Niebieski szlak Brzeźnica - Kacwin by menel

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Niebieski szlak Brzeźnica - Kacwin by menel

Post autor: menel » 2018-09-21, 10:54

Kłaniam się,

jestem po przejściu kolejnego szlaku długodystansowego znaczonego kolorem niebieskim. To chyba najmniej znany szlak długodystansowy w polskich Beskidach. To dla mnie o tyle ważna rzecz, że jest przedostatnim szlakiem, który został mnie do skompletowania długodystansowych szlaków w polskich Beskidach. Odłogiem leży jeszcze Mały Szlak Beskidzki, na który czas się zbliża.Twierdzę, że robić takie trasy najlepiej jest samemu, to i teraz nie odbiegłem od tej zasady. Niebawem zapodam relację z przejścia szlaku ww. A zajaweczka jest rzeczą świętą.. :mrgreen: Zacznę jednak nietypowo kapkę. Otóż, w ramach wstępniaka pamiątka z Roztocza, na którym wcześniej byczyłem się dni kilka. Wybaczcie jakość zdjęcia, ale to focia z telefonu..

Obrazek

Żeby nie pozostawiać złudzeń a maruderów uspokoić, c.d.n.
Ostatnio zmieniony 2018-09-22, 20:59 przez menel, łącznie zmieniany 2 razy.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2679
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2018-09-21, 14:39

Może i z telefonu, ale czemu jej nie widać? ;-)

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-09-21, 15:56

Red-Angel pisze:Może i z telefonu, ale czemu jej nie widać? ;-)
Kurteczka, u mnie hula. Jak u innych, widzo?
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
dave
Posty: 427
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-09-21, 16:10

Ja też nie widzę. A jak próbuję otworzyć zdjęcie ręcznie (kopiuj-wklej w pasek adresu), to każą mi się zalogować na konto google, którego nie posiadam. :-P

Tym niemniej, czekam cierpliwie na całość, bo relacji w necie z przejścia tego szlaku jest tyle, co kot napłakał.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Zły Marcin
Posty: 62
Rejestracja: 2013-07-17, 21:18
Lokalizacja: Breslau

Post autor: Zły Marcin » 2018-09-21, 19:07

Halo, halo, tu Wrocław, tu Wrocław...
U nas widać, ale focia mocno nie w "stylu menelowym".

Swoją drogą miejscowość o nazwie KAC WIN, omijałbym...

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-09-24, 11:10

to zdjęcie? wygląda jak rysunek
jest we mnie wiary okruszek....

mały pikuś
Posty: 25
Rejestracja: 2013-01-12, 16:56
Lokalizacja: ze wsi beskidzkiej

Post autor: mały pikuś » 2018-09-24, 17:15

Menel czekam na relację,mój to też plan na przyszły rok.Gdy zaś ruszysz na MSB daj znać,mieszkam rzut beretem od szlaku może jakąś giętą zrobimy ;-) Nie żebym Cię zachęcał ale to jest całkiem fajna trasa na zimę.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-09-24, 19:45

mały pikuś pisze:Gdy zaś ruszysz na MSB daj znać,mieszkam rzut beretem od szlaku może jakąś giętą zrobimy ;-)
Nie ma problemu. Z przyjemnością, bowiem jesień "ogniskiem" pachnie.
mały pikuś pisze:Nie żebym Cię zachęcał ale to jest całkiem fajna trasa na zimę.
No, no.. brzmi ciekawie.. a relacja "się pisze".
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
lapetti
Posty: 273
Rejestracja: 2016-03-13, 18:47
Lokalizacja: Stalowa Wieś

Re: Niebieski szlak Brzeźnica - Kacwin by menel

Post autor: lapetti » 2018-09-25, 09:36

Owa! Menel ze szklarnią od protezy APS-C przesiadł się na pełknoklatkowo puszkie! :mrgreen:

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Niebieski szlak Brzeźnica - Kacwin by menel

Post autor: menel » 2018-09-25, 16:46

lapetti pisze:Owa! Menel ze szklarnią od protezy APS-C przesiadł się na pełknoklatkowo puszkie! :mrgreen:
Tiaaa.. mój telefon ma guziczek na wybór FF.. :lol:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-09-26, 16:55

Podjąłem się kolejnego przejścia długodystansowego, padło na blisko 144 kilometrowy szlak niebieski /za mapą turystyczną/ Brzeźnica - Kacwin. O szlaku jest bardzo niewiele, uważam, że jest chyba najbardziej zapomnianym szlakiem nad czym ubolewam. I żeby jasne też było, ma on również słabsze strony, o czym w relacji. Szlak wiedzie przez :

- Pogórze Wielickie
- Beskid Makowski
- Beskid Wyspowy
- Gorce
- fragment Kotliny Orawsko - Nowotarskiej
- Magura Spiska

Podczas przejścia nie spotkałem ani jednego "plecaka", nie licząc dosłownie kilku osób w wariancie "turysta niedzielny" podczas ataku np. na Lanckorońską Górę 535 m npm. Zdecydowanie bardziej rzucali się w oczy zwolennicy rowerów górskich. Poza tym, dawno nie byłem na poważniejszym szlajanku co odbiło się na wadze mojego plecaka, zabierając kilka niepotrzebnych rzeczy, np. drugi obiektyw, bluzę z PS, ze trzy koszulki, waciak.. po jaki ch** to wziąłem, bladego pojęcia nie mam po dziś dzień.. Waruneczki trafiłem w miarę względne. Na tym kończę lanie wody i zapraszam do relacji.


Obrazek




Dzień I

14.09.2018


Pogórze Wielickie



Brzeźnica - Indra



Wracając z Dagą z Roztocza wstąpiliśmy jeszcze na jeden dzień do Sandomierza, ot tak, w ramach resetu. Wracając do domu, szefowa odstawia mnie przy dworcu kolejowym w Brzeźnicy. Tu się zaczyna/kończy niebieski szlak do/z Kacwina. Dworzec w proszku.


Obrazek


Zanim się pożegnam obcinam na szafę czy wszystko zabrałem, waga worka mi mówi, że chyba przegiąłem z ekwipunkiem. Całuski na drogę i obieram kierunek na Marcyporębę, Dagmara zapodaje do Wrocławia. Mimo, że dworzec w budowie, kropa początkowa mruga do mnie. Parę minut po 13-tej, Start!! :


Obrazek

W powietrzu wisi zlewa. Początek szlaku to asfalt, trochę to irytujące, ale nic to.. nikt nie mówił, że będzie łatwo. Uwijam się aby wyjść z mieściny. W niecałą godzinę zbliżam się do Marcyporęby. Po drodze miło, jabłek pojadłem. W Marcy porębie motyw jest taki:

- stare chałupki => sklep spożywczy => OSP w Marcyporębie => kościół św. Marcina z XVII w.

Obrazek

Robi mnie się lepiej. Pozostałe atrakcje odpuszczam. Szlak wiedzie niewinną ścieżyną obok kościoła, łoję. ¦ciecha wyprowadza na "peryferie", robi się ciekawiej zdecydowanie. Obcinka na kościół św. Marcina:


Obrazek

A foteczkę robię obok kapliczki słupowej, których jest trochę na szlaku :

Obrazek

Za chwil kilka wkroczę ponownie w strefę asfaltu, kręcę na Bachorowice, po lewej stronie towarzyszy mnie pierwsze pasemko Pogórza Wielickiego - Pasmo Draboża. Dochodzę do odbicia drogi i uwalę się na parę minut w wiacie przystanku autobusowego, po ludzku pomyślana wiatka - jest gdzie usiąść, no i opad niestraszny. Zlewa wisi nadal w powietrzu :

Obrazek


Przede mną podejście na Trawną Górę. Podają różne wysokości, a to 421 m npm, a to 461 m npm..


Obrazek

Pierwszy szczycik okazuje się być przepiękny widokowo. Filuję oczami wyobraźni czekając na zlewę :


Obrazek


Uwalony w pięknej scenerii, tu nawet z "kapci wyskoczyłem", obok przy drodze jest ławka, ja zaległem w trawie:

Obrazek Obrazek

Zbieram się, w rejonie przysiółka Zalas zaczyna kropić. Zdążyłem jeszcze uchwycić kapliczkę stojącą na prywatnej posesji i zwijam się. Przede mną Draboż 432 m npm. Zanim ogarnę ten szczyt czeka mnie zejście do przełęczy Zapusta, która dzieli pasmo na dwie części. Na szczycie Draboża ma powstać wieża widokowa.

Obrazek

Schodzę do przysiółka Drabóż, zaczyna padać. Na szczęście tuż po wyjściu z lasu stoi wiata. Zasiadam wobec tego na dłuższą chwilę z opcją nawet przenocowania tutaj.

Obrazek

Po jakimś czasie opad jest na tyle mały, że postanawiam kontynuować marsz dalej. Po drodze spotykam lokalnych grzybiarzy. Jako, że na mapie znalazłem "Oazę Szczęśliwości" byłem przekonany, że to jakieś agro. I tu niestety lokalni grzybiarze wyprowadzają mnie z błędu :

- Panie! Oni tam na diety jeżdżą! Co to za oaza, gdzie nawet dobrze zjeść nie można.

Babka ujęła temat w dyszkie. Pośmialiśmy się, życząc sobie dużo zdrowia i dobrych posiłków rozstaliśmy się w przednich nastrojach, a mnie uświadomili, że raczej noclegu tam nie uświadczę. Pod drodze kolejna kapliczka :


Obrazek

Chwilowo przestało padać. Łypię w mapkie, godzina już nieciekawa, zaraz zacznie się ściemniać. Nie ma się co zastanawiać, moralnie się nastawiam na dalszy spacer do Zebrzydowic w opcji asfalt. Po drodze w nowo wybudowanej świetlicy wiejskiej sympatyczne panie robiące porządki zatankowały mnie dwa pety wody. Teraz mogę szukać spania. Czuję w moczu, że z namiotu dzisiaj guzik wyjdzie. Jestem w Przytkowicach. Przed przejściem na przystanek kolejowy jest sklep spożywczy. Wbijam na puszkie imperialistycznego chłamu do tego dwa banany na chęć życia i pytam gościa gdzie się normalnie wyśpię. Słyszę:

- INDRA, tam najtaniej.

Z opisu trasy wynika, że mam po drodze. Dziękując za info wyciągam z kielni plecaka czołóweczkę. Jest już podła aura, ciemno, duszno i do tego mgliście. Oświetlenie okolicy leży jak plan pięcioletni. Gdzieś tam jaki kaganek "tli" się na pomarańczowo. Przechodzę przez jezdnię w kierunku przystanku kolejowego, nurkuję w gąszcz. Trzymam się wąskiej ścieżyny, która jest wyłożona kwadratową płytką chodnikową na dwa. Widzę jakiś licho oświetlony "klondike" - lokalna młodzież piwkuje, jest spokojnie, jest szacunek dla zgreda z szafą na plecach. ;-) Przeskakuję mostek, jestem po drugiej mańce Skawinki, dalej trzymam się kursu "bez betonkę". Szef w sklepie jasno i konkretnie tłumaczył, idę cały czas niebieskim szlakiem. Dochodzę do asfaltu i w lewo. Jest jak w angielskim horrorze. Ciemno, mgliście i na dodatek te "pomarańczowe lampki". Gubię odbicie do góry. Robię cofkę. Po drodze widzę ktoś wychodzi z chaty. Pytam jak do Indry? Na moje szczęście staję przed odbiciem szlaku niebieskiego do góry. Jest to bardzo wąska ścieżynka między domami, którą można przegapić w takim warunku. Może inaczej, ja przegapiłem. Gospodarz mi mówi:

- do góry szlakiem nie ma sensu. Idź prosto w dół, będzie szybciej. Tam masz jakie 1,5 km.

Posłuchałem. Polazłem asfaltem wg wskazań gospodarza. Po ponad 20 minutach docieram do celu, mijam szlak, co mnie uspokoiło, kawałek pod górkę i odbicie do Indry. Właścicielka uraczyła mnie pokojem z łazienką w cenie 40 zyla. W czasie rozmowy okazało się, że jej syn jedzie do miasta po zakupy, poprosiłem o zakup litra imperialistycznego chłamu, za który piernąłem całe 3,79 zyla z paragonem do rąsi. I w tak pięknych okolicznościach uwaliłem się w fotelu sącząc napój, mmmmmmmmm.....

A wieczorem zaczęło lać na dobre. Zatem czas na kąpiel następnie kakao i sen.....



Dzień II


15.09.2018


Pogórze Wielickie / Beskid Makowski



Indra - Nad Przełęczą Sanguszki



Obrazek

Leje. No to ładnie zaczynam. Z okna obcinam na Kalwarię Zebrzydowską :


Obrazek


Salto na tapczan, odpocznę kapkę. Po 9.00 zaczynam jakie pakowanko, ogarniam chaos. Dzisiejszy dzień czarno widzę. Około godziny 10-tej lekko kropi. Zawijam się. Żegnam się z właścicielką i dochodząc do szlaku zaczyna mocniej padać. Około 10 minut później widzę ogromniastą kapliczkę, trudno, tam przeczekam.

Obrazek

Znowu zaczyna lać. Około godziny 11-tej "prawie" nie pada. Koło kaplicy kręcił się paw :


Obrazek

Pawia nie ma, deszczu prawie nie ma. Idę. Nie ma co.. Tutaj znowu hardcore, czyli asfalt do miasta Brody i zmiłuj nie ma. Szlak niebieski dosłownie przed tablicą Kalwaria Zebrzydowska odbija w lewo prowadząc zakamarem do dworca kolejowego:

Obrazek

I tutaj kolejne zdziwienie. Pojawia się kolejna niebieska kropa. Czyżby kiedyś szlak niebieski zaczynał/kończył się na stacji kolejowej Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona? Ki czort karty daje?

Obrazek

Idę w lewiznę, jak na Palczę. Przy pierwszym skrzyżowaniu szlak się urywa. Akurat na mapie jest dobrze ogarnięty temat i przed sklepem spożywczym jest ściecha w lewo. Tą ściechą trza iść :


Obrazek

Po ok. 100m jest stare oznaczenie szlaku na słupie. To już droga na Capią Górę 376 m npm.

Obrazek

A przede mną poważne podejście na Lanckorońską Górę 545 m npm.


Obrazek

Jest po opadzie, błota jak w Beskidzie Niskim, utytłany jestem już po kolana, ale... się przejaśnia, psia Wasza mać! Zasapany kapkę prawie u celu, ogrodzenie willi "Zamek":

Obrazek

Jeszcze trochę i melduję się na szczycie. Wcześniej plecak zostawiam w wiacie i należy zajrzeć do ruin zamku lanckorońskiego, bastionu konfederatów barskich :

Obrazek

W wiacie natomiast syf, nasi tu byli!


Obrazek

Schodzę do rynku, trochę się tam krzątając :

Obrazek

Z racji dosyć sporej grupy zwiedzających zrobiłem wycof, dalej łoję asfaltem.

Obrazek Obrazek


Opuszczam Lanckoronę..

Obrazek

Asfaltu zostało jakieś 2 km, po czym wkraczam w las. Zanim dotrę do kaplicy św. Michała przy której są również mogiły konfederatów barskich to chwilę odsapnę w miejscu gdzie mogę korzystać z widoków pięknie położonej Lanckorony z kościołem pw św. Jana Chrzciciela w roli głównej na płd stoku Góry Lanckorońskiej :


Obrazek

Za ok. kwadrans będę przy kapliczce św. Michała i grobach konfederatów po klęsce w bitwie z 23.05.1771 roku, miejsce zwane Las Groby:

Obrazek Obrazek

Po kolejnej przerwie ruszam dalej. Wychodząc z lasu jest kolejny powód do postoju. Musiałem zrzucić klamota i nacieszyć się Pasmem Barnasiówki oraz Lubomira I Łysiny :


Obrazek

Jako, że szlak wykręca niemal 180 stopni toczę się do grzbietu Kopytówki 549 m npm., z której widoki również zachwycają, łoję kapitalną stroną mocy, z lewej strony towarzyszy mi grzbiet Pasma Babicy. Zbliżam się do Przełęczy Sanguszka, wcześniej krzyż ku pamięci konfederatów barskich. Schodzę na przełęcz. Idę kości rozprostować do wiaty przystankowej. Przełęcz Sanguszki, znajduje się tutaj obelisk, który przypomina o patronach inwestycji – C. K. Namiestniku K. Badenim oraz Marszałku Krajowym Ks. E. Sanguszko :


Obrazek

Kilkaset metrów dalej w kierunku Sułkowic znajduje się inny kamienny obelisk, ale tam nie szedłem.
Na nocleg idę do góry. Beskid Makowski wita mnie zacnie! Docieram do miejsca gdzie upatrzyłem sobie plac na namiot. Widzę, że jest dwóch panów, właściciele tego terenu. Pytam, czy mogę się rozbić z namiotem na nocleg? Żadnego problemu, zasugerowali nawet aby kawałek dalej zapodać, będę bardziej osłonięty od wiatru. Skorzystałem. Po zachodzie słońca leżąc uwalony w namiocie widzę "myśliwego" z "pukawką". Już ci! Idzie po mnie! Pogadaliśmy chwilę i ....


Przełęcz Sanguszki by night:


Obrazek

Sen mnie łamie.. odpadam.

Na raz nie da rady wbić relacji, dlatego jestem zmuszony robić to w częściach. Wkrótce ciąg dalszy.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-09-26, 17:36

Dworzec może i w proszku, ale za to jaka taryfa stoi ;-)

Obrazek

tu widać aż 3 kropki, kuszące miejsce :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
catty101
Posty: 1036
Rejestracja: 2010-01-10, 13:24
Lokalizacja: okolice Krakowa

Post autor: catty101 » 2018-09-26, 18:46

menel pisze:Gubię odbicie do góry. Robię cofkę. Po drodze widzę ktoś wychodzi z chaty. Pytam jak do Indry? Na moje szczęście staję przed odbiciem szlaku niebieskiego do góry. Jest to bardzo wąska ścieżynka między domami, którą można przegapić w takim warunku.
To chyba to miejsce? ;-) Faktycznie, wchodzenie tam na górę w Twojej sytuacji byłoby bez sensu.

Obrazek
Foto sonata33
mały pikuś pisze:Gdy zaś ruszysz na MSB daj znać,mieszkam rzut beretem od szlaku może jakąś giętą zrobimy ;-)
Podpinam się :-)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-09-27, 10:30

ścieżka pomiędzy tymi ogrodzeniami na szafę menela mogłaby być za wąska? ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9918
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-09-27, 17:36

catty101 pisze:To chyba to miejsce?
Obrazek

Tia. Widzę, że jesteś już u góry.
Lidka K. pisze:ścieżka pomiędzy tymi ogrodzeniami na szafę menela mogłaby być za wąska? ;-)
Boczkiem dałbym radę. ;-) :lol:
ПУНКС НОТ ДЭД !

ODPOWIEDZ