Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Gorce / Turbacz

Za co kochamy ciszę

NPM 12/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Katarzyna Bieńkowska
Widok z gorczańskich hal na Tatry budzi zachwyt każdego (fot. Albin Marciniak)
Gorce, wraz z Pieninami i Beskidem Wyspowym, bez wątpienia zajmują podium w naszym rodzinnym górskim rankingu. Te trzy pasma darzymy wielkim sercem i ogromną sympatią. Ich główną zaletą jest brak podążających gęsiego turystów, a co za tym idzie – cisza i bliski kontakt z naturą, która niewystraszona obecnością i nachalnością człowieka niemalże wychodzi mu naprzeciw.

Jako cel sobotniej wycieczki obieramy sobie z mężem Turbacz (1310 m n.p.m.). Na królującym w Gorcach szczycie byliśmy już nie raz, ale nigdy nie mieliśmy okazji zdobyć go zimą.
Z Krakowa wyjeżdżamy skoro świt. Zerkamy jeszcze na śpiące niczym anioły dzieciaki i udzielając ostatnich rad dziadkom, których pozostawiamy z pociechami, ruszamy pustą o tej porze zakopianką. Odnoszę wrażenie, że mijają nas jedynie zapaleni narciarze, śpieszący się być może na tatrzańską wyrypę.
Trasa o tej porze roku wygląda niczym sceneria z bajki. Malownicze małe domki rozsiane pomiędzy pagórkami Beskidów, otulone świeżo przyprószonym śniegiem, kolejno budzą się do życia. Snujący się pomiędzy dolinami zaspany jeszcze dym powoli wybudza ze snu domowników.
– Kto o tak pogańskiej porze, i to w sobotę, zamiast wygrzewać się pod kołdrą, jedzie w góry? – jakby samego siebie pyta popijający kawę z termicznego kubka mój mąż.
– Doskonale wiesz, że długo byś się nie należał pod tą kołdrą. Dochodzi szósta trzydzieści, za kilka minut pełen energii wstanie twój syn – śmieję się z niego.
Resztę drogi do Łopusznej, z której mieliśmy zamiar wyruszyć, delektując się widokami, jedziemy we wspaniałej dla uszu odmianie (szczególnie gdy ma się małe dzieci) – ciszy. Po prawie dwóch godzinach jesteśmy na miejscu.
Izba ks. Tischnera i małżeństwo Berbeków
Łopuszna to niewielka miejscowość między Nowym Targiem a Krościenkiem nad Dunajcem. Kryje w sobie kilka znaczących perełek. Tu właśnie niemal całe życie spędził, a dziś spoczywa na lokalnym cmentarzu, wybitny teolog i filozof – ksiądz Józef Tischner, autor choćby znanej powszechnie „Filozofii po góralsku”.
W 2004 roku do Gminnego Ośrodka Kultury dobudowano drewnianą chałupę, w której otwarto Dom Pamięci zwany popularnie „Tischnerówką”. W jej dolnej, muzealnej części znajdują się cenne pamiątki księdza, jego ulubione przedmioty, rękopisy, książki, fotografie. Ciekawostką jest fakt, że ekspozycję wnętrza wykonali wtedy Ewa i Maciej Berbekowie, których miłośnikom gór przedstawiać nie trzeba. Maciej to słynny polski himalaista, który w 2013 roku po zimowym zdobyciu Broad Peaku na zawsze pozostał na zboczach tej góry.
Warto tu też zobaczyć Dwór Tetmajerów oraz drewniany gotycki kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy i św. Antoniego Opata, który przyciąga swym podhalańskim charakterem i gotyckim ołtarzem w postaci tryptyku z 1460 roku. Zdajemy sobie sprawę, że ze względu na wczesną porę nie uda się nam zobaczyć Muzeum Kultury Szlacheckiej, które mieści się w klasycznym drewnianym dworku z 1784 roku. Ciekawostką jest to, że ów dworek należał do ojca słynnego poety młodopolskiego – Leona Przerwy-Tetmajera. Atrakcje architektoniczne okolicy zostawiamy na następny wyjazd.
Mijamy wartki Dunajec, wspominając letni pobyt z dziećmi w położonych tuż obok Pieninach, kiedy to cieszyliśmy się największą atrakcją regionu – spływem Dunajcem, i nieco wyżej parkujemy na szerokim, bezpiecznym poboczu.
By rozprostować jeszcze lekko niemrawe kości, szybko wysiadamy i… niemalże tak samo szybko wsiadamy z powrotem.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też