Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Pogórze Ciężkowickie

Zaklęte w kamień

NPM 6/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Tomasz Dębiec
()
Wybierając się na dłuższe wakacje w Beskid Niski lub Bieszczady, warto zrobić przerwę w podróży na Pogórzu Ciężkowickim. I nie chodzi tylko o typowe rozprostowanie kości na przydrożnej stacji benzynowej. Polecam dłuższy postój po to, by zobaczyć prawdziwe przyrodnicze i historyczne perełki. Rezerwat Prządki, ruiny zamku Kamieniec oraz Skamieniałe Miasto to idealne miejsca na przerwę w podróży.  

Ja­dąc tra­są z Tar­no­wa do Gor­lic, kil­ka­set me­trów za Cięż­ko­wi­ca­mi war­to się za­trzy­mać na le­śnym par­kin­gu, któ­ry znaj­du­je się po­mię­dzy en­kla­wa­mi re­zer­wa­tu Ska­mie­nia­łe Mia­sto, po­ło­żo­ne­go na pó­łnoc­no­‑za­chod­nich sto­kach wznie­sie­nia Ska­ła (365 m n.p.m). To ide­al­ne miej­sce na prze­rwę w po­dró­ży, choć w week­en­dy i wa­ka­cje nie ma co li­czyć na ro­man­tycz­ny spa­cer we dwo­je.
 
Gdzie dwóch się bi­je, tam po­wsta­je ska­ła
Ska­ły, ja­kie moż­na tu obej­rzeć, zbu­do­wa­ne są z pia­skow­ców i zle­pień­ców cięż­ko­wic­kich. Zle­pień­ca od pia­skow­ca roz­róż­nia się dość ła­two i sa­ma ich na­zwa za­wie­ra nie­ja­ko klucz do za­gad­ki. Pia­sko­wiec po­wsta­je bo­wiem ze zle­pio­nych zia­re­nek pia­sku o mniej wię­cej jed­na­ko­wej wiel­ko­ści, na­to­miast zle­pie­niec to „cia­sto”, któ­re two­rzą róż­nej wiel­ko­ści i kształ­tu odłam­ki skal­ne. Za­rów­no zle­pień­ce, jak i pia­skow­ce po­wsta­wa­ły ja­ko ska­ły osa­do­we na dnie mo­rza. Ska­ły, któ­re mo­że­my po­dzi­wiać pod Cięż­ko­wi­ca­mi, nie­ustan­nie pod­da­wa­ne są pro­ce­som mo­de­lo­wa­nia i gdy­śmy mo­gli żyć znacz­nie dłu­żej niż sto czy na­wet ty­siąc lat, pew­nie uda­ło­by się nam za­uwa­żyć efek­ty rzeź­bie­nia przy­ro­dy.
Al­ter­na­tyw­na wie­dza na te­mat tu­tej­szych skał, po­da­wa­na w le­gen­dach, ani sło­wem nie wspo­mi­na o pro­ce­sach wie­trze­nia. Ale jest rów­nie cie­ka­wa. Naj­po­pu­lar­niej­sze po­da­nie mó­wi, że Ska­mie­nia­łe Mia­sto jest po­zo­sta­ło­ścią po praw­dzi­wym mie­ście, któ­re­go miesz­kań­cy zo­sta­li uka­ra­ni za roz­wią­złość. Ska­ła Ra­tusz mia­ła być sie­dzi­bą ma­gi­stra­tu, Cza­row­ni­ca peł­ni­ła funkcję wię­zie­nia dla naj­więk­szych ło­trów, Ska­ła z krzy­żem by­ła ko­ścio­łem, a kil­ka in­nych to daw­ne ka­mie­ni­ce. Je­śli ko­goś nie prze­ko­nu­je ta teo­ria, jest też in­na, przed­sta­wio­na w wier­szu Fe­lik­sa Pia­sec­kie­go z 1861 ro­ku. Mó­wi ona, że w Cięż­ko­wi­cach żył kie­dyś bo­ga­ty ry­cerz, któ­ry chciał wejść w po­sia­da­nie po­ło­żo­nej na dru­gim brze­gu rze­ki Bia­ła wsi Ką­śna. Wszel­kie pró­by ne­go­cja­cji z wła­ści­cie­lem, ry­ce­rzem z Roż­no­wa, nie da­wa­ły jed­nak re­zul­ta­tów. Wszyst­ko zmie­ni­ło się, gdy pew­ne­go dnia ry­cerz z Cięż­ko­wic zo­ba­czył ja­dą­ce­go w kie­run­ku je­go zam­ku jeźdź­ca. Oka­za­ła się nim być „rzad­kiej uro­dy dzie­wi­ca”, któ­ra ucie­kła z nie­wo­li od ry­ce­rza z Roż­no­wa. Ry­cerz z Cięż­ko­wic udzie­lił jej schro­nie­nia, ale gdy na zam­ku po­ja­wił się wła­ści­ciel „zgu­by”, zgo­dził się wy­mie­nić ją za wieś, o któ­rej ma­rzył. Kie­dy ry­ce­rze na znak po­ro­zu­mie­nia po­da­wa­li so­bie rę­ce, gród wraz z mia­stecz­kiem za­mie­nił się ska­ły.
 
Cza­row­ni­ca w Wą­wo­zie Har­ce­rzy
Pa­trząc na ska­łę, któ­rą na­zwa­no Cza­row­ni­cą, czu­ję lek­ki nie­do­syt. Żad­na ze zna­nych mi le­gend nie tłu­ma­czy tej na­zwy. Choć aku­rat ta ska­ła nie sta­wia wy­obraź­ni du­żych wy­ma­gań. Jej kształ­ty od ra­zu przy­wo­dzą na myśl Ba­bę Ja­gę. Do­kład­nie ta­ką, któ­rą stra­szy się nie­grzecz­ne dzie­ci. Bez tru­du mo­że­my do­strzec ni­skie czo­ło, ha­czy­ko­wa­ty nos i wy­raź­ny pod­bró­dek. W tej czę­ści re­zer­wa­tu znaj­dzie­my jesz­cze ska­łę Ra­tusz. Pro­wa­dzi na nią ła­twe wej­ście. Sa­ma ska­ła sta­no­wi coś na kształt pła­sko­wy­żu, któ­ry ob­ry­wa się urwi­skiem nie­mal wprost do rze­ki Bia­ła. Nie mu­si­my się jed­nak oba­wiać upad­ku. Chro­ni przed nim spe­cjal­ne za­bez­pie­cze­nie wy­ko­na­ne z drew­nia­nych ba­rie­rek.
Przej­ście do re­zer­wa­tu po dru­giej stro­nie dro­gi pro­wa­dzi przez kład­kę. To du­że udo­god­nie­nie, zwa­żyw­szy na fakt, że ruch sa­mo­cho­do­wy by­wa tu spo­ry. Na­le­ży po­dą­żać za zna­ka­mi nie­bie­skie­go szla­ku, któ­ry, klu­cząc po te­re­nie, da­je nam opty­mal­ną moż­li­wość zo­ba­cze­nia tu­tej­szych skał. Z par­kin­gu wcho­dzi­my w tzw. Wą­wóz Har­ce­rzy. Po chwi­li do­cho­dzi­my do skał, któ­re na­zwa­no Wa­row­nią Gór­ną i Wa­row­nią Dol­ną. Na obu bar­dzo do­brze wi­docz­ne są war­stwy bu­du­ją­cych je pia­skow­ców o róż­nej od­por­no­ści na pro­ce­sy wie­trze­nia. Każ­da z Wa­row­ni jest pod­cię­ta u pod­sta­wy i spra­wia wra­że­nie, jak­by za chwi­lę mia­ła się za­wa­lić. Przy­czyn ta­kie­go wy­glą­du skał moż­na upa­try­wać w funk­cjo­nu­ją­cym tu swe­go cza­su ka­mie­nio­ło­mie. Praw­do­po­dob­ne jest, że swo­ją obec­ną, chwiej­ną bu­do­wę Wa­row­nie uzy­ska­ły na sku­tek po­zy­ski­wa­nia ka­mie­ni.
 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też