2-4.06.2011 Góry Opawskie i Masyw Śnieżnika

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Ariel Ciechańsk
Posty: 857
Rejestracja: 2010-12-02, 17:08
Lokalizacja: Skierniewice
Kontakt:

2-4.06.2011 Góry Opawskie i Masyw ¦nieżnika

Post autor: Ariel Ciechańsk » 2011-06-08, 10:20

Taaak. Zbliżał się miesiąc od ostatniego wypadu, organizm coraz natarczywiej domagał się swojej dawki krajobrazów bardziej wypukłych ;-). Pierw miała być weekendowa Kopa Biskupia - na przeszkodzie stanęło jednak pełne po brzegi schronisko i pogoda, która raczyła się skisić. Na szczęście co ma wisieć nie utonie i w sukurs przyszedł mój profesor zapytując jak z moim zaległym urlopem ;-). Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać - na 2 i 3 czerwca z chęcią uszczupliłem jeszcze zeszłoroczny zapas dni wolnych o kolejne dwa dni ;-).

W czwartek bladym świtem zapakowałem się do pociągu Regio i kilkoma kolejnymi tegoż typu wehikułami za jedyne 35 zł doczłapałem się planowo na 13 do Nysy.

Obrazek

W Nysie szybka przesiadka na PKS do Głuchołaz i po jakiś 40 minutach przybywam do tego miasta. Szybkie zwiedzanie, podziwianie wieży, odbicie pieczątki w punkcie informacji turystycznej i ruszam na Przednią Kopę. Po drodze zahaczam o D A R M O W ¡ publiczną toaletę.

Obrazek

Głuchołazy też zwracają uwagę sporą ilością wylegujących się tu i ówdzie sympatycznych futrzaków ;-).

Obrazek

Docieram na Przednią Kopę - zamiast fantastycznych widoków z wieży mogę tylko kontemplować jej posuwającą się degrengoladę :-(

Obrazek

W końcu pojawia się cel mojej dzisiejszej wyprawy - Kopa Biskupia

Obrazek

W końcu docieram do nikomu już niepotrzebnego przejścia granicznego w Kondratowie. Bliska perspektywa Kofoli, hranolek i syra sprawia, że radośnie przekraczam granicę i zaszywam się w pobliskiej knajpce. Pora dość późna więc decyduje się na szturm szczytu z czeskiej strony.

Obrazek


Kluczę niebieskim szlakiem, który conajmniej dwa razy sprawia mi trudności. Pierwszy raz, gdy skierowywany jest na łąkę i tak naprawdę nie wiadomo jak z tej łąki wychodzi. Drugi raz na rozdrożu poniżej ruin zamku czy grodziska, gdzie niknie wśród roślinności niezbyt widoczną ścieżką.
W końcu zziajany - bo górka niepozorna, ale stroma ;-) docieram do schroniska na Kopie Biskupiej, gdzie wita mnie już Raubritter ;-).

Obrazek

Piwko, pogaduchy z Raubritterem i jego szefem na górskie tematy i pora ewakuować się do łóżeczka. Na szczęście horda gimnazjalistów w tym specjalnie nie przeszkadza.

Rano zjadam śniadanko i wyruszam na wieżę. Za jedyne 20 kc podziwiam niestety nienajlepszą widoczność.

Obrazek

Obrazek

Wracam do schroniska - uwieczniam legendarne krawaty.

Obrazek

Żegnam się z Raubritterem i zaczynam schodzić do Jarnołtówka na PKS. Szlak żółty niby prosty, ale w pewnym momencie znika. Dochodzę do węzła. Łapię znów szlak żółty z nadzieją, że doprowadzi mnie do Gwarkowej Perci i ląduje znów na drodze, którą już szedłem. Decyduje się więc na szlak zielony, którego nie mam na mapie... Okazuje się, że poza drogowskazami nie istnieje on też w terenie <sic!!!>

PKS-ami z przesiadkami w Głuchołazach, Nysie i Kłodzku koło 17.15 docieram do Międzygórza. Nie pamietam o której jest zachód słońca więc ostro ruszam pod górę czerwonym szlakiem.

Obrazek

W końcu docieram do schroniska pod ¦nieżnikiem. Zziajany, ale za to w mapowym czasie 2.20 h ;-). Tu Jacek znacząco wzbogaca mój zbiór razitek ;-).

Obrazek

Tradycyjnie musiałem odbyć małą posiadówę z "Opatem".

Obrazek

Kontemplując przy okazji zachód słońca.

Obrazek

Obrazek

Rano raźno ruszam w kierunku Iglicznej. Bardzo szybko za plecami zostawiam ¦nieżnik.

Obrazek

Po trzech godzinach wędrówki przez Żmijowiec i rowerowym trawersem Czarnej Góry docieram do schroniska

Obrazek

Zwiedzam też sanktuarium i ruszam powoli do Ogrodu Bajek.

Obrazek

Tu zastaje mnie deszcz, który decyduje się przeczekać. Po deszczyku pierw szlakiem Ogrodu Bajek, a po jego zgubieniu na szagę schodzę w dół. W tem ślig i rozkraczając się pruje w kroku moje portki. ¦wiecąc gaciami schodzę do Międzygórza. Tu na ławce prowizorycznie je zszywam. Do autobusu 2.30 więc idę do Pizzerii na obiad.

O 17.30 autobus z sympatycznym kierowcą powozi mnie w kierunku Kłodzka. I w tym miejscu w sumie mógłbym zakończyć swą relację, ale największe przygody były dopiero przede mną :-D.

W Bystrzycy z autobusy wysiedli wszyscy prócz mnie i kierowcy. Wsiadły za to trzy kobiety. Jedna dziewczyna i dwie wydawać by się mogły stateczne 50-tki. Ponieważ ostatnia z nich nie zamknęła drzwi kierowca zwrócił się do niej z grzeczną prośbą o ich zamknięcie. To damulkę doprowadziło do złości pozwalając sobie na coraz złośliwsze uwagi w stosunku do kierowcy wygłaszane coraz głośniej. W końcu zwróciłem kobiecie uwagę ja, żeby się zachowywała ciszej. Po chwili w akompaniamencie złośliwych uwag na mojej głowie ląduje łapa paniusi sciągająca mi z niej badanę. Tego kierowcy było za wiele i połączył się z dyspozytorem w Kłodzku, żeby zawezwał policję. Po przyjeździe do Kłodzka policji oczywiście niet - paniusie się oddalają do pobliskiego pubu. W końcu dociera na dworzec patrol policji złożony z dwóch młodych dziewczyn. Wskazujemy im agresorki i obserwujemy uważnie sytuacje. Po jakimś czasie pani sierżant podbiega po radiowóz. Po paru minutach ląduje w nim bardziej agresywna z kobiet. Gdy idziemy odebrać dowód kierowcy Andrzeja młodsza z policjantek wzdycha tylko "Co za baby...". Akcja jednak nabiera rumieńców - ponieważ atmosfera przed pubem gęstnieje. Policyjny radiotelefon jest ciągle w użyciu... W końcu nad Kłodzkiem rozlega się przeciągły dźwięk policyjnej syreny i po chwili niemal z piskiem opon zajeżdża "suka" z której wysiada trzech tym razem policjantów. Po chwili druga z kobiet ląduje w radiowozie. Jeszcze moment i wesołe bractwo odjeżdża na kłodzką komendę.
Ja zastanawiam się zaś co dalej robić. Czy spać w PTSM-ie i w niedzielę jeszcze połazikować czy też może wracać. Mam ochotę połazić w okolicach Kudowy, ale autobus do Wawy jest jednak z Lądka. Decyduje się na odwrót i poszukanie jakiejś fajnej knajpki - to się nie udaje. Wracam na PKS do bankomatu - po chwili obok mnie zatrzymuje się radiowóz i pani posterunkowa prosi jeszcze o mój numer telefonu bo bardziej agresywna kobitka dopuściła się czynnej napaści na jej koleżankę... Teraz już spokojnie w otoczeniu okolicznego etabliszmentu piję piwko i bez problemów wracam do domu.

I tradycyjnie fotki na Picasie2
Pozdr.
CAr.

Awatar użytkownika
Hoffi
Posty: 2127
Rejestracja: 2009-01-20, 18:30
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Hoffi » 2011-06-08, 22:42

Hej Ariel,

bardzo lubię Twoje relacje. Są takie lekkie i zgrabnie napisane. Przyjemny, lekki wyjazd. Również lubię takie wyrypy. No i raczenie się Kofolą popieram!

Akcja z krewkimi pasażerkami to prawdziwe kino drogi :-) Dobrze, że nie musiałeś spędzić reszty dnia zeznając na komisariacie...;-)

Pozdrawiam!
Pozdrawiam, Hoffi
Dwoje wędrowców
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co Ci się trafi..."

Awatar użytkownika
Taja
Posty: 1567
Rejestracja: 2009-10-30, 23:12
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Taja » 2011-06-08, 23:25

Ze też taka wyprawa z Tobą mnie Ariel ominęła! I ta heca z babami autobusowymi! :shock: Ale niestety, magisterka goni, oj goni... Gdybyś się znów wybierał na Biskupią to daj znać :-D
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk

Awatar użytkownika
adamus
Posty: 1052
Rejestracja: 2009-07-17, 07:38
Lokalizacja: opolskie

Post autor: adamus » 2011-06-09, 07:16

oj połaziło by się bo to ciut od domu...
Nie musisz być najlepszy...staraj się by jutro być lepszym niż dziś...

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2011-06-09, 07:19

Ariel, kobieta Cię bije? ;-)
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Ariel Ciechańsk
Posty: 857
Rejestracja: 2010-12-02, 17:08
Lokalizacja: Skierniewice
Kontakt:

Post autor: Ariel Ciechańsk » 2011-06-09, 08:14

Hoffi pisze:Hej Ariel,

Akcja z krewkimi pasażerkami to prawdziwe kino drogi :-) Dobrze, że nie musiałeś spędzić reszty dnia zeznając na komisariacie...;-)

Pozdrawiam!
Pasażerki nieco nadużyły wyrobów, na które niegdyś monopol miało państwo ;-).
Taja pisze:Ze też taka wyprawa z Tobą mnie Ariel ominęła! I ta heca z babami autobusowymi! :shock: Ale niestety, magisterka goni, oj goni... Gdybyś się znów wybierał na Biskupią to daj znać :-D
Taju. Pewnie się wybiorę, bo to było zaledwie liźnięcie tego pasma ;-)
menel pisze:Ariel, kobieta Cię bije? ;-)
E tam bije. Może chciała mnie tylko pogłaskać :-P??
Pozdr.
CAr.

Awatar użytkownika
Piotr Gaj
Posty: 563
Rejestracja: 2008-11-28, 07:51
Lokalizacja: Miasteczko Śl.

Post autor: Piotr Gaj » 2011-06-10, 10:54

Nie żebym sie czepiał, ale wycieczka trochę chaotyczna. Przerzut z Jarnołtówka do Międzygórza to strata 4 godzin urlopu - i męczące telepanie się w PKSie. Proponowałbym na przyszłość wypad zaplanować bardziej rozsądnie i efektywnie.
Zdarzenie z autochtonami - pierwszorzędne.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechańsk
Posty: 857
Rejestracja: 2010-12-02, 17:08
Lokalizacja: Skierniewice
Kontakt:

Post autor: Ariel Ciechańsk » 2011-06-10, 11:21

Piotr Gaj pisze:Nie żebym sie czepiał, ale wycieczka trochę chaotyczna. Przerzut z Jarnołtówka do Międzygórza to strata 4 godzin urlopu - i męczące telepanie się w PKSie. Proponowałbym na przyszłość wypad zaplanować bardziej rozsądnie i efektywnie.
Wiem, że ten wypad był troszkę chaotyczny i de facto obrana strategi się zemściła w sobotę, kiedy wyszło, że nic sensownego na niedzielę już nie wymyślę. Zasadniczo miałem cztery dni wolnego i ogromny apetyt na Kopę Biskupią. A to znowu ciut mało. Dlatego transfer w Masyw ¦nieżnika. Gdyby mi nie zwiał PKS o 14.40 to bym pewnie tego samego dnia wylądował w Jagodnej. A tak pupa blada... Dlatego raczej nie będę powtarzał tego typu wyczynów. Ciagła wyrypa jednak daje lepsze wykorzystanie czasu.
Pozdr.
CAr.

ODPOWIEDZ