Góry Sowie spotkanie z nieznanym...

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2123
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Góry Sowie spotkanie z nieznanym...

Post autor: Marco » 2010-06-28, 16:19

Góry Sowie – spotkanie z nieznanym…

Eksploracja tej części naszego pięknego kraju chodziła mi po głowie już od dłuższego czasu (pierwszy raz pomysł przejścia pojawił się jakoś rok temu podczas przeglądania map tych terenów). Lecz zawsze na przeszkodzie stawały problemy logistyczne i własna wygoda (patrz powrót po auto zostawione w Walimiu bądź Srebrnej Górze w zależności skąd byłby początek wyprawy). Tym razem ten najważniejszy problem sam się rozwiązał, gdyż trafił się Mialoc, który na Wielkiej Sowie już był a reszta „sowiego łańcucha” mniej go interesowała. Zgadaliśmy się, iż on po drodze zdobędzie Chełmca i Borową a potem odbierze nas ze Srebrnej Góry. Krótkie wiadomości tekstowe i anons na forum sprawiły, iż uformowała się trzy osobowa ekipa w składzie: zielona, dc i ja chętna wyruszyć w nieznane. Co też zrobiła i o 7.30 rano zameldowała się w Walimiu skąd ruszyła żółtym szlakiem przez Małą Sowę ku przygodzie.

Podejście na Małą Sowę
Obrazek

Po godzinie czasu melduje się na Wielkiej Sowie i ku naszemu zadowoleniu jesteśmy tam sami. Co prawda wieża widokowa była zamknięta, ale udało nam się uniknąć tych dzikich tabunów, które w letnie weekendy obierają we władanie najwyższy szczyt tych gór.

Wielka Sowa
Obrazek

Ekipa w komplecie na szczycie.
Obrazek

Krótki rekonesans i kierujemy się do schronu Sowa gdzie pałaszujemy wcześniej przygotowane śniadanie. Stąd żółtym szlakiem idziemy w kierunku Koziego Siodła gdzie wkraczamy na towarzyszący nam już do końca naszej wędrówki szlak czerwony. Szlak ten poprowadzony jest samym środkiem głównej grani gór Sowich dlatego też naturalnym stało się wybranie go jako tego prowadzącego naszą wycieczkę. Z Koziego Siodła Kozią Równię, a następnie Przełęcz Jugowską w pobliżu której odwiedzamy na chwilkę Schronisko Zygmuntówkę.

Rymarz z zejścia na Przełęcz Jugowską.
Obrazek

Tu zielona zauroczona okazami miejscowej fauny postanawia nauczyć je podróżowania w inny sposób niż na ich własnych czterech łapach.

Nauka Jazdy
Obrazek

Po tym instruktażu wdrapujemy się na Rymarza skąd pierwszy raz widzimy panoramę Wielkiej Sowy.

Wielka Sowa z Rymarza
Obrazek

Obrazek

Popas pod Rymarzem
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niestety widoczność tego dnia nie jest najlepsza i ruszamy dalej poprzez Słoneczną osiągając Kalenicę (trzeci co do wielkości szczyt Gór Sowich) gdzie znajduje się nadszarpnięta zębem czasu i rdzy stalowa wieża widokowa. Wdrapujemy się na nią i w oddali jak przez mgłę widzimy ¦lężę oraz ostatni już raz kulminację Wielkiej Sowy.

Wielka Sowa z Kalenicy
Obrazek

Szybko schodzimy po trzęsących się metalowych schodkach i ruszamy w dalszą część zaplanowanej trasy osiągając Przełęcz Woliborską. Można zauważyć, iż przełęcz ta dzieli cały masyw Gór Sowich na dwie części, tę pierwszą już przez nas odkrytą czyli od Wielkiej Sowy jako te bardziej zadbaną. Tzn. wiaty na spoczynek i zjedzenie czegokolwiek na przełęczach lub szczytach. Oznakowanie nazwami ważniejszych wierzchołków itp. Od przełęczy w stronę Srebrnej Góry nie spotykamy już takich „rarytasów” w postaci „małej architektury górskiej”.
Druga część wyrypy przebiega w szybkim tempie gdyż ta część charakteryzuje się niewielkimi różnicami wzniesień i tylko przebyte do tej pory kilometry dają o sobie znać.
Po 7 godzinach i 45 minutach osiągamy nasz końcowy przystanek czyli Twierdzę w Srebrnej Górze skąd zgarnia nas Mialoc (miał równie udaną wyprawę) i wracamy do domku.

Twierdza Srebrna Góra
Obrazek

Podsumowując wyrypa ze względu na tereny i towarzystwo ze wszech miar udana. Góry Sowie poznane od środka i na pewno odwiedzone zostaną w porze zimowej aby poczuć ich urok w białej szacie. Paradoksalnie dopiero teraz zaglądając do najnowszego nr npm widzę, iż gazetka proponuje podobną wycieczkę do naszej. Prorok czy co…??? ;-)
...only way to cure stupidity is death...

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2010-06-28, 20:56

Takie relacje przynoszą czasem cenne informacje personalne ! Miło wiedzieć, że szanowny dc wciąż żyje ;-)

Zdjątko zielonej z kozą na taczkach - genialne ! Według mnie - nagroda world press photo się należy :mrgreen:

Awatar użytkownika
Hoffi
Posty: 2127
Rejestracja: 2009-01-20, 18:30
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Hoffi » 2010-06-28, 22:18

Szedłem tą trasą dwukrotnie i należy ona do moich ulubionych sudeckich dróg...

P.S. Czy na Kalenicy nadal dużo śmieci przy wieży widokowej? Za każdym razem jak tam jestem, nie są uprzątnięte i wylewają się na zewnątrz.

A jak schronisko Sowa w środku? Przyjemnie i miło czy neutralnie?

Fajna relacja przed snem, pozdrawiam ;-)
Pozdrawiam, Hoffi
Dwoje wędrowców
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co Ci się trafi..."

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2010-06-29, 05:45

Ja tą trasą chodziłem kilkakrotnie (w obie strony). Najbardziej pamiętną była wyprawa z maja 2006 r., kiedy to po ostrej zimie w Górach Sowich leżały całe hektary lasu (śniegołomy) i trzeba było lawirować między powalonymi drzewami (zaliczyłem wtedy dwukrotnie glebę ze stelażem na plecach - nic przyjemnego :roll: ).

Awatar użytkownika
tomasz7
Posty: 1239
Rejestracja: 2010-03-15, 16:20
Lokalizacja: Trzebnica
Kontakt:

Post autor: tomasz7 » 2010-06-29, 05:51

Tak,tak wspólne wypady o wiele ciekawsze niż samotne eksplorowanie naszych bliskich górek;)
Taczkami przez góry sowie?z kozą ? Dobra ciekawostka przyrodnicza;P
Stworzony by biec
W pogodni za swoim dniem...

Awatar użytkownika
Gregor
Posty: 369
Rejestracja: 2009-06-23, 10:00
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gregor » 2010-06-29, 06:13

tomasz7 pisze: Taczkami przez góry sowie?z kozą ? Dobra ciekawostka przyrodnicza;P
Oprócz kozy, można sobie wybrać inne zwierzę - z tego co pamiętam, u Pana Bogdana w Zygmuntówce, istny zwierzyniec :-)
"Nie ma czego szukać moczarów. W górach żyć należy!
Szczęśliwymi nozdrzami znów oddycham górską wolnością!"
Friedrich Nietzsche

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5606
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2010-06-29, 08:50

Fajnei! :mrgreen: Też się cieszę, że kolega Dc ma się dobrze! ;-)
G. Sowie darzę sentymentem szczególnym, moje pierwsze górskie eskapady miały tam miejsce.
A co do "Zygmuntówki", to mieliśmy tam zimą AD2010 zlocik innego forum :oops: i naprawdę polecam. A poranna jajeczniczka Pana Bogdana po wieczorenj imprezie...bezcenne!
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2010-06-29, 09:07

Było "ich troje" na Wlk.Sowie,byli sami.... i nie wzniecili ognia,pojechali bez kiełby grillowej...
ja bym ich zbanował.. :mrgreen: :mrgreen:

ps.Sowie są w pytę,pomimo,że fajna impreza proszę przygotować dzienniczki,wpiszemy uwagę.. :-D
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2123
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2010-06-30, 14:44

Hoffi pisze:P.S. Czy na Kalenicy nadal dużo śmieci przy wieży widokowej? Za każdym razem jak tam jestem, nie są uprzątnięte i wylewają się na zewnątrz.

A jak schronisko Sowa w środku? Przyjemnie i miło czy neutralnie?
Kalenica - dość czysta była tym razem. Tylko wieża sprawia wrażenie mało stabilnej i nadszarpniętej zdrowo przez rdzę.
A schronisko - trudno określić. Byliśmy w takiej porze, że jeszcze niko w nim nie było. Przypuszczam iż z racji położenia są w nim tłumy więc raczej byłoby omijane przez nas z daleka ;-)
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
Dc
Posty: 861
Rejestracja: 2008-12-21, 16:05
Lokalizacja: Sosnowiec/Jasienica

Post autor: Dc » 2010-06-30, 16:58

Satan pisze:Fajnei! :mrgreen: Też się cieszę, że kolega Dc ma się dobrze! ;-)
Dobrze się ma, ale szybko i czasu brak. ;-)

Dzięki za jak zawsze miłe towarzystwo i... jedzenie. Następnym razem proszę, aby wszystkie jajka były dogotowane jak trzeba. :-P
Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny niż mniema.

ODPOWIEDZ