Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poczta N.P.M. | redakcja@npm.pl

Znaki dziwnych szlaków

NPM 3/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
(fot. Paweł Skrzypek)
Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Tomasza Rzeczyckiego o ciekawych przypadkach przy znakowaniu szlaków – „Fantazje spod pędzla” („n.p.m.” 1/2014). Wędrując po górach, również spotkałem się z dziwnym oznakowaniem.

Na Przełęczy pod Uboczem w Górach Bystrzyckich jest drogowskaz z czerwonym i niebieskim szlakiem do schroniska Jagodna. Na tym odcinku oba szlaki idą tym samym śladem, jednak patrząc na czerwone znaki, dojdziemy do celu o 15 minut szybciej niż turysta, który wybierze znaki niebieskie... Z kolei w Pieninach znalazłem znak informujący, że do zamku Czorsztyn dojdziemy w jedną minutę – myślę, że lepiej, gdyby na drogowskazie napisano np. „Zamek Czorsztyn 200 m”. W polskich górach można znaleźć wiele dziwnych znaków, które często wydają się śmieszne, czasem jednak mogą wprowadzić w błąd niejednego górskiego wędrowca.
Paweł Skrzypek
Polanica-Zdrój

--------------------------------------

Siwy Wierch – czy to dla nas tabula rasa?

„Siwy Wierch – dla nas, Polaków, to chyba niestety nadal tabula rasa”. Tak kwituje swój – jak zawsze – ciekawy tekst „Odmienne stany tatrzańskości” Łukasz Kaźmierczak („n.p.m.” nr 11/2013). We wrześniu 2001 r. szedłem tym uroczym czerwonym szlakiem ze wsi Huty niedaleko Zuberca przez Białą Skałę na szczyt Siwego Wierchu (Sivy Vrh – 1805 m n.p.m.). Prowadził nas – i grupę Czechów – znany i zasłużony czeski przewodnik Ottokar Brandos z Ostrawy. Pan Kaźmierczak znowu ujawnił polskim czytelnikom „n.p.m.” mało znane, a piękne i świetnie zagospodarowane rejony u naszych południowych sąsiadów. Pamiętam jego relację ze Sławkowskiego Szczytu, a teraz przybliżył nam Siwy Wierch, górę o innych zupełnie walorach. To zniewalający czarem okaz natury i przyrody; ciągnie turystę na wierzchołek jak niewidoczna lina, niweczy zmęczenie i nastręczające się obawy. Nie znam Dolomitów, dlatego trudno mi o skojarzenia, które sugeruje autor. Ale ten skomplikowany wapienny szczyt wyimaginował w moich oczach jakby konglomerat wizji, znanych mi z innych charakterystycznych szczytów, takich jak Kominiarski Wierch, Szczeliniec Wielki czy czeska Koruna w Górach Stołowych. […] Na szczycie długo patrzyliśmy na otaczający nas widok, ale nie będę rywalizował z wyczerpującym opisem autora. Schodziliśmy zielonym szlakiem przez Ostrą Przełęcz, Przedwrocie (Preduwratie) i Babki do Doliny Jałowieckiej.   
Tu koniec tej niezwykłej trasy. Punkt docelowy – 1805 m n.p.m., ale adrenaliny o sile emocji jak powyżej dwóch i pół tysiąca metrów. Dla nas to była turystyka z elementami wyczynu. Popieram hasło: „nie lekceważmy Siwego Wierchu!”.
Andrzej Łęczycki
Wrocław


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też