Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Wolontariat w górach

NPM 7/2014
Numer wyprzedany
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
W nrze 5/2014 „n.p.m.” Dorota Rakowicz napisała, że wolontariat działa w Tatrach od roku 2007. Dołączam kilka zdań gwoli uzupełnienia.

Na nieco innych zasadach i pod inną nazwą, bo czasy były inne, a słowo „wolontariat” w języku polskim wtedy niemal nie funkcjonowało, wolontariusze pracowali w Tatrzańskim Parku Narodowym do roku 2002 (Letnia Straż Ochrony Przyrody). Sam uczestniczyłem w dziewięciu akcjach letnich SOP (1994-2002), a po ich zakończeniu, w sezonach wakacyjnych 2003-2005, byłem chyba jedynym wolontariuszem działającym w TPN (na mocy nieformalnej umowy z ówczesnym nadleśniczym Obwodu Ochronnego Morskie Oko). Rzetelność i szacunek dla tamtych wolontariuszy wymagają, by nie podsumowywać ich pracy stwierdzeniem, iż... nie istnieli.
Kuba Terakowski
Kraków

Czy górscy wolontariusze to frajerzy? Przed laty w jednym z periodyków społecznych znalazłem znamienny artykuł, którego dewizę dobrze zapamiętałem: „frajerzy są potrzebni, wymagają zrozumienia i tolerancji, lekceważenie ich to niezrozumienie rzeczywistości”. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo sami herosi i wielce zasłużeni nie podołają temu światu. Masę żmudnej i szarej pracy nie wykonują ci znani i słyszani, a właśnie frajerzy – i na ogół nie upominają się o zaszczyty i rozgłos. I świat nie gardzi frajerami, bo są łatwi i elastyczni w negocjacjach. A wolontariat to młodość, entuzjazm, optymizm, życzliwość i bezinteresowność – a zatem nie dla każdego. Realizuje się on bowiem w sferze życia społecznego, którą nie jest zainteresowana władza państwowa, a bardziej organizacje lokalne.     
Turystyka i szlaki górskie to miejsca, gdzie wolontariat ma najlepsze pole działania. Atmosfera górska, krajobrazy i pejzaże – to sprzyja pracy takich ludzi. Tutaj śmieci są intruzami i to właśnie mobilizuje do aktywności w ich sprzątaniu. W kapitalistycznej wizji obecnego świata wolontariat cieszy się szacunkiem i uznaniem. Szersze aspekty natury formalnej czy choćby ekonomicznej ich nie interesują. Mnie wolontariat nie uczył poznawania gór, ale uczestniczyłem trochę w takich akcjach na wczasach, a jeden z takich dni na Słowacji szczególnie miło wspominam. Autorka tekstu, Dorota Rakowicz, też kończy swoje rozważania optymistycznie: nie ma ani słowa o frajerach. Tych można w górach spotkać wśród zbyt gorliwych i żądnych emocji turystów. A o tym dobrze wiedzą czytelnicy „n.p.m.”.
Andrzej Łęczycki
Wrocław

--------------------

WYJAŚNIENIE: W majowym numerze „n.p.m.” opublikowaliśmy rozmowę, której niektóre wątki, jak się okazało, nie były zgodne z wolą żony Piotra Morawskiego – Olgi, dla której śmierć męża jest i ma pozostać sprawą prywatną. Wypada nam za to przeprosić. Uczymy się całe życie...
REDAKCJA


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też