Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Góry Bystrzyckie / Okolice Międzylesia

W cieniu Śnieżnika

NPM 8/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
(fot. Tomasz Rzeczycki)
Synonimem bezkresnego odludzia nie są już Bieszczady. Wyprzedził je południowy kraniec Gór Bystrzyckich. Rozpadające się domy, kilometry kwadratowe pustkowia i przejmująca cisza oczarują tu wędrowców, którzy mają jeszcze w pamięci kolejki na Giewont, tłok przy gołoborzach na Łysej Górze czy pielgrzymki sunące z Międzygórza na Śnieżnik.

A przy tym dojazd tu jest bajecznie prosty. Równolegle do grzbietu górskiego biegnie wygodna droga krajowa nr 33 oraz linia kolejowa z Wrocławia do czeskiego Lichkova. Wystarczy wysiąść z pociągu w Domaszkowie czy Międzylesiu, przejść te kilka kilometrów i już znajdujemy się w krainie pozbawionej udogodnień cywilizacyjnych. No, chyba że dla kogoś kwintesecją gór jest stacja przekaźnikowa na Gubałówce, elektrownia na górze Żar czy „filia lotniska Balice” na Polanie Palenicy pod Morskim Okiem.

Solna Jama na początek
Jest ciepły, lipcowy poranek. Wraz z Anią rozpoczynamy naszą wycieczkę w Różance. To wieś-ulicówka, położona w dolinie u podnóża wzniesienia Sieniec (675 m n.p.m.). Niby to tylko trochę ponad pięć kilometrów od najbliższego miasta – Międzylesia, a jednak wyobraźnia podpowiada, że za wioską wchodzimy przez wrota, prowadzące na planetę pozbawioną oznak życia.
Ruszamy niebieskim szlakiem w stronę Solnej Jamy. Szlak jest pojęciem umownym, nie ma mowy o wyraźnej, wydeptanej ścieżce. Przechodzimy przez łąki, widzimy zarastające pola, mijamy drzewa liczące na oko tylko kilkadziesiąt lat. Tak, jakby proces wdzierania się przyrody na tereny uprawne zaczął się dopiero w drugiej połowie XX wieku. Gdy odwracamy się za siebie, widzimy imponujący wał wzniesień Masywu Śnieżnika, wznoszący się wyraźnie nad Rowem Górnej Nysy. Czasem jeszcze z oddali dochodzi nas odgłos pociągu jadącego do Międzylesia.
Po trzech kwadransach wędrówki jesteśmy przy Solnej Jamie. To niewielka jaskinia, powstała w soczewce marmurów, po raz pierwszy opisana w 1789 roku i stanowiąca prosty korytarz, zamulony na końcu. Tak przynajmniej informuje tablica, ustawiona przez Nadleśnictwo Międzylesie. Sądząc z otoczenia, wejście do jaskini mogło zostać odkryte w trakcie próby eksploatacji marmuru. Leśnicy przed laty ustawili przy wejściu stoły i ławy, a cieniste otoczenie zachęca do pierwszego odpoczynku. Nie mamy mocnych latarek, więc tylko pobieżnie oglądamy otwór jaskini.

Niespodzianka spoza mapy
Przy Solnej Jamie zaczyna się szlak czarny, prowadzący w stronę Niemojowa, leżącego przy granicy czesko-polskiej. Żegnamy się więc chwilowo z niebieskimi znakami i rozpoczynamy podejście wzdłuż potoku Gołodolnik. Niewątpliwą zaletą tego szlaku jest jego przebieg w chłodnym, leśnym terenie, chroniącym przed słońcem. Na widoki jednak nie ma co liczyć.
Po godzinie wdrapujemy się na główny grzbiet Gór Bystrzyckich i skręcamy na północ, na szlak żółty. Naszym celem jest wejście na górę Czerniec (891 m n.p.m.). Pod względem wysokości jest ona niemal rówieśnikiem Biskupiej Kopy w Górach Opawskich, jednak nie spotkamy tu nawet ułamka tamtych tłumów. Co jednocześnie cieszy i dziwi. Czerniec jest bowiem drugim co do wysokości szczytem Gór Bystrzyckich po Jagodnej, a jego otoczenie jest naprawdę urokliwe.
Kiedy docieramy na wierzchołek, znów pojawia się na horyzoncie Masyw Śnieżnika, który jednak stąd wydaje się naprawdę niewielki. Natomiast kiedy spoglądam na południe, ze zdumieniem dostrzegam górę, której... nie ma na mojej mapie! Robię zdjęcie i patrzę na powiększony podgląd. Kopulasty, dwuwierzchołkowy szczyt o raczej płaskim zwieńczeniu, na którym dostrzegam ledwo jakieś dwa czubki. Chociaż góra ta leży może pięć kilometrów za granicą polsko-czeską, jest mało znana. Polskie mapy Gór Bystrzyckich czy Masywu Śnieżnika zazwyczaj jej nie obejmują, gdyż kończą się tuż za przejściem granicznym Boboszów-Dolní Lipka. Dopiero po powrocie do domu i konsultacjach ze znajomymi stwierdzam, że ta góra to Suchý vrch (995 m n.p.m), najwyższe wzniesienie Pogórza Bukowskiego. Czesi zaliczają je do Gór Orlickich. Dwa punkciki na szczycie to dwie efektowne wieże.
(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też