Moje Bawarskie i Alpejskie wypady

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Moje Bawarskie i Alpejskie wypady

Post autor: sosikhehe » 2018-03-10, 23:15

Gross Arber- Luty 2018
Witam 8-)
Jako iż planowałem zmienić pracę, tak to się wszystko ułożyło iż również zmieniłem tymczasowo miejsce zamieszkania. A dokładnie zamieszkuję okolicę Pasawy, praktycznie w Lesie Bawarskim. Po tygodniu nie wytrzymałem i musiałem się gdzieś wybrać. Dla przykładu na najwyższy szczyt tegoż pasma czyli Gross Arber.

Na początek obszedłem sobie zamarznięte jeziorko.

Obrazek

Ogólnie na trasie napotykam dużą ilość skitour'owców oraz rakietowców. Ja tymczasem lekko się zapadam ale brnę pod górę ;-)

Obrazek

Ahh cóż za piękna różnica między drzewami na dolę a tuż na szczycie.

Obrazek

Na Große Arber prowadzi kolejka z której korzystają tutejsi narciarze.

Obrazek

Widoki mimo mgły są świetne ;-)

Obrazek

I tak zrobiłem 900 metrów do góry i na dół. Powoli schodzę i wracam na kwadrat.



Pasawa- Luty 2018

Jako iż późno wstałem stwierdziłem że pora pozwiedzać okoliczne miejscowości- najbliżej gości mnie Pasawa.
Od razu pojechałem na jedną z największych atrakcji czyli Oberhaus- ha strzał w 10 piękne widoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pasawa jest nazywana miastem trzech rzek lub przez innych Bawarską Wenecją. Ponieważ to tu spotykają się 3 rzeki: Dunaj, Inn i Ilz. Mimo iż w Wenecji jeszcze nie byłem jestem zachwycony tutejszą zabudową która powstała około XVIw. Piękne wąskie uliczki mają swoje pochodzenie związane z Włochami ponieważ do zaprojektowania miasta ściągnięto włoskich inżynierów.
Z wiki: "Po połączeniu z rzekami Inn i Ilz wody Dunaju mają na dłuższym odcinku trzy kolory: zielony (woda z rzeki Inn – kolor nadaje topniejący u źródła rzeki alpejski śnieg), czarny (woda z rzeki Ilz wypływającej z torfowisk) oraz niebieski (woda z Dunaju). Zielona woda pochodząca z Innu płynie przy tym często szerszym strumieniem niż niebieska woda z Dunaju. Wynika to głównie z mniejszej głębokości Innu (1,90 m) względem Dunaju (6,80 m)."

Tutaj też w katedrze św.Stefana znajdują się największe katedralne organy piszczałkowe, które mają 17754 piszczałki.

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Katedra ¦w.Stefana z zewnątrz.

Obrazek

Ahh zazdroscze właścicielowi tej posiadłości na skale :-D

Obrazek

PS. Jeśli ktoś będzie w okolicy Alp Salzburskich niech da znac, chetnie dolacze do zwiedzania ;-)
Ostatnio zmieniony 2018-06-24, 11:00 przez sosikhehe, łącznie zmieniany 2 razy.
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7404
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-03-11, 10:32

sosikhehe pisze:zmieniłem tymczasowo miejsce zamieszkania
Niemcy zabrali? ;-)
Fajowe.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2018-03-13, 20:51

Michun pisze:Niemcy zabrali? ;-)
A tam zaraz zabrali, nie zabrali wręcz dali nowe :mrgreen:




Marzec- Kehlstein

Jako, iż miałem prawie 4 dniowy weekend postanowiłem wybrać się w okolicę Alp Salzburskich, a dokładnie do Berchtesgaden. Nastawiłem więc budzik na 4:30, koniec końców wyjechałem o 6, na miejscu byłem o 9 więc już trochę późno. W planie miałem wejść na Kehlstein i zobaczyć jak wygląda droga w stronę Mannlgrat, z powodu godziny stwierdziłem że zdążę tylko zrealizować pierwszą cześć planu więc czekan i kask oraz inne niepotrzebne szpargały zostawiam w aucie ("ale raki sobie wezmę- jak to mama mówiła lepiej nosić :-P "). Parkuję na parkingu obok Dokumentation Obersalzberg, w sezonie są parkomaty i parking jest płatny cos koło 1.5€/h jest jeszcze możliwość zaparkowania w Ofnerboden (8€/dzień) skąd można się wybrać pieszo.
Latem tą drogą kursują autobusy które wywiozą nas na samą górę, w zimę za to można iść z buta i spokojnie cieszyć się widokami ;-)

Obrazek

By poprowadzić drogę na szczyt wydrążono kilka tuneli

Obrazek

Obrazek

Pogoda bardzo dopisuje, wychodziłem na dole w puchówce by później iść już w samym term i ceracie. Po niecałej godzince widać już Watzmanna w całej okazałości.

Obrazek

Powoli dostrzegam cel mojego spaceru ale gdzie tam to dopiero połowa drogi...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tyle śniegu nasypało :-)

Obrazek

Tutaj mamy piękną wiatę

Obrazek

Z takim widokiem

Obrazek

To właśnie z tego poziomu prowadzi winda którą wjeżdża się 124m wyżej do herbaciarni, która była prezentem na 50 urodziny Hitlera od NSDAP. Mieli rozmach sk... ponieważ cała inwestycja pochłoneła 30mln marek i trwała 13 miesięcy.
Podejście zboczem jest dość strome i nie czuje się zbyt pewnie w samych butach.

Obrazek

Mijam rakietową wycieczkę, spokojnie czekam aż zejdą i wychodzę na Kehlstein.
Pogoda i widoczki wyśmienite.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Oczywiście rezygnuje z choćby zobaczenia jak wygląda dalsza część Mannlgrat ponieważ jest już 13, a w ogóle samemu to słaby pomysł, w lato prowadzi tędy ferrata.
Rozkoszuje się widokami, czekoladą i herbatą, dla pewności zakładam raki by nie zjechać gdzieś niepotrzebnie.

Obrazek

Teraz zrobiło się totalnie gorąco i ide w samej koszulce termo, oczywiście śnieg również odczuł tą piękną aurę i zaczął wyjeżdżać. W pewnym momencie napotykam wcześniejszą ekipę która elegancko zaporęczowała małe lawinisko.

Obrazek

Zmęczony i głodny z małymi przygodami wracam do domu.
My body lie but still I roam

kulczyk1
Posty: 1708
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2018-03-13, 21:06

PKP Sosik PKP ale w Tatry to masz teraz pioruńsko daleko - już nie wczesnie wstawać ale wcale sie nie kłaść. ;-) :-D

Awatar użytkownika
dave
Posty: 397
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-03-13, 21:29

Pikne są te Alpy, a...
sosikhehe pisze: Obrazek
...to zdjęcie robi wrażenie.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2018-03-20, 19:47

kulczyk1 pisze:PKP Sosik PKP ale w Tatry to masz teraz pioruńsko daleko - już nie wczesnie wstawać ale wcale sie nie kłaść. ;-) :-D
Tak w Tatry to mam teraz fest daleko, ale za to w Alpy blisko- jakieś 170km. Powrót z Alp za to elegancki bo nie stoję w korkach na zakopiance :-D
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2018-03-20, 21:15

dave pisze:Pikne są te Alpy
Powiedzenie "cudze chwalicie, a swojego nie znacie" w pewnym kontekście, uważam za mocno przesadzone. ;-)

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2018-05-29, 23:07

Marzec- Drachenwand

Mierziło mnie niemiłosiernie by gdzieś pojechać w góry na cokolwiek. Ktoś zarzucił info na fb że na Drachenwand Klettersteig nie ma już za bardzo śniegu. Więc grzech nie pojechać! Oczywiście sam no bo z kim... Przynajmniej nikt nie marudził :-D Przyjeżdżam do Sankt Lorenz około 7, parkuję koło restauracji- jest tam mały parking. No to ruszam w drogę, nie spotykam żywej duszy- ha! cała ściana moja :lol:
Na dole trochę zalega jeszcze puchu ale dalej już "praktycznie" sucha skała.

Obrazek

Tak się prezentuje topo

Obrazek

Gdy wchodzę na drugą drabinę słyszę niezły huk- słońce wyszło to wszystko się topi i latają kamienie z lodem. Myślę tylko by szybko przejść ten moment.
Jeruna trochę tej ściany do zrobienia jest.

Obrazek

Obrazek

Pięknie się to wszystko wygląda

Obrazek

Obrazek

Mondsee

Obrazek

Decyduje się na wariant D ale ten wiszący most też jest kuszący (wrócę tu jeszcze bo daleko nie mam). Myślałem że to już prawie koniec ferraty, ale gdy dochodzę do Tiefblick dopiero widzę że to było dopiero 2/3 całej drogi. Robię sobie przerwę bo głodny i spragniony jestem a i również oczy niech się nacieszą.
Końcówka to zwykłem podejście A/B, wpis do pamiętnika i już jestem na szczycie, 400m w pionie zrobione.
Skały w tej Austrii potrafią robić bardzo ładne zdjęcia :mrgreen:

Obrazek

Pięknie się już wiosna budziła.

Obrazek

A tu w dolinie to jeszcze można by się w lodzie powspinać!

Obrazek

Schodzi się bardzo szybko i stromo. Gdy przeleciał koło mnie kamień z powrotem zakładam kask- licho nie śpi.

Obrazek

A tak się prezentuje Smocza ¦ciana w całej okazałości.

Obrazek

A jakby się komuś chciało popatrzeć na urywki z przejścia to zapraszam na krótki film>

https://www.youtube.com/watch?v=26lFmQUBRe0

Do następnego! 8-)
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2018-06-24, 14:04

Maj

Na majówkę planowałem pojechać do Flattach odwiedzić rodzinkę która tam zawitała na wakacje. Ale dzień wcześniej zdzwoniłem się z Rajlim i udało się ugadać jeszcze na ferrate.
Dojeżdżam rano do Gmunden, jest problem z zaparkowaniem ponieważ parking pod samym Traunstein jest bardzo mały. Parkuję dość daleko ale wynagradzają mi to widoki i piękna pogoda.

Obrazek

Miło poznać ekipę, pogaduchy pogaduchami ale trzeba drałować w górę :-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podejście jest dość żwawe ponieważ z samego dołu trzeba podejść 1250m w górę z czego sama ferrata to 150m. Tu ukazuje nam się nasz cel- Ferrata Traunsee o trudności D.

Obrazek

Ferrata jest krótka ale treściwa, w pewnym momencie jest lekka przewieszka do której podchodziłem dwa razy bo źle się wpiąłem. Potem trawersujemy w prawo i ciśniemy do góry po ścianie przy fajnej lufie :-D Jak ktoś chcę obejrzeć to proszę kliknąć w link poniżej.

https://youtu.be/ES62nKbqYSw

Obrazek

Przerwa na piwko, potem 15min drogi i jesteśmy na szczycie Traunstein. Niby tylko 1691m n.p.m. ale 1250 trzeba zrobić.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przygoda z ferratą się kończy, schodzimy i każdy rusza w swoją stronę.
Ja wybrałem się do Flattach a reszta w następnych dniach atakowała pobliskie ferraty.

Relaks

Obrazek

Wybrałem się pojeździć na rowerze bo właśnie przez Flattach przebiega droga R8. Jest to odcinek 75km od Möllbrucke do Heiligenblut am Großglockner (lub odwrotnie). Trasa jest poprowadzona przez piękne tereny, jest również bardzo dobrze oznaczona i przygotowana ponieważ są specjalne zajazdy dla cyklistów gdzie można coś zjeść i się napić (złotego trunku).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Któregoś dnia wybieramy się na Polinik (2784). Dojeżdżamy do Obervellach i dalej do "parkingu" leśną drogą która ostro pnie się w górę. Parking na wysokości około 1200m, góra na 5 aut. Stąd tą samą drogą do schroniska Polinikhütte.

Obrazek

Obrazek

Schronisko jest zamknięte z resztą jak prawie wszystko tutaj między sezonem zimowym a letnim. A liczyłem na takie zimne z pianką i kiełbaskę z grilla... Pomarzyć można a nawet popatrzeć przez szybę :-/

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do wysokości ponad 2000m i zalega tu sporo śniegu. Sprzęt mam tylko ja, jest już 13 a na samo dojście i powrót do schroniska potrzebowałbym 5h a nikt nie będzie czekał. Odpuszczam a i tak było fajnie :-)

Obrazek

Następnego dnia zabieram rodzinkę do Kals am Großglockner. Ahhh nie sądziłem że wrócę tu tak szybko 8-) Jemy obiad w Lucknerhaus, polecam sznycel wielkości głowy np. z frytkami. I ruszamy w stronę Lucknerhütte.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do pewnego momentu gdzie zalega dużo śniegu a z lewej strony jest ładna rynna zjazdowa. Bez sprzętu nie ma co ryzykować, a schronisko i tak jest jeszcze zamknięte. Gdy schodziliśmy widzieliśmy jak śnieżka średnicy 1.5m od tak sobie zjechała.
Po drodze nie spotkaliśmy praktycznie nikogo tylko same świstaki które jeden po drugim czmychały sobie po śniegu :-o

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejny dzień to wycieczka do Mallnitz, mieliśmy zamiar wjechać sobie kolejką- ale oczywiście była zamknięta do początku sezonu letniego. Ale i tak zadowoliliśmy się spacerkiem po pięknej dolinie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy rzece znajdował się drewniany park dla dzieciaków i nie tylko. Tyrolka, huśtawki, miejsce na grilla, (morze i nawet namiot 8-) ) przejście po linie przez rzekę gdzie mieliśmy niezły ubaw :mrgreen: głównie z siostrzeńca który wylądował w dość lodowatej wodzie.


Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. W tym okresie mocno pyliła sosna, po deszczu ładnie to wszystko się unosiło, jakby ktoś race w lesie odpalał.

Obrazek

W drodze powrotnej zatrzymuje się w Obertauern. Dziwnie wygląda taka opuszczona wioska narciarska gdzie nie ma żywej duszy. Ale poza sezonem zimowym i trochę letnim nie ma co się dziwić.

Obrazek

Obrazek

I to by było na tyle ;-)
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7404
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-06-25, 17:59

Fajne. Ja też chcę.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 229
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Re: Moje Bawarskie i Alpejskie wypady

Post autor: sosikhehe » 2019-02-03, 17:11

Michun pisze:
2018-06-25, 17:59
Fajne. Ja też chcę.
To przyjeżdżaj do Bawarii albo Austrii ;-)



Czerwiec/Lipiec- Schermberg Tassilo Klettersteig

Wrzucam trochę zaległą relację, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale.
W planach miałem jechać na Donnerkogel, ale stwierdziłem że trochę braknie mi weekendu na to i Amon Klettersteig, a jeszcze muszę wrócić i rano poniedziałek iść do pracy. Ostatecznie padło na szczyt Schermberg (2396). Po skończonej nocnej zmianie, jem śniadanie, piję kawę i jadę pod Almtalerhaus. Na parkingu grzeje sobie na maszynce obiad który mi został (a co ma się zepsuć przez weekend w lodówce...) oczywiście zostałem obgadany przez dwójkę austriaków i lekko wyśmiany ale co mi tam ich opinia... to nie ja będę głodny na szlaku.

Obrazek

Pogoda jest troszkę w kratkę, na parkingu było zimno ale gdy mijam Almtalerhaus wychodzi słońce i w momencie robi się ciepło (rozpinam nogawki i ściągam polar), późniejsza aura to już loteria...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy podejście robi się dość strome zaczyna padać deszcz (zakładam kurtkę) po 20 minutach deszcze przestaje padać (ściągam kurtkę). By po kolejnych 15 minutach założyć kurtkę z powrotem i ulewa towarzyszy mi praktycznie do schroniska.
Patrzcie to tutaj kręcili Króla Lwa :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Gdy dochodzę na wysokość schroniska deszcz ustaje, bardzo wieje, a ja cały przemoczony i zaczynam się trząść ale nie przebieram się bo schronisko rzut kamieniem ode mnie. Oczywiście na wstępie dostaję opr i jeszcze dwóch Czechów przede mną że: "nie można sobie chodzi od tak po Alpejskich schroniskach bez wcześniejszej rezerwacji, oni mają miejsce bez rezerwacji tylko dla naprawdę potrzebujących. Zwykle jest duże obłożenie i odsyłają takich delikwentów z kwitkiem". Ostatecznie miejsce dostałem i Czesi też, ale przestrzegał na następny raz. Wszedłem na salę i było chyba z 40 łóżek, a zajeliśmy tej nocy może z 5... Prysznica niestety nie było, tylko zimna woda ze źródła w umywalce która była tak zimna że kostki lodu nie leciały chyba tylko z tego względu że się nie zmieściły przez otwór z kranu :-D Zjadłem obiad, wypiłem piwko, pogadałem z Czechami i o 18 byłem już w łóżku jako iż miałem zaległości w spaniu.

Obrazek

Obudziłem się o 5:30, około 6:10 jadłem śniadanie na stołówce która świeciła pustkami, bo schronisko się dopiero budziło a śniadanie było serwowane dopiero od 7. Po wczorajszej pogodzie nie było śladu, rano przywitało słońce i czyste niebo 8-) Teraz widzę cel mojej wycieczki.

Obrazek

Dojście pod ferratę zajmuje niecałe 30min.

Obrazek

Idę jako pierwszy, po przejściu pewnego odcinka na małej polance robię przerwę na zdjęcia, picie, jeszcze batona (mogłem poczekać kilka minut i kupić kawę- wtedy bym się obudził). W tym czasie dwóch gości mnie wyprzedza, siedzę jeszcze chwilę i ruszam dalej. Po rozgrzewce i z takimi widokami już mi kawa niepotrzebna :-D

Obrazek

Großer Priel

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W tym miejscu docieram do ponad połowy gdzie główne trudności mam już za sobą, teraz pozostaje tylko łatwa graniówka z pięknymi widokami, słońce świeci przyjemnie ale zefirek dosyć chłodny.

Obrazek

Chciałbym mieć okno w domu z takim widokiem :->

Obrazek

O 9:30 docieram na szczyt, jest bajecznie lecz chłodno, siedzę około 20 minut i ruszam na dół.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Teraz czeka mnie zejście przez coś takiego...

Obrazek

Te szczeliny na ogół są szerokie na kilkadziesiąt cm czasem więcej ale bez problemu można je przekroczyć/przeskoczyć czasem są szersze. Ale to nic, bardziej zagadkowa jest tutaj głębokość każdej z nich bo zwykle to jakieś 2-3m ale bywają głębsze i jest to na moje oko ponad 10 metrów...

Obrazek

Obrazek

Gdy schodzę mijam kilka osób które pytają jak wygląda droga na górę. Schodzę już do doliny całkiem sam, gdzie z jednej strony mam Großer Priel a z drugiej Schermberg i tutaj gubię szlak, który najprawdopodobniej jest zasypany śniegiem. Stoję i się zastanawiam jak tu iść... chyba przed siebie i w dół :-P
Nie jest mi później do śmiechu gdy naprawdę nie wiem gdzie iść, wędruję przez pola śnieżne modląc się by nie wpaść gdzieś kilka metrów. Gps nie daje odpowiedzi a o zasięgu sieci mogę pomarzyć, ale na szczęście miałem ściągnięte mapy, topo i jakoś udaje mi się dojść do szlaku którym schodzi się z Grosser Priel. uff

Obrazek

Jestem już praktycznie przy schronisku, jest pięknie więc robię sobie przerwę i chłonę promienie słońca i widoki.

Obrazek

Po przyjściu po krótkiej gadce z właścicielem okazuje się nie taki straszny jak wczoraj :lol: po zamówieniu obiadku i piwka, odpoczywam w cudownej scenerii 8-)


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To był udany weekend dla górołaza :-) bardzo podobał mi się ten rejon grupy Totes Gebirge. W sumie 1750m podejścia i zejścia (z czego 600m to ferrata). Na szczycie jest tablica informująca o wysokości 2340m lecz w rzeczywistości to 2396 (chyba kiedyś zostało to mniej dokładnie zmierzone niż teraz z gps'ami).

Obrazek
Ostatnio zmieniony 2019-02-05, 08:21 przez sosikhehe, łącznie zmieniany 2 razy.
My body lie but still I roam

AgaŻet
Posty: 6
Rejestracja: 2018-12-29, 19:58

Re: Moje Bawarskie i Alpejskie wypady

Post autor: AgaŻet » 2019-02-03, 18:01

Brzydkie te Alpy. Strasznie brzydkie 8-) ;-) :-) W ogóle nie zazdroszczę, ani trochę. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7404
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Re: Moje Bawarskie i Alpejskie wypady

Post autor: Michun » 2019-02-04, 21:00

Nareszcie coś fajnego :-D Ty uważaj tam, jak tak łazisz sam, żeby cię licho nie "wciungło" 8-)
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

ODPOWIEDZ