Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

W krainie piżmowołu

NPM 11/2014
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Agnieszka Kępska
Po wyprawie na Snøhettę schodzimy do Reinheim. Przed nami Stroplsjødalen – surowa dolina w barwach zachodzącego słońca (fot. Agnieszka Kępska)
Nagła i nieoczekiwana zmiana krajobrazu, jakiej się doświadcza, podróżując na północ trasą E6, prowadzącą łagodną i malowniczą doliną Gudbrandsdal w południowej Norwegii, bardzo zapada w pamięć. Zaledwie kilka kilometrów za malowniczo położonym miasteczkiem Dombås wjeżdża się do niemal zupełnie odrębnej krainy. Na początek wyłania się surowy górski grzbiet. To góry Dovre – uważane przez Norwegów za fundament ich kraju.

Po kolejnym sezonie oprowadzania turystów po różnych częściach Skandynawii przyszedł czas na prywatną podróż i odkrywanie miejsc, których nie obejmują programy wycieczek. W pierwszej połowie września razem z Łukaszem i Szymonem – podzielającymi moje zainteresowania Północą – decydujemy się na podróż w stronę parków narodowych Dovre i Doevrfjell-Sunndalsfjella, na terenie których znajdują się wspomniane wyżej góry.

Ku Grimsdalshytcie
Swoją przygodę zaczynamy w Oslo. Jeszcze przed południem z głównego dworca autobusowego wyjeżdżamy w kierunku północno-wschodnim do miasteczka Atna, leżącego nad najdłuższą rzeką Norwegii – Glommą. Po spacerze mostem nad szeroką granatową wstęgą w godzinach popołudniowych przesiadamy się do lokalnego autobusu jadącego do miejscowości Holen. Z niej wyruszymy w stronę schroniska Grimsdalshytta, położonego na wysokości około 1000 metrów n.p.m. Celowo wybieramy mniej popularną i wolniejszą drogę, aby przemierzając spektakularną trasę widokową Rondane Nasjonal Turistveg, móc przy okazji podziwiać widok na wschodnią część gór Rondane. Przy pięknej wyżowej pogodzie, w promieniach wczesnopopołudniowego słońca na szczytach masywu baśniowo błyszczy śnieg, a porośniętą dywanami mchów i porostów dolinę otulają zielone oraz powoli żółknące drzewa. Zachwyceni widokami niepostrzeżenie docieramy na miejsce. Z Holen ruszamy w około 20-kilometrową drogę doliną rzeki Grimsi do górskiego schroniska Grimsdalshytta.
Znamy to miejsce dość dobrze, bo w październiku 2009 roku zakończyliśmy tu poprzednią wyprawę przez Park Narodowy Rondane. We wrześniu jednak i przy tej pogodzie dolina jawi się wyjątkowo pięknie. Około godziny 18 zaczynamy ostatni etap dzisiejszej wędrówki. Wędrujemy w kierunku zachodzącego nad górami słońca i podziwiamy zachwycający krajobraz tych okolic w ciepłych barwach norweskiej jesieni. Po drodze mijamy tradycyjne dla tego regionu letnie gospodarstwa mleczne, w których produkowane są liczne norweskie specjały, w tym zdrowy i bardzo pożywny brązowy ser. Jest naprawdę pięknie, ale wędrujemy z ciężkimi plecakami, więc gdy po jakichś pięciu godzinach naszym oczom ukazują się leżące nieco na zboczu, dobrze oświetlone, tradycyjnie zbudowane drewniane budynki z trawą na dachach, jesteśmy w siódmym niebie. Oto i Grimsdalshytta! Spędzamy tu noc, a następnego dnia, w ramach odpoczynku i spokojnych przygotowań do dalszego marszu, zwiedzamy najbliższą okolicę.

Na szlaku królów i pielgrzymów
Kolejnego dnia, już z plecakami, ruszamy znowu na szlak. Ścieżka początkowo pnie się w górę i pozwala nam jeszcze bardziej docenić walory tutejszej okolicy oraz schroniska. Wkrótce wchodzimy na teren niewielkiego Parku Narodowego Dovre, który chcemy przejść z południa na północ, by po mniej więcej 15 kilometrach dotrzeć do schroniska Hageseter (915 m n.p.m.). Park rozciąga się na obszarze pokrytym łagodnie zaokrąglonymi wierzchołkami, osiągającymi wysokość do 1700 m n.p.m., i słynie z występujących tu stad dzikich reniferów. Przemierzając go, mamy okazję zatrzymać się na wymarzony odpoczynek na mięciutkim i kolorowym dywanie porostów oraz drobnych krzewinek pod błękitnym, niemal bezchmurnym niebem. Po drodze dostrzegamy też najwyższy szczyt sąsiedniego parku Dovrefjell-Sunndalsfjella. To właśnie w jego stronę się kierujemy.
Wędrowcy przemierzający region gór Dovre mają okazję nieomal namacalnie spotkać się z tutejszą historią. Ciekawi okolic Hageseter już następnego poranka ruszamy jednym z popularniejszych pieszych szlaków turystycznych w Norwegii. Szlak Pilgrimsleden, bo o nim mowa, łączy ze sobą Oslo i Trondheim (kończy się w tamtejszej katedrze) i jest najstarszą drogą biegnącą przez góry Dovre. Opowieści o podróżujących tędy królach można przeczytać w wielu sagach. Z późniejszej historii wiadomo, że od śmierci króla Olafa II Haraldssona w 1030 roku wędrowali tędy również pielgrzymi zmierzający do miasta Nidaros (które od XVI wieku znamy pod nazwą Trondheim).

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też