Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Widziane z gór | Bernadette McDonald

Wojownicy ciemnej strony

NPM 3/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
Bernadette McDonald (ARCHIWUM BANFF CENTER)
Z Bernadette McDonald, autorką bestsellerowych książek górskich, rozmawia Andrzej Bazylczuk  

Książka „Alpejscy wojownicy” poświęcona jest wspinaczom ze Słowenii. Skąd zainteresowanie losami alpinistów z tego niewielkiego kraju?
Z historiami niektórych ze słoweńskich wspinaczy zapoznałam się, gdy kilka lat temu zbierałam materiały do biografii jednego z nich, Tomaža Humara [himalaista, dokonał słynnej solowej wspinaczki południową ścianą Dhaulagiri, zginął w 2009 r. po samotnym przejściu północnej ściany siedmiotysięcznika Langtang Lirung w Nepalu – przyp. red.]. Wydały mi się one niesamowicie bogatymi górskimi opowieściami, które w dodatku nie są powszechnie znane. A przynajmniej nie były znane w Ameryce Północnej. Już wtedy pomyślałam, że jeśli w przyszłości pojawi się okazja, to postaram się szerzej napisać o słoweńskich alpinistach.

Chyba rzeczywiście udało Ci się zgłębić temat, gdyż niemal każdy recenzent „Alpejskich wojowników” jest pod wrażeniem researchu, który zrobiłaś. Jak dużo czasu zabrało ci gromadzenie materiałów?
Wydaje mi się, że około dwóch lat, i to nie licząc czasu, który poświęciłam wcześniej, pracując nad wspomnianą biografią Tomaža Humara.

Czy właśnie to była najtrudniejsza część prac nad książką?
Chciałabym, ale niestety tak nie było. W rzeczywistości największą trudnością okazało się samo środowisko słoweńskich himalaistów. To bardzo mały kraj i wydawałoby się naturalne, że tamtejsza społeczność wspinaczkowa będzie spójna i jednolita, a alpiniści będą się nawzajem wspierać. Nic z tego. Okazało się, że jest wiele frakcji, z których jedne są bardzo niechętne względem drugich. Wydaje mi się, że to właśnie nawigowanie pomiędzy nimi sprawiło mi najwięcej trudności podczas pracy nad „Alpejskimi wojownikami”. Z drugiej strony, bywało to także interesujące.

W Polsce górska społeczność także nie stanowi monolitu. Czy z Twoich obserwacji wynika, że skłonność do dzielenia się na mniejsze i często niechętne sobie frakcje to choroba dotykająca alpinistów akurat z tej części świata?
Wydaje mi się, że rozłamy pojawiają się w tych środowiskach górskich, które reprezentują bardzo wysoki poziom, niezależnie od tego, czy to wschodnia Europa, Ameryka Północna czy Francja. Zapewne gdy sportowcy osiągający bardzo dobre wyniki mieszkają w bliskim sąsiedztwie, nie da się uniknąć tego, że pojawi się pewne współzawodnictwo. Czasami prowadzi to do wzajemnej izolacji i braku współpracy.

„Alpejscy wojownicy” to opowieść nie tylko o słoweńskich wspinaczach, ale także o losach całego narodu. Można tu odnaleźć jakieś podobieństwa?
Myślę, że historia słoweńskiego alpinizmu została zdeterminowana przez losy całego kraju. A te są złożone, brutalne i podzielone. Słoweńska mentalność to mieszanka germańskiego sentymentu, włoskiej kultury i oczywiście charakterystycznego dla Bałkanów stylu życia. To bardzo zagmatwane, a czasami wręcz toksyczne połączenie. Naiwnością byłoby sądzić, że akurat słoweńscy wspinacze są od niego wolni, chociaż niektórzy z nich będą się zarzekać, że nie miało na nich wpływu. Kolejna rzecz, o której trzeba pamiętać, to polityczna zawierucha, która przecież całkiem niedawno dotknęła ten niewielki kraj, podobnie jak zresztą całe Bałkany. Wydarzenia te są ważną częścią życiowych doświadczeń większości himalaistów, o których pisałam w „Alpejskich wojownikach”.

Wojna na Bałkanach to zdecydowanie trudna i skomplikowana sprawa. Ale w tej książce prócz poważnych kwestii pojawiają się też luźniejsze wątki. Która z tych historii jest Twoją ulubioną?
Chyba najbardziej lubię opowieść o tym, jak Marjan Manfreda zrezygnował z szansy zdobycia Makalu podczas wyprawy w 1975 roku. Manfreda był wtedy oczywistym wyborem do przeprowadzenia ataku szczytowego, ale gdy okazało się, że jeden z aparatów tlenowych jest uszkodzony, Marjan oddał swoje miejsce Stane Belakowi. Ostatecznie jednak także zaatakował wierzchołek, ale bez dodatkowego tlenu, a mimo to zdołał dotrzeć na szczyt [wtedy po raz pierwszy zdobyto tak wysoki ośmiotysięcznik bez wspomagania tlenem; Makalu liczy 8481 m n.p.m. – przyp. red.]. Według mnie to znakomity przykład partnerstwa na najwyższym poziomie oraz pokaz siły i determinacji.

(…)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Bernadette McDonald – kanadyjska pisarka, autorka książek o tematyce górskiej
(m.in. „Freedom climbers”, przetłumaczonej w Polsce jako „Ucieczka na szczyt”), ekspert w promowaniu kultury górskiej, wieloletnia dyrektor festiwalu górskiego w kanadyjskim Banff.
Nakładem wydawnictwa „Agora” ukazała się właśnie jej książka „Alpejscy wojownicy”. W następnym numerze „n.p.m.” zamieścimy recenzję wraz z konkursem dla czytelników. Do wygrania egzemplarze książki Bernadette McDonald.

 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też