Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Grecja / Kreta

Zeus Kamloteus

NPM 8/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński)
Każdego roku największa grecka wyspa jest obiektem inwazji kilku milionów turystów. Większość wybiera plażing przeplatany zwiedzaniem zabytków. I chociaż góry Krety dorównują wysokością Tatrom, to tylko nieliczni wyruszają na podbój górskich szlaków.

Nie chodzi tu tylko o lenistwo. Wędrówka po kreteńskich górach nie jest łatwa, bo trzeba się liczyć z kiepskim dojazdem i długimi kilometrami, przemierzanymi w odludnej okolicy w wymagającym kamienistym terenie, bez dostępu do wody. Do tego, zwłaszcza w sezonie letnim, dochodzi niemiłosierny upał. Nagrodą jest obcowanie z egzotyczną dla nas Polaków surową przyrodą, a także spotkanie ze śladami dawnych kultur – tajemniczych Minojczyków i starożytnych Greków.
Nasza czteroosobowa rodzina zjawia się na lotnisku w Chanii w samym środku letniego sezonu. Temperatura jest iście tropikalna, więc córki nie palą się do wielogodzinnego chodzenia po szlakach. Mimo wszystko, postaramy się uszczknąć, co tylko się da z górskiego tortu Krety.

Odkryli szkielet mężczyzny
Na pierwszy ogień idzie Juchtas (Giouchtas, Juktas), góra wysoka zaledwie na 811 metrów n.p.m., ale za to o wyjątkowym znaczeniu dla dawnych mieszkańców wyspy. Juchtas wznosi się 10 kilometrów od Heraklionu i kilka kilometrów od sławnego minojskiego pałacu w Knossos. Z perspektywy kreteńskiej stolicy sylwetka Juchtasa przypomina profil głowy i nie jest to przypadkowe. Według tradycji, szczyt kryje grobowiec samego Zeusa.
Temperatura jest jeszcze do zniesienia, kiedy zostawiamy auto w najwyższym punkcie wąskiej drogi z Agios Vlassios do Archanes. Za płotem kryje się miejsce zwane Anemospilia (grec. Jaskinia Wiatrów), w którym dokonano makabrycznego znaleziska archeologicznego. Kilkadziesiąt lat temu w reliktach minojskiego sanktuarium odnaleziono szkielet młodego mężczyzny z 40-centrymetrowym nożem wbitym w klatkę piersiową oraz pozostałości trzech innych ciał. Według badaczy, mężczyzna został złożony w ofierze podczas trzęsienia ziemi w XVIII wieku p.n.e. Niektórzy sugerują, że po zabiciu ofiara została zjedzona.
Opowieści na ten temat uatrakcyjniają nam wędrówkę w górę szlaku. Ozdobą ścieżki jest wspaniała roślinność, pachnące zioła i różnokolorowe trawy. Jesteśmy zaskoczeni ilością kwiatów, kwitnących o tej gorącej porze roku. Czujemy się jak w ogrodzie botanicznym. Zresztą w wielu miejscach są tabliczki z opisami co ciekawszych roślin.
Na podejściu towarzyszy nam niesamowicie rozległy widok na szachownicę oliwnych sadów, winnic i wiosek, rozciągających się od Heraklionu i morskiego wybrzeża, aż po wyniosły masyw gór Ida, najwyższy na Krecie.
Nad nami pojawia się główny wierzchołek Juchtasa z budowlą radiowego przekaźnika. Z żalem wychodzimy z cienia góry i wkraczamy w strefę palącego słońca. Zaczyna się marudzenie dzieciarni, że gorąco… A szkoda, bo jest tu naprawdę pięknie. Pospiesznie wędrujemy grzbietem w stronę szczytu, płosząc długowłose owce z kręconymi rogami. Pod tabliczką „Minoan Sanctuary of Juktas” wchodzimy na ścieżkę wiodącą od południowej strony. Wierzchołek góry Zeusa wznosi się tuż nad nami, ale towarzystwo kategorycznie odmawia jego zdobycia, dogorywając na rozgrzanych słońcem wapiennych kamulcach.
Tymczasem to rzut beretem. Zardzewiały płot otacza pozostałości minojskiego sanktuarium na kulminacji Juchtasa. Forsuję ogrodzenie od spodu. Sądząc po wielkości dziury, miłośników minojskiej kultury było tu ostatnio całkiem sporo. Zdobywam tym samym górę-grobowiec Zeusa. Do mnie należy teraz panorama od Morza Kreteńskiego po Idę, a pod stopami mam kamienne bloki, obrobione ludzką ręką przed ponad trzema tysiącami lat!
Tymczasem ekipa pod szczytem próbuje rozszyfrować inne świadectwo kultu. Na stosie kamieni ktoś starannie ułożył kwiaty i owoce granatów, a obok położył zafoliowany tekst modlitwy, zatytułowany „Estiada”. Z greckim sobie nie radzimy, ale domyślamy się, że to inwokacja do bogini Hestii (grec. Estia). Czyżby starożytna religia wciąż była żywa? Otóż tak – po powrocie ze zdumieniem wytropię w internecie stronę neopogańskiej społeczności Idaion GI, która odbyła tutaj pielgrzymkę. Wygląda na to, że to czciciele dawnych greckich bóstw.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Grecja

Zobacz też