Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | Beskid Niski

Zamurowują polskie góry

NPM 1/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Filip Springer
Kluszkowce nieopodal Czorsztyna – panorama górskiej wsi w wersji nowoczesnej (fot. Filip Springer)
Z krajobrazu polskich gór znikają urokliwe, wciśnięte w doliny wioski. Zastępują je usypiska betonowych klocków, od których turyści idący w góry coraz częściej odwracają wzrok. Na polską wieś ze szczytu można bez bólu oczu patrzeć już tylko w nocy.

To miał być reportaż o magii Beskidu Niskiego, o zagubionych pośród zielonych pagórów wioskach i ludziach, którzy wyszli z kart „Opowieści galicyjskich” Stasiuka, z piosenek Harasymowicza i wspomnień starych górskich wyg. To miała być opowieść o krainie, w której czas, jeśli nie zatrzymał się, to przynajmniej mocno przyhamował. Wyszedłem więc w góry. Z ulokowanego u podnóża Beskidu Grybowa postanowiłem ruszyć na Chełm. Już na wijącej się przez wioskę drodze na szczyt czułem, że coś jest nie w porządku. W głowie kołatał mi stary dowcip Andrzeja Mleczki „Morze, góry, pola, lasy. Panie, jaki to mógłby być piękny kraj”.

Krasnal obowiązkowy
Wawrzka. Kilkadziesiąt domków rozrzuconych na beskidzkich stokach. Jeśli nie wiesz, gdzie to jest, nie przejmuj się. Przy wsi operator postawił maszt telefonii komórkowej. Widać z daleka, więc i wiadomo, gdzie jest Wawrzka.
W Wawrzce jest tak – najpierw jest droga, a potem ból oczu. Bo przy drodze stoi betonowy parkan w różyczki. Tu, w Wawrzce, parkan akurat jest szary.
– Chciałem różowy z białymi filarkami, ale akurat nie mieli na składzie. A ogrodzić się trzeba – tłumaczy właściciel, który przedstawić się nie chce z powodów tych samych, z których najpierw postawił kilka lat temu parkan, a dopiero potem dom.
– Ludzie są zawistni – mówi konspiracyjnym szeptem, ale warunkowo wpuści na obejście.
No więc jest krasnal nad stawem i bocian, piękna rzecz. Synowa co rusz dokupuje kolejne zwierzaki. Wkrótce ogród w Wawrzce zaroi się od gipsowych upiększaczy. Jest też dom w kolorze cytryny.
– Czyż nie pięknie komponowałby się z nim ten ciemnoróżowy parkan? – pyta mój gospodarz.
Niewątpliwa strata.

Plac budowy
Od połowy lat 50. do 1989 roku w Polsce wybudowano ponad 1,3 miliona domów jednorodzinnych. Specjaliści szacują, że w ciągu najbliższych 10 lat liczba ta ulegnie podwojeniu. Dom jednorodzinny – symbol finansowego sukcesu, luksusu i niezależności – mimo chwilowego kryzysu światowych rynków, ma się dobrze. A dzięki dostępnym kredytom może sobie na niego pozwolić coraz większa grupa Polaków. I nie jest tak, że osiedla domków wyrastają na przedmieściach wielkich miast. Buduje się cała Polska, także ci, których los rzucił w góry.
Wystarczy wyjrzeć za okno w drodze przez Podhale czy Podkarpacie. Jak polskie góry długie, szerokie i wysokie, trwa jedna wielka budowa. Obok popadających w ruinę drewnianych chałupek wyrastają nowe rezydencje. Przy niemal każdym obejściu piętrzą się sterty materiałów budowlanych. Podczas wędrówki przez Beskidy, Tatry czy Gorce, dociera do mnie, że lepiej nie będzie. Ktoś zamurowuje nasze góry.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Beskid Niski
Polska

Zobacz też