Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Korona Gór Polski | Babia Góra

Zaginiona siostra Czerwonych Wierchów

NPM 2/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Babia Góra od zawsze budziła we mnie pozytywne emocje. Kiedy byłem jeszcze uczniem szkoły podstawowej, często spoglądałem na nią z okien autokaru, gdy jeździliśmy na pierwsze górskie wycieczki w Beskidy. Zawsze wydawała mi się groźna i niedostępna – szczególnie, gdy wiosną na jej szczycie znajdowała się śnieżna czapa, niczym ta na stożku afrykańskiego Kilimandżaro. 

A że od dziecka jestem mieszkańcem Zagłębia Dąbrowskiego, to najczęściej jeździliśmy w Beskid Śląski. Stąd, z wielu miejsc Babią Górę widać jak na dłoni. Jej potężna sylwetka dumnie pręży się nad okolicą i żadna inna góra nie może w żadnym stopniu z nią konkurować. Nawet potężne Pilsko dla masywu Babiej Góry stanowi tło. Terminu „masyw” używam nieprzypadkowo, bo błędem jest postrzeganie Babiej Góry jako pojedynczego wierzchołka. Najwyższym punktem Babiej Góry jest oczywiście Diablak (1725 m n.p.m.), a spośród kilku niższych, popularne są jeszcze Mała Babia Góra zwana Cylem (1517 m), Gówniak (1617 m), Kępa (1521 m) i Sokolica (1367 m).
 
Czekanie na śmierć
Babia Góra jest najwyższą górą Beskidu Żywieckiego. Dlatego z urzędu Diablak znajduje się w klasyfikacji Korony Gór Polski. To także najwyższy szczyt w kraju, znajdujący się poza Tatrami. Nie bez powodu zatem co roku wędrują na niego tłumy turystów i to bez względu na panującą porę roku.
Wraz z kolegą Rafałem decydujemy się wejść na Babią Górę zimą. Przed wyjazdem skrupulatnie obserwujemy prognozy pogody. Dobrze wiemy, czym grozi bark rozwagi w tym rejonie. Masyw Babiej Góry jest na tyle ogromny, że wystarczy załamanie pogody i zwykła wędrówka może skończyć się tragicznie. Dotyczy to szczególnie zimy, gdy szlaki są zasypane śniegiem. Dlatego wypadków na Babiej było całe mnóstwo. Wspomnę choćby styczeń 2012 roku, gdy podczas wędrówki z Przełęczy Krowiarki na szczyt utknęły aż 22 osoby. Tak tamte chwile na łamach „n.p.m.” wspominali Magdalena i Tomasz Jakubasowie w tekście „Na krawędzi życia” („n.p.m.” nr 12/2012): – Na komórkę już dzwonią bliscy. Co mamy powiedzieć: że czekamy na śmierć pod szczytem?.
O licznych wypadkach śmiertelnych nie będę się tu rozpisywał, bo nie czas i miejsce. Ale apeli o rozwagę nigdy mało. Nie wszyscy też zdają sobie sprawę z tego, że na Babiej Górze występuje zagrożenie lawinowe. Góra jest niebezpieczna do tego stopnia, że w okresie zimowym zamyka się jeden z najpopularniejszych w Polsce szlaków górskich – słynną „Perć Akademików”, prowadzącą na szczyt z okolicy schroniska PTTK na Markowych Szczawinach.
Na szczęście wszystkie prognozy pogody przewidują na dziś bezchmurne niebo, ale żeby nie było zbyt sielankowo, zapowiadany jest też silny mróz i porywisty wiatr. Gdy docieramy do Zawoi, temperatura oscyluje w okolicy minus 10 stopni Celsjusza.
Parkujemy w Zawoi Markowej. Mamy ze sobą ciepłe ubrania, zapas jedzenia i gorące napoje. O ile tutaj na dole jest jeszcze całkiem przyjemnie, a doskwierać może jedynie zimno, o tyle tam w górze widać sporo śniegu. Białe pióropusze unoszą się nad kopułą Diablaka, a to oznacza, że wietrzysko dobrze sobie tam poczyna. Rozpoczynamy wędrówkę szlakiem koloru zielonego, by na dobry początek dotrzeć do schroniska PTTK na Markowych Szczawinach. Wkraczamy na teren Babiogórskiego Parku Narodowego. Im wyżej wchodzimy, tym więcej śniegu leży dookoła nas. Za to ludzi nie ma wcale. Jest wspaniale!

Rozsądek przede wszystkim
Wkraczamy do pięknej zimowej krainy. Jesteśmy gdzieś w połowie drogi do schroniska i tutaj na brak górsko-świątecznej aury narzekać nie możemy. Wszystko dookoła przykryte jest białym puchem. Ale wieje już na tyle mocno i porywiście, że przed śnieżnymi pyłówkami trzeba zasłaniać twarz. Każde niekontrolowane uderzenie wiatru wiąże się z nieprzyjemnym uczuciem. Zupełnie jakby setki malutkich igiełek wbijały się w zmarzniętą skórę twarzy.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”

 


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też