Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Z ziemi norweskiej do Polski

NPM 1/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Michał Parwa
Jedyny w kraju stavkirke w zimowej scenerii (fot. Michał Parwa)
Minęło wiele lat od czasu, kiedy przypłynął w częściach do Szczecina. Los chciał, by z pomocą króla zacumował na stałe w pruskim Brückenbergu (Karpaczu Górnym). I wbrew krążącym pogłoskom nie ma nic wspólnego z inwazją wikingów.

Kościół Wang to dziś bezdyskusyjny symbol Karpacza. Wrósł w miejscowy krajobraz bez sentymentu dla swojej wielowiekowej historii, której początki wykraczają daleko poza brzegi Bałtyku. Na swej drodze spotkał go każdy, kto choć raz drapał się na Śnieżkę klasyczną drogą. Nie każdy jednak wie, że mijał owoc pracy norweskiego cieśli.
Pierwsze sosny pod jego budowę padły w XII stuleciu, gdy chrześcijaństwo wkraczało na ziemię wikingów. Na terenach dzisiejszej Norwegii zaczęto wówczas masowo wznosić niewielkie świątynie. Szacuje się, że powstało ich w tamtym czasie około tysiąca. Egzemplarz z Karpacza, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, stanął nad jeziorem Vang u stóp szczytu Grindafjellet. Do wspomnianej lokalizacji nawiązuje zresztą współczesna, spolszczona nazwa kościoła. Skoro był jednym z tysiąca, to wątpliwe, by budowniczy wiedzieli, że tworzą dzieło sztuki. Ale już sama słupowo-szkieletowa konstrukcja tego kościoła stanowi znakomity wkład w światową historię architektury, każdy detal pełni tu bowiem ściśle określoną funkcję. Kształt budynku przywodził na myśl łodzie wikingów. Smoki strzegące jego wejścia miały odganiać złe moce i trolle. Krużganek okalający świątynię chronił z kolei przed wiatrem oraz mrozem, ale był również przechowalnią dla sieci rybackich i wioseł. Ciężko to sobie wyobrazić, spacerując po Karpaczu, ale kiedyś, daleko za morzem, świątynie odwiedzano po porannym połowie. Rzeźby wikingów czy też pismo runiczne zdobiące portal północny kościoła przetrwały za sprawą niezwykle trwałej norweskiej sosny i jej bursztynowej żywicy. Największe uznanie budzą jednak drewniane łączenia świątyni, gdyż całą jej konstrukcję wykonano bez użycia gwoździ. W tej formie to drewniane cudo służyło ludziom aż do końca średniowiecza.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Karkonosze
Polska

Zobacz też