Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Temat numeru | Polki na Evereście

Wanda pokonała mężczyzn

NPM 10/2008
Numer wyprzedany
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
Mount Everest to 8850 metrów marzeń każdego himalaisty. Najwyższy szczyt świata przed zakusami wspinaczy bronił się do 1953 roku, gdy pokonali go Edmund Hillary i Tenzing Norgay. Nim Czomolungma ugięła się przed kobietą, musiały jednak minąć kolejne 22 lata. Płeć piękna na Górze Gór niejednokrotnie pokazywała, że nie musi być płcią słabą. Na szczycie stanęło już wiele kobiet – w tym cztery Polki. Każda z nich w innych okolicznościach. W październiku tego roku przypada 30. rocznica przetarcia tego najważniejszego szlaku przez Wandę Rutkiewicz.  

Miano pierwszej damy na Mount Evereście należy do Junko Tabei, która zasłużyła na nie w 1975 roku. W tym czasie w Polsce planowano zimowy atak na szczyt, gdyż tylko takie wejście lub wyznaczenie nowej trasy miałoby jakiekolwiek znaczenie międzynarodowe. Uznano jednak, że szanse powodzenia są zbyt małe i projekt zarzucono. Na szczęście Wanda Rutkiewicz była wtedy już na tyle znaną alpinistką, że zaproszono ją do udziału w wyprawie niemiecko-francuskiej w 1978 roku.
 
Wanda Rutkiewicz:
Najpiękniejsza jest droga do celu

Urodzona na terenie dzisiejszej Litwy himalaistka wyczyn Japonki powtórzyła 16 października 1978 roku. Została pierwszym Polakiem oraz trzecią kobietą w ogóle (po Tabei i Phanthog z Tybetu), a pierwszą ze Starego Kontynentu, która stanęła na szczycie Czomolungmy. W ogólnym rozliczeniu była 82. osobą, która sprostała Everestowi. Tego samego dnia Karola Wojtyłę wybrano na papieża. Gdy już jako Jan Paweł II przyjął alpinistkę na audiencji, stwierdził, że „najwyraźniej Bóg chciał, aby oboje tego samego dnia zaszli tak wysoko”. Najprawdopodobniej jednak atmosfera na konklawe była lepsza niż wśród himalaistów, którzy w 1978 roku zmagali się z Górą Gór.
Zdobycie Everestu do dziś jest wyczynem bardzo prestiżowym. A trzydzieści lat temu było ogromnym wyzwaniem. Polka, jako kobieta, odbierała wspinającym się z nią mężczyznom część „glorii bohaterskich zdobywców”. Konflikty potęgował fakt, że kierujący niemiecką ekipą Karl Herrligkoffer uczynił z Wandy Rutkiewicz swojego zastępcę, co niekoniecznie podobało się męskiej części ekspedycji. Szczególnie złe stosunki panowały między Rutkiewicz a alpinistą z RFN – Siegfriedem Hupfauerem. Polka ścierała się z nim wielokrotnie, w tym już podczas samego ataku szczytowego. Sytuację pogarszała fatalna pogoda, która postawiła pod ogromnym znakiem zapytania powodzenie całej wyprawy.
Rutkiewicz oraz towarzyszący jej Wilhelm Klimek opuszczali nawet obóz II z myślą o ataku na Lhotse (8501 m n.p.m.) i dopiero nagła poprawa pogody oraz sukces części ekipy sprawiły, że postanowili jednak zmierzyć się z Czomolungmą.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też