Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-02-15, 09:16

Witać,

jestem świeżo po imprezie w Beskidzie Niskim. To jakże zacne pasmo zamiata również zimą. Dawno nie odwiedzałem Beskidu Niskiego. Jedna rzecz jest nadal i wciąż aktualna, powrót do domu zostawia ogromny niedosyt wrażeń i żal, że jeszcze można było tu zajrzeć, tam wdepnąć. Niestety, nie da się wszystkiego. Do znudzenia można powtórzyć, jest po co wracać. Do jesieni musi wystarczyć.

Nie napiszę nic nowego, że na dzień dobry skromna zajaweczka z widokiem na Pasmo Graniczne znad Zyndranowej :

Obrazek

Nie ulega wątpliwości, że dalszy ciąg będzie.. :lol:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5557
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: Satan » 2019-02-15, 13:19

Czy na horyzoncie jest wieża widokowa?
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-02-15, 14:10

Satan pisze:
2019-02-15, 13:19
Czy na horyzoncie jest wieża widokowa?
Tia.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-02-16, 17:16

Obrazek


11.02.2019

Wrocław - Dukla, schronisko PTSM




Jadę sprawdzonym zestawem. NeoBus-em do Miejsca Piastowego, z dużym lękiem czy wyrobię na busa do Dukli o 20.19. Z Krakowa wyjeżdżam z ok. 20 minutową obsuwą, spowodowaną korkami.

Na uwadze trzeba mieć jeszcze przesiadkę na parkingu siedziby firmy w Niebylcu. Na szczęście wszystko jest OK i o 20.19 wiozę się do Dukli. Po 20.30 ląduję w miasteczku i toczę się do ryneczku na nocleg, który mam zaklepany. Do właściciela prowadzącego ten przybytek mam zaufanie. Ze 3 lub 4 lata temu "zamawiałem" nocleg telefonicznie z autobusu do Krosna, gdzie na dworcu była akcja "z ręki do ręki", on mnie klucze, a ja jemu należność. Wracałem wówczas ze szlajanka po Pogórzu Przemyskim. Wbijam na posesję, szef mnie lokuje w pokoju wieloosobowym na piętrze. Jestem sam. Załatwiam sprawy formalne, pierdzę 15 pln-ów i wracam "na pokoje". Warunki noclegowe są dla mnie fantastyczne, jest skromnie, ale czysto i przede wszystkim ciepło. Długo nie marudzę, kolacja, kąpiel, salto na tapczan i kima. Podczas kolacji dzwoni do mnie Ronc z informacją, że dołączy na melanż.


Dobranoc..

12.02.2019


Dukla, schronisko PTSM - Pole namiotowe Drymak, Tylawa



Spałem dobrze. Zwlekam zwłoki z wyra, zaczynam się krzątać po pokoju. Łypię przez okno i jestem zdegustowany, śniegu można rzec, zero. Zastanawiam się nad ekwipunkiem, rakiety, łopata, namiot, na kiego mi to było targać? Pierwsza myśl, u Ronca w wozie bojowym przechowam. Nic, czekam na łotra i w spokoju konsumuję śniadanko. W końcu zjawia się Ronc, następuje witanko, zapraszam w "moje skromne progi", wcześniej oczywiście uprzedziłem właściciela, że dotrze jeden pasażer. Wbijamy na górę celem się przepakowania i w drogę.


Obrazek

Ratusz w Dukli ze wschodnią basztą




Ruszamy szlakiem żółtym na Cergową 716 m npm. Będąc w Dukli i nie wejść na Cergową to popelina wysokich lotów, nas na to nie stać. Tym bardziej, że trza "poświęcić" niedawno postawioną wieżę widokową. Ze śniegiem bida, po drodze komentujemy, że coś za szybko stopniało..


Obrazek


Idziemy, spokojnie nabieramy wysokości. Podczas podejścia gawęda, dosyć długo się nie widzieliśmy. Pierwszy odpoczynek robimy przy ołtarzu polowym przy Złotej Studzience :


Obrazek

Złota Studzienka


Wraz z wysokością poprawia się waruneczek śniegowy. Zakładam raczki, bowiem podejście jest oblodzone kapkę i kulamy do szczytu. Byłem "ze dwa razy" na Cergowej, teraz jakoś inaczej..


Obrazek

Wieża widokowa, Cergowa 716 m npm


Na szczycie robimy "duże 10" .

Obrazek

Ekipa w komplecie, Cergowa 716 m npm


Obcinka z wieży. To wiosną trąca:


Obrazek


Gorąca herbata z termosu to temat też wielce ważny. Kontynuujemy szlak żółty, schodzimy do Zawadki Rymanowskiej. Robi się miło, śniegu jest na tyle, że w rakietach już można iść. Jednakże po co sprzęt niszczyć? Do Zawadki Rymanowskiej dojdziemy. Mijamy cerkiew pw. Opieki Matki Boskiej /Pokrow/ od 1947 roku jako kościół rzymskokatolicki. Na odpoczynek kierujemy się do bazy SKPB Lublin. Jako, że jest dosyć wietrznie znajdujemy wyjście z sytuacji :

Obrazek

Ganek jest w miarę dobrym pomysłem, wtaczamy się:

Obrazek

czas dla drużyny


Kolejnym celem podczas naszego szlajanka to Piotruś 728 m npm. Szczyt bardzo honorny. Mimo, że bez widoków ale wielce kameralny. Podreperowani spożytymi kaloriami ruszamy szlakiem żółtym. Mijamy stary cmentarz i za chwilę przekraczamy Biały Potok :


Obrazek

klasyka Beskidu Niskiego, Biały Potok


Niebawem podejście na Piotrusia da się nam we znaki. Pokaże nam zimowy pazur.


Obrazek

W drodze na Piotrusia 728 m npm


Dalej idziemy bez rakiet. Im wyżej tym śniegu więcej. Na grzbiecie /do szczytu jest jeszcze kawałek/ zaczynam się zapadać coraz częściej i głębiej. Idę po śladach Ronca. Docieramy do przełączki, od której odbijając w bok możemy dojść do Świętej Studni. My ten wariant odpuszczamy i zapodajemy na ostatni etap, czyli przechadzką urwiskiem. Dla mnie bardzo uciążliwy odcinek ze względu na częste zapadanie się. Do szczytu docieram dosyć zmachany. Gorący garnuch herbaty działa mobilizująco. Do tego Ronc częstuje mnie przepysznym frykasem rodem z Kirgistanu, który zapiwszy gorącą herbatą powoduje efekt mmmmmmm..


Obrazek

Na szczycie, Piotruś 728 m npm


Chwilę odpoczęliśmy, pora schodzić. Ja wskakuję w rakiety. Teraz mogę fikać. Doświadczam potęgi tego ustrojstwa, wszelakie manewry między drzewami, stabilny krok i brak zapadalności to niewątpliwe zalety rakiet śnieżnych. Rozważamy o noclegu na miejscu biwakowym w Stasianem. Jesteśmy już na tyle nisko, że śniegu pod rakiety brakuje i zaczynam szorować o kamienie. Wyskakuję ze sprzętu i do Stasianego zapodajemy z lacza. Jesteśmy na miejscu, w wiacie rozkładamy mapę i rozważamy gdzie nocujemy. Decydujemy, że podklepiemy na pole namiotowe Drymak 2 km dalej. Jako, że ten zacny przybytek prowadzi genialny gospodarz postanawiamy zapytać o nocleg.

Obrazek

Nasza kwatera, Drymak w Tylawie


Właściciel pola namiotowego kolejny raz nie zawodzi. Udostępnia nam "kwadrat" i do tego przynosi 10 l wody. Gospodarz nie chciał od nas pieniędzy z racji, że pokój nieogrzewany, prawie na niego "nakrzyczeliśmy". W chatce ok. 2 stopni, woda w środku nie zamarza, jest dobrze. Podczas gotowania temperatura podnosi się o kolejne 4 stopnie, czyli w okolicy 6 stopni powyżej zera, prawie Karaiby! Do dyspozycji mamy dwie wersalki, naprędce klecimy barłogi i za chwil parę pławimy się w luksusie. Puchowe wynalazki to samo dobro. Najedzeni a zarazem opici jak bąki udajemy się w objęcia Morfeusza, wcześniej oczywiście wysyłając kilka esów do rodziny i znajomych. To był dobry dzień,

dobranoc..




13.02.2019


Pole namiotowe Drymak, Tylawa - Jaśliśka "Zaścianek"


Obrazek

Cergowa 716 m npm


Noc była dosyć ciepła. Podjęliśmy dobrą decyzję aby nie rozbijać namiotów i przejść się kawałek dalej, aby uwalić w miejscu, które okazuje się być bardzo pewnym. Na dzień dobry Cergowa nas wita. Zaraz rozpoczniemy pakowanko, wcześniej oczywiście śniadanko. Wracamy do Stasianego i przeskakujemy na drugą stronę mocy, czyli przez Ostrą 687 m npm. szlakiem zielonym. Podejście daje się we znaki, my oczywiście rakiety przytroczone do plecaka. Klnąc w żywy kamień obiecuję sobie, że na szczycie wskakuję w skrzypce. Lenistwo ludzkie nie zna granic. Tutaj śniegu jest jeszcze więcej. Na szczycie godnie jesteśmy przyodziani w skrzypce.


Obrazek

Ostra 687 m npm


Jestem tutaj pierwszy raz. Szczyt jest pierwszorzędny na zimowy biwak pod namiotem. Zaraz się ogarniemy :


Obrazek



Kierunek Zyndranowa. Szlak prowadzi przez Czerwony Horb 618 m npm, gdzieś poniżej sprawdzamy ilość śniegu :


Obrazek

na trasie ponad metr śniegu


Waruneczki na rakiety wyborne. Wcześniejsza odwilż ułożyła warstwę odpowiednio, przy kolejnym ochłodzeniu dosypało trochę i trafiliśmy w idealne podłoże. W lesie wycinka ma się dobrze, bliżej wioski musimy wyskoczyć z rakiet, rozpierdak jest ogromny, że głowa boli. Wchodzimy do Zyndranowej:


Obrazek


Mijamy cmentarz, ale nie wchodzimy. Logujemy się za to w wiacie przystankowej.


Obrazek

czas na "małe 5"



Możemy zrzucić klamoty, od wiatru jesteśmy osłonięci, trzeba to wykorzystać. Zrobiłem rekonesans, pewna sprawa nie dawała mi spokoju. Ustalamy, że przerwę na obiad zrobimy pod dachem budynku SKPB Rzeszów. Ogarnąwszy pewne sprawy ruszamy do schroniska SKPB Rzeszów.


Obrazek

weranda schroniska SKPB Rzeszów


Czas mamy raczej marny. Do tego zejdzie nam ok. godzinna przerwa na obiad. Okazuje się jednak, że nie jest tak źle z nami. Otóż, jest poprowadzony nowy szlak /biało-niebieski kwadrat/ ze schroniska do Jaślisk. Ściecha oznaczona bezbłędnie. Daje to nam tę przewagę, że nie musimy dymać do grzbietu granicznego. Jest to bardzo dobry skrót, co skutkowało tym, że do Jaślisk dotarliśmy jeszcze za dnia!



Obrazek

schronisko SKPB Rzeszów


Posileni zwijamy bajzel i w drogę. Atakujemy nowym wariantem :

Obrazek

W drodze do Jaślisk


W znakomitym czasie docieramy do przecinki szlaku żółtego i końskiego w okolicy Tokarni 692 m npm., co daje nam półmetek drogi. Na skrzyżowaniu chwila oddechu i łoimy dalej, kierunek Kamarka 680 m npm, szlak trawersuje szczyt, zaraz wkraczamy w miejsce, które dodaje otuchy:



Obrazek

Beskid Niski jest w pyte, mówię wam! Jeszcze chwilę i wychodzimy z lasu i rakietujemy przez pola.

Jaśliska jak na dłoni. Kręcimy na szagę, na budynek kościoła .

Obrazek

W Beskidzie Niskim, z szafą na plecach



Łoimy "od linijki" polami, odcinek do Jaślisk to po prostu majstersztyk, przestrzeń nas powaliła.

Mijamy pierwsze zabudowania miasteczka, mijamy kościół i wbijamy do sklepu roztrwonić parę groszy. Obkupieni idziemy do "Zaścianka", zaczyna się ściemniać, zaczyna padać deszcz. Do Jaślisk przyszliśmy w zimie, a wyjdziemy wiosną. Zmęczenie jednak nas nie oszczędziło, przechodzimy obok "mety" nie zauważając, że to tu. No cóż, w tył zwrot i ostatnie podejście do "bazy". W "Zaścianku" ciepło, od razu zwróciliśmy uwagę, że ciepłem bije z tego domu. Instalujemy się w pokoju wieloosobowym, ale jesteśmy sami. W dalszej części budynku jest grupa osób niepełnosprawnych, z którą gawędzimy w kuchni podczas przygotowania posiłków. Miło jest wyskoczyć z przemoczonego obuwia, zażyć gorącej kąpieli i uwalić się na starej, ale za to bardzo wygodnej pryczy.. i odpłynąć. Jutro z Roncem się żegnam.




14.02.2019



"Zaścianek" Jaśliska - Wola Niżna - Wrocław



Wczoraj w sklepie trwoniąc monetę, Ronc ugadał się z lokalsem, że zabierze się do Dukli. Z samego rańca zapodaliśmy jeszcze do piekarni po bułki i się żegnamy. Na dworze obrzydliwie, w nocy mocno padało, wszystko zaczyna płynąć.

Obrazek

"Zaścianek" Jaśliska



Około godziny dziewiątej opuszczam lokal. Żegnam się z szefową, grupą osób i kieruję się do Rymanowa. Czeka mnie ze 3 km asfaltu, jakoś dam radę. Mijam historyczne pomniki :


Obrazek


I dalej się toczę. Obserwuję jednak co mnie czeka i zaczynam wątpić powoli. Docieram do Woli Niżnej pod wiatę przystanku PKS. Sądzę, że są ogromne możliwości na rajd bagienny. Mam 1,5 godziny na podjęcie decyzji, czy wchodzę w taki wariant przechadzki:


Obrazek


Mówię pas. Wiata przystankowa w Woli Niżnej, tu kończę pieszą wędrówkę :



Obrazek


O 12.05 mam busa do Krosna i tego wariantu się trzymam. Wzgórza Rymanowskie zapodam z przyjemnością w zdecydowanie lepszej aurze. O 21.30 ląduję we Wrocławiu. Podziękowania dla Ronca za trudy i nasze co 3-letnie spotkania. Do następnego spotkania.


Relację kończę menelskim telemarkiem i


dziękuję za uwagę.





Suplement do relacji.



Jadąc w Beskid Niski frapowała mnie pewna sprawa. Mianowicie, chodzi o pomnik w Zyndranowej, który znajduje na terenie Muzeum Kultury Łemkowskiej:

Obrazek


Sprawa tego pomnika sięga roku 1975. Otóż, ten pomnik jest drugim. Pierwszy, który został wzniesiony w latach 1975-1976 przez grupę ludzi pełnych szczerych intencji. Pisząc w skrócie, chcieli uszanować poległych na przedpolach Przełęczy Dukielskiej żołnierzy radzieckich i czechosłowackich. Odsłonięcie pomnika miało nastąpić 6.10.1976 roku, w 32 rocznicę wyzwolenia Zyndranowej. Z racji, że to była inicjatywa obywatelska a ówczesny aparat władzy położył na tym łapę, z odsłonięcia pomnika wyszła klapa, ba! 1.12.1976 roku ów pomnik został wysadzony.


Poza tym, pomnik w Zyndranowej jest chyba jedynym pomnikiem Armii Radzieckiej, który powstał w III RP. I na koniec:


W 2015 roku IPN wypuszcza monografię "Pomniki wdzięczności" Armii Czerwonej w Polsce Ludowej i III Rzeczypospolitej pani Dominiki Czarneckiej i jest ten.. tego, mały zonk.. w sporządzonej liście 476 monumentów, na pomnik z Zyndranowej brakło miejsca.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Michi23
Posty: 19
Rejestracja: 2015-02-13, 14:11
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: Michi23 » 2019-02-17, 15:34

Menel, dzięki wielkie za kolejną relację z Beskidu Niskiego. Dzięki takim wpisom to forum nadal przyciąga. Patrząc na zdjęcie przedstawiające panoramę z wieży to aż się łezka w oku kręci. Ten topniejący śnieg napawa nadzieją, że zbliża się wypad którego cały rok wyczekuję... ech :roll:

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7386
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: Michun » 2019-02-17, 22:10

Świetna impreza, jak zresztą wszystkie w tym towarzystwie. Gdybym tylko o niej wiedział, zrobiłbym wiele (albo więcej) aby wziąć w niej udział.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1265
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: rambi » 2019-02-19, 17:45

Piękny jest Beskid Niski. No i dla mnie prawie nieznany niestety. Z roku na rok przekładam wyjazdy w niego. Po takiej relacji widać, że popełniam co roku ten sam błąd. Dzięki Menelu za ciekawe wskazówki, kilka z nich już miałem w głowie a kilka jest dla mnie nowych.
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

tadeks
Posty: 736
Rejestracja: 2015-04-18, 09:30
Lokalizacja: słupsk

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: tadeks » 2019-02-19, 23:29

menel pisze:
2019-02-16, 17:16

Jadąc w Beskid Niski frapowała mnie pewna sprawa. Mianowicie, chodzi o pomnik w Zyndranowej, który znajduje na terenie Muzeum Kultury Łemkowskiej:
...został wzniesiony w latach 1975-1976 przez grupę ludzi pełnych szczerych intencji. Pisząc w skrócie, chcieli uszanować poległych na przedpolach Przełęczy Dukielskiej żołnierzy radzieckich i czechosłowackich. Z racji, że to była inicjatywa obywatelska a ówczesny aparat władzy położył na tym łapę, z odsłonięcia pomnika wyszła klapa, ba! 1.12.1976 roku ów pomnik został wysadzony.
Sprawa wysadzenia pomnika jest troszeczkę szersza.
Inicjatywa obywatelska w temacie tego pomnika sama w sobie nie była by piętnowana. Podobnych inicjatyw, w tym pomników, tablic w owych czasach było więcej i przeważnie aparat władzy "słuszne intencje" akceptował i doceniał. Władzę uwierało coś innego, to, że inicjatorami byli Łemkowie- kombatanci, zwłaszcza Teodor Gocz uznawany za ukraińskiego nacjonalistę, będący cały czas pod baczną obserwacją aparatczyków. Łemkowie od wielu pokoleń przez odrębność etniczną, język, religię traktowani byli jako proruscy. Tak traktowali ich Konfederaci Barscy, podobnie zaborca, również podczas I w. św. Nacjonaliści Ukraińscy podczas II w. św. upomnieli się o Łemków. Proruskie ciągotki przypisywane były Łemkom od wieków, czego konsekwencją m.in. była Akcja Wisła. Mimo politycznej odwilży Łemkowie byli w Polsce Ludowej mniejszością antypolską, podejrzewaną o proruskie sympatie.
Takiej inicjatywy Łemków ku czci Armii Radzieckiej władza nie mogła przetrawić. Jeszcze do tego tekst na trzech tablicach po polsku, słowacku i rosyjsku głosił: "Wieczna pamięć poległym bohaterom 6 X 1944-45 łemkowie 1975".
Oczywiście uzasadnienia decyzji o wysadzeniu pomnika były inne, m.in::
- obiekt został wybudowany z elementów kamiennych i niewypałów (pocisków i granatów), które stanowią zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa.
-pomnik został wybudowany bez wymaganej dokumentacji prawnej - brak pozwolenia na budowę,
- pomnik mający symbolizować przyjaźń polsko-radziecką pod względem plastycznym i architektonicznym nie spełnia wymogów zaniżonych kryteriów artystycznych. Kompozycja pomnika oraz użyte materiały stanowią zlepek przypadkowych elementów i pod względem formalnym nie stanowią wypowiedzi plastycznej,
- nie stanowi powiązania z otoczeniem i przeszkadza w odbiorze krajobrazu,
-itp.


( tak na ma marginesie: obecnie w mocno podzielonej społeczności łemkowskiej pewne środowiska utożsamiają się ze wschodnim sąsiadem i pragną połączenia Łemkowszczyzny z Ukrainą).
Każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-02-19, 23:53

tadeks pisze:
2019-02-19, 23:29
Sprawa wysadzenia pomnika jest troszeczkę szersza.
Tak, napisałem to skrótowo.
tadeks pisze:
2019-02-19, 23:29
Jeszcze do tego tekst na trzech tablicach po polsku, słowacku i rosyjsku głosił: "Wieczna pamięć poległym bohaterom 6 X 1944-45 łemkowie 1975".
Jeżeli odnosisz tekst do pomnika z 1975 roku to:

"Wieczna sława poległym bohaterom
6 X 1944-45
Łemkowie 1975"

I za to podobnież jakiś "trep"/pułkownik?/ zwrócił uwagę Goczowi, że powinna być chwała, nie sława. Co do "przeszkody w odbiorze" krajobrazu to przyznać trza, że to sprawa "do prasy".. :mrgreen: Jakiś "tęgi umysł", zapewne partyjny aparatczyk stwierdza oficjalnie, że pomnik ku czci Armii Radzieckiej w takiej formie przeszkadza w odbiorze i nie wiąże się z otoczeniem.. :mrgreen: W PRL-u to majstersztyk. :lol:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5537
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: Lidka K. » 2019-02-20, 18:29

aż nie mogę się nadziwić: wszystkie te miejsca i trasy znam! :lol: co prawda z kilku wycieczek, a nie jednej, na dokładkę bezśnieżnych, ale zawszeć :lol:
I należą one do jednych z najulubieńszych :-D
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 575
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: krzyś » 2019-02-20, 21:40

Potwierdzam co wyżej 8-)
Obrazek

Arni
Posty: 110
Rejestracja: 2009-04-19, 08:57

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: Arni » 2019-02-25, 12:20

No ładnie lato ci się trafiło ;-)

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-03-01, 07:00

Aha.. :mrgreen:

Wiata znajdująca się za budynkiem schroniska SBN w Zyndranowej posiada stryszek, na którym strudzony turysta może zlec na nocleg w wariancie "poza sezonem". Wcześniej jak byłem, wiatę ogarniam, ale zdaje mi się, że stryszku nie było. Wiem, że Ronc robił zdjęcia tej wiacie, tylko pewnie zajrzy tu "w przyszłym roku".
ПУНКС НОТ ДЭД !

kristofhetvenharom
Posty: 26
Rejestracja: 2019-01-17, 08:33

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: kristofhetvenharom » 2019-03-05, 18:48

Co chwila ktoś mi tu" robi smaka" wschodnim Beskidem Niskim :) W zaistniałej sytuacji podjąłem decyzję o wyjeździe do Komańczy na początku kwietnia - na tę chwilę planuję pętlę Wisłok Wielki-Moszczaniec-Puławy Górne-Tokarnia-Wisłok Wielki. Nie można nie wybrać się na Wahalowski Wierch przez Jawornik, chyba też na Pasiekę. Z części bieszczadzkiej - Chryszczata, może Jasło, i może uda się znaleźć sposób na dotarcie do słowackiego "wejścia" do tunelu k. Łupkowa.
Cudne manowce. O tak, to warto! Bo wstaje nowy dzień...

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9875
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Zimowe ostatki w Beskidzie Niskim 11-14.02.2019

Post autor: menel » 2019-03-05, 18:57

kristofhetvenharom pisze:
2019-03-05, 18:48
podjąłem decyzję o wyjeździe do Komańczy na początku kwietnia - na tę chwilę planuję pętlę Wisłok Wielki-Moszczaniec-Puławy Górne-Tokarnia-Wisłok Wielki. Nie można nie wybrać się na Wahalowski Wierch przez Jawornik, chyba też na Pasiekę. Z części bieszczadzkiej - Chryszczata, może Jasło, i może uda się znaleźć sposób na dotarcie do słowackiego "wejścia" do tunelu k. Łupkowa.

kristofhetvenharom, przywracasz wiarę w ludzi. Gdybyś miał trochę czasu w piździerniku, można by coś wspólnie wykroić.
ПУНКС НОТ ДЭД !

ODPOWIEDZ