Tydzień z Orłowiczem

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Kornel
Posty: 4
Rejestracja: 2009-05-25, 21:07
Kontakt:

Tydzień z Orłowiczem

Post autor: Kornel » 2010-06-26, 13:12

W zeszłym roku wybrałem się na 11-dniowy spacer Głównym Szlakiem Beskidzkim http://kornel-1.webpark.pl/gsb.htm tym razem postanowiłem poprzypominać sobie Sudety. A że Główny Szlak Sudecki jest krótszy - uwinąłem się z nim w tydzień ;-)

Dzień 1. (fragment)
Idę zatem swoim równym krokiem w stronę Polany Izerskiej. Słońce przygrzewa, ptaszki śpiewają, idzie się więc dobrze. Prawie dobrze! Od czasu do czasu trafiają się na wypłaszczeniach bardziej mokre odcinki, trzeba przedzierać się przez borówczane krzaki lub balansować na wpół zatopionych kamieniach. Ale droga ogólnie podoba mi się. Z tamtych młodzieńczych ;-) wędrówek zapamiętałem Góry Izerskie jako ciąg wiatrołomów, wpół-uschniętych lub po prostu martwych połaci iglastych lasów. Były to przygnębiające widoki. Dziś klęska ekologiczna spowodowana osłabieniem drzewostanu dwutlenkiem siarki a później atakiem robactwa, wydaje się być już przeszłością. Wszystko wokół się zieleni a błękit nieba odbija w kałużach. No i jak pusto! Na całej trasie pod Wielki Kamień spotykam ledwie jednego wycieczkowicza. Siadł sobie na ławce i rozkoszuje się panoramą Izerów.
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/swisni.htm

Obrazek

Dzień 2. (fragment)
Zaczął siąpić deszcz. Niby leciutki, ale wiem, że w końcu przemoknę. Nie zdejmując butów zakładam więc na płócienne spodnie - drugą parę, ortalionowych. No, jakoś się wcisnąłem! Gorsza sprawa z plecakiem. Zapomniałem wziąć pokrowiec, muszę więc improwizować zarzucając kurtkę na plecaczek. Kaptur wciąż mi spada na oczy, sznureczki ściągacza dyndają wesoło wokół głowy. Idę.

Za chwilę lokalna atrakcja - leśne ruiny. Kilka ceglano-kamiennych łuków, resztki ścian. Prawdopodobnie to resztki świątyni prasłowiańskiego boga ¦mieciosława. Tak sądzę po wielkich stertach odpadków, którymi zasłana jest okolica. Później dostrzegam kilka skałek skrytych między jaworami i bukami. Nie są dla mnie na tyle interesujące, by zbaczać ze szlaku. Przejaśnia się: kończy się las i ustaje deszcz.
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/snilub.htm
Obrazek

Dzień 3. (fragment)
Teraz czeka mnie monotonna wspinaczka na Lesistą Wielką, najwyższe wzniesienie w tej części Gór Kamiennych. Początkowo szlak prowadzi starym lasem pod wierzchołek Suchej Góry (777 m n.p.m.). Ta część lasu jest bardzo zdewastowana, drzewostan przerzedzony, krzyżujące się drogi pokazują ułańską fantazję kierowców ciągników zwożących drzewa. Pogoda znów się pogorszyła, siąpi deszcz. Im wyżej, tym bardziej mglisto. Wiatr się wzmaga, drobne kropelki wody sieką po twarzy. Przed szczytem Lesistej (851 m n.p.m.) trochę chaszczy i w końcu wierzchołek w pobliżu dorodnego drzewa. Kwadrans później docieram do wiaty. Z trudem ściągam przemoknięte wełniane skarpety. Czy mam jeszcze inne, suche? Naiwnie zaglądam do plecaka. W czasie wędrówki testuję systemy wodoszczelne w postaci różnych kombinacji worków foliowych. Niestety, gore-texy według mojego pomysłu nie spełniają swej roli :-(
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/lubrze.htm
http://kornel-10.webpark.pl/gss/img_2155.jpg

Dzień 4. (fragment)
Teraz czeka mnie wizyta w sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej na Górze Wszystkich ¦więtych. Nastrój mam jednak mało religijny, zważywszy, że idę wymachując niedoschniętymi wciąż gatkami. Szlak zbacza z szosy, zaczyna się droga krzyżowa. Stacje z płaskorzeźbami wykonanymi z metalu z pewnością nie są dziełami sztuki. Ale przyznaję, że dla wiernych pokonanie tej drogi z 30-centymetrowymi schodami może być męczące. Wędrówce towarzyszy mi ogłuszający dźwięk dzwonów. Trwa dobre 20 minut. Przypominają mi się wszystkie świątynie położone w górach, do których musiałem się wspiąć: nocny spacer do klasztoru św. Sergiusza w Maalouli, świątynia buddyjska w P.N. Tereldż, świątynia lamajska w Xiewu... Te wizyty zawsze były dla mnie ważne i szczególne. Z ciekawością więc zaglądam do kościółka. Jest otwarty, ale pusty. I raczej bez nastroju. To nic. W planach mam jeszcze Sanktuarium Matki Bożej na Iglicznej, może tam będzie inaczej.
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/rzewam.htm
Obrazek

Dzień 5. (fragment)
Opuszczam Karłów. Czeka mnie półtoragodzinna droga na Błędne Skały. Szybko się przekonuję, że będzie to makabra. Deszcz wcale nie zelżał, pada nieustannie. Taplam się w błocie, przeskakuję z kamienia na kamienia na kamień, z korzenia na korzeń. ¦rodkiem ścieżki spływa woda, "pobocze" jest nasiąknięte wodą jak gąbka. Po pół godzinie teren wypłaszcza się, w miarę jak osiągam Lisi Grzbiet. Zaczynam żałować, że nie mam kajaka. Tu nawet przy dobrej pogodzie teren jest podmokły a co dopiero teraz. Z jednej strony zły jestem na to co widzę wokół, z drugiej strony przyjmuję sytuację ze spokojem. Jest jak jest.
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/wamdus.htm
Obrazek

Dzień 6. (fragment)
Do schroniska "Orlica" w Zieleńcu pozostało ponad półtorej godziny, mżawka już dawno ustała, pojawiła się w zamian mgła. Znak informacyjny "Punkt widokowy" przyjmuję z rozbawieniem ;-) Idę więc sobie wygodnie drogą, tak zresztą będzie przez większość dnia - Dzień Asfaltu. Nie protestuję zbytnio - przynajmniej będę miał w miarę suche nogi.
A w lesie cicho, jak makiem zasiał. Ptaki umilkły, znikły gdzieś wśród ogarniętych mgłą drzew. Taka mgła w lesie jest bardzo fotogeniczna, stwierdzam. "Oczywiście, jeśli nie trzeba akurat szukać w nim drogi!" - dodaję w myśli. Minąłem już węzeł szlaków pod Orlicą, tu tablica poświęcona Heinrichowi Rübartschowi - lokalnemu prekursorowi turystyki, do Zieleńca już niedaleko. W pobliżu znajduje się torfowisko, onegdaj odwiedziliśmy z Sergiuszem tamtejszy rezerwat. Wizyta w mglisty poranek też miałaby swój urok, ale... dziękuję!
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/dusigl.htm
Obrazek

Dzień 7. (fragment)
Stroma ścieżka została zaanektowana przez strumyk spływający po zboczu. Wymywa coraz bardziej glebę odsłaniając śnieżnobiałe okruchy kwarcu. Może gdybym bliżej Sudetów mieszkał lub miał więcej czasu, to bym pochodził tu z młotkiem. Ale zbieranie kamoli nie jest w moim życiu już tak ważne. Wystarczy mi, że troszkę zaraziłem mineralogią syna - przywiózł mi właśnie z Etny kilkukilogramowy kęs lawy.
Im wyżej - tym ładniejsze widoki! To zasłużona nagroda za moje wczorajsze moczenie nóg. Błękitne niebo poznaczone lekkimi muśnięciami cirrusów. Dokąd okiem nie sięgnąć - góry... góry... góry. A u mych stóp - skałki i krzaczki borówkowe. Mniam!
Całość: http://kornel-1.webpark.pl/iglpac.htm
Obrazek

No cóż -
Ogólnie jestem zadowolony z sudeckiego spaceru. Trudno mieć pretensje do
pogody, pewnie, że gdyby była lepsza – ładniejsze miałbym zdjęcia i suchsze
buty. Ale wiosenne brodzenie po wodzie tez ma swój urok ;-)

Kornel
http://kornel-1.webpark.pl

PS. Sorry, jeśli któryś obrazek się nie wyświetla :( te durne limity...

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 1490
Rejestracja: 2008-11-18, 12:37
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Post autor: Jarek » 2010-06-29, 09:12

No,pięknie śladami Orłowicza :-) swego czasu Orłowicz chadzał słynnymi wycieczkami Sierpniowymi,nawet książka taka jest; Tomasz Kowalik Wycieczki sierpniowe Mieczysława Orłowicza PTTK Warszawa 1989,polecam
"Góry dają człowiekowi, poprzez zdobywanie wzniesień nieograniczony kontakt z przyrodą – poczucie wewnętrznego wyzwolenia, oczyszczenia, niezależności"...

ODPOWIEDZ