Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Co nowego |

W pogoni za marzeniem

NPM 6/2011
Numer wyprzedany
Autor:
Karolina Smyk
()
W marcu tego roku przypadała 106. rocznica śmierci Juliusza Verne’a. Poniekąd z tej okazji Instytut Marka Kamińskiego wydał książkę „Przygody kapitana Hatterasa”, która jest niespodzianką dla czytelników, ponieważ w całości po polsku ukazała się po raz pierwszy.

Ramy fabuły streszcza jak w pigułce początek drugiej części książki: „Zuchwały był zamiar Hatterasa udania się na północ i zarezerwowania dla Anglii, swojej ojczyzny, chwały odkrycia północnego bieguna świata”. Zważywszy, że Verne pisał tę opowieść w latach 60. XIX wieku, zatem mniej więcej pół wieku przed pojawieniem się człowieka w pobliżu bieguna północnego (najdalej zaszli Cook w 1908 roku i Peary rok później), zachwyca jego bogata, wręcz wizjonerska (określenie Marka Kamińskiego, poparte konfrontacją fikcji z rzeczywistością) wyobraźnia, realistycznie i z dużym znawstwem kreująca polarny świat i zachowania ludzi w skrajnych warunkach. I choć biegun geograficzny nie jest umiejscowiony na wulkanie, jak go w kulminacyjnych scenach opisał Verne, to zapis losów Hatterasa brzmi jak prawdziwa historia, głównie za sprawą rozległej i wszechstronnej wiedzy, jaką autor przemyca na karty powieści – znajdujemy się pośród faktów, nazw i danych historycznych, osadzonych w realiach geograficznych itd. A jednak jest to fikcyjna opowieść o morskiej podróży żeglarza Hatterasa, kapitana statku „Forward”, który w 1860 roku wypływa na niezbadane północne wody. Cel wyprawy, długo ukrywany przed załogą statku: „Bo to istotnie był koniec świata tam, gdzie Hatteras chciał wędrować”, podobnie jak fakt, iż: „Hatteras strzegł się bacznie, aby nie poznano jego nazwiska, gdyż wówczas nie znalazłby żadnego człowieka, który zechciałby mu towarzyszyć” – tworzą aurę tajemniczości, intrygują i zapowiadają całe spektrum smaczków, tak pożądanych przez wielbicieli powieści przygodowej. Dbający o detal Verne, mający do dyspozycji bardzo pojemną formę literacką, zamieszcza w powieści szczegółowe opisy walki z żywiołem, dolegliwościami ciała, dzikimi zwierzętami, trudy zdobywania opału i jedzenia, poszukiwanie ratunku w sytuacji, w której dochodzi do spalenia statku i dezercji części załogi, przeczekiwanie zimy w domu z lodu, radość odratowania rozbitka, poszukiwania wraku amerykańskiego statku – a to tylko część z ogromu epizodów na drodze w nieznane. Całość możemy odczytać także jako przypowieść o pogoni za największym marzeniem, zagarniającym wszystkie, inne życiowe obszary. Każdy, kto czuje magnetyczne przyciąganie do gór, poczuje sympatię do bohatera powieści Verne’a, „człowieka niecofającego się przed niczym”, którego: „celem życia było dotarcie do bieguna”, ogarniętego ogromną pasją, po kres szaleństwa, owym „polarnym obłędem”, tak podobnym do – mówiąc słowami Michała Jagiełły – „sieknięcia górami”. To doskonała inspiracja do przekraczania własnych ograniczeń, szukania śmiałych wyzwań, ponieważ, jak kiedyś powiedziała Wanda Rutkiewicz: „Każdy ma swój Everest”, co równie dobrze można przełożyć na: każdy ma swój biegun do zdobycia – bez względu na dobór słów, mowa wciąż o tym samym. Biegun jest przecież, jak pisze Marek Kamiński: „miejscem umownym, symbolem celów, jakie stawiamy sobie w życiu, priorytetów, które pomagają osiągnąć nam harmonię”.

 

 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Zobacz też