W wiosce na końcu świata...

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Łukasz M
Posty: 601
Rejestracja: 2008-11-30, 11:46
Lokalizacja: Wielkopolska

W wiosce na końcu świata...

Post autor: Łukasz M » 2009-08-30, 18:57

Trzeciego, a właściwie już czwartego sierpnia o pół do drugiej w nocy wsiadamy na szamotulskiej stacji do pociągu. Przed nami kilka godzin jazdy i dwie przesiadki. Dzięki bałaganowi panującemu na PKP… na kolejne pociągi czekamy o wiele krócej. I tak przed ósmą wysiadamy w Kłodzku. Sprawdzamy rozkład autobusów, a potem idziemy na stare miasto. Gdy o dziewiątej otwierają Twierdzę idziemy ją zwiedzić. Zet po raz pierwszy, my już drugi. Po jedenastej wsiadamy do rozklekotanego autobusu i ruszamy w kierunku Gór Stołowych. W czasie jazdy zaczynam już przysypiać. W końcu jednak docieramy do Pasterki – wsi na końcu świata. Podczas marszu z przystanku do schroniska rozbudzam się zupełnie i nie mogę się doczekać wycieczki na Szczeliniec. Najpierw jednak docieramy do schroniska. Meldujemy się, jemy coś, rozpakowujemy, aż wreszcie gotowi do wyjścia stajemy przed schroniskiem. Ruszamy na Szczeliniec Wielki. Po około godzinie stajemy na szczycie. Widok jest piękny. Robię zdjęcia. Potem zaglądamy do schroniska. Jemy szarlotkę. Pięć Stawów to to nie jest, ale też dobre. Gdy talerze są już puste idziemy przejść labirynt skalny. Formy skalne na Szczelińcu są niesamowite. Znów zdjęcia. Po wyjściu z labiryntu schodzimy w dół. Do Pasterki idziemy szlakiem okrążającym Szczeliniec Mały. I tak minął nam dzień pierwszy.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Następnego dnia wstajemy po ósmej, by godzinę później ruszyć szlakiem prowadzącym z Pasterki w Błędne Skały. Prowadzi on prze niewielką wioskę – Ostrą Górę. Tuż przed wejściem w Błędne Skały robimy postój na drugie śniadanie. Robimy też sesję zdjęciową na skalnym tronie. Najedzeni wchodzimy do labiryntu. Musimy go okrążyć, bo główne wejście znajduje się od strony Kudowy Zdroju. Przed wejściem kupujemy oscypki. Nie smakują tak jak te z Chochołowskiej, ale też są smaczne. W końcu wchodzimy do labiryntu. Jest świetnie, choć na Szczelińcu podobało mi się bardziej. Po wyjściu z Błędnych Skał zatrzymujemy się na chwilę przy bufecie, a potem ruszamy w kierunku Kudowy Zdroju. Idziemy przez Bukowinę Kłodzką, by dotrzeć do Pstrążnej. Tam skręcamy za znakami żółtymi by zobaczyć skansen. Fajne eksponaty, szkoda tylko, że nieopisane. Po wyjściu z muzeum idziemy dalej szlakiem żółty by w końcu go zgubić. O tym, że zabłądziliśmy przekonujemy się dopiero, gdy widzimy słupki graniczne. Szybko więc wracamy do ostatniego żółtego znaku i szukamy właściwej drogi. Potem już bez niespodzianek docieramy do Czermnej, gdzie zwiedzamy ruchomą szopkę (niesamowite, że stworzył ją jeden człowiek), Szlak Ginących Zawodów i Kaplicę Czaszek. Jeśli o nią chodzi, to spodziewałem się zupełnie czego innego. Z Czermnej idziemy do Kudowy Zdroju. Tam szukamy dworca autobusowego, który okazuje się zwykłą zatoczką i tablic z rozkładem. Niestety, ostatni autobus do Karłowa odjechał dwie godziny temu. Jedziemy więc taksówką. W Karłowie robimy zakupy, a potem pieszo do Pasterki.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Trzeciego dnia idziemy do Karłowa, by stamtąd ruszyć szosą w kierunku zielonego szlaku, który doprowadzi nas do torfowiska Niknąca Łąka. Potem idziemy obejrzeć Skalne Grzyby. O ile pierwsze napotkane przez nas formacje skalne przypominają grzyby, to następne już nie. Od Skalnych Grzybów idziemy w kierunku Radkowa. Odbijamy jednak wcześniej do Wodospadów Pośny. Stamtąd idziemy najpierw lasem, a później łąkami prosto do Pasterki. Wieczorem wychodzimy jeszcze na nocny spacer po łąkach.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Ostatniego dnia znów na początek ruszamy do Karłowa. Zet jedzie do Dusznik Zdroju taksówką. To przez jej chorą nogę. My idziemy na Lisią Przełęcz i dalej do Fortu Karola. Roztacza się stamtąd piękna panorama. Po zejściu z góry Ptak, na której mieści się fort idziemy w kierunku Białych Skał. Są to jasne formacje skalne. Nie możemy się oprzeć pokusie wejścia na niektóre z nich. W końcu jednak je opuszczamy i idziemy do Skał Puchacza, by dalej drogą nad urwiskiem (nie spodziewałem się w tych górach łańcuchów) i szlakiem przypominającym mi raczej tor saneczkowy do Dusznik Zdroju. Tam zostawiamy bagaże na dworcu i idziemy do Schroniska „Pod Muflonem”. Roztacza się z niego piękny widok na Duszniki. Jemy obiad, a potem deser w postaci szarlotki. Robimy zdjęcia na tronie, bawimy się z psem o imieniu… Muflon. W końcu jednak trzeba schodzić. Wieczorem odjeżdżamy do domu. Znów czeka nas kilka godzin w pociągu, a potem kilka miesięcy oczekiwania na kolejny wyjazd w góry.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

P.S. Trochę późno tą relację wstawiam, ale wcześniej jakoś motywacji i czasu nie było ;-)

Awatar użytkownika
Mordimer
Posty: 1521
Rejestracja: 2008-12-02, 11:38
Lokalizacja: G.ŚLĄSK
Kontakt:

Post autor: Mordimer » 2009-08-30, 19:10

To fajnie że znalazłeś motywację i czas :-P

Bardzo ciekawa wycieczka.

Gratuluję i życzę takich jak najwięcej

Awatar użytkownika
Mrówek z lasu
Posty: 145
Rejestracja: 2009-01-01, 19:09
Lokalizacja: Nowa-Huta

Post autor: Mrówek z lasu » 2009-09-01, 09:39

Znam te miejsca :) gratuluję pomysłu że na piechotę. My zrobiliśmy te same szlaki mając samochód i nocleg w Dusznikach- Podgórzu
Natalia M.
"Gór mi mało i trzeba mi więcej"

Awatar użytkownika
Qwint
Posty: 1253
Rejestracja: 2009-01-06, 14:00
Lokalizacja: Magiczny Kraków
Kontakt:

Post autor: Qwint » 2009-09-01, 13:30

Fajnie opisana i z ciekawymi zdjęcia... :-)
qrcze ciekawe kiedy znajdę czas żeby zawitać w tamte okolice... :-/
góry to nie miejsce, góry to stan świadomości...
I tylko jedno może unicestwić marzenie- strach przed porażką

Awatar użytkownika
Basia
Posty: 37
Rejestracja: 2008-11-29, 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Basia » 2009-09-01, 16:17

piękne zdjęcia i fajnie opisane wycieczki. Aż miło poczytać. Góry Stołowe mają swój klimat i urok - wiem co mówię, bo w Kudowie kilka lat mieszkałam, tak więc znam tamte szlaki ;-)

Łukasz M
Posty: 601
Rejestracja: 2008-11-30, 11:46
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: Łukasz M » 2009-09-01, 18:54

Mrówek z lasu pisze:gratuluję pomysłu że na piechotę
Najpierw miało być samochodem, ale że ten odmówił posłuszeństwa, a poza tym był potrzebny na nizinach, to chcąc nie chcąc pojechaliśmy pociągiem. I chyba dobrze ;-)

ODPOWIEDZ