Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Widziane z gór | Nanga Parbat

Zachowali się jak stare lisy

NPM 4/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Łukasz Supergan
Ali Sadpara i Simone Moro na szczycie (FACEBOOK/ALEX TXIKON)
Z himalaistą Januszem Gołębiem rozmawia Łukasz Supergan.  

Do tej pory najbardziej zaawansowana próba na Nanga Parbat to zima 1996/97. 11 lutego Krzysztof Pankiewicz i Zbigniew Trzmiel opuścili obóz czwarty na drodze Kinshofera z zamiarem wejścia na szczyt. Z powodu odmrożeń musieli zawrócić: Pankiewicz z wysokości 7500, a Trzmiel – 7850 metrów. Aż do tej zimy nikt nie poprawił tego rekordu wysokości na Nandze. Dlaczego przez ponad 20 lat nikt tego nie powtórzył?
Starano się, ale zima w Himalajach jest bardzo kapryśna. Bardzo krótkie okna pogodowe wymagają dużej cierpliwości, co pokazał tegoroczny zespół szczytowy. Wyczekali do najwłaściwszego momentu i odnieśli sukces, stając na wierzchołku. Były też sezony, gdy nikt nie wspinał się zimą na Nanga Parbat. Kiedy już pojawił się jakiś zespół, nie był z reguły dostatecznie mocny. A jeśli był – trafiał na fatalne warunki. Tak stało się cztery lata temu, gdy próbę Simone Moro i Denisa Urubki zatrzymał wielki opad śniegu.
Na polskiej wyprawie tak dużą wysokość osiągnięto, gdyż była ona dobrze skonstruowaną maszyną, którą dowodził Andrzej Zawada. Pojechali na nią najlepsi wspinacze z Polski: Krzysiek Pankiewicz, Rysiek Pawłowski, Jacek Fluder, Zbyszek Krośkiewicz i inni... To oni wpłynęli na to, że dwójka szczytowa znalazła się tak wysoko. Była to dobra, kolektywna praca. Trzeba też pamiętać o tym, że w tamtych czasach dopiero wchodziły na rynek nowoczesne buty himalajskie. Wspinano się cały czas w tradycyjnych skorupach, które nawet latem powodowały u niektórych wspinaczy odmrożenia, a zimą okazywały się zupełnie niewystarczające.
 
Pod górą znalazło się w tym sezonie aż sześć zespołów. Czy spodziewałeś się wejścia na Nangę w tym roku?
Tak, byłem przekonany, że zostanie zdobyta. I byłem też pewny, kto na tym wierzchołku stanie, choć może to brzmi zarozumiale. Jednak rok temu Alex Txikon i Ali Sadpara byli już blisko wierzchołka i tegoroczna wyprawa to naturalna konsekwencja tamtej. Zespół szczytowy zebrał bagaż doświadczeń i był jedynym, który nadawał się do tego zadania. Spodziewałem się też, że prędzej czy później połączą się z nimi Simone Moro i Tamara Lunger, i cała czwórka będzie współpracować. Znam Alexa i wiedziałem, że to świetny zespół.
 
Co zatem zdecydowało o sukcesie tegorocznego zespołu szczytowego?
Połączenie zespołów i tak, jak wspomniałem, doświadczenie z zeszłorocznej próby Alego Sadpary i Alexa Txikona oraz doświadczenie zimowe, jakie miał Simone Moro, i pogoda. Himalaiści zachowali się jak stare lisy, nie popełniali błędów innych wypraw, wyczekali do idealnego okna pogodowego. Co ważne, panowała niska wilgotność powietrza, co często przekłada się na „zaladzanie” twarzy i problemy z jej ochroną. Patrząc na zdjęcia szczytowe, widzimy, że nie byli oblodzeni. Warunki mieli doskonałe. I do tego kluczowy element: cierpliwość. Połączone zespoły wyczekały do ostatniego momentu i wykorzystały go idealnie. Szczególnie cieszy mnie, że na szczycie stanął Ali Sadpara, Pakistańczyk.
 
A reszta wypraw?
Przykro to stwierdzić, ale niektóre z nich same skazywały się na niepowodzenie nieprofesjonalnym działaniem. Może się ono podobać, ale zespół, który od razu wychodzi z bazy na dużą wysokość i tam przebywa bez odpoczynku przez dwa, trzy tygodnie, popełnia olbrzymi błąd i zamyka sobie drogę na szczyt.
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
-------------
 
Nanga Parbat zdobyta zimą
Od zdobycia 5 marca 2013 roku Broad Peaku przez Macieja Berbekę, Adama Bieleckiego, Tomka Kowalskiego i Artura Małka oczy wszystkich pasjonatów gór skierowane były na Nanga Parbat. Dziewiąty co do wysokości ośmiotysięcznik pozostał, oprócz mitycznego K2, jedynym niezdobytym zimą.
W tym roku aż sześć wypraw z dwóch różnych stron próbowało dokonać historycznego wejścia na Nagą Górę. Kiedy większość himalaistów wyjechała już z baz, Simone Moro i Tamara Lunger połączyli swoje siły z wyprawą Alexa Txikona. 26 lutego o godzinie 15.27 Alex Txikon, Simone Moro i Ali Sadpara stanęli na szczycie Nanga Parbat (8126 m n.p.m.). Tamara Lunger zatrzymała się kilkadziesiąt metrów pod szczytem, ale i tak jest pierwszą na świecie kobietą, która przekroczyła granicę ośmiu tysięcy metrów zimą.
 
----------------
Janusz Gołąb
Alpinista i himalaista, który wspina się już 30 lat. Dokonał m.in.: pierwszego polskiego przejścia drogi „Directissime Ghilini – Piola” i zimowego przejścia ściany Trollveggen (Troll Wall) w Norwegii. W 2012 r., razem z Adamem Bieleckim, jako pierwsi na świecie zdobyli zimą Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.). Wszedł także latem na K2.
 
Łukasz Supergan
Jako pierwszy samotnie przeszedł Łuk Karpat. W ciągu 28 dni, również sam, wszedł na wierzchołki 13 alpejskich czterotysięczników, m.in. trawersując masyw Mont Blanc. W 76 dni przeszedł samotnie całą długość gór Zagrosu, pustynnego łańcucha w zachodnim Iranie. Pokonał 800-kilometrowy Wysokogórski Szlak Pirenejów.
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też