Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Zamknięta Orlica

NPM 12/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
(fot. Aleksandra Chawziuk)
Piszę z lekkim opóźnieniem, bo dopiero nadrabiam wakacyjne numery „n.p.m.” po powrocie z wojaży, a po prostu musiałam zareagować na artykuł „Schronisko-widmo w Zieleńcu”. W zeszłym roku 31 sierpnia wraz z narzeczonym postanowiliśmy się tam wybrać. Bez rezerwacji, w ciemno pojechaliśmy i jakie było nasze zdziwienie, że schronisko nie oferuje żadnego miejsca noclegowego – powód: „brak ciepłej wody” – oprócz wspomnianego w artykule pokoju w hotelu.

W załączniku przesyłam zdjęcie, jak wygląda ów pokój na poddaszu. Nadmienię, że hotel przyjął zniżkę PTTK, ale dla turysty z ciężkimi, mokrymi butami (uwaga: wszędzie wykładziny) w stroju turystycznym taki hotel to jest coś zupełnie irracjonalnego. Z uwagi na ubiór w porównaniu z pozostałymi gośćmi hotelowymi (akurat wyjeżdżali weselnicy) wyglądaliśmy bardzo „osobliwie”. O wrzątek w takich warunkach aż głupio było pytać, a jeżeli jedna osoba chciała skorzystać z toalety, druga, zapewniając jej prywatność, musiała czekać w holu... Czy to jest „działanie pozytywne, kreujące dobry wizerunek obiektu i świadczące o odpowiedzialności dzierżawcy”?
Pomimo ciepła, świeżej pościeli i działającego telewizora drugi raz już tam do takich hotelowych warunków nie pojedziemy.
Aleksandra Chawziuk
Szczecin

-----

Zasłużone zwycięstwo Roztoki
Sceptycznie podszedłem do wyników Waszego rankingu, zresztą różne opinie w Internecie się pojawiły. Sam podawałem w wątpliwość pozycje niektórych schronisk, dlatego postanowiłem odwiedzić zwycięską Roztokę. Po spędzonym tam weekendzie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że załoga zasłużyła na to zwycięstwo. Co od razu po wejściu do środka rzuca się w oczy, to nieskazitelna czystość obiektu. Przedsionek, jadalnia, a dalej kuchnia turystyczna, korytarze i pokoje po prostu lśnią. Nie ma się do czego przyczepić. Jedzenie zawsze jest kwestią gustu, ale kuchnią w Roztoce będziecie po prostu oczarowani. I to podejście do klienta. Dziewczyny „tyrają” przysłowiowe 24 godziny na dobę, a zawsze są uśmiechnięte. Jestem trochę przyzwyczajony do tego, że często w schroniskach wita mnie naburmuszony pracownik, który na każdym kroku udowadnia, że pracuje tu z musu i na niczym mu nie zależy. Tu nie jest żadną przesadą mówić, że każdy czuje się jak w domu. Życzę Roztoce dalszych sukcesów.
Tomasz Jaworski
Warszawa


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też