Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | JEZIORO GARDA, MONTE BALDO

Wagonikiem dookoła świata

NPM 7/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
Masyw Monte Baldo, widok z Cima delle Pozzette (2132 m n.p.m.) (fot. Tomasz Cylka)
Jeśli chcecie wjechać górską kolejką, która obraca się dookoła własnej osi, musicie trafić nad Jezioro Garda. Tylko na Monte Baldo wagoniki kręcą się wokół. W kwadrans z poziomu niemal samego morza, dostaniecie się na wysokość naszego Trzydniowiańskiego Wierchu. Emocje i nieziemskie widoki są gwarantowane. Kto jednak gardzi infrastrukturą, może wejść na grań pieszo – to tylko sześć godzin.

Nie odkryję Ameryki, kiedy powiem, że Garda to idealne miejsce na wypoczynek dla tych, którzy chcą na przykład połączyć wylegiwanie się na plaży z trekkingiem na 2000 metrów n.p.m. Jak komuś mało, może też wsiąść na rower albo ruszyć na jedną z licznych w okolicy via ferrat. Natomiast jeśli ktoś szuka doznań ekstremalnych, może w Arco powspinać się na trudnych ścianach. To tam właśnie co roku na przełomie sierpnia i września odbywa się Rock Master Festival, prestiżowe zawody sportowe.
Można też pojechać 50 kilometrów na południe i w słynnym Parku Rozrywki Gardaland wsiąść do odwróconej kolejki górskiej Blue Tornado, która w najszybszym momencie rozwija prędkość 80 km/h, a maksymalne przeciążenie dodatnie wynosi 5G. To już idealna rozgrzewka przed lotem w kosmos dla naprawdę odważnych. Blue Tornado zostawiam jednak pozytywnym szaleńcom. Tych, którzy wolą w górach kontemplować, zapraszam do tradycyjnego wagonika, który wywozi około 1700 metrów w górę.

Knajpki z widokiem na góry
Malcesine, na północno-wschodnim krańcu Gardy, to typowa włoska mieścina z wąskimi uliczkami, klimatycznymi domkami i kameralnymi restauracyjkami. Jeśli dodamy do tego, że w centralnej części znajduje się mały ryneczek z bezpośrednim dostępem do niewielkiego portu, to można się w tym miejscu zakochać.
Mówi się, że Malcesine to miasteczko, w którym spotkać można włoskich celebrytów. My podczas kilkudniowego pobytu nikogo znanego nie rozpoznaliśmy, ale może zbyt mało orientujemy się w tutejszej popkulturze. Jedno trzeba przyznać, wieczorami miasto tętni życiem. Turyści spacerują po uliczkach, liczne knajpki przeżywają oblężenie. Kto woli, siada z widokiem na jezioro i znajdujące się po drugiej stronie góry. Kto preferuje widok na historyczne kamienice, ten może cieszyć oko potężnym masywem Monte Baldo, który wznosi się dumnie nad miasteczkiem. Miejscowi najczęściej mówią o nim Prealpi Gardesane, ale formalnie to po prostu część Alp Wschodnich. I choć Malcesine znajduje się na wysokości około 100 metrów n.p.m, najwyższy szczyt Valdritta (2218 m n.p.m.) jest niemal na wyciągnięcie ręki. Niemal…
I jeszcze jedno – ponoć Malcesine to ulubione miejsce wypoczynku niemieckich emerytów, przez co ceny w hotelach i pensjonatach w sierpniu są bardzo wysokie. Rzeczywiście, nasi zachodni sąsiedzi rzucają się tutaj w oczy. Ale równie wielu jest tutaj Polaków. I bynajmniej nie o turystów chodzi – choć tacy też się trafiają – ale o sezonowych pracowników. Hotelowe recepcje, sklepy, stragany z pamiątkami to tylko niektóre miejsca, w których spotkaliśmy naszych rodaków.
Panią Aleksandrę Grabowską poznajemy, gdy w sklepie z odzieżą i lokalnymi wyrobami zamawia po polsku… frytki z warzywami. Po polsku, bo po drugiej stronie telefonu też pracuje Polka.
– Sporo nas tutaj. Na koniec sezonu zawsze robimy spotkanie i jest nas około 50, a nawet i 60 osób. Polacy pracują głównie w handlu i gastronomii. Pojedyncze osoby dostają się na statki, które pływają po Gardzie, ale to są naprawdę nieliczni. Przez te 10 lat spotkałam też jednego Polaka, który pracował w schronisku górskim – opowiada.– Przyjeżdżam tu od 2008 roku, zawsze od czerwca do września.
Najtrudniej rozstać się z wnukami, ale zarobki są takie, że na cały rok wystarcza. W Polsce w sklepie musiałabym pracować dwa i pół roku, żeby zarobić tyle, co tu przez cztery miesiące.
Sama nie ma czasu, by poznawać atrakcje okolicy. Zaczyna pracę o godzinie ósmej rano, a kończy o 23 z dwugodzinną przerwą na sjestę w porze największego słońca. W miesiącu ma tylko cztery dni wolnego, ale wtedy marzy tylko o kanapie, a nie aktywnym wypoczynku. Nie potrafi więc nic powiedzieć nawet o Monte Baldo.
– Ale jedźcie koniecznie, wszyscy się tam zachwycają, nawet Szwajcarzy, którzy uważają, że wszystko mają najlepsze i najpiękniejsze – zachęca.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Włochy

Zobacz też