Niedziela w Górach Sowich

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Leuthen

Niedziela w Górach Sowich

Post autor: Leuthen » 2009-10-05, 14:41

Jesień w Sudetach (nie tylko w Rudawach Janowickich ;-) ) to coś pięknego. Bardzo chciałem się wyrwać w październiku w złoto-czerwono-brązowe Góry Sowie. Problemem jest jednak natłok zajęć i obowiązków w tym miesiącu. Gdy więc w minioną sobotę wpadłem na to, że nazajutrz nie mam żadnych zobowiązań, decyzja była prosta - trzeba przekonać dziewczynę na wypad na Wielką Sowę (1015 m). Dziewczyna-turystka, więc poszło gładko 8-)

4.10.2009
O godz. 8.50 rano wysiadamy z autobusu w Bielawie. Długi marsz przez Bielawę i Nową Bielawę do "Leśnego Dworku", skąd niebieski szlak w te pędy nas powiódł do szczytu wysokiego, z Sową związanego :mrgreen: Czasówki na mapie sugerowały, że Królową Sudetów ¦rodkowych zdobędziemy dopiero za 5 godzin, ale my spacerkiem doszliśmy w niecałe 4 ;-)

Pogoda niezbyt (zbiera się na deszcz), nieprzyjemny wiatr z północy, ale ludzi na wierzchołku niedużo. Siadamy sobie na ławeczce (widoczność niezbyt, więc nie ma co płacić 4 zł i pchać się na wieżę widokową) i wcinamy śniadanie. Patrzę, a tu dwa typki rzucają nożem w żywe drzewo :!: Masakra :!: Już chcę do nich podejść i zaproponować eksperyment - wbijanie tegoż noża w ich nogi, gdy sobie idą... No cóż, nie wiem, czy to lepsze dla nich czy dla mnie :roll:

Na szczycie siedzieliśmy niecałe pół godziny. Potem schodziliśmy w stronę Przełęczy Jugowskiej. ¦rednio co trzeci turysta ma ze sobą psa. W życiu nie widziałem tylu psów w górach naraz! Co to - nowy model polskiej rodziny: 2 + pies?

Na szczyt (tj. w drugą niż my stronę) idzie sporo ludzi. Gdy dochodzimy na przełęcz, to wiemy czemu. Jest po prostu ZAPCHANA autami. Dominują rejestracje dzierżoniowskie, ale są też inne. No tak - zjedli obiadek, to sobie wjadą na 805 m n.p.m. i podejdą te 210 m różnicy do szczytu - a potem fotki na NK, że się było na Wielkiej Sowie :-P

Z przełęczy schodziliśmy zielonym szlakiem do Kamionek. Dobrze, że mieliśmy porządną mapę, bo inaczej tobyśmy chyba w Rościszowie wylądowali. Ciekawe, na co idą moje PTTK-owskie składki - bo na pewno nie na poprawę oznakowania szlaków w Górach Sowich :roll: Jeszcze niedawno czytałem artykuł o tym, że turyści skarżą się na oznakowanie szlaków w tym rejonie. Od 5 (a może i więcej?) lat się ono nie zmienia, pardon - pogarsza się :roll:

Doszliśmy do Kamionek na przystanek "trójmiejskiego" MZK. Patrzymy na rozkład - za 26 minut mamy autobus do Dzierżoniowa. No spoko - w niedzielę jeździ co 1,5 godziny, to mamy fart. Ale nie będziemy stać bezczynnie - łapiemy stopa :!:

Jedzie sobie jeden samochód, drugi, trzeci, czwarty... Ni hu hu... Jedzie auto z Warszafki. Łapiemy dla przyzwoitości, no ale oczywiście się nie zatrzymało :mrgreen: W końcu zadziałały prawa statystyki. Do przystankowego pit-stopu zajeżdża piękny bolid na blachach DDZ. Bardzo miło :-) W środku dwóch przesympatycznych panów, z którymi przegadaliśmy całą drogę do Dzierżoniowa rozmawiając o wielu sprawach - np. o turystach górskich w garniturach albo o panienkach, co to na sylwestra w góry zabrały swoje najlepsze kiecki i poszły w nich do lasu po drewno na ognisko noworoczne, a tu zaspy :mrgreen: Poznaliśmy także lokalizację lokalu z najlepszymi lodami w Pieszycach, gdzie się zjeżdża cała okolica (ale nie zdradzę szczegółów, bo jeszcze nam wszystkie zjecie :-P ). Nasi dobrodzieje byli tak uczynni, że podrzucili nas na sam dworzec PKS. Dzięki podróży na stopa zdążyliśmy na wcześniejszy autobus do Wrocławia. Dopiero na Bielanach zaczął padać deszcz, który zresztą okazał się przelotny. Niedziela w Górach Sowich okazała się wielce udana ;-)


PS Jeśli chcecie obejrzeć kolory jesieni w Sowich, zajrzyjcie tam za tydzień-dwa. Na razie jest zielono :lol:

Awatar użytkownika
cthulhu
Posty: 1010
Rejestracja: 2009-07-31, 10:21
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Post autor: cthulhu » 2009-10-05, 18:04

Leuthen zapodaj jakieś fotki z tej wyprawy. Ale masz fajnie, że tak blisko mieszkasz tych gór. Ja tylko raz w życiu byłem w tamtych stronach i to na parę dni tylko niestety. Nie mogę się doczekać tego dnia kiedy znowu tam zawitam. Mhhh... sztolnie, lasy, góry pełne tajemnic. Urzekły mnie te okolice.
Nie sądź zbyt krytycznie tych co to samochodami podjeżdżają na przełęcz a stamtąd idą na szczyt ;-) Samemu będąc tam ze znajomymi tak zrobiliśmy owego majowego weekendu. Po całodniowym zwiedzaniu tamtych rejonów udało mi się przekonać resztę ekipy by zahaczyć o Wielką Sowę. A muszę dodać, że byli to znajomi co to do górołazów nie należą. Opcja podjechania na przełęcz przekonała ich a ja mogłem cieszyć oko widokiem tej słynnej pocztówkowej wieży :mrgreen:
Obrazek
Z tego co pamiętam to faktycznie mieliśmy problemy ze znalezieniem szlaku i na rozwidleniach rozłączaliśmy się by sprawdzić, która droga jest prawdziwa. Skończyło się na tym że na szczyt wyszliśmy przecinką przy wyciągu narciarskim :-)
Co do stopów to jest pod wrażeniem tego, że do do dzisiaj funkcjonuje ten jakże ciekawy środek transportu. Będąc dwa tygodnie temu w Bieszczadach spotkałem ludzi z Gdańska, Jarosławia, Warszawy co tak właśnie podróżowali. (przy okazji - POZDRO- dla sympatycznej Justyny co jechała z nami stopem do Cisnej, a potem do Woli Michowej na spotkanie :mrgreen: )

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2009-10-05, 21:35

Bardzo chętnie wrzuciłbym fotki, ale zapomniałem na tą wyprawę zabrać aparat :evil:
W Sowie faktycznie mam blisko (autobus na trasie Wrocław-Bielawa jechał 70 minut) i często korzystam z tego dobrodziejstwa ;-)
Cóż, zapchany parking na przełęczy Jugowskiej to symbol turystyki masowej. Z jednej strony to fajnie, że dzięki temu ci "mniej zapaleni" mogą wejść na Wielką Sowę, z drugiej... No właśnie. Reszta jest milczeniem :mrgreen:
Wieżę widokową (już ponad stuletnią :!: ) pamiętam jeszcze z czasów przed remontem, kiedy nie wyglądała jak latarnia morska :-P Wówczas nie było jeszcze pobliskiego przekaźnika telefonii komórkowej - leżał gotowy do postawienia ;-)
Autostopowanie ma się dobrze i wiele razy z niego korzystałem, choć palmę pierszeństwa dzierży w tym zakresie moja dziewczyna, która np. w zeszłym roku na stopa dojechała z Wrocławia w Tatry :-)

PS Relacja z zeszłorocznego jesiennego wypadu w Sowie dostępna jest na blogu Aliny
http://floydianka.blogspot.com/2008/10/gry-sowie.html

Dariusz
Posty: 341
Rejestracja: 2009-09-06, 22:57

Post autor: Dariusz » 2009-10-16, 11:45

Jeden z październikowych weekendów (10-11.10.) też spędziłem w Górach Sowich. Na Wielkiej Sowie pogoda niestety nie dopisała - mżawka, mgła, więc nici ze zdjęć. Dla przykładu daję jedno - schronisko "Wielka Sowa" ;-) :lol:
Obrazek

Złapałem okazję, żeby zaliczyć odnowioną latarnię morską, bo w maju ub. r. to - choć pogoda idealna i żadnych ludzi - czekałem od 8 do 9 i nikt się nie pojawił. Okazja kosztowała mnie 6 zł (normalny i ulg.) i żadnych widoków :cry:

Za to w niedzielę pogoda lepsza. M.in. przypomniałem sobie jak wygląda Zamek Grodno. Dołączam kilka jesiennych fotek.

Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek
Ostatnie zdjęcie specjalnie dla Leuthena ;-)

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2009-10-16, 13:36

Dariusz pisze:Ostatnie zdjęcie specjalnie dla Leuthena
Dzięki :mrgreen:
Ostatnio na zamku Grodno byłem w lipcu ubiegłego roku i też "sfociłem" tą armatę, ale z boku ;-)

ODPOWIEDZ