Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Rekordy w górach

Wyżej, szybciej, oryginalniej

NPM 2/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Andrzej Bazylczuk
Mount Everest to najwyższa góra świata (Fot. Ewa Kozioł)
George Mallory zapytany, po co próbuje wejść na Mount Everest, odpowiedział „Bo jest”. Jednak z czasem wspinaczom sama obecność szczytów przestała wystarczać. Zaczęło liczyć się nie tylko to, czy się go zdobyło, ale to, czy udało się to zrobić przed wszystkimi innymi, nową trasą lub w rekordowym czasie. Alpiniści i zwykli miłośnicy gór zaczęli bowiem stawiać przed sobą nowe cele – czasem bardzo ambitne, czasem mniej, ale zawsze ciekawe.

Nie ulega wątpliwości, że najbardziej prestiżowym górskim wyczynem jest zdobycie wszystkich 14 ośmiotysięczników, a tym samym skompletowanie Korony Himalajów i Karakorum. Pierwszy dokonał tego w 1986 roku Reinhold Messner. Rok później na liście pojawiło się kolejne nazwisko – Jerzego Kukuczki. Przy tym Polakowi pokonanie wszystkich najwyższych szczytów zajęło osiem lat, czyli o połowę mniej niż Włochowi. Światowe media spekulowały nawet, czy Polakowi nie uda się dogonić Tyrolczyka w wyścigu po Koronę. Kukuczka przygodę z ośmiotysięcznikami zaczynał w roku 1979, gdy Messner miał ich na koncie już pięć. Polak narzucił niesamowite tempo i w ciągu siedmiu miesięcy (styczeń – lipiec 1986) swą Koronę uzupełnił aż o pięć diamentów. W kreowanym głównie przez media wyścigu Włoch nie dał się jednak pokonać.
– Nie jesteś drugi. Jesteś wielki – depeszę takiej treści wysłał Messner Kukuczce, gdy ten zdobył Koronę. Polaka chyba jednak do końca to nie przekonało.
– Czy ktokolwiek pamięta nazwisko wspinacza, który wszedł na Everest po zdobywcach Hillarym i Tenzingu?
– komentował swój wyczyn.
Obu pierwszym zdobywcom Korony Himalajów za ich osiągnięcie przyznano na igrzyskach w Calgary w 1988 roku srebrne medale olimpijskie. Polak potwierdził, że w drodze po Koronę sportowa rywalizacja była dla niego ważna.
– Gdyby jej zabrakło, być może w ogóle bym się nie wspinał – mówił.
Na trzecią osobę, która odwiedziła szczyty wszystkich ośmiotysięczników, trzeba było czekać aż do 1995 roku, gdy dokonał tego Szwajcar Erhard Loretan. Do teraz wyczyn ten powtórzyło czternastu wspinaczy. W tym Krzysztof Wielicki, który Koronę skompletował jako piąty – w 1996 roku.
– To taki wypadek przy pracy. Nigdy nie wspinałem się, żeby zdobyć Koronę Himalajów. I to nie jest czysta kurtuazja. Nie sądzę, żeby większość wspinaczy o tym myślała – ocenia wyścig Krzysztof Wielicki. – Jeśli człowiek wspinał się na jedną górę, to potem jechał na drugą, trzecią i tak dalej… W moim przypadku to dopiero po dziesiątym wierzchołku pomyślałem, że może by to wreszcie zakończyć. Bo ludzie wciąż mnie pytali o tę Koronę. Na pewno za czasów Kukuczki i Messnera była rywalizacja, w którą obaj się wciągnęli, ale zaraz po wejściu Messnera zrobiło się cicho.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też