Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Rozmowa N.P.M. | Bartosz Kuziora

W osiem minut można zdobyć Rysy

NPM 7/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Jakub Terakowski
(fot. ARCHIWUM BARTOSZA KUZIORY)
Z Bartoszem Kuziorą, który przeleciał nad Tatrami balonem na ogrzane powietrze, rozmawia Jakub Terakowski

Chodzisz po górach czy tylko nad nimi latasz?
Chodzę. Latać nad Tatrami zacząłem dopiero w tym roku. I na pewno nie zamierzam poprzestawać na tym jednym locie. Natomiast chodziłem po Tatrach już jako nastolatek. Zakochałem się w nich od razu. Szczególnie bliska jest mi ich wschodnia, wyższa część. Niestety, brak czasu powoduje, że coraz rzadziej w nich bywam.
Preferujesz klasyczną turystykę czy może wspinaczkę?
Stanowczo turystykę, po szlakach.
W balonie jesteś żółtodziobem?
Tylko nad Tatrami, ale nie porwałem się tam z motyką na słońce, bo balonem latam od blisko 10 lat, również nad górami niższymi.
Które góry widziałeś już zatem z góry?
Gorce, szeroko pojęte Beskidy, Łysogóry i obrzeża Bieszczad. Tam lata się trudniej ze względu na bliskość granicy Unii, a balon ma ograniczoną sterowność, więc ryzyko jej naruszenia jest duże.
Czy nad górami lata się inaczej niż nad nizinami?
Zdecydowanie. Balon jest zdany na łaskę i niełaskę wiatrów, a turbulencje powietrza w rejonach górskich są znacznie większe niż na nizinach. Wiatry w górach cyrkulują różnie o różnych porach dnia. Trzeba wiedzieć, jak wykorzystać prądy powietrza i czego spodziewać się po stronie zawietrznej oraz nawietrznej. Generalnie w górach trzeba bardziej zwracać uwagę na warunki atmosferyczne.
A jak zaczęła się Twoja przygoda z balonem?
Przypadkowo. Znajomy poprosił mnie o pomoc w naziemnej obsłudze swojego balonu. Gdy zobaczyłem, jak unosi się w powietrze, pomyślałem, że też tak chcę… Namówiłem kolegę, kupiliśmy balon. Stałem się szczęśliwym posiadaczem aerostatu, jeszcze zanim wykonałem pierwszy lot.
Aerostatu?
Czyli statku powietrznego lżejszego od powietrza. Do tej grupy należą wszystkie cieplne balony gazowe. Takimi właśnie latam.
Pamiętasz swój pierwszy lot?
Oczywiście, to było w 2008 roku na zawodach w Nałęczowie. Balon uniósł się bezszelestnie w powietrze na wysokość trzystu metrów. Wrażenie było piorunujące, nie sposób tego zapomnieć.
Które góry podobały Ci się z perspektywy balonu najbardziej?
Zdecydowanie Tatry. Leciałem nad nimi z zapartym tchem, chociaż na tej wysokości jeszcze nie brakuje powietrza… (śmiech) Miałem wrażenie, że frunę nad mapą plastyczną.
Co to był za lot?
To był pierwszy w historii lot balonem na ogrzane powietrze wzdłuż całej grani Tatr Wysokich. Natomiast loty balonami na gaz inny niż powietrze odbywają się tam od ponad stu lat. Pierwszy udokumentowany przelot nad Podhalem i Tatrami miał miejsce 23 czerwca 1905 roku, gdy wojskowa załoga stacjonująca w Twierdzy Kraków wystartowała z okolic Kopca Kościuszki i, przelatując w poprzek grań Tatr Wysokich, wylądowała w pobliżu miejscowości Spiska Biała. Gazowcami lata się jednak zupełnie inaczej niż balonami na ogrzane powietrze. Gazowce latają zazwyczaj na długich dystansach, balony cieplne – pomijając rekordy – na znacznie krótszych, od 15 do 30 kilometrów. Analizując historię lotów nad Tatrami, zauważyłem białą plamę tak dużą, że aż się zdziwiłem. Pierwszy udany przelot balonem cieplnym w poprzek grani wykonany został w kwietniu 1997 roku. W 2003 roku dwa balony „przeskoczyły” nad Tatrami z Zakopanego do Popradu. Jeszcze jeden lot udał się zimą 2004 roku, a następnie – aż do roku 2016 – na tatrzańskim niebie nie pojawił się ani jeden balon. W ubiegłym roku ruch znów stał się większy: trzy przeloty z Polski na Słowację i jeden – pierwszy w historii – w odwrotnym kierunku. Teraz dodaliśmy swój – pierwszy lot wzdłuż grani, a nie w poprzek.  Nie planowaliśmy ustanawiać rekordu, nie zamierzaliśmy być pierwsi, ale tak wyszło.

(...)

Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też