Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Tatry | Projekt Marka Kamińskiego

W Tatrach zakochałem się na zabój

NPM 12/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Dorota Rakowicz
(fot. Bartek Solik)
 – Tatry, Wisła i Puszcza Białowieska to są wielkie symbole Polski, które musimy chronić za wszelką cenę – mówi podróżnik Marek Kamiński.

Panie Marku, rozmawiamy dwa tygodnie po zakończeniu projektu „No Trace Tatra”. Dlaczego wybrał Pan akurat Tatry?
Był to dla mnie swego rodzaju naturalny wybór. Wcześniej często bywałem w Tatrach, przygotowując się do moich wypraw. Trenowałem w nich między innymi przed ekspedycjami na biegun północny i południowy. Potraktowałem „No Trace Tatra” jako trening przed znacznie większym projektem pod nazwą „No Trace Expedition”, który zakłada przejście dookoła świata. Chciałem najpierw sprawdzić, jak to zadziała w mniejszej skali. Oczywiście interesowało mnie samo „przetrenowanie koncepcji”, ale także sprawdzenie, jaki będzie odbiór społeczny projektu. A ten przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Przekonałem się, że wiele osób zainteresowało się tematem minimalizowania wpływu człowieka na środowisko naturalne.
 
Koncepcja się sprawdziła?
Bardzo! Muszę przyznać, że Tatry zaskoczyły mnie niesamowicie. Do tej pory znałem te góry tak naprawdę z poziomu Zakopanego. Jak nietrudno się domyślić, bywałem na popularnych i znanych szlakach, wędrowałem z przyjaciółmi, także na znany wszystkim Giewont. Ale już Tatry słowackie były mi zupełnie obce. W myślach jawiły mi się jako teren wyłącznie skalisty.
Nawet skały mają duszę
 
Coś Pana na Słowacji szczególnie zaskoczyło?
Tatry słowackie są naprawdę piękne. Oczywiście, tak jak i po polskiej stronie, są niestety miejsca, w których widać już silnie działalność człowieka. I tego nie da się odwrócić. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, byśmy pamiętali, że bardzo łatwo jest coś zbudować, postawić w górach potężną infrastrukturę, ale powrót do naturalnego środowiska jest o wiele trudniejszy. Takim przykładem są dla mnie skocznie narciarskie w okolicach Štrbskiego Plesa. Wybudowano je wiele lat temu, ale obecnie, po zmianach w przepisach ich użytkowania, budynki opustoszały i nie pełnią już żadnej funkcji użytkowej, a jedynie są elementem krajobrazu.
 
Co się zmieniło w Pana stosunku do Tatr po tych kilku dniach wędrówki?
Nawiązałem z Tatrami więź. Poczułem, że mają duszę. To było dla mnie niezwykłe doświadczenie. Dużo poświęcam czasu na zgłębianie wiedzy na temat relacji, jakie mają i budują między sobą drzewa. Zwierzęta też mają swoją energię, ale kamienie? Wydawało mi się to zupełnie niemożliwe. Rozmawiamy akurat podczas mojej wizyty w Japonii. Tutaj wierzy się, że wszystko, co istnieje już długo, ma swoją historię i swoją energię. W Tatrach właśnie to poczułem – nawet skały mają duszę.
 
To dlatego chce Pan kontynuować projekt?
Najpierw myślę o zimowym przejściu Tatr pod hasłem „No Trace Winter”. Bardzo chcę wrócić w te miejsca, w których byłem w październiku. A zima z racji moich doświadczeń jest mi, szczerze mówiąc, chyba jeszcze bliższa. Dlatego powstał pomysł wędrówki dookoła Tatr na skitourach. Poza tym nie zapominajmy o samej idei projektu – ochrony takich miejsc przed cywilizacją. Trudno jest dotrzeć tak naprawdę do szerokiego odbiorcy, mówiąc o tym, żeby nie zaśmiecać środowiska. Tatrzański Park Narodowy od wielu lat stara się promować akcje, które mają ograniczać zanieczyszczenie Tatr. Ale musimy sobie uświadomić, że w naszym projekcie nie chodzi tylko o „papierki po cukierkach”. Jego główną ideą jest to, żeby w ogóle nie pozostawiać śladów cywilizacji. Mówimy na przykład o hałasie, o zanieczyszczeniach powietrza, które zimą są jeszcze bardziej dotkliwe, czy o miejscach niszczonych przez lawiny.
 
 
 
(...)
 
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 

 


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też