Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Wielkie święto górskiego kina

NPM 1/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
Krakowski Festiwal Górski od lat jest najbardziej wspinaczkową ze wszystkich górskich imprez w Polsce. W tym roku po raz kolejny organizatorzy udowodnili, że wydarzenie ukierunkowane głównie na wspinanie skałkowe i wielkościanowe jest w naszym kraju potrzebne.

Odbywający się na początku grudnia KFG zamyka jesienno-zimowy cykl dużych festiwali górskich i jest okazją do podsumowań kończącego się roku. A patrząc na frekwencję oraz komentarze po krakowskim wydarzeniu, można stwierdzić jedno: to był przede wszystkim doskonały rok dla filmu górskiego.
Po raz pierwszy pokazywane na festiwalu obrazy musiały opuścić mury Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ze względu na swój kinowy format. Tylko ten fakt pokazuje, jak wiele w ciągu ostatnich lat zmieniło się w podejściu do gór i sposobie ich przedstawiania. Kino Kijów pękało w szwach na pokazie dokumentalnego filmu „Free solo”. Historia Alexa Honnolda, słynącego ze wspinania głównie w Yosemitach bez zabezpieczeń, rozbudza wyobraźnię od lat. Historia ukazana przez  Jimmy’ego China oraz Elizabeth Chai Vasarhelyi w kinowym wymiarze porywa publiczność każdego górskiego festiwalu na świecie. Nie inaczej było w Krakowie. „Free Solo” otrzymało w konkursie filmowym Grand Prix.
Niezwykła historia Tommy’ego Caldweela
Także prezentowany na dużym ekranie film „Mountain” otrzymał nagrodę jury jako „Najlepszy film górski”. Z kolei za najlepszy film wspinaczkowy uznano hit tegorocznych festiwali górskich – „The Dawn Wall” w reżyserii Petera Mortimera i Josha Lowella, ukazujący dwóch niezwykłych wspinaczy naszych czasów – Tommy’ego Caldweela i Kevina Jorgesona. W uzasadnieniu jury czytamy: „To nie tylko wyjątkowy film wspinaczkowy dokumentujący w sposób dotąd niespotykany największe osiągnięcie we wspinaczce wielkościanowej. To podróż przez życie! Emocjonalny rollercoaster ukazujący widzowi poświęcenie oraz obsesję w najczystszej formie. Absolutnie inspirujący”. I trudno się z tą oceną nie zgodzić. Sceny, gdy Tommy Caldwell opowiada o wyprawie w Kirgistanie, kiedy został z partnerami wspinaczkowymi porwany przez rebeliantów, wbijają w fotel (choć na sali UEK były krzesła). Trudno też być obojętnym, gdy bohater próbuje wrócić do wspinaczki po stracie wskazującego palca. Wszyscy wypowiadający się w filmie amerykańscy wspinacze nie mieli wątpliwości: to się nie może udać. A jednak Tommy dał radę i pokonał Dawn Wall, najtrudniejszą ścianę na El Capitan w górach Yosemite. Ten film poruszy nawet tych, którzy o ściankach i ścianach, jak i samym wspinaniu nie mają zielonego pojęcia. Bo to dobrze nakręcona historia z rodzinnym tłem.
Za najlepszy polski film uznano „Dreamland” Stanisława Berbeki – wzruszający obraz opowiadający o jego ojcu Macieju Berbece.
Goście z najwyższej półki
Coraz wyższy z roku na rok poziom filmów górskich odzwierciedla ogólną tendencję, którą na KFG widać było wyraźnie: góry są w modzie. Zainteresowanie tematyką przekłada się bezsprzecznie na podejście twórców i himalaistów. Kto w to nie wierzy, mógł się o tym przekonać podczas prezentacji Andrzeja Bargiela czy Adama Bieleckiego, których opowieści o górach to profesjonalnie przygotowane wystąpienia ze świetnymi zdjęciami i filmami.
Bez wątpienia jednak największymi gwiazdami 16. edycji KFG byli wspinacze. Dani Arnold to szwajcarski alpinista i niezwykle ciepły człowiek, którego solowe, rekordowe wejścia na takie klasyki, jak Eiger czy Matterhorn przeszły już do historii.
– Moją motywacją nie jest bicie kolejnych rekordów. Ludzie często porównują moje przejścia do Ulego Stecka. Mówią, że konkurowaliśmy ze sobą w czasówkach na największych alpejskich ścianach. Ulego nie ma z nami już ponad rok. Jego rekord na północnej ścianie Eigeru jest sześć minut lepszy od mojego. Nie mam jednak zamiaru tam wrócić – mówi Dani Arnold w poruszającej, ale i zabawnej w rozmowie z Pauliną Wierzbicką dla „n.p.m.”. Wywiad z tym niezwykłym wspinaczem znajdziecie w lutowym numerze naszego magazynu.
Z kolei Jerry Moffatt jest legendą światowej wspinaczki z przełomu lat 80. i 90., który również skradł serca polskiej publiczności swoim serdecznym nastawieniem. Dziś surfer i golfista, przez 20 lat pokonywał najtrudniejsze drogi na świecie w zupełnie bezpretensjonalnym stylu.
Trudno wymienić wszystkie punkty pięciodniowego festiwalu. Wystarczy wspomnieć, że na imprezie gościło aż 65 himalaistów, wspinaczy, pisarzy, filmowców i twórców teatralnych. Wśród ciekawszych debat znalazł się między innymi panel poświęcony Wandzie Rutkiewicz, na którym obecne były twórczynie dwóch spektakli teatralnych poświęconych himalaistce oraz jej biografki – Anna Kamińska i Elżbieta Sieradzińska. Poza spotkaniami i konkursem filmowym, KFG to także warsztaty, zawody wspinaczkowe i kiermasz outdoorowy. Ciekawe, czym organizatorzy zaskoczą nas w 2019 roku.
Dorota Rakowicz

---

Elizabeth Revol oddaje hołd Tomkowi
Wolnych miejsc zabrakło w sali podczas spotkania z Elizabeth Revol. Z tej okazji Karkonoskie Dni Lajtowe w Karpaczu odwiedziły nawet finalistki konkursu Miss Supernational, które przyszły posłuchać wspomnienia Eli o Tomku Mackiewiczu.
Elizabeth Revol, partnerka wspinaczkowa Tomka Mackiewicza, od kilku miesięcy przyjeżdża na górskie festiwale do Polski. To właśnie ona była z nim na ostatniej wyprawie na Nanga Prabat, kiedy Tomek podczas zejścia ze szczytu zachorował i został na tej górze na zawsze. Niestety, Eli odmawia rozmów z dziennikarzami, nie chce też odpowiadać na ewentualne pytania zadawane z sali po prelekcji, ale jej wspomnienie o Tomku za każdym razem robi ogromne wrażenie.
Podczas Karkonoskich Dni Lajtowych na spotkania z Eli zabrakło miejsc siedzących. Kilkadziesiąt osób stało i nie zrażały ich nawet problemy techniczne podczas prezentacji. – Trudno mi mówić o Tomku w czasie przeszłym – nie ukrywała wzruszenia Revol. – Połączyła nas w górach jego filozofia, spojrzenie na życie, miłość i przyjaźń. Nie mam wątpliwości, że był jednym z najbardziej wolnych i niezależnych ludzi, jakich spotkałam na swojej drodze. On chciał, również tam na Nandze, stawiać czoła przeciwnościom losu, Ta góra była jego miłością – mówiła ściszonym głosem himalaistka.
To, że Eli Revol, słuchają miłośnicy gór, wszyscy wiemy. Ale do sali projekcyjnej Hotelu Gołębiewski przyszło również kilkadziesiąt pięknych kobiet z całego świata, które w Karpaczu przygotowywały się do finału konkursu Miss Supranational. Plasuje się on na trzecim miejscu w nieoficjalnym rankingu tego typu wydarzeń obok Miss World i Miss Universe. Niska wzrostem, ale wielka duchem Eli wyglądała przy nich niezwykle skromnie.
Podczas XIX edycji Karkonoskich Dni Lajtowych wręczono także nagrodę Primus Inter Pares (Pierwszy Wśród Równych). Dedykowana jest ona alpinistom, których dokonania górskie zasługują na szczególne uznanie. W tym roku otrzymał ją rosyjski himalaista, Jura Jermaczek, zdobywca Złotego Czekana za wytyczenie ekstremalnie trudnej drogi na piątej górze świata Makalu. Brał on udział w wielu innych trudnych projektach, m.in. w zdobyciu średniego wierzchołka Lhotse. Wszedł na pięć ośmiotysięczników, w tym dwukrotnie na Mount Everest. Jest też kilkukrotnym zdobywcą Piku Pobiedy. W poprzednich latach tę nagrodę otrzymali: Denis Urubko, Krzysztof Wielicki, Ryszard Szafirski i Oscar Cadiach, Peter Habeler i Leszek Cichy.
Powtarzamy to co roku: górski festiwal w luksusowym Hotelu Gołębiewskim może dziwić. Ale komfortowa, multimedialna sala, gdzie odbywają się prezentacje i pokazy, znajduje się z dala od hotelowych atrakcji i naprawdę można w niej poczuć górski klimat. Warto tę imprezę uwzględnić w planach na listopad 2019 roku.
Tomasz Cylka


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też