Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Fabularny film o Macieju Berbece

Znalazła mnie przygoda

NPM 12/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Wojciech Grzesiok
(Andrzej Życzkowski)
Pamiętacie ten cytat z trailera pierwszej części „Władcy Pierścieni”? „You will find adventure or adventure will find you (znajdziesz przygodę albo przygoda znajdzie ciebie)” – tak właśnie było z moim udziałem w filmie o Macieju Berbece.

Nie zamierzałem jechać na żadną wyprawę, a tym bardziej w góry wysokie. Krótko mówiąc, żadnych przygód. Tymczasem podczas jednej z imprez na Turbaczu Jędrek wziął mnie na środek sali i tak, żeby nikt postronny nie słyszał, powiedział kilka magicznych słów: – Karakorum, Broad Peak, Maciek, Jacek, film…
Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę. Wyglądało na to, że jeśli wszystko dobrze pójdzie, spełnię jedno z dziecięcych marzeń – zobaczę K2! Przygoda za sprawą Jędrka mnie znalazła i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że cała historia zaczęła się od Triumfu i Tragedii.

Triumf i tragedia
Wielbiciele literatury górskiej na pewno znają książkę Jima Currana „K2. Triumf i Tragedia”. Mniej zapalonym przypomnijmy: książka opowiadała o wydarzeniach na K2 z roku 1986. Z jednej strony pierwsze przejście środka południowej ściany przez duet Kukuczka-Piotrowski, Magic Line (Wojciech Wróż, Przemysław Piasecki i Peter Božik pokonują południowo-zachodni filar) i Wanda Rutkiewicz jako pierwsza kobieta na K2, a z drugiej strony – śmierć 13 osób, którą ten sukces był okupiony. Dla nas, Polaków, drugą część „Triumfu i Tragedii” można by napisać po wyprawie na Zachodnią Granń Everestu w 1989 roku, która zakończyła się śmiercią pięciu himalaistów na przełęczy Lho La.
Część trzecia to niewątpliwie pierwsze zimowe wejście na Broad Peak... 5 marca 2013 roku kolejno Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomek Kowalski wchodzą jako pierwsi ludzie w zimie na szczyt Broad Peak… Niestety, Maciej i Tomek już na zawsze zostają na tej górze. Dla Tomka to był pierwszy ośmiotysięcznik, dla Macieja powrót na tę samą górę po 25 latach…
W 1988 roku podczas wyprawy narodowej na K2 Maciej Berbeka i Aleksander Lwow uzyskują zgodę kierownika wyprawy Andrzeja Zawady na atak w stylu alpejskim na Broad Peak. Podczas ataku szczytowego Alek wycofuje się pod przełęczą, Maciej idzie dalej i po zdobyciu przedwierzchołka Rocky Summit uznaje, że jest na szczycie. Zgłasza ten fakt do bazy i schodzi skrajnie wyczerpany. Dopiero później dowiaduje się, że do głównego szczytu zabrakło mu kilkuset metrów granią. Po 25 latach Maciej wraca na Broad Peak i tym razem nie zatrzymuje się na Rocky Summit...
Historia życia i górska pasja Macieja Berbeki zainspirowały trójkę producentów z East Studio do stworzenia scenariusza o jego życiu i pasji, która potrafi doprowadzić do śmierci. Rozpoczęły się miesiące, a potem lata przygotowań. Jedną z kluczowych dla produkcji funkcji – głównego konsultanta ds. górskich – obejmuje Jacek Jawień, himalaista, uczestnik kilku zimowych wypraw na K2, Nanga Parbat, Sziszapangmę i zarazem członek ekipy poszukującej ciał Macieja i Tomka latem 2013 roku. To właśnie Jacek dobrał zespół, w którym znalazł się Jędrek. On z kolei zaproponował Jackowi moją skromną osobę.

Ekipa duża czy mała?
Rzędy klasycznych niebieskich beczek wyprawowych blokują całe biuro East Studio. Połowa pracowników pakuje i wypełnia tabele z informacjami. Puchówka z roku 88 jest w beczce X, a kombinezon z 2013 roku w beczce Y. Takich informacji w tabelkach mamy całą masę. Bo tak naprawdę pod kątem sprzętowym i kostiumowym pakujemy się na trzy różne wyprawy – naszą teraźniejszą oraz te, które mają być pokazane się w filmie – a więc z lat 1988 i 2013. Poza tym sprzęt górski, bazowy i kostiumy to jedno, ale sprzęt filmowy to już zupełnie inna para kaloszy. A dla nas wspinaczy wszystko, co nie łączy się ze wspinaczkową częścią wyprawy, to absolutna nowość.
Nasza ekipa zasadniczo składa się z dwóch różnych grup. Jedna to aktorzy i filmowcy, a druga to himalaiści wraz z lekarzami z Pogotowia Górskiego. Na szczęście, dzięki kilku wyjazdom integracyjno-szkoleniowym, ludzie z dwóch różnych światów już przed wylotem w Karakorum tworzą dość zgraną grupę. Jedyne, co nas różni, to typowo praktyczne podejście do przedsięwzięcia. Dla wspinaczy te ponad 20 osób to niesamowicie wielka grupa. Ale dla filmowców to znak, że ekipa jest maksymalnie okrojona w porównaniu do tradycyjnego planu filmowego w normalnych warunkach. Nic to, damy radę. Czas więc ruszać w góry.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też