Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Flesz |

Wąwóz bez słońca

NPM 5/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
Przejście przez wąwóz suchą stopą jest niemożliwe (fot. Michał Parwa)
Niezliczone grzbiety gór Taurus zdobią tureckie wybrzeże na długości setek kilometrów. Stromo opadające wprost do Morza Śródziemnego stanowią nieodłączny element krajobrazu. Tak charakterystyczny dla miejscowych, jak i dla całej masy odpoczywającej na plaży. Wystarczy 45 minut jazdy samochodem ze znanego turystom Fethiye, by poznać ten skalisty świat od środka. I zajrzeć w głąb wysokich skał, gdzie nie dociera światło dnia.

Prawdziwą perłą regionu jest Saklikent – drugi co do wielkości wąwóz w Europie i z pewnością najbardziej znany w Turcji. Potężne i wysokie na 300 metrów ściany sprawiają, że niezależnie od pory dnia do jego dna nie docierają promienie słoneczne. Przez cały rok w kanionie króluje chłód i wilgoć, które nieustannie potęgują wrażenie niedostępności, a lokalna społeczność określa całą okolicę mianem „Ukryte Miasto”. Cały kompleks, liczący niespełna 20 kilometrów, udało się przejść dopiero w 1993 roku. Od tego czasu zwiedzającym udostępniono jedynie czterokilometrowy odcinek. Można go podziwiać tylko w sezonie letnim, pomiędzy 1 kwietnia a 30 września. W pozostałych miesiącach wezbrane wody z topniejących śniegów toczą przez wąwóz wielkie fale spływające wprost do rzeki Xanthos. Aby zmierzyć się z tym cudem natury, należy zadbać o odpowiedni strój i obuwie. Wszechobecne błoto, wartkie strumienie sięgające pasa i lodowata woda niezależnie od pory roku to tutejsza codzienność. Bardziej wygodni mogą skorzystać z drewnianych kładek lub z pomocy miejscowych dzieci. Kiedy nurt staje się rwący, tworzą łańcuch ludzkich rąk, przeprowadzając turystów (rzecz jasna za opłatą).
Kilka lat temu wokół niedostępnych niegdyś ścieżek powstała mała wioska turystyczna. To doskonała okazja do odpoczynku w nietypowej restauracji, gdzie stoły zastąpiono drewnianymi platformami unoszącymi się wśród wód potoku. Uraczeni sziszą i smażoną rybą szybko nie odpłyniemy. I najlepiej od razu zapomnieć, że jedyne, co nas trzyma w miejscu, to konopna lina przywiązana do stuletnich drzew.
Michał Parwa

--------------

Mniej znane gołoborze

Co mają wspólnego ze sobą najniższe góry Polski z najwyższymi? Oczywiście rumowiska bloków skalnych zalegające na zboczach górskich. I chociaż tego rodzaju kamienna pokrywa stanowi powszechny obrazek w krajobrazie Tatr, a w Górach Świętokrzyskich występuje tylko incydentalnie, to właśnie z tymi ostatnimi kojarzone są gołoborza. Dlaczego? Otóż termin ten pochodzi właśnie z gór pod Nową Słupią.
Od przeciętnego turysty z Mazowsza czy z Małopolski, jeśli go zapytać o gołoborza, usłyszymy zapewne odpowiedź sytuującą je w Łysogórach, czyli w najpopularniejszej części całych Gór Świętokrzyskich. Tamtejsze gołoborza (na Łysej Górze i na Łysicy) przyciągają tłumy sandałowiczów z aparatami fotograficznymi. Być może tylko garstka z nich wie, że gołoborze znaleźć można także na niepozornej górze, którą widać jak na dłoni spod klasztoru Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Łysej Górze. Co to za szczyt? To Szczytniak (554 m n.p.m.), położony kilka kilometrów na wschód od najsłynniejszego klasztoru świętokrzyskiego.
Rumowisko skalne obejmujące głazy i bloki piaskowców kwarcytowych górnego kambru znajduje się na jego północnym zboczu, w granicach porośniętego lasem bukowo-jodłowym rezerwatu geologiczno-leśnego, utworzonego w 1993 roku. Prowadzi przez nie czarny szlak, którym można dotrzeć na wierzchołek Szczytniaka od drogi wojewódzkiej nr 751, łączącej Suchdeniów z Ostrowcem Świętokrzyskim. Wędrówka ta jest nieco monotonna – idzie się płaskim podnóżem Gór Świętokrzyskich poprzez wieś Kunin – ale mimo wszystko choć raz w życiu warto się tam wybrać.
Miłośnicy ciekawostek zastanawiają się może, czy jest to najniżej w Polsce położone gołoborze. Otóż wcale nie. Wystarczy przypomnieć choćby o bazaltowym gołoborzu na zboczach Ostrzycy na Pogórzu Kaczawskim.
Tomasz Rzeczycki


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też