Bieszczadzki klasyk

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
milena
Posty: 207
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Bieszczadzki klasyk

Post autor: milena » 2018-08-15, 10:54

To już dwa miesiące jak byliśmy w Bieszczadach - kiedy to zleciało, nawet nie wiem kiedy.

Temat wyjazdu w Bieszczady pojawił się już jakiś czas temu, dlatego już odpowiednio wcześnie mamy kupione bilety i wstępny plan na to gdzie będziemy chodzić. Informacja o wyjeździe poszła w świat i wstępnie miało nas jechać 17 osób. W międzyczasie wykruszyły się trzy osoby, ale grupa wyjazdowa i tak była liczna. Nie ze wszystkimi się znaliśmy, więc do końca nie było wiadomo jak to będzie.

Tymczasem kilka zdjęć - dla większości z Was znane miejsca ;-)

Bukowe Berdo

Obrazek

Widok z tarasu na Rabiej Skale

Obrazek

Obrazek

Połonina Wetlińska - w drodze do Chatki Puchatka

Obrazek

Niebawem ciąg dalszy

Awatar użytkownika
milena
Posty: 207
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: milena » 2018-08-15, 16:36

We cztery: ja, Ania, Beata i Kamila ruszamy w czwartek o 17 Neobusem do Sanoka gdzie zarezerwowałyśmy kwatery. Mniej więcej w tym samym czasie z Krakowa rusza Catty i Yarpen – Catty po pracy, a Yarpen z kursu skałkowego, na którym był na Jurze. Z racji odległości Marzena i Mariusz są wcześniej, my docieramy koło północy. Na szczęście kwaterka jest koło dworca autobusowego, więc dojście tam zajmuje nam niecałe 5 minut.
Tu mogę bardzo polecić to miejsce w Sanoku - czysto, schludnie i nawet tanio, płaciliśmy 35 zł za osobę.

piątek, dzień 1
Sanok – Widełki – Bukowe Berdo – Przełęcz Goprowska – Halicz – Rozsypaniec – Przełęcz Bukowska – Wołosate - Kremenaros


Obrazek

Rano wczesna pobudka, bo o 7 mamy busa do Ustrzyk Górnych. Nocnym autobusem do Sanoka dojechała Paulina, Łukasz i Wojtek, z którymi spotykamy się już w busiku, który wiezie nas w kierunku górek.
Wysiadamy w Widełkach skąd planujemy dojść na Bukowe Berdo. Czekamy jeszcze na trzech znajomych Kamili, którzy dojeżdżają ze śląska i Janka, którego poznaliśmy w Małej Fatrze.

Obrazek

Pogoda jest taka sobie, ale przynajmniej nie pada. Dziewczyny korzystają z uprzejmości Pana, który sprzedaje bilety, i załapują się na kawkę ;-)

Pierwszy na szlak rusza Wojtek, który chce iść powoli do przodu, my już całą grupą ruszamy prawie godzinę po Nim. Na dzień dobry mała przeprawa przez strumyczek i błotko. Jest to pierwszy dzień od tygodnia kiedy nie pada, więc wkoło mokro.

Obrazek

Obrazek

Każdy ma inne tempo chodzenia, więc już praktycznie na początku nasza grupa dzieli się na kilka podgrup. Do przodu idzie Yarpen i Paulina, reszta powoli pnie się do góry za nimi. Spotykamy się na małe co nieco w wiatce, tuż przed podejściem na Bukowe. Pamiętam tą wiatkę doskonale, bo nocowaliśmy w niej kiedyś z Yarpenem i w nocy wystraszyły nas jakieś zwierzaki chodzące wkoło ;-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Później w podgrupach ruszamy na Bukowe Berdo. Wprawdzie jest trochę zachmurzone i wieje wiatr, ale coś tam widać. Oprócz naszej grupy i pojedynczych osób nie ma nikogo. Niektórzy schodzą lub podchodzą z Mucznego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodki na Przełęcz Goprowską dają się we znaki, niewygodnie się schodzi. Może i nie byłyby takie złe, ale odległości pomiędzy nimi są nierówne i czasami nie ma jak nogi postawić.

Obrazek

Na Przełęczy Goprowskiej robimy kolejny mały postój. Tu spotykamy też Wojtka, który wyszedł przed nami. Yarpen i Janek postanawiają na lekko iść na Tarnicę i wrócić do nas.
¦lązacy i Wojtek chcą iść na Tarnicę i później przez Szeroki Wierch do Ustrzyk, bo o 17 zaczynają się mecze i koniecznie chcą je obejrzeć.

Obrazek

Obrazek

W 9 osób, w dwóch podgrupach, ruszamy w stronę Halicza. Jeszcze na podejściu widoczność była ładna, ale potem nawiało chmur. Wieje strasznie, ale jest cieplutko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podejście idzie dość sprawnie, podobnie jak na Rozsypaniec. Nawet nie wiemy kiedy mija czas i dochodzimy do wiatki na Przełęczy Bukowskiej. Tu robimy chwilę przerwy, idziemy zerknąć na słupki graniczne, nowe WC i już drogą schodzimy do Wołosatego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po wyjściu z lasu rozpogadza się i Tarnica pokazuje nam się w pełnej okazałości.

Obrazek

W związku z tym, że Yarpen i Paulina idą szybciej, to mają ogarnąć jakiego busika, który zawiezie nas do Ustrzyk. Niestety, ale nie udaje im się to, więc zmuszeni jesteśmy asfaltem iść dodatkowych kilka kilometrów. Jankowi udaje się złapać stopa i wraca po niektórych swoim samochodem. Na podwózkę decydują się trzy osoby, reszta idzie sobie spacerkiem do schroniska.

Obrazek

W Kremenarosie chłopcy już oglądają mecz, my meldujemy się i idziemy coś zjeść.
Ja i catty wiedziałyśmy, że w Ustrzykach w piątek będzie kulczyk, który wieczorkiem kontaktuje się z nami i przychodzi ze Zbyszkiem na piwo i pogaduchy. Na drugi dzień miał dojechać Prezes.

Kulczyk jeszcze raz bardzo dziękujemy za pyszny soczek z dzikiej róży :-P

Za nocleg płacimy tu 30 zł od osoby, woda ciepła jest, gniazdka w pokojach także. Jedzenie mogłoby być lepsze.

sobota, dzień 2
Kremenaros -Wielka Rawka – Krzemieniec – Przełęcz pod Czerteżem - Rabia Skała – Jawornik – Cień PRL


W związku z tym, że każdy chciał w sobotę robić coś innego, to idziemy w różnych kierunkach. Kamila i Łukasz idą na Wetlińską i Caryńską, ślązacy z Wojtkiem najkrótszą trasą na Trójstyk. Dołącza do nich Beata, która chce zrobić coś lekkiego, bo boli Ją kolano po wczorajszym dniu.
My w 6: Ja, catty, Andziula, Paulina, Janek i Yarpen idziemy przez Wielką Rawkę na Krzemieniec, a potem szlakiem granicznym chcemy zejść do Wetliny.

Obrazek

Kupujemy bilety i ruszamy na szlak. Najpierw praktycznie płasko przez las, aby potem zacząć podchodzenie. Idzie nam dość sprawnie i na Wielkiej Rawce jesteśmy pół godziny przed czasem, który widnieje na szlakowskazie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Kremenarosie przez jakieś 10 minut jesteśmy sami, więc możemy na spokojnie zrobić zdjęcia. Potem z każdego szlaku przychodzą ludzie, jakby jakiś autokar z wycieczką przyjechał, dlatego jak najszybciej stamtąd uciekamy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu już przez las na Kamienną skąd podziwiamy widoki.

Obrazek

Obrazek

A potem na Przełęcz pod Czerteżem gdzie robimy sobie prawie godzinną przerwę.

Obrazek

Obrazek

Nie brakuje regeneracyjnych kanapeczek ze smalczykiem :-)

Obrazek

Jest tu dostępna woda i fajna wiatka, w której kiedyś będziemy chcieli zanocować. W środku czyściutko - można z podłogi jeść.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Musimy ruszać, bo do Wetliny jest jeszcze trochę drogi przed nami. Zaczyna się podejście na Rabią Skałę. W związku z tym, że dziś pogoda ładniejsza niż dnia poprzedniego, to mamy piękne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Siedzimy tu chwilę, a potem idziemy w stronę żółtego szlaku, którym planujemy dojść do Wetliny. W nogach już trochę kilometrów, dwa ostre zejścia dają się we znaki kolanom.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wstępnie planowaliśmy iść na obiad do Schroniska pod Wysoką, ale przy szlaku jest knajpka Pod Dachem. Sporo tam ludzi, więc chyba jedzenie dobre, więc decydujemy się zostać tutaj. Jedzenie dobre, obok sklep, w którym robimy zakupy – jutro niedziela bez handlu, więc…

Pozostali już się zameldowali w Cieniu PRLu, my także tam docieramy. Kąpiel, jakieś ogarnięcie się i dołączamy do reszty. Zmęczenie daje się we znaki i jakoś po 23 idziemy spać. Część ekipy imprezuje do rana, my chcemy rano wstać, bo planujemy połoniny, a jeszcze chcemy coś zjeść przed podróżą powrotną i przede wszystkim zdążyć na busa do Sanoka, skąd mamy powrót.

Awatar użytkownika
milena
Posty: 207
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: milena » 2018-08-15, 16:37

niedziela, dzień 3
Cień PRLu – Przełęcz Orłowicza – Połonina Wetlińska – Chatka Puchatka – Brzegi Górne – Połonina Caryńska – Ustrzyki Górne – Sanok – Warszawa


Wstajemy rano, pozostali jeszcze śpią. W tym samym składzie co dzień wcześniej ruszamy o 7 w stronę żółtego szlaku, którym dojdziemy na Przełęcz Orłowicza. Yarpen idzie przodem, reszta za nim powoli nabiera wysokości. Spotykamy się w wiatce w połowie podejścia. W związku z tym, że Yarpen dotarł tam pierwszy to wystraszył parkę, która tam nocowała.

Obrazek

Obrazek

Chwila przerwy i ruszamy dalej. Na przełęczy wieje, ale dobrze bo rozwiewa chmury i pokazuje nam widoczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sprawnie idziemy w stronę Chatki Puchatka, w której jesteśmy około 10:30 , czyli znacznie wcześniej niż według czasów podanych na mapie i szlakowskazach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Robimy sobie chwilę przerwy. Wchodzę do Chatki po pieczątkę. Kilka osób chce coś kupić, ale zostają zignorowani przez osobę obsługującą. Dopiero po jakimś czasie widzimy jak wychodzą z chatki ze świeżo zaparzoną kawą.

Obrazek

Pora zjeść do Brzegów Górnych. Początek zejścia masakryczny, szczególnie że jest dużo błota i dość ślisko.

Obrazek

Obrazek

Kiedy my docieramy na parking, to Yarpen i Janek już dawno jedzą drugie śniadanie.
Tu rozstajemy się z Jankiem, który przed powrotem do domu ma jeszcze w planach podjechać w stronę Komańczy.

Mijamy cmentarzyk i przez las idziemy w stronę wiaty. I zaczyna się podejście na górę. Większość z nas jest już zmęczonych i jakoś tak wolno się idzie. Tylko Yarpen śmignął szybko do góry. Na podejściu mijamy Panią w balerinach, kilka dziewczyn wystrojonych jak na dyskotekę i jedną, która wylała chyba na siebie z pół flakonika perfum – zapach czuć jeszcze przez jakieś 10-15 minut.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczycie szybkie zdjęcie i idziemy dalej, bo jeszcze 1,5 godziny do Ustrzyk.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znowu stromy, błotnisty kawałek na początku zejścia. Potem już dość szeroką drogą w lesie schodzimy na dół.

Obrazek

Na dole już Yarpen, który w samych gatkach kąpie się w strumieniu. Długo się nie zastanawiamy i również w nim lądujemy ;-) Taka ochłoda po całym dniu łażenia jest super ;-)

Obrazek

Odświeżeni, przebrani, niektórzy nawet boso, postanawiamy iść coś zjeść.

Obrazek

Obrazek

Lądujemy w Bieszczadzkiej Legendzie. Szkoda, że nie poszliśmy do Zajazdu pod Caryńską, bo jedzenie tam słabe jest.

Obrazek

Mamy jeszcze ponad pół godziny do busa, więc oglądamy pamiątki na straganach przy przystanku. W ostatniej chwili, zanim bus odjechał z przystanku, spostrzegamy Prezesa, który maszeruje sobie z plecakiem. Machamy Mu, ale czy nas zobaczył :-/
Po dwóch godzinach dojeżdżamy do Sanoka, skąd o 21 mamy Neobusa do Warszawy. Catty wysiada w Rzeszowie na pociąg do Krakowa. My na miejscu jesteśmy po 3, a w domu koło 4 rano. Jeszcze 2,5 godzinki snu i do pracy ;-)

To był bardzo udany wyjazd :-)

Dziękuję za uwagę ;-)

justa34
Posty: 11
Rejestracja: 2018-07-18, 09:33
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: justa34 » 2018-08-16, 14:20

Ale bym się wybrała w Beskidy :-D Super sprawa, pozdrawiam!

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5606
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2018-08-16, 19:53

Milena...ratuj to Forum! :mrgreen:

Relacje z bieszczadzkiego łażenia zawsze przykuwają oko. Trochę szkoda, że foty z...telefonu??? ;-)

Kilka zacnych knajpek przewija się w relacji, trzeba będzie sprawdzić w swoim czasie :-P
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

kulczyk1
Posty: 1727
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2018-08-16, 20:16

milena pisze:Kulczyk jeszcze raz bardzo dziękujemy za pyszny soczek z dzikiej róży
A proszę Was bardzo - W ofercie sa jeszcze inne ale to przy kolejnym spotkaniu.
milena pisze:Tu już przez las na Kamienną skąd podziwiamy widoki.
To naprawdę wybitny chociaż niedoceniany punkt widokowy.
Prezesa, który maszeruje sobie z plecakiem. Machamy Mu, ale czy nas zobaczył
Bez obaw skądinąd wiem ,że Was widział.

Fajna wyprawa , ciekawie opisana a odzew , że pożal się Boże. Najłatwiej byłoby stwierdzić , że Biesy już sie znudziły ale blizsze prawdy będzie stwierdzenie , że to forum zeszło na psy. :-(

wodzu
Posty: 365
Rejestracja: 2010-06-26, 23:46

Post autor: wodzu » 2018-08-16, 20:26

Jak go chcieliśmy z Prezesem ożywić, to posądziłeś nas o przedawkowanie Geriavitu :mrgreen:

Od siebie dodam, że w relacji Mileny zwróciłem uwagę na dwa zdjęcia z tablicami granicznymi i uznałem to za przedrzeźnianie się :mrgreen:

Zauważyłem, że dwa podejścia do Bieszczadów: to wynikające z relacji Mileny i to jak mi Bieszczady pokazał Kulczyk, wzajemnie się uzupełniają :mrgreen:

Awatar użytkownika
milena
Posty: 207
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: milena » 2018-08-17, 09:28

justa34 pisze:Ale bym się wybrała w Beskidy :-D Super sprawa, pozdrawiam!
to wybieraj tylko termin i w drogę ;-)
Satan pisze: Milena...ratuj to Forum! :mrgreen:

Relacje z bieszczadzkiego łażenia zawsze przykuwają oko. Trochę szkoda, że foty z...telefonu??? ;-)
Staram się, staram ;-)
Własnie jestem w trakcie tworzenia relacji z Małej Fatry, ale coś oponie mi to idzie ;-)
Muszę zainwestować w jakiś aparat, bo z telefonu faktycznie foty wychodzą nie za ciekawie :-/
kulczyk pisze: Bez obaw skądinąd wiem ,że Was widział.

Fajna wyprawa , ciekawie opisana a odzew , że pożal się Boże. Najłatwiej byłoby stwierdzić , że Biesy już sie znudziły ale blizsze prawdy będzie stwierdzenie , że to forum zeszło na psy. :-(
Nawet sms'a Prezesowi wysłałam z pozdrowieniami :-)

No niestety, z tego co dało się zaobserwować, to chyba nie tylko tu jest mały odzew na relacje. W ogóle jakoś nikomu nie chce się pisać relacji, a ja zdecydowanie wolę je niż oglądanie miliona zdjęć na fejsbuku gdzie większość ludzi nawet nie pofatyguje się, aby chociaż je podpisać, nie wspomnę już nawet o napisaniu chociaż kilku zdań o wyjeździe.
wodzu pisze: Od siebie dodam, że w relacji Mileny zwróciłem uwagę na dwa zdjęcia z tablicami granicznymi i uznałem to za przedrzeźnianie się :mrgreen:

Zauważyłem, że dwa podejścia do Bieszczadów: to wynikające z relacji Mileny i to jak mi Bieszczady pokazał Kulczyk, wzajemnie się uzupełniają :mrgreen:
Nie ma tu żadnego przedrzeźniania się :-)
A swoją drogą, to byłam pierwszy raz w tym miejscu, więc uwiecznić trzeba było co nieco, a że po wycieczce dowiedziałam się o pewnym prezencie dla Ciebie od Kulczyka to już inna bajka ;-)

Kulczyk polecał nam tą trasę, więc tylko utwierdził nas przy tym, że wybór sobotniego szlaku jest bardzo dobry ;-)
Ta trasa bardzo nam się podobała - fajne punkty widokowe, no i przede wszystkim mało ludzi.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-08-17, 11:44

małą ilość innych ludzi uzupełniała Wasza fajna banda ;-) skompletować taką grupę, to chyba jeszcze Cream potrafi :mrgreen:
Ale maruderzy marudzą, a nie przyjdzie nikomu do głowy, że są tacy, co pracują a potem na twarz padają, albo tacy, co akurat na wyjazdach... :-P
Do zobaczyska grzybowego :mrgreen:
Acha, niech nikt nie bluźni, że Biesy się nudzą, to niemożliwe i już :lol:
jest we mnie wiary okruszek....

łazik75
Posty: 91
Rejestracja: 2016-09-16, 21:07
Lokalizacja: Łódź

Post autor: łazik75 » 2018-08-17, 12:40

Biesy i nuda?Nie to niemożliwe.Jeszcze trzy tygodnie i tam zabaluję.
Nie wchodź do lasu jeśli boisz się wilków

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-08-19, 19:07

milena pisze:wstępnie miało nas jechać 17 osób.
Mój Boże!! Po co Was tam aż tylu? ;-)

Ubolewam, że trasa z pierwszego dnia zawiodła widokowo, Bukowe Berdo, Halicz, Rozsypaniec, mmmmmm.. Czujna impreza! Dobrze to ujęłaś, bieszczadzki klasyk.

milena, rozważ ten temat zimą, nie narzucam oczywiście, ale.. na pewno.. polecam.
ПУНКС НОТ ДЭД !

ODPOWIEDZ