Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

Wspomnienia z Gdyni, czyli kolosalne gatunki

NPM 4/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
(fot. Grzegorz Stodolny)
Kolosy, czyli Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni, to wyjątkowa impreza pozwalająca posłuchać o wyczynach zapaleńców, którzy nie mogą usiedzieć dłużej w jednym miejscu. W tym oczywiście ludzi gór. Równie ciekawi co prelegenci bywają jednak goście odwiedzający festiwal.

Wejście na gdyński festiwal jest darmowe. To sprawia, że co roku przyciąga on znacznie więcej osób niż cztery tysiące, które mogą zasiąść w głównej sali. Dlatego jednym z symboli tej imprezy stały się kolejki do wejścia. Dzięki nim został zaobserwowany pierwszy omawiany gatunek – Kolejkus Szczękoopadus. Charakteryzuje się tym, że nie może przestać mówić o ogonku, w którym stał. Jego zafascynowania nie zdołają przyćmić historie o pokonywaniu oceanu w kajaku, zimowej wspinaczce na ośmiotysięcznik czy przemierzaniu świata w towarzystwie dmuchanej kaczki. Szczękoopadus stwierdzi: „Opowieści-sropowieści. Widzieliście tę kolejkę?!”.
Kolejna postać, z którą trzeba się liczyć, to Terytorials. Zaraz po wejściu do hali gna on do głównej sali i zajmuje jakieś siedem miejsc, znacząc teren fragmentami garderoby. Następnie siedzi i dumnie spogląda na zdobyty
lebensraum. Zachowanie takie nie jest nonsensowne, gdyż znalezienie miejsca na najciekawszych prelekcjach graniczy z cudem i dla każdego, kto nie może pozwolić sobie na pojawienie się w Gdyni o świcie, zajmujący miejsca znajomy to prawdziwy skarb. Tyle, że Terytorials potrafi wyłączyć pół rzędu na cały dzień i bronić zdobytych krzesełek jak dzik swoich młodych. Nieważne, że jego znajomi kolejną godzinę się nie pojawiają, a tłum ludzi nie ma gdzie usiąść. Zajął te miejsca, więc są jego! (w tym miejscu rozlega się złowieszczy śmiech i uderza grom).
O ile ten typ prowadzi osiadły tryb życia i raz zdobytych pozycji nie odda za żadną cenę, to kolejny uwielbia ruch. Jest to Pędziwiatr, który co chwilę wstaje i gdzieś wychodzi – a to do ubikacji, a to po coś do jedzenia, a to bo musi gdzieś zadzwonić, a to bo w ciągu ostatnich pięciu minut jeszcze nie robił zamieszania, przeciskając się przez cały rząd, i chce nadrobić zaległości.
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też