Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Z górskich stron |

Z górskich stron

NPM 3/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Karolina Smyk
Na najwyższych szczytach Afryki

Album „W drodze na najwyższe szczyty Afryki” powstał w ramach projektu o tej samej nazwie. Zakłada on dotarcie do najwyżej położonych miejsc w każdym z 56 afrykańskich państw.
Do momentu wydania książki Robertowi Gondkowi udało się zrealizować mniej więcej 30 procent planu. Można domniemywać, że 16 opisanych tu szczytów stanowi najciekawszą część tej wieloletniej odysei, bowiem są wśród nich cztero- i pięciotysięczniki kompletowanej „korony”. Książka dzieli się na dwie zasadnicze części. W pierwszej, tekstowej pojawiły się krótkie opowiastki z trekkingów, typowe zapiski podróżne. Znajdziemy w nich informacje logistyczne, polecane i najciekawsze miejsca w górach i poza nimi.
W zasadzie jest tu dla każdego coś dobrego. Dla wzrokowców – spektakularna widokowo wędrówka na drugi najwyższy szczyt Tanzanii – Meru oraz słynące z urody Góry Księżycowe w Ugandzie i Semien w Etiopii. Dla romantyków – nocne niebo w Namibii. Szukającym komfortu autor odradza pobyt w jednym z najgorętszych miejsc na Ziemi – w Kotlinie Danakilskiej, a także na Górze Kamerun, słynącej z opadów deszczu. Wybierających się do Rwandy przestrzega przed obowiązkową obstawą wojskową na szlaku, natomiast turystom zainteresowanym zlokalizowaniem najwyższego wzniesienia Zambii czy Gabonu uświadamia, że nie mają co liczyć na pomoc miejscowych w tym względzie.
Fotografie w drugiej części książki pogrupowano tematycznie: krajobrazy, zwierzęta, mieszkańcy Afryki, ptaki, życie codzienne. I choć ta różnorodność ma swoje zalety, jestem zdania, że zdjęć górskich mogłoby być więcej. Przyczyn zachwytu Afryką wyrażonych explicite nie znajdziemy, ponieważ dla autora zagadką jest, dlaczego wciąż tam wraca. Być może wytłumaczenie skomplikowanej motywacji nie pasowałoby do przyjętej tu prostej formy i przekazu. Nieznajomość źródeł urzeczenia tym kawałkiem świata nie przekreśla wielkiej fascynacji, której możemy się tu dopatrzyć. Publikacja zainspiruje turystów szukających oryginalnych destynacji.
 
Robert Gondek, „W drodze na najwyższe szczyty Afryki”, Sorus, Poznań 2017.
Cena: 59,90 zł
 
---
 
Dla żółtodziobów, skiturowców niedzielnych i pasjonatów
 
To pierwszy z dwóch planowanych tomów przewodników skiturowych, obejmujących różne pasma górskie w Polsce. Znajdziemy w nim, nie licząc wariantów, prawie 60 turów po części wschodniej Beskidu Niskiego, Bieszczadach Wysokich i Zachodnich oraz Tatrach Zachodnich.
Najlepiej opisane były dotąd Tatry, stąd większość zaprezentowanych tu skiturów tatrzańskich znana jest już z wcześniejszych publikacji jednego z autorów niniejszego przewodnika – Wojciecha Szatkowskiego. Układ jest przejrzysty, każdy opis wycieczki wzbogacono o pomocniczy schemat, który pozwala się od razu zorientować w wymaganiach, jakie stawia trasa, w zakresie jej trudności czy czasu trwania wycieczki z rozbiciem na podejścia i zjazdy, jej długości, w zakresie przewyższeń, maksymalnego nastromienia oraz walorów widokowych. A zważywszy, że autorami są stare narciarskie wygi, chwali się to, że znajdziemy tu wyprawy o różnym stopniu zaawansowania w pięciostopniowej skali.  Gdzieniegdzie wpleciono w tekst ciekawostki przyrodnicze i literackie, informacje o lokalnych atrakcjach czy ludziach, którzy zapisali się w historii. Opisane panoramy uatrakcyjnią wędrówkę i będą pomocne w „oswajaniu” terenów, które mniej znamy. Osobno omówiono ekwipunek skiturowca, bezpieczeństwo na szlaku, taktykę podejścia i zjazdów, lawiny śnieżne i zagrożenia, jakie stwarzają.
Projekt graficzny przewodnika jest iście epicki, zrobiony z rozmachem. Można odnieść wrażenie, że fotografie nie są materiałem uzupełniającym, a występują na równych prawach z opowieścią. Przewodniki pod względem cech fizycznych dzielą się na mobilne i niemobilne. Ten przynależy do drugiej grupy z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze jest zdecydowanie za ciężki do noszenia, po drugie – jego miękka okładka zagina się przy pierwszym kontakcie z wnętrzem plecaka. Coś za coś – rozwiązania z wykorzystaniem papieru wysokiej jakości oraz dużych formatów zdjęć są miłe dla oka, ale dokładają ciężaru, którego podczas kilkugodzinnej wyrypy chciałoby się mieć jak najmniej. Na półce czy w plecaku, to coś więcej niż przewodnik, to opowieść o wielkiej i zaraźliwej pasji.
 
Wojciech Szatkowski, Waldemar Czado, Roman Szubrycht, „Polskie góry na nartach. Przewodnik skiturowy”, t. 1, Góry Books, Kraków 2017.
Cena: 64 zł
 
--
 
Podróż do krainy lodu

 
To opowieść, która przynajmniej w zamierzeniu powstała po to, by jak najwięcej ludzi dowiedziało się o Antarktydzie, prowadzonych tam badaniach naukowych i wnioskach z nich płynących. A wynika z nich niezbicie, że ocieplenie klimatu nabrało tempa i jest realnym zagrożeniem dla Ziemi w perspektywie 200 lat.
Brytyjczycy doszli do wniosku, że przekaz naukowców o apokaliptycznej wizji przyszłości naszej planety jest zbyt hermetyczny i tak pojawił się pomysł Brytyjskiej Stacji Antarktycznej na cykliczne zapraszanie na Antarktydę artystów, by przypatrywali się jej przez kilka miesięcy. Liczono, że dzieło sztuki trafi do większej części społeczeństwa niż wywód stricte naukowy, że ożywi autorefleksję. McNeil opisuje proces rekrutacji, podróż statkiem, życie bazowe, a w nim trudne relacje z rezydentami bazy, których próbuje rozpracować. Ta poniekąd alternatywna rzeczywistość na zawsze zmienia ludzi przez doświadczenie zimna, monotonię bodźców, świetlne spektakle i inne zadziwiające zjawiska, a także świadomość wyjątkowej, dramatycznej historii tego miejsca.
Choć McNeil wyraźnie fascynuje nauka i obserwacja, jest zdania, że nie da się ich oddzielić od przywołania tego, co czuła w „antarktycznej bańce”. I dlatego narracja jest gęsto nasycona wynurzeniami i bezustanną autoanalizą, nierzadko dominującymi nad głównym tematem książki. Ta wyprawa oraz proces twórczy, który również jest jednym z wątków, były dla McNeil „próbą poradzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami”. W równoległej do współczesnej narracji autorka odbywa mentalną podróż w przeszłość, do rodzinnych stron, rozkładając na czynniki pierwsze czasy swojego dzieciństwa. Ile tu Antarktydy, a ile osobistych przeżyć? To z jednej strony apel o potrzebę wspólnego działania dla dobra świata, a z drugiej – próba przekonania czytelnika, że „nie istnieje drugie takie miejsce” jak Antarktyda i inny sposób pisania o ważnych sprawach w życiu jak wysokimi rejestrami emocji i z pełną koncentracją na sobie.
 
Jean McNeil, „Dzienniki lodu. Wspomnienia z Antarktydy”, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2017.
Cena: 39,90 zł
 
 
 
 
 
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też