OPINIA O ARARTTREK

zamieść relację ze swojej wyprawy, poczytaj relacje innych użytkowników

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Tommy
Posty: 772
Rejestracja: 2009-05-19, 18:12
Lokalizacja: Kato

OPINIA O ARARTTREK

Post autor: Tommy » 2015-06-20, 09:09

Wydymani przez Ararattrek, czyli jak mało brakowało do zdobycia Araratu

Historia, która nas spotkała, skłoniła nas do opisania zaistniałej sytuacji i przestrzeżenia wszystkich przed pseudoprzewodnickimi usługami firmy Ararattrek. Do rzeczy…

USTALENIA

Do zdobycia Araratu niezbędne jest wykupienie pozwolenia i usługi przewodnickiej. Po rozeznaniu rynku wybraliśmy najtańszą ofertę, zaproponowaną przez firmę Ararattrek. W ramach kwoty na jaką się umówiliśmy, mieliśmy mieć zapewniony permit, przewodnika i dojazd pod górę. Do podpisania każdy z nas dostał umowę wraz z Warunkami uczestnictwa, gdzie został określony termin wyprawy obejmujący 5 dni. Wymieniliśmy też sporo maili, które należy uznać za integralny załącznik do umowy. Oto cytat z jednego z nich: „ grupa wybiera ilość dni trekkingu 3,4 lub 5 i jest to ustalone z nami,i z przewodnikiem przed wyprawą. Do tego oferujemy 1 dzień rezerwowy. Jeśli grupa wykorzysta dzień rezerwowy na czekanie w 2. obozie i będzie chciała jeszcze czekać kolejny dzień dopłaca” My wybraliśmy opcję 5-ciodniową.

RZECZYWISTO¦ć:

Pierwszy niesmak nastąpił już pierwszego dnia. Przewodnik włożył słuchawki z muzyką w uszy i nie odzywając się do nas cały dzień po prostu nas prowadził. Tak było przez cały czas naszej wyprawy. Postawa co najmniej dziwna, żeby nie powiedzieć, że arogancka.

Byliśmy dobrze zaaklimatyzowani po irańskim Damavandzie. W dwa dni doszliśmy na wysokość 3400 m.n.p.m. gdzie przewodnik chciał zrobić drugi obóz. Kiedy dowiedzieliśmy się, że z tej wysokości zamierza atakować szczyt (5137 m.n.p.m.), zaprotestowaliśmy. Przy tak horrendalnie dużym przewyższeniu mogliśmy po prostu fizycznie nie dać rady. Poza tym wcześniej była mowa o drugim obozie na wysokości 3800 m.n.p.m. Bez dyskusji poszliśmy dalej. To jednak dopiero pierwszy przejaw braku profesjonalizmu.

Następnego dnia bez żadnych ustaleń zostaliśmy obudzeni o godzinie 2. w nocy, a wymarsz został zarządzony na godzinę 3-cią. Szczyt znajdował się w chmurach, do tego wiał silny wiatr. Ale mamy przewodnika, to on powinien myśleć za nas, nie my za niego. Poszliśmy więc za nim. Tymczasem nasz pseudoprzewodnik doprowadził na wysokość ok. 5000 m.n.p.m. i zarządził odwrót. Faktycznie widoczność była bardzo zła, temperatura poniżej zera i silny wiatr. Próbowaliśmy go przekonać jednak do dalszej drogi, lecz jak się okazało nie posiadał żadnych urządzeń do nawigacji np. GPS-u. Na widok mojego kompasu zrobił tylko wielkie, zdziwione oczy. A co by było jakby jego oczy zawiodły ? Błądzenie ? Wyziębienie ? Może nawet śmierć. O tym jednak firma nie pomyślała ani razu.

Po powrocie do obozu okazało się ku naszemu zdziwieniu, że mamy schodzić na dół. Że nie ma następnej próby kolejnego dnia. Po długich dyskusjach z różnymi osobami z rodziny Musy jak i samym Musą zostaliśmy postawieni pod ścianą: macie schodzić ! Tymczasem jasno zostało określone w mailach, że mamy dzień zapasowy na przeczekanie złej pogody. Mając przewodnika możemy chyba oczekiwać, że to on sprawdza prognozy i doradza lub też odradza klientom. Nasz pseudoprzewodnik nie sprawdził żadnych prognoz pogody. W poczuciu oszukania i przegranej zaczęliśmy schodzić na dół. Jak się okazało mimo iż umowa opiewała na 5 dni, zostaliśmy zmuszeni do zejścia po 3 dniach. Inna przyczyna tego stanu była również taka, że nasz pseudoprzewodnik nie miał większej ilości pożywienia. Podczas zejścia żywił się już tylko znalezionymi ostami a niedobory płynów uzupełniał jedząc śnieg.

Po powrocie oczywiście firma na maile już nie odpowiada zapominając, że zadowolony klient napędza interes. Nastawienie wyłącznie na pieniądze. Pojęcie zadowolenia klienta jeszcze długo dla firmy Ararattrek będzie pojęciem zupełnie obcym.

Niech ta historia będzie dla Was wszystkich przestrogą. My żałujemy, Wy może się ustrzeżecie. Odradzamy Wam pseudoprzewodnickie usługi firmy Ararattrek.

ARARATTREK – ODRADZAMY !
Dla dobrego samopoczucia niezbędne są człowiekowi - nadzieja i złudzenia
Czesław Banach

cezaryol
Posty: 1023
Rejestracja: 2010-06-05, 07:49
Lokalizacja: Opole

Re: ARARATTREK - ODRADZAMY

Post autor: cezaryol » 2015-06-20, 09:24

Tommy pisze: Inna przyczyna tego stanu była również taka, że nasz pseudoprzewodnik nie miał większej ilości pożywienia. Podczas zejścia żywił się już tylko znalezionymi ostami a niedobory płynów uzupełniał jedząc śnieg.
Mimo tych wszystkich okoliczności nie byliście w stanie podzielić się z nim swoimi zapasami?

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5568
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2015-06-20, 19:19

Dlatego jak jestem przy stoisku np: z serem, to nie sięgam po ten najtańszy, bo to wyrób serobodobny, a nie prawdziwy ser. Skąpy płaci dwa razy...niestety.
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Tommy
Posty: 772
Rejestracja: 2009-05-19, 18:12
Lokalizacja: Kato

Post autor: Tommy » 2015-06-20, 20:36

Wiesz Satan, firma ta została mi polecona przez moja Mamę, która w zeszłym roku z nimi była i była bardzo zadowolona. To że zaoferowali najniższą cenę jeszcze nas utwierdziło. A czemu tak wyszło ? Nie wiem.
Jedyne co mogę zrobić to opisać sytuację w necie aby innych przestrzec. I to właśnie robię.
Dla dobrego samopoczucia niezbędne są człowiekowi - nadzieja i złudzenia
Czesław Banach

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5568
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2015-06-20, 21:20

Zgadza się, to może, ale nie musi być przyczyna Waszych kłopotów. Może po prostu kilka rzeczy na raz zagrało nie tak. Tak czy inaczej najważniejsza jest droga... ;-)

Zdaje się, że ta firma reklamuje się na lamach naszego czasopisma.
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

ODPOWIEDZ