widok ze ¦wierkowej Kopy będzie taki sam za dziesięć, pięćdziesiąt i więcej lat, natomiast dni większości sudeckich chałup są już, niestety, policzone. Bo te z nich, które zostały gruntownie przebudowane, zatracając swoją pierwotną formę, to już jednak nie to.

Tutaj jeszcze jest ich dość sporo

Obrazek

Obrazek

Z biegnącej między starymi domami drogi widać już mój pierwszy górski cel w tym dniu, czyli szczyt Włodzickiej Góry

Obrazek

A tutaj, w tym miejscu, miałem być dopiero wieczorem

Obrazek

Pomiędzy najwyżej położonymi zabudowaniami ¦wierków a lasem porastającym Włodzicką Górę rozciągają się dość widokowe, ale tylko w kierunku północnym (na Góry Wałbrzyskie i fragmencik Kamiennych) i wschodnim (Góry Sowie i Wzgórza Wyrębińskie), łąki.

Obrazek

Kilka minut po wejściu w las taka oto atrakcja - sortownia urobku z nieczynnego od końca wojny kamieniołomu melafiru. Oczywiście większość odwiedzających to miejsce traktuje je jako jeszcze jeden element sowiogórskiego drugowojennego kompleksu "Riese". Obiekt ten powstał jednak jeszcze przed II wojną światową.

Obrazek

Obrazek

Jeszcze kawałek lasu i wchodzę na mocno już zarośniętą sporymi drzewami polanę szczytową Włodzickiej Góry. Wysoki na 758 m szczyt jest wyższy od Skopca w Górach Kaczawskich i od ¦lęży, a mimo to nie jest zaliczany do Korony Gór Polskich. Chyba tylko dlatego, że Wzgórza Włodzickie są przez niektórych geografów (ale nie wszystkich) traktowane jako mikroregion wchodzący w skład większej jednostki, czyli mezoregionu, którą jest Obniżenie Noworudzkie. Niby "logiczne" (cudzysłów użyty świadomie), bo jakże to najwyższy punkt "obniżenia" ma być elementem Korony Gór Polskich, ale jednocześnie szkoda, że takie podejście twórców regulaminu spowodowało, że ten szczyt jest praktycznie nieodwiedzany.

Na wierzchołku Włodzickiej Góry stoi zrujnowana murowana wieża widokowa, wzniesiona w 1927 r.

Obrazek

Napisałem przed chwilą, że polana szczytowa jest już dzisiaj porośnięta dość wysokimi drzewami. Gdy byłem na tym szczycie pierwszy raz, 9 kwietnia 1982 r., nieznacznie tylko mniej zniszczona wieża wystawała ponad niewysokie samosiejki. Trzydzieści lat temu widoczne były jeszcze przyziemia murowanego bufetu znajdującego się tuż obok wieży.

Obrazek

Patrząc od strony południowej sama wieża nie zmieniła się wiele od stanu, w jakim ją zapamiętałem z poprzednich wizyt (byłem tu wcześniej trzy razy).

Dzisiaj jest taka

Obrazek

w kwietniu 1983 r. była zaś taka

Obrazek

natomiast w grudniu 1986 r. stało w tym miejscu coś takiego

Obrazek

Widać zatem, że ubyły elementy metalowe, skrzętnie poodcinane przez miejscowych złomiarzy. No i górny podest był nieco szerszy niż dzisiaj.

Na najwyższy punkt ruin można wejść po zachowanych schodach

Obrazek

Najciekawszy widok rozpościera się na fragment Gór Wałbrzyskich (a ściślej fragmentu tych gór, określanego jako Góry Czarne) i Kamiennych ponad Głuszycą (to takie wysokie, obłe i ogólnie ładne to Borowa, najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich (854 m)

Obrazek

widok na Góry Sowie jest mniej ciekawy. Szczyt Wielkiej Sowy zasłonięty jest przez rosnące w pobliżu wieży drzewo. Widać to co na północ od Wielkiej Sowy (zbocza Małej Sowy) i na południe (Kozią Równię). Fotkę dla przyzwoitości zrobiłem, ale tu jej nie daję.

Konstrukcję wieży można dziś określić mianem "ażurowej"

Obrazek Obrazek Obrazek

Czas opuścić szczyt Włodzickiej Góry. Szlak początkowo biegnie zalesionym grzbietem masywu w kierunku południowo-wschodnim...

Obrazek

... aby po kilku minutach dotrzeć do jednej z największych atrakcji Wzgórz Włodzickich - punktu widokowego na Górze Włodzickiej. Widok jest wprawdzie ograniczony, ale bardzo ciekawy. Nie widać niestety terenów leżących na zachód i południowy zachód od szczytu, ale za to widok na Góry Sowie jest naprawdę niezapomniany ...

Obrazek

... w dodatku nietypowy, bo nie tylko "mało opatrzony", ale też zawierający takie elementy, które próżno dostrzec można z innych miejsc w Sudetach, nawet wyraźnie od Włodzickiej Góry wyższych. Tylko stąd można zobaczyć ponad dość głęboko wciętą doliną górnej Włodzicy Wzgórza Wyrębińskie "przyklejone" od zachodu do najwyższych partii Gór Sowich.
O tak, jak na tej fotografii z Wielką Sową (1015 m) i Kozią Równią (930 m) [na tym zdjęciu najwyższy szczyt Wzgórz Wyrębińskich, czyli zalesiona Gontowa (723 m), znajduje się ponad łanem ornym z trzema widocznymi budynkami u podnóża pola]

Obrazek

... czy też na tej, na której obok Wielkiej Sowy i Koziej Równi, widoczny jest jeszcze Rymarz (913 m), Słoneczna (949 m), Kalenica (962 m) i Popielak 9856 m). Widoczne są jeszcze dobrze siodła dwóch przełęczy - Jugowskiej (805 m) i Woliborskiej (711 m)

Obrazek

Sesja standardowa się skończyła, teraz czas nałożyć obiektyw tele. Na początek Wielka Sowa...

Obrazek

... a następnie rzut oka na Kalenicę. Na górnej platformie wieży widokowej widocznych było nawet kilka osób. Najpierw pomyślałem sobie, że na tej jednej wieży znajduje się w tej chwili więcej turystów niż na Wzgórzach Włodzickich w ciągu całego dnia...

Obrazek

... a potem, że może któryś z nich pozdrawia w tej chwili ludzi i góry znajdujące się na zachód od Kalenicy, może nawet macha ręką w moją stronę. Przypominając sobie, jak to było na Kalenicy w lipcu 1998 roku, odmachałem ;-)

Obrazek

I wreszcie "spojrzenie tele" na południowy wschód. Prawdziwe morze gór - czego tu nie ma? Sowie, Bardzkie, Złote - to "jednostki wyższego rzędu", jakieś tam fragmenty Wzgórz Wyrębińskich, Garb Dzikowca, wschodnie skłony Wzgórz Włodzickich. Cuda...

Obrazek

Dosłownie kilkadziesiąt kroków od punktu widokowego znajduje się tuż przy szlaku takie miejsce wypoczynku. Dobre na biwak z własnym namiotem, ale feler jest i to poważny - wodę wnieść trzeba ze sobą. Ale widoczki na Góry Sowie, Bardzkie i Wzgórza Wyrębińskie super.

Obrazek

Niedługo las, porastający wierzchołek Włodzickiej Góry, się kończy. Wejście na łąki zalegające na niemal całym grzbiecie Wzgórz Włodzickich. Nie ma tu już dziś prawie w ogóle pól ornych. Trawy i łąki. Pasące się bydło. Dla turystów, którzy tu trafiają, skojarzenie z połoninami narzuca się chyba od razu. A zimą, gdy wszystko jest białe, nawet wcześniej niż "od razu". A to pasemko na drugim planie to graniczny odcinek Gór Suchych (fragmentu Gór Kamiennych), przez który przebiega zielony szlak graniczny z Tłumaczowa na przeł. Okraj. W widocznej u podnóża Gór Suchych wsi Krajanowie mieszka dziś znana pisarka Olga Tokarczuk.

Obrazek

Wchodzimy na połoninę i mamy wreszcie widok na północ i północny zachód. Między innymi na gniazdo najwyższych szczytów Gór Kamiennych.

Obrazek

Zaczyna się wędrówka grzbietem... Jakieś samotne drzewo,

Obrazek

za którym ukrył się żeliwny krzyż posadowiony na kamiennym postumencie. Krzyż złomiarze oszczędzili, żelaznego łańcucha z ogrodzenia już nie...

Obrazek

Idąc na południowy wschód często oglądałem się za siebie. Bo i kształt Włodzickiej Góry zachęcał do tego, i rozszerzający się widok na Góry Kamienne również (na tej fotografii widać już wieżę widokową na Ruprechtickim Spièaku)

Obrazek

... a może to bardziej preria niż góry?

Obrazek

Obracam się za siebie i jednak nie. Nie preria. Jednak góry i to w dodatku ładne (nic z "ładności" nie ujmując prerii)

Obrazek

Obrazek

Patrzę nie tylko przed siebie i za siebie. Po prawej ręce mam Góry Suche...

Obrazek

... a po lewej, najczęściej odsłonięte, ale nieraz też skrywające się za drzewami, Góry Sowie
Obrazek

W pewnym momencie natrafiam na przedwojenny cementowy słupek. Jest to szlakowskaz niemieckiego szlaku turystycznego biegnącego z Nowej Rudy przez Włodzicką Górę do ¦wierków. Polski powojenny szlak zielony ma dokładnie ten sam przebieg. Nic więc dziwnego, że na słupku pojawiło sie i polskie biało-zielone oznaczenie szlaku. Załapał się nawet szlak konny (czerwone koło w białym kwadracie). Szkoda tylko, że w amoku polonizowania wszystkiego, niemieckie nazwy na słupku zostały skute. Zostały tylko strzałki wskazujące... - no właśnie co?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A po lewej cały czas Góry Sowie. Widoki ogólne (już nie piszę, co widać, bo się powtarzałbym)...

Obrazek

... i widoczki szczegółowe, tu np. wiadukt kolejowy w Ludwikowicach Kłodzkich i fragment grzbietu Gór Sowich pomiędzy Bielawską Polaną a Przełęczą Woliborską z najwyższym w tej częsci pasma Popielakiem

Obrazek

A za plecami cały czas Włodzicka Góra

Obrazek

Nagle pojawia się widok na centralną część Ziemi Kłodzkiej. Podszedłem do widocznego na fotce drzewa...

Obrazek

... a tam taki widoczek. Te luźne rozproszone zabudowania to niezamieszkały już przysiółek Krajanowa Bytkowice. Sielanka

Obrazek

I właśnie wtedy wypatrzyłem pierwszego zmierzającego w tym dniu w moim kierunku turystę... Na rowerze. Później już takich spotkań nie było.

Mój rowerzysta spłoszył sarnę pasącą się w środku Bytkowic (widać, jak zwierzak umyka w kierunku zachodnim - widoczny "w kwadracie" drzew w centrum kadru). Ta zapewne się nie spodziewała, że ktoś w tym dniu zakłóci jej spokój. Zobaczyć naraz dwie osoby - szok!

Obrazek

Szokiem dla mnie był stan zachowania kolejnego niemieckiego szlakowskazu. Wprawdzie napisy "Neurode" i zapewne "Königswalde" skute, ale pięknie zachowany jest romb GGV. Dawniej romb był wypełniony barwami -z prawej kolor "przypisany" Nowej Rudzie, z lewej ¦wierkom lub Włodzickiej Górze. Był to tzw. system docelowo-powrotny, polegający na tym, że mające formę rombu oznaczenia wszystkich szlaków zmierzających z różnych stron do poszczególnych punktów węzłowych (np. w tym wypadku do Nowej Rudy), miały skierowane w ich stronę połówki rombów oznakowane tym samym kolorem.

Obrazek

Obrazek

I jak tu sobie przy takim zabytku nie strzelić autoportretu?

Obrazek

Idźmy dalej - nikt nie woła! Bo turysta na rowerze pojechał, a ja nie chciałem wygłupiać się przed sarnami...

Obrazek

Znowu Sowie...

Obrazek

... i ponownie Sowie (ale już z najwyżej położonymi zabudowaniami Drogosławia)...

Obrazek

... i jeszcze raz Sowie (aby nie wiało nudą, to pstryknięte przez krzak róży)

Obrazek

W kierunku zachodnim asfalt, Krajanów i Góry Stołowe na horyzoncie

Obrazek

I w ten oto sposób doszedłem prawie do Nowej Rudy. I zaczęły się pola orne. Oczywiście rude. Bo w Nowej Rudzie prawie wszystko jest rude. Czerwona jest gleba...

Obrazek

Czerwone są porfirowe i melafirowe skały (fotki skał dałem we wcześniejszej relacji)
Dzisiaj nawet czerwony był las...

Obrazek

A i krowy najczęściej były czerwone (chociaż n tym zdjęciu niekoniecznie "najczęsciej")
Obrazek

I z tych czerwonych pól ponad czerwieniejącymi drzewami cały czas widoczne były Góry Sowie

Obrazek

W pobliżu znajdującej sie na grzbiecie kapliczki (pokazuje ją menel w swoim wątku Sudety ¦rodkowe w poście z 1 października 2012 r.) opuściłem szlak. Pamiętałem, że idąc nim wpakowałbym się w socjalistyczne blokowisko. Chciałem je sobie odpuścić. Skręciłem w lewo, czyli w kierunku wschodnim i mając taką panoramkę z Boguszą (639 m) i południowo-wschodnimi krańcami Gór Bardzkich...

Obrazek

... oraz rozpościerającymi się widokami na Nową Rudę (za nią południowa część Wzgórz Włodzickich z Górą Wszystkich ¦więtych i Górą ¦więtej Anny), zszedłem do miasta

Obrazek

Decyzja o zejściu ze szlaku okazała się być strzałem w dziesiątkę. Przechodziłem obok noworudzkiego cmentarza komunalnego. Tu każdego poruszyć musi kwatera z grobami ofiar największej katastrofy górniczej na dzisiejszych ziemiach polskich w XX w. W dniu 10 maja 1941 r. wybuch (wyrzut) dwutlenku węgla spowodował śmierć 186 górników z noworudzkiej kopalni "Ruben" (niektóre źródła podają liczbę 187 ofiar, wśród których było też dwóch Brytyjczyków - jeńców wojennych).

Obrazek

Obrazek

Nie była to niestety pierwsza noworudzka katastrofa górnicza. Obok znajduje się jeszcze jeden pomnik z wyrytymi nazwiskami 13 górników poległych w sierpniu 1923 r.

Obrazek

Noworudzkie pola górnicze były jeszcze miejscem wielu innych tragedii. Katastrofa z 1941 r. nie pojawiła się na pierwszych stronach światowych gazet. trwała przecież II wojna światowa. Znacznie większym szokiem dla Europy była śmierć 151 górników z kopalni "Wenzeslaus" w Miłkowie (dziś część Ludwikowic Kłodzkich), spowodowana również wybuchem gazu 9 lipca 1930 r. W ciągu kilku sekund niektóre rodziny straciły nawet 8 bliskich. Ostatnia noworudzka katastrofa górnicza miała miejsce 3 października 1979 r., kiedy wyrzut skał zabił siedmiu górników.

Z cmentarza kieruję się w stronę centrum. Przecinam ulicę mającą dosyć znanego w świecie (nawet w USA) patrona...

No, powiedzcie, czyż Nowa Ruda nie jest urocza?

Obrazek

Tak samo jak urocza jest znajdująca się w tej części miasta cała seria miłych dla oka i zwłaszcza naszych kieszeni (półlitrowy kufel napoju z pianką to wydatek góra 3,40 zł) punktów noworudzkiej gastronomii? A jeden od drugiego spośród tych przybytków oddalony jest średnio o 30-40 sekund dość wolnego spaceru (mam tu na myśli ciąg Bar Piwny - Mikuś - Maciek )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A po wyjściu z obojętnie której z tych knajpek - co widzimy? Barok widzimy... wszędzie widzimy barok.

¦więtego Jana Nepomucena

Obrazek

Barokowe portale barokowych kamienic

Obrazek

I tak dochodzimy do noworudzkiego Rynku, gdzie są kolejne knajpy, ale jest też i niebarokowy, lecz poźnoklasycystyczny XIX-wieczny ratusz, ale za to z barokową "wkładką", czyli wstawioną w północno-wschodnie naroże kamienną rzeźbą św. Floriana.

Obrazek

Obrazek

Połaziłem trochę po rynku. Zaczęło się wcześniej robić ciemno, bo to pierwszy dzień po przejściu na czas zimowy. Schowałem aparat i udałem się na stację kolejową. Ale nie tę znajdującą się najbliżej rynku. Miałem jeszcze dwie godziny do odjazdu pociągu w stronę Wałbrzycha, więc postanowiłem jeszcze trochę po okolicach Nowej Rudy potuptać. I tak przez Drogosław, niegdyś osobną wieś, stanowiącą dziś północne przedmieście Nowej Rudy, poszedłem do Zdrojowiska. I tam, na jednej z najsympatyczniejszych stacyjek na linii kolejowej Wałbrzych - Kłodzko (świetny punkt wyjściowy w Góry Sowie), zakończyłem swoją wycieczkę. Myślałem, że na tej stacyjce spotkam chociaż kilku turystów odwiedzających w tym dniu Góry Sowie, gdyż przystanek w Zdrojowisku dla schodzących z Kalenicy czy też z Popielaka to zdecydowanie najdogodniejsza meta, bardzo dobrze w niedzielę wieczorem skomunikowana z Wrocławiem (uwaga: ale nie w sobotę, bo pociąg po dziewiętnastej w tym dniu z jakichś dziwnych powodów nie jeździ). Gdzie tam, zupełnie nikogo!

Plecakowiczów spotkałem dopiero na stacji Wałbrzych Główny, gdy przesiadłem się do pociągu jadącego z Jeleniej Góry do Wrocławia. Karkonosze i Rudawy Janowickie miały w tym dniu wzięcie :lol:

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3156
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2013-11-04, 10:01

Cisy2 pisze: Skupiłem się bardziej na poniemieckich budynkach Bartnicy i przysiółka ¦wierków, Tunelu. Widok ze ¦wierkowej Kopy będzie taki sam za dziesięć, pięćdziesiąt i więcej lat, natomiast dni większości sudeckich chałup są już, niestety, policzone. Bo te z nich, które zostały gruntownie przebudowane, zatracając swoją pierwotną formę, to już jednak nie to.
dokladnie mysle tak samo... gory poczekaja, doliny nie..


Cisy2 pisze: Na wierzchołku Włodzickiej Góry stoi zrujnowana murowana wieża widokowa, wzniesiona w 1927 r.
Jest to najfajniejsza wieza widokowa jaka mialam okazje poki co odwiedzic!

Obrazek

Cisy2 pisze: No, powiedzcie, czyż Nowa Ruda nie jest urocza?
Zdecydowanie jest to obecnie moje ulubione polskie miasto, do ktorego zawijamy nawet jak trzeba nadlozyc 50 km! czy jestesmy kolo Wałbrzycha czy Radkowa (czy nawet Ząbkowic ;-) Dlatego tym bardziej mi wstyd ze nie widzialam tego cmentarza gorniczego :oops:

Gdyby jeszcze dalo sie tam wyczaic w tym miescie jakies miejsce noclegowe na zime utrzymane w klimacie lokalnej gastronomii ,zeby temperatura nie spadala tam ponizej +10 stopni...to zapewne bywalabym tam jeszcze czesciej.. Czas cieplych dni niestety taki krotki :-(

Cisy2 pisze:
Tak samo jak urocza jest znajdująca się w tej części miasta cała seria miłych dla oka i zwłaszcza naszych kieszeni (półlitrowy kufel napoju z pianką to wydatek góra 3,40 zł) punktów noworudzkiej gastronomii? A jeden od drugiego spośród tych przybytków oddalony jest średnio o 30-40 sekund dość wolnego spaceru (mam tu na myśli ciąg Bar Piwny - Mikuś - Maciek )
Ja mam jakiegos parszywego pecha do tego "Mikusia" chyba 5 razy zagladalam tam przez okno i zawsze byl zamkniety... Moze wiesc sie roznosi po miescie ze "idzie buba" i barykaduja drzwi? :-P

Cisy2 pisze: I tam, na jednej z najsympatyczniejszych stacyjek na linii kolejowej Wałbrzych - Kłodzko
Czym wyroznia sie ta stacyjka??
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2013-11-04, 13:26

Cisy, przepiękne wszystko. Zdjęcia, relacja i element naukowy. Kombinuję jakby to wykorzystać na jakiejś lekcji :lol: . Jak tu wcisnąć w jakieś zagadnienie podstawy programowej ;-)
byle do wakacji

ODPOWIEDZ