Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Kobiety w górach

Wojna płci na ośmiu tysiącach

NPM 3/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Andrzej Bazylczuk
Po lewej Edurne Pasaban, pierwsza kobieta z Koroną Himalajów. Na zdjęciu z Kingą Baranowską (FOT. ARCHIWUM KINGI BARANOWSKIEJ)
Mam wobec gór olbrzymi dług wdzięczności za zrzucenie ze mnie łańcuchów konwenansów – twierdziła Elizabeth Le Blond, pierwsza prezes założonego w 1907 roku Kobiecego Klubu Alpejskiego. Przez dziesiątki lat kolejne kobiety miały udowodnić, że się nie myliła, a frazes „słaba płeć” z górami ma tyle wspólnego, co szpilki i minispódniczka.

Męski umysł jest, z rzadkimi wyjątkami, przekonany, że kobieta nie jest dobrym partnerem na stromym lodzie czy w skale. W konsekwencji traktuje jako zasadę wiary, że kobieta powinna wspinać się metodą Marka Twaina, czyli patrzeć na szczyt przez teleskop i cieszyć z oglądania, jak wychudły, ale chcący zrobić na niej wrażenie facet jest wciągany na szczyt przez kilku krzepkich przewodników, i słuchać, jak po powrocie w nieskończoność chełpi się tym, jak wiele przeciwności musiał pokonać – twierdziła Mary Mummery, Angielka promująca alpinizm wśród kobiet już w XIX wieku.
Z takim postrzeganiem kobiecej roli w górach panie walczyły od zawsze. Można bowiem zaryzykować stwierdzenie, że od zawsze znajdowały się kobiety, których marzenia wybijały się setki metrów nad poziom gotowania, sprzątania, wychowywania i generalnie tego, co społeczeństwo określiło jako tradycyjną rolę przypisaną płci pięknej. Zamiast ryzykować stwierdzenia, lepiej jednak odnieść się do konkretnych faktów.

Zaczęło się w XVIII w.
Pierwsza kobieta-wspinacz pojawia się na kartach historii w 1799 roku. Jest nią niejaka panna Parminter, o której wiadomo tyle, że zdobywała alpejskie szczyty i nazywała się Parminter. Z biegiem lat pojawiają się bardziej konkretne opisy oraz słynna Maria de Mont Blanc, czyli Marie Paradis – pierwsza kobieta, która zdobyła mierzącą 4810 m n.p.m. najwyższą górę Alp. Francuzka dokonała tego 14 lipca 1808 roku, ale podobno na szczyt dotarła dzięki wydatnej pomocy podróżujących z nią przewodników, gdyż w czasie wspinaczki całkowicie opadła z sił. Biała Góra na kolejną niewiastę czekała 30 lat – do września 1838 roku. Wtedy to stanęła na niej Henriette d’Angeville, która w przeciwieństwie do Paradis poradziła sobie bez pomocy towarzyszy. Z tego też powodu wymienia się ją jako pierwszą kobietę, która weszła na Mont Blanc o własnych siłach. Henriette jeszcze przez wiele lat po swoim wyczynie udowadniała, że mężczyźni nie mają monopolu na górskie wyczyny. Na Mont Blanc weszła po raz drugi, a poza tym zdobyła przeszło 20 alpejskich szczytów. Jej ostatnią górą był Oldenhorn (3132 m n.p.m.), na którym stanęła w 1865 roku, mając prawie 70 lat. Henriette d’Angeville traktowana była jak bohaterka, ale jej sukces zbiegł się w czasie z prawdopodobnie pierwszą górską odsłoną wojny płci.
Polem bitwy okazały się Pireneje, a dokładniej szczyt Vignemale (3298 m n.p.m.), który pierwszy raz zdobyto w 1792 roku. Co do tego wejścia były jednak wątpliwości i na pierwsze potwierdzone zdobycie szczytu czekano do grudnia 1837 roku, gdy na wierzchołek dotarli przewodnicy Henri Cazaux i Bernard Guillembet. Najciekawsze wydarzenia rozegrały się jednak niecałe pół roku po ich wyczynie, gdy o dokonanie pierwszego amatorskiego wejścia rywalizowali Angielka Anne Lister oraz francuski polityk Napoleon Joseph Ney – noszący honorowy tytuł „Prince de la Moscova” chrześniak samego Napoleona Bonaparte. Wyścig wygrała Brytyjka, która stanęła na szczycie 7 kwietnia 1838 roku. Jej konkurent dokonał tego cztery dni później, a obojgu towarzyszył Cazaux. I to właśnie od niego zaczął się kłopot. Chcąc dowartościować bogatego klienta (bądź też pod jego naciskiem), ogłosił bowiem, że Lister nie pokonała całej drogi na szczyt. Urażona Angielka sięgnęła po pomoc prawników, którzy kazali przewodnikowi napisać oficjalne oświadczenie. Cazaux wycofał w nim swoje zarzuty i potwierdził, że tytuł pierwszego turysty na Vignemale należy się kobiecie. Ney jednak wyszedł z tego konfliktu w pewien sposób zwycięsko – trasa, którą dotarł na wierzchołek, do dziś nosi bowiem nazwę drogi Prince de la Moscova, mimo że ten sam szlak wcześniej przemierzyła Angielka. Anne Lister na pocieszenie otrzymała własną przełęcz, usytuowaną między Vignemale a szczytem Pic de Cerbillona (3247 m n.p.m.).

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też